Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wszystko do nas wraca

Nietypowa historia, naprawdę nietypowa. Szczeniacka, pierwsza miłość i jak dotąd jedyna - ale naprawdę nietypowa a zarazem piękna. Chcę tym wpisem uświadomić kilka osób, które wchodzą tu po rozstaniach w celu odmienienia swojego życia, oraz we wszelkich różnych celach.

Więc mam 18 lat, w blogu będą zawarte przeżycia i moje zmiany, oraz złamanie wszelkich stereotypów. Skąd taka nazwa? Tytuł zaciągnięty z pewnej piosenki która mnie właściwie natchnęła na napisanie tego bloga. Wszystko do nas wraca, zaraz się przekonamy dlaczego w moim przypadku.. przy okazji polecam piosenkę B.O.K - wszystko do nas wraca.

Historia rozpoczęła się jak jeszcze byłem w gimnazjum, 3 klasa, dyskoteka szkolna - byłem jeszcze bardziej niedojrzały niż teraz, że tak powiem zwracałem uwagę na siebie, byłem bardzo śmiesznym i ciekawym chłopakiem. Podbijają do mnie dwie dziewczyny, przedstawiły się, jednak zlałem je i poszedłem do ładniejszych tańczyć. Następnego jednak dnia otrzymałem zaproszenie od jednej z nich, wtedy odezwała się do mnie na gg które miałem napisane w profilu.

1 rozmowa, myślałem już od początku, a tam bede sobie taki spontaniczny zobaczymy jak mi pójdzie podryw, zaraz ją zleję. Więc byłem bardzo pewny siebie, rozmawialiśmy tylko na gg, w szkole co ją widziałem to się wstydziłem. Jednak na gg byłem całkowicie inny. W 3 dniu rozmów zeszliśmy na taki tor, że mówiliśmy do siebie misiu kochanie itd. rozmawialiśmy tylko na gg(stąd ta nietypowość), przeszliśmy na telefon pisaliśmy do siebie ciągle smsy. 5 dni po pisaniu ze sobą na gg, powiedziałem jej że ją kocham a ona mi, że ona mnie też Wink 10 dni po rozpoczęciu znajomości (w szkole na przerwach się jej wstydziłem i unikałem, jednak lubiłem się przy niej popisywać będąc z kolegami) byliśmy razem Smile - to jest chyba najbardziej nietypowe w tym wszystkim. Po każdej rozmowie na gg, przez telefon szły smsy jak to się mocno kochamy, że na zawsze razem itd. Przepełnieni uczuciem Smile miliony komplementów podczas każdej rozmowy, wszystko było takie beztroskie i piękne Wink

Nadszedł wielki dzień otóż 16 dni rozmowy na gg i pisania przez telefon, podszedłem do niej(bo kazała mi na gg, żebyśmy ustalili szczegóły dotyczące wspólnego wyjścia do kina) byłem zestresowany jak nigdy, normalnie taki podjarany i zarazem zdenerwowany byłem, że telepałem się cały rozmawiając z nią i głos mi drżał. Po minucie rozmowy poszedłem dalej. Godzina 18:30 - stoję pod kinem i czekam na nią takie tam gadanie, weszliśmy do kina, siedzieliśmy, po godzinie około kiedy specjalnie haczyłem swoją ręką o jej złapała mnie za nią i tak się trzymaliśmy do końca filmu... Jakie to było piękne uczucie, najpiękneijsze co w życiu przeżyłem, byłem wniebowzięty. Spełniłem swoje najskrytsze marzenie Smile) no ale teraz będę pisał mniej szczegółowo.

Poszliśmy do domu, znowu ze sobą pisaliśmy jakiś czas. Po około miesiącu ciągłego gadania na gg i pisania smsów (oraz wyjście do kina) pierwszy raz spotkaliśmy się ze sobą w parku. Strasznie się denerwowałem i w ogóle. Nie złapałem jej za rękę bo się wstydziłem, nie pocałwoałem ani nic. A potem oczywiście się sobie na gg żaliliśmy jak bardzo tego chcieliśmy. Po około 2 miesiącach rozmowy (spotkaliśmy się może łącznie z 4 razy) podszedłem do niej w szkole i spędziliśmy ze sobą pierwszą przerwę w szkolę ( takiego stresa, że ktoś mnie zobaczy i pomysli, że z nią jestem chyba nie miałem.) Kolejnym przełamaniem barier był pierwszy pocałunek w życiu, po około 3 miesiącach zwiazku... I mój i jej pierwszy. W parku. Wyglądało to komicznie jak sobie teraz to przypominam... Od razu wszedłem na nk i chwaliłem się koledze Smile

Pierwszy wniosek - jednak można zbudować dużą więź przez gg czy telefon, przez to, że tak bardzo wolno się odkrywaliśmy, jeszcze bardziej siebie pożądaliśmy... to było najlepsze - że powolnymi kroczkami szliśmy do przodu i co raz bardziej siebie pragneliśmy. Od tej głupiej rozmowy na gg, do powiedzenia, że się kocha, do kina, podejścia pocałunku itd.. Jednak to jest rzadkość chyba. Strasznie się siebie wstydziliśmy więc to też była zbieżność charakterów pod tym względem, bo pod innymi bardzo się różniliśmy. Byłem znacznie bardziej rozrywkowy niż ona, otaczałem się wieloma ludźmi i lubiłem poznawać wiele nowych osób - ona zaś miała swoje 3 przyjaciółki z którymi zawsze była i to jest właśnie przykład - że przeciwieństwa się przyciągają.

Może to szczeniacka miłość i wielu rzeczy nierozumieliśmy, ale jednak dużo rzeczy się sprawdza. Więc lecimy dalej. Kiedy już ze sobą bardziej się oswoiliśmy, jednak zawsze się jej wstydziłem, ona prędzej przełamała barierę, ja do tej pory jej nie przełamałem bo zawsze się czegoś wstydziłem, że ludzie nas zobaczą i będą gadać i takie tam rzeczy, dlatego chodzenie ze mną za rękę na mieście było dla niej prawdziwą nagrodą. Zima, mróz, my ciągle się spotykaliśmy, łaziliśmy po parku i takie tam. Bardzo byliśmy w sobie zakochani, to ciągle nas trzymało. Ona mnie bardzo zmieniła i ja ją. Ona stała się przeze mnie bardziej pewna siebie, czuła się w moim towarzystwie bezpiecznie, czuła, że jest dla mnie całym światem i, że kocham ją nad życie. Ja tak samo się czułem. Zmieniła mnie pod względem nauki, do tej pory nie przywiązywałem do niej zbytniej wagi, jednak kiedy się dowiedziałem, że ona chce iść do liceum, bardzo ostro zacząłem się uczyć, aż ze średniej 3.0 wyciągnąłem 4.1. Chciałem za wszelką cenę być z nią w szkole. Stałem się znacznie spokojniejszy niż kiedyś, olałem kumpli olałem większość zainteresowań bo liczyła się jedynie ona..

Złożyliśmy papiery do tej samej szkoły, ona się dostała, ja miałem za mało punktów i trafiłem do liceum, ale innego niż ona. Wtedy się zaczęło wszystko sypać. byliśmy już ze sobą 11 miesięcy, jednak uczucie między nami wciąż było niesamowicie wielkie i na tym samym poziomie. Byliśmy przez te miesiące jedynie na etapie pocałunków przytulania się i chodzenia za rękę. A więc chodziliśmy do różnych szkół. Byłem/jestem w klasie z bardzo dobrymi znajomymi, którzy bardzo mnie zmienili. Wróciłem do swojego poprzedniego stanu, zaczynałem powoli imprezować, na każdej imprezie były ładne dziewczyny. Jednak wciąż byłem w niej zakochany, ale to uczucie powoli malało. Ona była w szkole z nowymi koleżankami była jednak ciągle taka sama, chciała być przy mnie i ze mną a ja przy niej. Uczucie moje do niej ciągle malało, przez te imprezy przestałem doceniać to co mam. Zacząłem robić jej nieświadomie push&pull, negowałem i ogólnie olewałem ją. Np. kiedy grałem na komputerze mówiłem jej że nie mam czasu że później się odezwe i nie robiłem tego. Jej jeszcze bardziej zaczęło zależeć bo bała się, że mnie straci. Ja jednak miałem to w dupie..

I tak w kwietniu zaczęły mi krążyć myśli o zerwaniu - myślę, lato, dupy, imprezy... po co mam latać ciągle z dziewczyną, która tylko za mną biega i świata poza mną nie widzi... Znudziła mi się. Ciągle było to samo, a ja potrzebowałem zabawy. Podczas pewnego trenignu doszło do kontuzji mojego kolana. Miałem z nim problem przez pół roku. Wtedy myślałem, że nie moge nic robić no to jeszcze z nią będę... odzyskiwałem siły w kolanie i zacząłem się więcej ruszać więc znowu zacząłem ją olewać. Ona wciąż za mną latała i w ogóle, jednak codziennie prawie, przeze mnie płakała i gadała z koleżankami jaki jestem i w ogóle. Ja widziałem tylko siebie, byłem strasznym egoistą. Byłem optymistą, cieszyłem się z życia imprezowałem i świetnie się bawiłem. W końcu pojechałem z kumplami na 11 dni do Bułgarii na kolonie. Tam codziennie się świetnie bawiłem, tam też, drugi raz w życiu całowałem się z dziewczyną na plaży, byłem naprawdę bardzo pijany, jednak dziewczyna była bardzo ładna... Będąc oczywiście z tą drugą - a więc dopełniłem się tego, przed czym zastrzegałem siebie i ją już na początku związku - do zdrady. Nie widziałem tego. Nie miałem sumienia. Wracając z Bułgarii, będąc już w domu, w jakiś tam dzień zerwałem z nią (byliśmy ze sobą dwa lata). Bawiłem się dobrze, ona strasznie cierpiała i się męczyła. I tutaj - uwaga - wszystko do nas wraca. Po czasie kiedy już przestawała cierpieć, zaczęła się z jakimś gościem spotykać i w ogóle, była inna, ja jednak byłem sobą i wciąż się dobrze bawiłem, ale czułem, że ona się zmienia. Już nie latała tak za mną jak wcześniej już nie była taka. Zaczęła się inaczej ubierać, spotykała się z pewnym gościem, mnie zaś olewała (traktowałem ją źle, wtedy keidy chciałem ona miała być, a że jej nie było to co raz częśćiej się kłóciliśmy...

Więc pewnego dnia pomyślałem, wejdę sobie na jej facebooka (znałem hasło bo mi kiedyś podała) tak dla jaj i zobacze jej wiadomości. Zobacyzłem, że pisała z tym gościem, a mi mówiła, że tego nie robi. Pomyślałem, kurde zaczyna jej się powodzić. Aż w końcu wszedłem na jej rozmowe z koleżanką, doznałem najstraszniejszej rzeczy na świecie... doznałem najgorszego uczucia, to był szok, cały się telepałem jakbym wciągnął worek piko, byłem strasznie pobudzony, nie spałem całą noc, płakałem, krzyczałem - zobaczyłem jak chwali się koleżance co ona z tym gościem robiła jak u niego była... a mi powiedziała, że idzie do lekarza ( oczywiście nie uprawiała seksu, ze mną przez 2 lata nie uprawiała więc z nim tym bardziej) Spotkałem się z nią na następny dzień i powiedziałem jej, że się o tym dowiedziałem. Strasznie ryczałem, byłem niesamowicie zdołowany przez kilka dobrych dni, nawet tygodni... Ona mnie pocieszała, spotykaliśmy się. Mówiła, że strasznie żałuje - wtedy rama się odwróciła... Zakochałem się w niej, ona zaś mnie olewała. Byliśmy ze sobą z 3 miesiące, poszliśmy razem na półmetek zapewniała że nigdy już mnie nie zdradzi, że będziemy ze sobą na zawsze. Ja za nią latałem jak głupi, kontrolowałem ją i wypominałem jej często to co mi zrobiła... a więc moi drodzy - WSZYSTKO DO NAS WRACA. Mija kolejny miesiąc, kiedy ja widząc w niej bóstwo latam za nią i zapewniam, że ją kocham...

Pewnego dnia, dowiaduje się od przyjaciela, że ona ma chyba chłopaka, że chodzi z nim za rękę po szkole - byłem w szoku, nie wierzyłem w to. Wypytywałem jej znów o to, mówiła, że to na żarty, że się potknęła a on ją łapał i codziennie inną wersje mi dawała... Ja załamany, byłem w okrutnym dole, ciągle za nią latałem, aż w końcu spotkaliśmy się i powiedziała, że częściej niż raz z nim za rękę chodziła. Ja zaczałem na ulicy ryczeć i drzeć się na nią... byłem w strasznym szoku i załamaniu. Po spotkaniu poszedłem do domu, ona już z nim była, nie chciała się ze mną spotykać, miała mnie gdzieś. Ja jej mówiłem, że ide się zachlać i takie tam... Przez miesiąc codziennie ryczałem, święta miałem zjebane, byłem w strasznym dole, umawiałem się już z psychologiem na wizytę ale jakoś do niej nie doszło.. Spotkaliśmy się w przeciągu miesiąca raz może dwa, ciągle płakałem a ona mnie pocieszała.

Nadszedł Sylwester, 7 rano po imprezie idę zachlany z telefonem, usiadłem na kamieniu i zadzwoniłem do niej. Powiedziałem jej jak mocno ją kocham jak bardzo mi na niej zależy i że chce z nią być ciągle przy tym płacząc. Byłem załamany chciałem ją za wszelką cenę mieć... Ona hmm... nie wiem co jej uderzyło... Spotkaliśmy się, byłem inny niż wcześniej, nie pokazywałem, że mi na niej zależy byłem w dobrym humorze i jakoś tak zaczęło jej znów zależeć, ja byłem znów wniebowzięty. Jednak nie znałem tej strony, więc nie widziałem jaki mam być -byłem zatem taki jak wcześniej - byłem jej pieskiem, zerwała ze swoim chłopakiem dla mnie. Byliśmy ze sobą do kwietnia tego roku. 1 kwietnia myślałem że robi mi żart i zerwała oczywiście przez gg... ja jakoś byłem obojętny ale potem zaś bardzo się załamałem. Na moje szczęście, dwa dni później wszedłem na TĘ STRONĘ! Ona mnie odmieniła, odmieniła moje życie... Od kolegi pożyczyłem książkę "tajemnice największych uwodzicieli" zamiast załamywać się, czytałem artykuły, które sprawiały, że naprawdę zapominałem o tym i zmieniło się moje podejście.

Zacząłem rozumieć swoje błędy, zacząłem rozumieć, że to tylko moja wina i że płacząc załamując się nic nie zyskam. Nie będzie znowu moja, nie odzyskam jej. Będąc smutnym, pijąc i zatapiając smutki we wszelkich innych używkach - nie odzyskam jej. Minął już ponad miesiąc, wciąż mnie to męczy, że jej niema i nie wróci. Wciąż wspominam - to najbardziej boli. Nie szukam kontaktu. Jak kiedyś dzień w dzień ze sobą rozmawialiśmy co godzine, przez 30 minut tak teraz wytrzymuje bez rozmowy z nią 3 dni i to jest dla mnie naprawdę sukces i wielki wyczyn.. Wciąż się zmieniam i wciąż się uczę, czytam dużo artykułów i staram się, żeby może nie tyle co zapomnieć, co przyzwyczaić się do tej porażki. Do tego, że już z nią nie będę i przez swoją głupotę, ale i też jej, nie jestem szczęśliwy.

Myślałem, że bez niej nigdy nie dam rady, ale dzięki tej stronie zmieniłem się, swoje poglądy, swoje wartości. Jestem wciąż zamącony tym uczuciem i nie chce żadnej dziewczyny jakoś, po prostu nie ciągnie mnie póki co do nich, tylko do tamtej jednej.

Gratuluje temu kto zechciał przeczytać całą tę historię, może kogoś wciągnie, tak jak mnie pisanie jej. Może sami wyciągniecie wnioski, ale podsumowując, chciałem powiedzieć, że jeżeli już olewamy dziewczynę będąc z nią długo, jeżeli mamy inne zajęcia i ona zaczyna nam się nudzić, miejmy na względzie to by jej nie krzywdzić, bo to się może odwrócić przeciwko nam, tak jak w w/w historii.

A z tego bagna naprawdę ciężko wyjść. Tymbardziej, że to pierwsza i jak dotąd jedyna moja miłość. Zarazem niesamowicie piękna jak i boląca.

Wszystko do nas wraca. Miłość to piękne uczucie, ale równie jak piękne może być zabójcze Smile miejmy to na uwadzę. Dzięki temu, że teraz się wypisałem mam lżej na sercu. Pamiętajmy, że to jest tylko i wyłącznie nasza walka i nikt nie może nam się tutaj wtrącić. A czas miłości dla nas, to jak na razie czas przyszły Smile

Pozdrawiam, Tomuh.

Odpowiedzi

Portret użytkownika eM

I takie blogi mogę czytać Są

I takie blogi mogę czytać Wink Są akapity, przecinki i ładna składnia! Do tego myślę, że również dobre wnioski Smile

Pozdrawiam i powodzenia w dalszym rozwoju!

Portret użytkownika Jac

zdobyłeś pierwsze niezbędne

zdobyłeś pierwsze niezbędne doświadczenie, czas na kolejne na wyższym i bardziej dojrzałym poziomie z kolejną partnerką:)

Patrząc teraz i poznając

Patrząc teraz i poznając wiele dziewczyn, widzę, że to co przeszedłem to chyba nie zdarzy się więcej w takim samym wydaniu, że tak powiem - czyli nie przeżyje takiej "szczeniackiej" miłości Smile

A szkoda... dorosłość Tongue

Portret użytkownika Trinity

Dobrze że się podniosłeś,

Dobrze że się podniosłeś, sytuacja podobna jak u mnie Smile

Fakt podobna. Podnieść

Fakt podobna. Podnieść dopiero się podnoszę, ale dzięki tej stronie wiem jak to zrobić Wink mam inne podejście do tej sprawy i jak nachodzą mnie myśli, wspomnienia czy coś, chce na siłe się popłakać żeby później być szczęśliwym - może to głupie, ale to na mnie działa Smile mimo wszystko nie szukam z nią kontaktu, usunąłem jej nr gg i staram się z nią nie gadać przez telefon, chociaż ostatnio zadzwoniła do mnie, zapytałem ją o relacje z tym jej byłym, o którym gadała, że nie wie co w nim widziała, że jest idiotą i takie tam, a teraz mówi, że bardzo się ze sobą kumplują, siedzą ciągle razem w szkole. Trochę mnie to uderzyło, ale przyzwyczaiłem się raczej do bólu, gdybym cofnął się w czasie, zapewne inaczej bym starał się zapomnieć i tkwił bym w tym gównie, a teraz mówie sobie, że nic po prostu nie poradzę, nic nie zdziałam, jej już niema Wink i tak z dnia na dzień co raz lepiej jest.

2 lata to nie jest mało czasu. Chce już moment, kiedy będę śmiał się ze swojej głupoty, że do niej wracałem i takie tam. Jak wspominałem wyżej, nie chce jakoś obecnie żadnej innej dziewczyny. Zajmuje się tym co kocham, sportem - trenuję boks już ponad rok, stoczyłem już swoje pierwsze 4 walki i na tym się skupiam Smile dobrze jest znależć jakieś hobby.

Przeżywałem coś podobnego,

Przeżywałem coś podobnego, tez mnie laska olała po 2 latach dla innego. Dam ci radę. Nie usuwaj jej nr. nie staraj się od niej odizolować. Po prostu ona jest, ale juz nie twoja, ale czy to źle?? Nie. Coś się kończy w życiu, coś się zaczyna. Zacznij trenować jakiś sport. Mi to pomogło. Teraz mimo, że mógłbym do niej wrócić - nie robię tego, nie chce. Minęło pół roku. Myślę o niej codziennie, ale wiesz co? Myślę i nic. Była i jej nie ma. Z tego już nic nie będzie stary. Wybierz swoje szczęście. Pożyj trochę jak swinia, chuj, jebany egoista, buc.(oczywiście nie zatrać się w tym.) Mi to pomogło, znalazłem inną laskę i już jest dobrze, odnalazłem szczęscie w swoim życiu. skoro ja mogłem to ty też.

Trenuję boks od roku tak jak

Trenuję boks od roku tak jak wspominałem wyżej i mam się czym zająć, z kumplami często wychodzę i w ogóle. Nie próbuje zapomnieć bo się nie da, chce się do tego po prostu właśnei tak jak mówisz - przyzwyczaić. Nie usunę jej numeru, zresztą, co mi to da jak go znam na pamięć? a co do tego pytania czy to źle, to tak to jest źle. Chce po prostu żeby puściło mnie ten cały dół bo to przeszkadza mi w trenowaniu czy coś, bo często przez to nie mam ochoty jeść czy nawet trenować. Mam nadzieję, że w końcu przejdzie mi to całkowicie.