Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O tym, jak nie umiałem zinterpretować czytelnego sygnału.

Portret użytkownika Eskalacja_uczuc

Dzisiejszy wpis będzie traktował o przemianie. O swoistym momencie zwrotnym, w którym straciłem kontrolę, trzeźwość myślenia, panowanie nad związkiem. W skrócie - moment, w którym zmieniłem się w łajzowatego "needy".

Miałem fajną relację z miłą, inteligentną i ładną kobietą. Choć jeszcze wtedy nie miałem pojęcia o tym jak utrzymywać związek, jak mieć kontrolę i być liderem. Jak sprawić aby nie było 50/50, tylko 70/30 z przewagą dla niej. Nie miałem po prostu wiedzy i pomysłu jak utrzymać związek - mimo, że nie przejmowałem się tym i absolutnie o tym nie myślałem.. Bo przecież byłem tak zajebiście pewny JEJ, że wychodziłem z założenia "Co ma być to będzie. A, że jest dobrze, to po co się tym przejmować?" I tak sobie egzystowałem w tym związku, w totalnej nieświadomości, że z każdym dniem oddaje jej więcej pola, wprost proporcjonalnie do tego stając się frajerem i cipką... Oczywiście wtedy tego nie widziałem i nie wiedziałem, bo jakże można być świadomym czegoś, o czego istnieniu nie ma się bladego pojęcia?

Pewnej nocy miałem sen. Straszny sen. W tym śnie pojawił się obrazek, przedstawiający scenę, w której moja Pani zrywa ze mną, ja rozpaczam, ona już ma innego, a ja rozpaczam jeszcze bardziej.. Budzę się i z ulgą stwierdzam, że to był tylko sen i w rzeczywistości takie coś nie ma prawa bytu. Tak, wiem jak to brzmi... Oto przykład jak można spierdolić wszystko na całej linii.

1) biorąc kobietę za pewnik,
2) uzależniając swoje osobiste szczęście od niej,
3) nie biorąc pod uwagę, że TO może się skończyć, każdego dnia

... mógłbym tak jeszcze wymieniać, ale nie to jest jest motywem przewodnim tego wpisu.

Jak możecie się domyślić - nie potraktowałem tego snu jako znaku ostrzegawczego, nie wziąłem pod uwagę, że od tego momentu coś się zmieniło, że zaczyna mi zależeć coraz bardziej, że potrzebuje jej, a jeśli jej nie będzie - to ja nie będę szczęśliwy. Zamiast potraktować ten sen jako czytelny znak, że zbliżam się ( o ile już tam nie jestem ) do niebezpiecznego punktu, z którego już tylko pochyła droga w dół, odetchnąłem z ulgą, że to tylko moja podświadomość, która i tak mnie gówno obchodzi... Co było dalej - pewnie dobrze wiecie.

Panowie, uważajcie. Każdy z nas pewnie przeżył takie coś. Taki "cios", który uzmysławia, że zajebiście nam na niej zależy i jeśli coś pójdzie nie tak - nasze szczęście zniknie. Czytajcie takie znaki i nie bądźcie na nie ślepi tak jak ja. Bo one uzmysławiają, że zaczyna nam zależeć zbyt mocno, za bardzo uzależniamy się od niej, a jakie są tego konsekwencje - wszyscy wiemy. W moim przypadku to był sen, w którym jestem porzucany. W waszym może być cokolwiek innego, sztuka, aby to poprawnie zinterpretować i zacząć naprawiać, bo może być za późno i ani się obejrzycie i stracicie kontrolę, oddacie jej ster, a wasze szczęście będzie uzależnione od jej obecności.

Pozdrawiam.

Odpowiedzi

Bardzo dobry blog, coś

Bardzo dobry blog, coś uświadamia Smile choć bardzo ciężko jest to sobie uświadomić ze jednak ta pani może nas oddać skoro my tak bardzo ja kochamy. Dzieki na pewno się przyda ten blog:)

Portret użytkownika M4rass

Właśnie ja to zrobiłem...

Właśnie ja to zrobiłem... Oddałem jej ster. Przeżywałem strasznie jej odejście. Od tamtego momentu wkrótce miną 2 miesiące. Zależy mi na niej ciągle, ale dzięki podrywaj.org zrozumiałem wiele rzeczy, które następnie wprowadziłem krok po kroku w życie. Dzisiaj mija tydzień odkąd ostatnio pisaliśmy na gadu. Jestem z nią tylko na "cześć". W ostatni piątek sama szukała kontaktu ze mną, najpierw zaczynała rozmowę, później już w szkole przyszła do mnie i spytała czy może zjeść ze mną śniadanie. Byłem obojętny na jej obecność mimo tego, co czułem w głębi siebie. Na szczęście nie pozwoliłem tym emocjom wyjść na zewnątrz. Przez cały ostatni tydzień traktowałem ją jak znajomą. Dodam, że jest zauroczona moim kumplem z klasy. Jednak, na jej nieszczęście (jak to ujęła) nic z tego nie będzie... Cóż. Swoje przecierpiałem. Proces "odfrajerzania" rozpocząłem. Mam nadzieję, że będzie dobrze, zwłaszcza, że chyba nigdy nie byłem tak pewny siebie, przynajmniej nie pamiętam tego w ostatnich kilku latach. Ten blog, jak i wiele innych tutaj - po prostu świetny. Każdy z nich pomógł mi zrozumieć co nieco. Spojrzeć na wiele rzeczy z innej strony. Teraz już nie odczuwam lęku. Chcę pokazać głównie sobie, a jej przy okazji, że jestem wartościowym człowiekiem i, że może byłem wart więcej niż 1,5 roku, które zamieniła na zaurocznie...

Portret użytkownika bubka

w stu procentach popieram

w stu procentach popieram chociaż byłem przekonany, że ona jest we mnie wpatrzona jak w obrazek i mnie to nie dotyczy ale to dotyczy wszystkie związki...! Nie ma co żyć związkiem tylko życie sobie nim urozmaicać:)

Ciekawy przykład jak

Ciekawy przykład jak podświadomość nas ostrzega.