
Jak zapomnieć.
Każdy z nas ma wspomnienia, te lepsze lub te gorsze, z czasem zanikają, pamiętamy je przez mgłę, niekiedy zapominamy.
Tak też jest z kobietami, przychodzą, odchodzą a pamięć i wspomnienia zostają.
Wielu z nas tak miało, ma lub mieć będzie,
Wielu z nas męczy się i pyta jak zapomnieć?
Pytanie czy da się zapomnieć?
Czy jesteś w stanie zapomnieć sytuację np. z imprezy tylko dlatego bo tego chcesz, bo chcesz zapomnieć?
Nie.
Nie panujemy nad naszą pamięcią i nie jesteśmy w stanie zapomnieć od tak bo tego właśnie chcemy.
Wielu powie zajmij się sobą, idź na siłownię, imprezę itp. ale to uciekanie od problemu, szukamy na siłę rozwiązań by zagłuszyć nasze wspomnienia.
To znaczy, że mam zrezygnować z życia towarzyskiego i dbania o samego siebie?
Oczywiście, że nie tylko podejście do tego musi być inne, to Ty sam tego musisz chcieć a nie robisz to bo napisali Ci to koledzy z Internetu i ślepo wierzysz, że to Ci pomoże.
Najlepszym rozwiązaniem JAK ZAPOMNIEĆ jest po prostu przyjąć to jako coś oczywistego co musi być, pewną prawidłowość jak np. oddychanie.
Powiedział Ci ktoś staraj się o niej nie myśleć?
Właśnie tym ‘’starając się o niej nie myśleć’’ myślisz o niej...
Nie będę myślał o Kasi, kto to taki Ania? Właśnie tak postępując podświadomie myślisz o niej.
Nie tłum na siłę myśli i wspomnień bo one i tak pozostaną...
...zaakceptuj je, siebie i żyj dalej 
Odpowiedzi
super
sob., 2012-05-05 20:11 — Smartsuper
Wyczuwam ironie
sob., 2012-05-05 21:15 — White RabbitWyczuwam ironie
Wobec czego lub kogo White
sob., 2012-05-05 22:10 — skilWobec czego lub kogo White Rabbit wyczuwasz ironię?
bo nie było żadnym emotek,
ndz., 2012-05-06 08:35 — kjetbo nie było żadnym emotek, dlatego pewnie
Wiesz co średnio się zgadzam
ndz., 2012-05-06 09:03 — jjj1989-1989Wiesz co średnio się zgadzam z przesłaniem tego blogu, bo powiem Ci, że jak laska, na której Ci zależy daje Ci kopa w dupe a TY przechodzi do tego na porządku dziennym to tak naprawdę marnujesz coś bardzo cennego. CZYNNIK MOTYWACYJNY, który może mocno zmienić Twoje życie. Czytałem kiedyś, że ludzie zmieniają się jedynie z dwóch powodów: albo gdy nie mają już innego wyjścia, albo gdy coś zaczyna im zajebiście doskwierać. Więc ja radze to wykorzystać, pamiętaj o swojej lasce, pamiętaj jak Ci na niej zależało i zmieniaj się po to, żeby udowodnić jej co straciła. I wtedy nawet jeżeli Ci się to nie uda i nie otrzymasz jakiś oznak zainteresowania z jej strony pomyśl o i ile będziesz dalej w rozwoju samego siebie. Nie wiem czy Wy macie podobnie, ale w moim przypadku takie myślenie skłania mnie do pracy nad soba o wiele bardziej niż jakaś pobudzajacą muzyka, czy motywacyjny filmik. Sory za rozpisanie się i pzdr
Nie rozumiem co czynnik
ndz., 2012-05-06 09:20 — skilNie rozumiem co czynnik motywacyjny ma do tego jakie podejście masz do sytuacji, w mojej opinii nie ma sensu rozpamiętywać tego, żalić się itp. bo to w niczym nie pomoże, jak będziesz rozbity emocjonalnie, w głowie będą chodziły Ci myśli tylko o niej to będziesz w stanie pracować nad sobą?
''...żeby udowodnić jej co straciła...'' masz do tego złe podejście, oczywiście masz się zmieniać na lepsze ale nie po to żeby JEJ TO UDOWODNIĆ, masz się zmieniać DLA SIEBIE, żeby sobie udowodnić, że jesteś kimś wspaniałym, przy okazji ona i tak to zobaczy...
Dzięki za krytykę, bo rozumiem, że są różne poglądy i szanuję Twoje. Pozdrawiam:D
To nie krytyka stary, to
ndz., 2012-05-06 09:52 — jjj1989-1989To nie krytyka stary, to próba innego spojrzenia na sytuacje. Oczywiście, że nie masz co się rozczulać nad sobą i tutaj się zgadzamy . Może nie wyraźnie to napisałem(przepraszam ale lepiej mi wychodzi przekazywanie myśli w rozmowie na żywo), chodzi mi o to, że ten żal możesz wykorzystać albo dobrze(czyt zmieniajać się), albo hujowo(czyt. rozpamietując przeszłośc). A warto pamietać o jednym, na tej stronie 90% nowych użytkowników ( w tym i ja nie przecze temu), to ludzie słabi psychicznie, nie pewni swojej wartości, zakompleksieni itp. I stąd kiedy laska nas olewa to popełniamy klasyczne błędy: typu idealizujemy ją, to co do niej czuliśmy nazywamy miłościa itd. I to ona jest na piedestale. Stąd wydaje mi się, że w takim momencie powiedzenie sobie"Dobra,kurwa bylo minęło zmieniam się dla siebie teraz" jest w tym przypadku trudno wykonalne(chociaż zgadzam się z Toba, że pewnie było by dużo lepsz). Dlatego moje zdanie jest takie na początku rób wszystko myśląc, że w ten sposób ją odzyskasz(co da ci zajebistego kopa motywacyjnego) i dopiero z czasem jak zaczniesz widziec efekty (np wieksze zainteresowanie innych lasek itp) zobaczysz ze warto bylo to wszystko robic dla samego siebie. Moim zdaniem taka kolejność jest bardziej odpowiednia.Myśle też Skilu, że co do ogólnych zasad to mamy podobne zdanie, różnimy się jedynie technicznym wykonaniem, ale ja jak najbardziej chętnie o tym jeszcze podyskutuje, zważywszy, że co Ci się chwali nie traktujesz różnicy w poglądach jako ataku na siebie. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz sory za długość.
Mam tak samo. Taki "upadek"
pon., 2012-05-07 07:04 — ozMam tak samo. Taki "upadek" najlepiej motywuje do zmian. I pomaga mi w tej zmianie myślenia że mógłbym ją odzyskać. Robię to przede wszystkim dla siebie bo zdaje sobie sprawę, że może nie chcieć wrócić, ale tak jak mówisz -> to wszystko jest lepsze niż użalanie i rozpamiętywanie. Mimo że tak łatwo jest pogrążyć się w depresji, to jednak usilnie stawiam na samorozwój. Z poprzednią dziewczyna też tak miałem - postawiłem na samorozwój i już wkrótce poznałem cudowną, piękną kobietę. Ale znów sobie jestem winien - popuściłem ster i znowu muszę odzyskiwać przede wszystkim siebie.
JAk zapomnieć? Przede
ndz., 2012-05-06 13:55 — RiseJAk zapomnieć?
Przede wszystkim nie da się zapomnieć!
To wygasa z czasem, ale całkowicie z głowy nie wyeliminujesz, zwłaszcza jeżeli z tą dziewczyną przeżyłeś jedne ze wspanialniejszych chwil swego życia.
Zatem co można zrobić , żeby te wspomnienia nie ciążyły, nie dobijały?
Oswoić się z nimi.
JA też po moim ostatnim związku długo się zbierałem, każda łądna melodia jakiegoś kawałka przywracała wspomnienia, smutek, zdjęcia, miejsca itp.
Ale pewnego dnia pomyślałem, kurde. no nie będę wiecznie rozpamiętywał,użalał się - tysiące innych ludzi się rozstaje i żyją jakoś - mają po kilka związków i szczęśliwi. Czyli da się żyć? Da się.
no to zajebiście, nie wychodzi ? Znów - umowa zerwana i nast.
Trzeba to przyjąć jako naturalny element życia - wiążesz się z kimś, ups coś nie wyszło, nie dopasowaliście się - okej, rozchodzicie się dla dobra obu stron, żeby się nie męczyć ze sobą. Poznajesz kolejną - udaje się
Może brzmi przedmiotowo, ale takie życie.
Nie ma sensu idealizować w głowie tej byłej, przypominać sobie jej w samych superlatywach, bo przecież miała też mnóstwo wad, m.in. dzięki którym się rozeszliście, no nie?
Można zrobić tak:
-wieczorem powspominać wszystkie zajebiste chwile, puścić nawet jakiś kawałek - maksymalnie poprzypominać sobie to co było wspaniałe, jkak trzeba rozpłakać się nawet! Żeby się tymi wspomnieniami "przejeść" po czymś taki automatycznie wrzucić te negatywne wspomnienia nawet poprzeklinać w myślach o niej i odcinka!
Tak jak z alkoholem - ktoś się wyleczył z alkoholizmu, tym że raz lał w siebie do nieprzytomności i odechciało mu się.
Do tego spotykanie się ze znajomymi [zaajebiście pomaga], poznawanie nowych kobiet [to już jest mega antidotum] no i na koniec - CZAS. Czas leczy rany i tu się zgadzam
Z czasem nawet jak Ci się przypomni to i tak masz juz bardziej wyjebane, bo oswajasz się z tym.
Pozdro!
A od kiedy przez picie wódki
ndz., 2012-05-06 14:57 — jjj1989-1989A od kiedy przez picie wódki można się wyleczyć z alkoholizmu?
Nie wiem czy to była wódka,
ndz., 2012-05-06 15:18 — RiseNie wiem czy to była wódka, czy piwa - po prostu słyszałem że ktoś tam [znajomy znajomego] raz grubo przesadził z alkoholem i odechciało mu się. Nie każdy tak ma, ale co do tych myśli o byłej nie zaszkodzi raz "przedawkować" żeby odechciało się myśleć o niej.
NO tak, ale to jeszcze nie
ndz., 2012-05-06 16:32 — jjj1989-1989NO tak, ale to jeszcze nie znaczy ze ten znajomy znajomego był alkoholikiem. Uzależnienia( a powiedzmy, że jak laska dała nam kopa w dupe, to często jesteśmy w pewnej formie uzaleznienia myśląc o niej) leczy się jedynie przez abstynencje od tej substancji. Nie sadze więc zeby rozpamietywanie o tej dziewczynie w kategoriach jak na było razem dobrze mogło czemuś służyć, ale to tylko moje zdanie . PZDR
Nie przeczytałeś dokłądnie -
ndz., 2012-05-06 17:20 — RiseNie przeczytałeś dokłądnie - chodziło o jeden taki wieczór, a nie żeby ciągle rozpamiętywać ;]
Generalnie myśleć o innych, czymś się zająć.
Jesli tak to sory, ale sam
ndz., 2012-05-06 17:32 — jjj1989-1989Jesli tak to sory, ale sam pewnie zdajesz sobie sprawe, ze forma kontaktu nierzeczywistego, czyli np przez neta rodzi wlasnie mozliwosci nieporozumien. Zgadzam sie z toba, ze nalezy sie czyms zajac, ale w moim przypadku, mysl o niej dodatkowo mnie mobiluzuje do robienia roznych rzeczy. Mozecie uznac to za frajerstwo, ale na mnie jakos to działa. Chyba też jest to kwestia przeramowania( tak to chyba sie nazywa w NLP), po prostu co złego mnie spotkało uznaje, za przyczynek do zmiany siebie. Jeszcze raz pozdrawiam
Ja mogę mysleć o niej cały
pon., 2012-05-07 07:11 — ozJa mogę mysleć o niej cały czas i to mi nie pomaga, oprócz tego, że czuję się jeszcze gorzej nic to nie daje. Jeden czy kilka wieczorów sprawy nie załatwią. Lepiej wziąść się w garść, skupić się więcej na sobie, a ją zrzucić z piedestału. A smutek, żal i złość wykorzystać jako paliwo do zmian - taki impuls motywacyjny.