
Upadł na kort. Ból kolana był tak silny ze przewrócił się zaraz po tym, gdy opadł po serwisie. Zdążył zobaczyć jak przeciwnik z łatwością przebija piłkę na jego stronę - 15:30. Chciał się podnieść z kortu, poddał się przy trzeciej próbie, kiedy to łzy lecące po policzkach uderzały w rozgrzaną mączkę na korcie zmieniając jej barwę na ciemniejszą. Nie krzyczał, nie płakał, bo walka toczyła się w jego wnętrzu. To był mecz o półfinał, jako profesjonalista wiedział, że nie może zdradzić oznak słabości, bo przeciwnik to wykorzysta. Tym razem jednak nie mógł się podnieść i znów grać. Zamarł klęcząc na zdrowym kolanie, podparty rakietą. Jeszcze tylko pomyślał o tym, że ubrudził sobie strój i może się nie doprać. Podziękował za mecz rywalowi, nikt nie lubi oddawać meczy w taki sposób, ale cóż czasem trzeba. Splunął na kort i zadzwonił do matki
- Cześć, słuchaj mam problem techniczny
-Coś się stało?
-Nie mogę wstać
Lekarz poza diagnozą powiedział, co będzie. Masz chłopcze do wyboru dwie opcje. Pierwsza to operacja zrobimy to szybko i bezboleśnie, ale już nigdy nie będziesz mógł wejść na kort i nigdy nie będziesz mógł poddawać nogi tak dużym przeciążeniom. Druga to rehabilitacja, jeżeli się przyłożysz to za dwa lata wrócisz na kort. Tylko w międzyczasie nic nie możesz robić. Zero treningów, zero sportu, ewentualnie możesz spacerować. W sumie jedyna rzecz, jaką wtedy zapytał to było, „Kiedy przestanie boleć?”. Był twardy, ale nie aż tak. Dwa lata oznaczały koniec dla jego kariery i marzeń, o które tak walczył. Nie to nie mogą być dwa lata! Zrobił to naprawił wszystko w 8 miesięcy wrócił na korty szybciej niż każdy zapowiadał. Jednak przez te wszystkie dni stracił technikę, siłę, dynamikę, kondycję. Została mu wiara. W sumie bardzo przykre jest to ze mimo całkowitego oddania już nigdy nie wrócił na szczyt. Może rodzice mieli za mało pieniędzy może jednak się do tego nie nadawał. Skończył grać. No, co? Życie i tyle powiedz sobie „Kurwa”, ale żyj dalej. Nagle zostajesz sam. Nie masz nic. Nie masz nikogo. Sporty indywidualne to jedna wielka samotność, bo i tak nikt Cię kurwa nie rozumie. Pieprzysz ze grałeś w szkole, na SKS ale i tak kurwa nie zrozumiesz, co to znaczy trenować nawet nie ma, po co tłumaczyć, bo jak sam nie trenowałeś to nie zrozumiesz. Nikt Cię nie zauważa nikogo nie znasz. Patrzysz ile rzeczy Cię ominęło, ile musisz nadrobić. Jesteś sam. Masz strasznie dużo wolnego czasu nie wiesz, co z nim zrobić. Pierwszy okres to tragedia. Jeszcze te pytania ludzi o treningi i sukcesy. Znajdujesz się na krawędzi załamania. Nie narzekasz jednak jesteś twardszy coraz twardszy. Poznajesz jednak dwie osoby, które staną się Twoimi przyjaciółmi. W nich cała twa siła. W nim i w niej Twoje szczęście od nich czerpiesz wiarę i inspiracje oni są Twoją podporą a Ty ich. Jednak szukasz dziewczyny, chcesz się zakochać. Nie chcesz obarczać zbytnio przyjaciół swoimi problemami. Jesteś też zacofany, jeżeli chodzi o życie erotyczne (pisałem kiedyś w jednym blogu o tym) Poznajesz jeszcze jedną osobę, widzi ona w Tobie jakiś potencjał. Daje Ci książkę do przeczytania N. Strauss „GRA”. Wszystko toczy się w tempie lawiny. Jesteś kimś po paru miesiącach treningów itp. w końcu sport to sport. Kilka imprez kilka dziewczyn a Ty cały czas szukasz tej jedynej tej, choć by na miesiąc. Znów kilka imprez kilka dziewczyn. Dalej nic a reputacje sobie już wyrobiłeś. Kurde jak to jest ze im bardziej czegoś chcemy tym bardziej się od tego oddalamy, co? Wszyscy mówią miej wyjebane. W sumie nie potrafię mieć wyjebane nie na to. Pojawia się nagle iskierka w tunelu (blogi o tym jak zostałem poderwany podrywając). Nie udało się, byłem z nią tydzień haha. Zakończenie było tak zajebiste ze do dziś się kolegujemy. Było skrajnie śmieszne znaczy udawałem ze takie jest, bo od wewnątrz coś mnie rozsadzało. Mały dół a potem ferie (pisałem i o tym). Jednak zakończenie podobne, co do wcześniejszych nie wypaliło. Znów chwila żeby ochłonąć i poprzeklinać właściwe nie wiadomo, nad czym. Potem akcja życia wyrwałem według większości najładniejszą dziewczynę w moim roczniku według świadków, oboje wiedzieliśmy ze to tylko na chwile oboje chcieliśmy naładować akumulatory i rozejść się w swoje strony tyle. Baterie full jestem na fali. Nagle rozpętało się piekło umiera pewna osoba. Jestem wkurwiony, zrozpaczony, wstawiam bloga o jednej z imprez potem odchodzę z społeczności strzelając focha, za którego przepraszam osoby, które poczuły się dotknięte, ale postarajcie się zrozumieć. Wychodzę z dołka, reorganizuje całe życie odkrywam nową pasje, zmieniam szkołę zaczynam żyć. Napisała do mnie jedna z dziewczyn, z którymi kiedyś się zadawałem i pojawia się jakiś płomyk nadziei. Wszystko zapowiada się genialnie. Jednak mój kolega, który ma pewne problemy i wszyscy wiedzą ze kłamie i oszukuje ludzi pojawia się w tym jak tornado. Spotyka się z nią niszczy wszystko, co się da ona milczy tak po spotkaniu z nim Agnieszka milczy. Rozmawiam z nim on mówi ze spotkał się żeby wybadać czy wszystko ok i jak to będzie wyglądać i czy mam szanse. Ona milczy nie wiem, o czym rozmawiali, ale całkowicie przestała się do mnie odzywać…. Dowiaduje się ze nagle on się jej bardziej podoba. To mnie zabolało boli dalej, ale cóż żyć trzeba dalej, co? Wizja tej kolejnej porażki zabolała mnie najbardziej. Mogę wstawić setki blogów o tym jak wyrwałem dziewczynę w klubie, ale żadnego o tym jak fajnie jest być w związku, którego od tak dawna pragnę.
Wiem jedno świat się jeszcze nie zawalił. Podnosiłem się wiele razy ,podniosę się jeszcze i kilka. Człowiek jest silnym tylko wtedy, gdy się takim czuje. Nie chodzi o to, aby udawać chodzi o to, aby być szczerym ze samym sobą. Przepraszam, jeżeli to kogoś obchodzi za tamtego focha z perspektywy czasu to było głupie a wtedy potrzebne a więc zaczynamy.
pozdrawiam
Odpowiedzi
Przypominasz mi chłopaka,
ndz., 2012-05-06 22:33 — PrzemoPrzypominasz mi chłopaka, który chciał sobie kupić Lamborghini, ale rozpacza, bo zabrakło mu kasy i musiał się zadowolić Ferrari...
Niedawno nawet była o Tobie rozmowa (a ściślej o Twoich spektakularnych akcjach) podczas Projektu Majówka
A to z usunięciem wpisów faktycznie było chujowe...
Zajrzyj do dowodu osobistego i zejdź na ziemię
POWODZENIA
ps. to chyba będzie jeden z bardziej tolerancyjnych komentarzy pod Twoim wpisem...
Jaaaa nie piszcie blogów w
pon., 2012-05-07 07:19 — eMJaaaa nie piszcie blogów w 3ciej osobie
Co do kolana to musisz teraz na nie serio uważać... Mam dwóch znajomych z takim problemem... jeden podczas biegania jakoś krzywo upadł i do teraz kuleje, drugi ledwo na rowerze może jeździć... I gdzie ten slogan sport to zdrowie?!
Mi się wydaję, że problem tkwi w tym, że tak jak napisałeś... Odzywa się jakaś laska, a w Twojej głowie zapala się światełko: Oooo to może być jakiś związek! Odpuść trochę pod tym względem i wszystko samo przyjdzie
Pozdrawiam
Ja teraz jestem w związku. Od
pon., 2012-05-07 09:11 — PVRJa teraz jestem w związku. Od paru miesięcy. Jeśli mogę dać Ci rade to nie nastawiaj się z góry przy poznaniu jakiejś osoby jak ta relacja ma wyglądać za np. miesiąc czy dwa. I to nie ważne czy to laska na którą jesteś napalony czy facet czy ktokolwiek jeszcze inny. Po prostu nie myśl co będzie kiedyś tam, czy to ma być związek, numerek czy przyszła żona. Wtedy wszystko SAMO się ułoży.
Wedzę ze nie jestem tutaj
pon., 2012-05-07 11:22 — QB@L@Wedzę ze nie jestem tutaj jedynym byłym tenisistą
tez mialem swego czasu taki stan jak Ty, ze nie wiedzialem co wybrac...a teraz tylko czekam bo podobno Pięta tenisisty (Haglunda) przechodzi z czasem..ja czekam juz rok i nie widac wielkiej roznicy..ale ja bez sportu nie wyzyje na tym swiecie,moze to dlatego ze nie potrafie sobie go calkowicie odpuscic w zyciu xD
dasz chlopie rade-nie to to zawsze znajdziesz co innego co bedziesz w stanie robic...
a co do tych lasek,zwiazkow co wspominales-mam dokladnie to samo, w kolo sporo kolezanek, chec zwiazania sie z kims siedzi we mnie od dluzszego czasu ale jakos mi to bokiem tylko wychodzi..lenistwo? nie wiem xD
Nie pierdziel Young, Czasami
pon., 2012-05-07 11:53 — HedonizNie pierdziel Young,
Czasami przyda się zobaczyć jak inni radzą sobie z "ograniczeniami" :
http://www.youtube.com/watch?v=0...!
Pozdrawiam !
Widzę, że jednak musimy się
pon., 2012-05-07 13:48 — mały VicWidzę, że jednak musimy się spotkać i poważnie porozmawiać.
Trzymaj się !
Zaskoczyłeś mnie totalnie
pon., 2012-05-07 13:50 — splawik123Zaskoczyłeś mnie totalnie swoim wpisem. Wchodząc tutaj, spodziewałem sie fenomenalnego wpisu, o następnej akcji która miała miejsce jakoś na czasie. Muszę przyznać, że mam/miałem 1-2 Twoje wpisy w ulubionych ponieważ robiŁy na mnie tak fenomenalne wrażenie ,że musiałem do nich wracać.
Najgorsze jest to, że nie ważne jak daleko zaszliśmy w sferze "poprawy" naszego życia to kilka gorszych momentów może nas zrzucić i przygnieść totalnie.
Sęk jednak tkwi w tym ,że musimy się podnosić...
Blog pokazuje jakie życie
pon., 2012-05-07 15:50 — SzelkaBlog pokazuje jakie życie jest zmienne. Jaki z tego można wyciągnąć wniosek ? nie warto nic planować.
Blog pokazuje też to że zawsze po burzy wychodzi słońce. Ciągle w to wierze, że żeby być szczęśliwym trzeba przedtem pocierpieć.
Dobry blog.
Powodzenia !
Ciekawe:)
wt., 2012-05-08 19:35 — korkrisCiekawe:)