Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wyciągniete wnioski po zerwanych zaręczynach, podejście do podrywu, postrzeganie rzeczywistości

Witam wszystkich!
Minęło 3 miesiące od zakończenia mojego 3letniego związku, zerwania zaręczyn. Do końca nie jestem wyleczony, czasami nachodzą mnie dziwne myśli wspomnienia itd. ale jeśli spotkam swoją byłą narzeczoną to podziękuje jej za to jak zmieniła moje postrzeganie rzeczywistości i samego siebie. Tak podziękuje to najlepsze słowo. Podziękuje za wnioski które wyciągnąłem z tych 3ch lat dla siebie. Teraz spotyka się z gościem którego dobrze znam który wcześniej przeleciał połowę jej koleżanek. Spotykała się z nim jeszcze jak była ze mną, upokorzyła mnie totalnie (historia opisana na stronie) i wiecie co mam to gdzieś, przełknąłem to. Zerwałem kontakt nie tylko z nią ale i z połową moich znajomych których zachowanie mi po prostu nie odpowiada, a znam się z nimi całe życie, zmieniłem otoczenie i czuje że jestem na prostej, mój brat mnie nie poznaję, nie idę na żadne kompromisy, jestem w 100% sobą i taki chce być.
Historia jak większość na początku sielanka, dziewczyna wpatrzona we mnie jak w obrazek, ale ja dostrzegałem w niej zbyt wiele wad których nie akceptowałem. Jednak zabrakło mi jaj i stanowczości żeby zakończyć to na samym początku, a później wiadomo wady stały się zaletami, role się odwróciły, klasyka…
Jedni i bez strony mają charakter nie poniża się dla żadnej laski, mają honor a inni nie. Moim zdaniem całe uwodzenie polega na tym aby się przełamać, poszerzyć strefę komfortu. Żadne techniki nie są potrzebne. Trzeba nauczyć się być sobą ale tak prawdziwie, czuć że to ja i moje szczęście jest najważniejsze bo mamy tylko jedno życie. Nie żyjmy dla dziewczyn dla innych tylko dla siebie. Pozytywny egoista który wie czego chce, dąży do realizacji celów ale nie krzywdzi przy tym innych, taki chce być i po części już mi się to udało.
Nie oszukujmy się, wszystkich dziewczyn nie da się poderwać, albo się komuś podobamy albo nie. Później można te zainteresowanie podkręcać albo zabić to zależy od nas. Nikt mi nie powie, że u faceta wygląd nie ma znaczenia, to bzdura. Jeśli nie podobasz się dziewczynie chociaż w stopniu akceptowalnym to wszystkie rutyny gadka itd. gówno dadzą, tak samo jak wam, jeśli nie podoba się gruba berta to nic tego nie zmieni. Dziewczyny to też ludzie i wcale nie różnią się tak bardzo od facetów.
Laski lubią otaczać się latającymi i skomlącymi facetami, to im podnosi samoocenę…, a my nie lubimy mieć wyboru, nie lubimy jak kilka dziewczyn pisze słodkie smski, wydzwania proponuje spotkania…? Jasne, że lubimy. Jak pisał Bane jesteśmy siebie warci. Ale rolą faceta w relacji z kobietą jest wyznaczenie jej kierunku i w pewnym sensie dominacja. One nie chcą słyszeć kilka razy dziennie jak to facet ją bardzo kocha i jak mu zależy. One chcą to czuć, chcą być bezpiecznie przy nim, chcą czuć, że jeśli pójdzie coś nie tak, będą problemy to jej mężczyzna nie będzie płakał razem z nią i się załamywał tylko uniesie dumnie głowę i temat ogarnie. One chcą widzieć jego siłę, męstwo, ale także czułość. Gdy poznam dziewczynę nie muszę jej mówić że mi się podoba. Biorę koc, wino, kieliszki, zabieram ją nad wodę (mam takie miejsce gdzie praktycznie zawsze jest mało ludzi i jest po prostu pięknie). Ona wtedy doskonale zdaje sobie sprawę, że jest kimś ważniejszym od pozostałych dziewczyn i nie potrzebuje tego słuchać… Moim zdaniem facet powinien mało mówić, być opanowany ale jednocześnie zdecydowany i pewny swoich racji. Kobiety potrzebują jak tlenu, usłyszeć czasem cierpkie słowa, że przeginają, że nie będziesz tolerował jej rozwydrzonego zachowania, że jej gierki nie działają na Ciebie… W takich sytuacjach ochłonie, przyjdzie do Ciebie przytuli się i będzie jej jak w niebie. Tobie z resztą też bo wtedy wiesz że spełniasz dobrze role faceta, że to Ty jesteś jej ostoją i oparciem.
Akceptacja siebie, szczerość wobec siebie, naturalne zachowanie przy dziewczynach, traktowanie ich na równi ze sobą ("ja mam być nagrodą" bzdura totalna), to jest klucz do szczęścia panowie. Nie można udawać od samego początku. To porażka i okłamywanie samego siebie. Wystarczy nabrać obycia z kobietami a potem po prostu spędzać miło czas, poznawać siebie nawzajem, nic więcej nie jest potrzebne. Czujcie się naturalnie i swobodnie w swoim towarzystwie a wszystko będzie ok. Jeśli ktoś mnie akceptuje takim jakim jestem to fajnie. Jeśli nie to żegnam, szukajmy kogoś innego. O to w tym wszystkim chodzi, pełna akceptacja siebie, szczerość wobec siebie i innych. „Mów to co myślisz, rób to co mówisz”. Takie zachowanie dodało mi bardzo pewności siebie i szacunku w oczach ludzi z którymi przebywam.
Wielokrotnie spotkałem się pierwszy raz z laskami i zawsze słyszałem "jesteś inny nie cwaniakujesz, nie próbujesz imponować, po prostu jesteś, spędzamy razem czas poznajemy się, niby oczywista sprawa a jednak rzadkość w dzisiejszym świecie". Wydaje mi się, że obecnie normalność i spójność zamiast oczywistością jest wyjątkowością.
Jeśli widzę, ze atrakcyjna dziewczyna pogrywa sobie, jest chamska, jeszcze chwila i wejdzie mi na głowę to mówię jej ze to widzę, ze zachowuje się jak dziecko które musi podnieść sobie samoocenę czyimś kosztem, że poza urodą (opakowaniem) jest wredna i właściwy towar (jej wnętrze) jest niskiej jakości. Wiecie co laska tak pewna siebie przed chwila zaczyna się tłumaczyć, pali cegłę, spuszcza głowę bo wie ze mam racje i nie boje się tego powiedzieć stanowczo ale bez obrażania jej osoby, po prostu stwierdzić fakt. Ona wtedy wie, że dla mnie uroda i seksapil to nie wszystko, że nie jestem jednym z tych którzy się przymilają, podlizują i proszą o cokolwiek. Gdy dziewczyna jest fajna i miła również jej to mówię, że podoba mi się to w niej, że nie jest wywyższającą się księżniczką. (Kilka razy podrywałem dziewczyny za pomocą negów i działało ale to nie byłem ja, nie byłem spójny sam ze sobą). Takie zachowanie cenią kobiety. Trzeba mieć jaja w dobrym znaczeniu tego słowa , nie udawać, nie cwaniakować, nie lansować się za pomocą kasy i nie wywyższać się bo to wszystko gówno. Być szczerze i prawdziwie sobą, akceptować siebie to jest klucz do szczęścia.

Pozrawiam

Odpowiedzi

Nie musze tego czytać bo mam

Nie musze tego czytać bo mam swoj rozum i robie to co chce. Gdyby tak mnie nie potraktowała to dalej siedziaół bym w tym bagnie w którym byłem. Paradoksalnie to ona otworzyła mi oczy. A co do szczęścia uwierz mi czuje je wewnątrz, spotykam sie z różnymi dziewczynami nie dla seksu, poprostu lubie poznawać nowych ludzi i fajnie spędzać czas.

Portret użytkownika eM

"mam swoj rozum i robie to co

"mam swoj rozum i robie to co chce" żeby tak wszyscy ludzie ze stronki zrozumieli, że tak właśnie trzeba...

Mi tam wpis się podoba Wink Pozdrawiam!

Podoba mi się szczególnie

Podoba mi się szczególnie dróga połowa. Leci do ulubionych żebym nie zapomniał mówić co myślę bo faktycznie jest Mi z tym dobrze i działa super Wink

Portret użytkownika box

jak dla mnie to opisales

jak dla mnie to opisales poprostu sposob w jaki dziala pua tylko ze niby robisz to na luzie i ze to takie naturalne a przeciez do tego mamy dazyc

Nie, opisałem to jaki jestem,

Nie, opisałem to jaki jestem, tu nie chodzi o żadne pua tylko o to aby tak naprawde odnaleźć siebie, swoją wartość i otworzyć sie na ludzi nie zmieniając siebie. Moim zdaniem całe te pua właśnie na tym polega żeby być sobą w każdej sytuacji, nie zmieniać zdania co chwilę. Jeśli sam siebie szanujesz, znasz swoją wartość, coś sobą reprezentujesz a przy tym potrafisz rozmawiać z ludźmi, nie boisz się być asertywny to jesteś diamentem i techniki, rutyny i inne sześciany nie są potrzebne.

Portret użytkownika Sneakers

Nic dodać nic ująć

Nic dodać nic ująć Smile

Sama prawda. Dobry wpis.

Sama prawda. Dobry wpis. Widzę, że wiele rozumiesz z tego całego galimatiasu z kobietami. Powodzenia