Witajcie,
Jak już bodajże wspominałem moja współlokatorka daje ostro w płuco. Od początku jak mieszka pali w kuchni przy otwartym oknie. Prawda jest jednak taka, że to nic nie daje.
Właściwie nie wiem czemu, ale do stycznia tego roku w ogóle mi to nie przeszkadzało - nie czułem dymu. Od tamtej pory jednak gdy ona pali to idzie na całą chałupę, a przy drzwiach od kuchni (które ona zamyka, żeby nie szło) to pożygać się idzie. Wolałbym psu w dupę nos wsadzić jak czuć to co jest pod drzwiami od kuchni. Te drzwi są tak przeżarte dymem, że niedługo się rozsypią w drobny mak chyba
Pytałem jej się nawet czy nie zmieniła fajek albo co, bo wcześniej mi tak nie waliło, a w dodatku nieraz byłem bezpośrednio w towarzystwie palącym i mi to nie przeszkadzało, a "jedynie" zdrowia było szkoda. No ale to sytuacje okazjonalne były, które zdarzały mi się raz na dwa miesiące, więc luz. Tu jednak praktycznie na codzień mam tą palaczkę w miejscu, w którym mieszkam.
I czas powiedzieć definitywnie STOP paleniu w kuchni!
Powiedzieć to nie sztuka, tylko kwestia jak to profesjonalnie rozegrać. Człowiek się nałykał nlp i innych metod perswazji, pokazywania dominacji, a mimo to w tej kwestii jestem w czarnej dupie, a porady w tej sprawie zarówno tu na stronie jak i mędrców z reala były jednakowe "Przeprowadź się". Ta opcja mi zupełnie nie odpowiada aktualnie z różnych wielu powodów, ale jej nie wykluczam, bo zdrowie cenię sobie ponad wszystko!
Wygląda to tak jakbym się zbierał z tym od tamtego czasu. Mówię Wam zatem, że próby dyskusji na ten temat już były i stawiałem sprawę czasami polubownie czasami dosadnie. Jednak wiem, że po drugiej stronie mam niebyle jakiego w sztuce manipulacji przeciwnika. Pewnie pamiętacie moją słynną współlokatorkę sprzed ponad 2 lat
Właśnie z jej powodu się wyprowadziła, bo się obie gryzły psychicznie.
Mówiąc szczerze to przez długi okres czasu "ogarniałem" ją i była dość potulna, bo od początku dałem do zrozumienia kto ma ramę. Od jakieś pół roku co mi zajebała wtedy wino i bez ceregieli do tematu podszedłem to odezwał się w niej psychol i mi zaczęła ramę podżerać.
I tak też było/jest, kiedy temat fajek poruszam. Ona ma swój pokój (z balkonem) i to po przeciwnej stronie niż mój pokój i kuchnia. Mówię do niej "Pal w swoim pokoju", a ona "Nie chcę, żeby mi dymem w pokoju śmierdziało". Już teraz nie pamiętam tych wszystkich naszych dialogów, ale jebana skutecznie póki co mnie w tej kwestii ścina/zbija z tropu.
Jej ciągłe odbitki to "Nie przesadzaj", "Oj kurwa nie marudź", "Kuchnia jest od palenia. Od zawsze się tu pali, a Tobie odpierdala", "Nie rozśmieszaj mnie", "Przestań, bo to jest śmieszne".Niby na wszystko można coś skwitować ripostą niczym w uwodzeniu, no ale w tej "grze" jednak nie o to chodzi i chyba nie tędy właściwa droga.
Z jednej strony nie chcę dać się ponieść emocjom, a z drugiej nie zamierzam przemilczeć jej reakcji. Wiemy dobrze, że rama/riposta to nie umiejętnie dobrane słowa, ale coś więcej. I nie chodzi mnie jedynie o ton głosu, spojrzenie czy mowę ciała. Tu chodzi właśnie o ten rdzeń, który jest sednem solidnego IG. Ona jak się nakręci, to ciężko polemizować czasami. Idzie jak taran. Na pewno błąd tkwi też w tym, że ja dopuszczam taką myśl, że ona mnie może nade mną dominować psychicznie. No ale się stało, więc poszukajmy najlepszego rozwiązania w obecnej sytuacji.
Wiem, że większość z grona advanced pali i trudno Wam pewnie to zrozumieć. Z drugiej strony właśnie sobie pomyślałem, że takie tęgie charaktery z Was, a nałóg z Wami robi co chce i doskonale sobie zdajecie sprawę z zagrożenia zdrowia, które już jest pewnie mocno na przyszłość nadszarpnięte. No ale to już inna kwestia i nie moja sprawa. O co innego mi chodzi w tym wpisie.
Mogę jej zagrozić wywaleniem z domu. Mam dużo lepsze relacje z właścicielami mieszkania niż ona. Ba, ona nawet już parę razy sobie naskrobała. Z drugiej strony wiem (bo już była wcześniej o tym dyskusja z właścicielką z innych powodów) jest niechętna wyrzuceniu jej, bo to duży pokój, a ta laska sporo za niego płaci. Oczywiście zaproponowałem przeprowadzić nabór na nowego współlokatora, ale oboje (ja i właścicielka) zdajemy sobie sprawę, że za te pieniądze łatwe to nie będzie, skoro choćby na mniejszy pokój za połowę ceny ciężko było o chętnych, bo gdzie indziej ceny dużo niższe.
Tak więc podniesienie sprawy do właścicielki o wywalenie traktuje jako ostateczność. Dodam, że w innych kwestiach poza tymi fajkami i tą akcją z winem, to zgrzytów jakoś tam nie ma i się dogadujemy.
Co byście zatem doradzili? Powiem jej "Nie pal w kuchni" to ona powie "Przestań" i pójdzie palić albo powie "A co jeśli będę palić?" (WARTO WIEDZIEĆ CO WTEDY ODPOWIEDZIEĆ)Wiadomo, że nie wezmę jej siłą z kuchni, nie dam jej w mordę.
Mam kilka pomysłów, ale też chciałbym poznać Wasze. Nie chcę jej na pewno namawiać na rzucenie palenia, a jedynie żeby sobie jarała u siebie w pokoju albo na balkonie. Może znacie jakieś mocne makabryczne filmy, które pokazują szkodliwość palenia? Szukałem w necie, ale tylko jakieś średnio przekonujące zdjęcia znalazłem. Chociaż nie wiem czy cokolwiek by ją ruszyło, a poza tym to tak jakbym ją przekonywał do rzucenia, a to dłuższa droga i szkoda mi na to energii. Niech się sama truje. Mam to w dupie.
Jak przed chwilą przeczytałem w celu poprawienia błędów cały tekst to brzmi on trcohę jak lament nieporadnego nastolatka
Taki trochę dupawy mam dziś dzień i łeb mnie nap... (napadowe bóle głowy mam
) Może jutro lepiej by wyglądał, ale nie chce mi się czekać z tym do jutra
Czekam na Wasze podpowiedzi 
pozdrawiam, Przemo
Odpowiedzi
Skoro dobrze znasz
pon., 2012-03-26 18:03 — ItalianoSkoro dobrze znasz właściciela to może z nim warto pogadać, aby dziewczynę postraszył możliwością podniesienia czynszu... Co jak co ale jeśli dziewczyna swoje bezmyślne zachowanie odczuła by po kieszeni to na pewno przeszły by jej różne próby "zakażania" cię... A argumenty masz bo skoro płacisz za wynajem to powinieneś czegoś wymagać i właściciel mógłby ci w tym na pewno jakoś pomoc - tylko to znowu jest taka ostateczna opcja bo jeśli to nie pomoże to możesz wyjść jako taki chłopczyk, który pobiegł się komuś poskarżyć. Mimo to spróbować nie zaszkodzi. Co ty na to?
Zawsze kiedy ona wpierdala
pon., 2012-03-26 18:36 — SneakersZawsze kiedy ona wpierdala sie z fajka do kuchni... to Ty wpierdol sie Przemo z jedzeniem, ze chcesz sobie zrobić.. ona w tym momencie bedzie palic... Powiesz "no kurcze chciałem sobie jedznie zrobic a tu ciagle ten smrod.. dzieciom swoim tez bedziesz tak truła?" ona pewnie bedzie warczeć walić ST, to bedzie do przewidzenia.
OK to za nami. przechodzimy dalej.
Panna robi sobie jedzenie... wbijasz do kuchni, odpalasz fajke, palisz czy nie po prostu odpal fajke
NIECH KURWA ZOBACZY jak to fajnie jest!
Oczywiscie to wszystko odpada jesli jej to nie przeszkadza ;/
Sneak. Ostatnie zdanie
śr., 2012-03-28 22:52 — PrzemoSneak. Ostatnie zdanie najbardziej trafne
Poza tym ona jest wyprana z ludzkich, empatycznych uczuć, także motyw z dzieciakami też by poszedł przez nią na wyjebce
Paliłem ponad 15 lat.
wt., 2012-03-27 13:16 — baudelairePaliłem ponad 15 lat. Ostatniego 2011 roku powiedziałem sobie dość i od tamtego czasu jakoś żyję bez fajek. Ani mnie jakoś specjalnie nie ciągnie, ani to jakieś specjalnie trudne było.
Dzisiaj poruszyłem temat i
czw., 2012-03-29 06:38 — PrzemoDzisiaj poruszyłem temat i ugrałem tyle, że za ok. 2 tyg. jak się zrobi cieplej będzie palić u siebie w pokoju na balkonie. Na początku warczała oczywiście, podjazdówki jakieś robiła, manipulacyjna gadka na całego, zachowałem jakoś zimną krew trzymając się swojego. Potem jebana zaczęła się uśmiechać przygłupio, przymilać. Z jednej strony była w tym uległość, chęć kompromisu, a z drugiej mój radar wyczuł znowu gierkę. Jak sobie przypomnę to Wam napiszę jakimi tekstami we mnie napierdalała
Zobaczymy czy w ogóle słowa dotrzyma. Jak nie to wypierdalam ją. Już gadałem z właścicielką mieszkania dyskretnie i powiem nawet że jest zielone światło
Przemo krotko: mieszkasz z
śr., 2012-03-28 23:02 — baudelairePrzemo krotko: mieszkasz z niekulturalna, glupia cipka. Kategorycznie sie sprzeciwiasz i mowisz ze w kuchni ma juz nie palic, bo to czesc wspolna. Sam palilem ponad 15 lat, ale jak ktos nie chcial wachac, to wychodzilem i nie palilem tez w swoim domu. Ladne mi argumenty ze nie chce zeby Jej w pokoju fajkami nie jebalo. To niech kurwa nie pali. Wiesz co bym zrobil? Powiedziel ze jak zapali w kuchni, to konfiskujesz papierosy. Jak nie umie sie zachowac, to trzeba Ja nauczyc.
Ku uciesze wszystkich
czw., 2012-03-29 13:47 — skautKu uciesze wszystkich bliskich mi ludzi, nie pale od urodzenia (poza trzema fajami spalonymi w celu zazegnania bolu zeba.... Posluchaj rad wariatow, ze 'dym na zebie pomaga brachu').
Zamiast tego znam sie cos nie cos na szacunku. I jego wymaganiu go od innych.
Przemo, wiem, ze juz lapiesz o co mi chodzi. Jest sens leciec tymi wszystkimi banalami ?
Zastanow sie tak na chlopski rozum, co ona o Tobie musi myslec wyrazajac sie do Ciebie w taki sposob i odbierajac to co mowisz tak jak to wlasnie odbiera.
Traktuj innych jak sam chcesz byc traktowany...
Znajac moj charakter to za wlosy i pare klapsow za niesubordynacje
Znajac Twoja dyplomacje to lecisz albo w wojne, gdzie dajemy Ci pomysly jak ja 'rozjebac' (to nie najlepszy pomysl jezeli z natury jestes ugodowy etc.), albo robisz sie zimny, ucinasz calkowicie 'inne tematy' - BO BARDZO CI NA TYM ZALEZY BY TAM NIE PALILA...'chcesz by miedzy Wami bylo dobrze, 'jak kiedys', ale to, ze ona robi Ci na zlosc robi przykrosc Tobie' - mowisz gdy zaczyna sie dopytywac 'co jest', ze 'cos dzwiny taki ostatnio jestes'.
Nie podpierdalasz jej do wlascicielki bo wyjdziesz w jej oczach na frajera (i sorry, w moich tez), mowisz jej o tym, ze 'tak miedzy nami dobrze sie kiedys ukladalo.. po huj osoby trzecie maja nam tutaj mieszac', i probujesz dotrzec do tego co jej lezy na sercu.
Bo ona ma do Ciebie jakis gleboko skrywany problem!
Co do mojego doswiadczenia w takich sprawach..
Hmm szybko wyczuwam kobiety, ktore chca mi wejsc na glowe wiec ucinam w zarodku.
A najwieksze doswiadczenie dyplomacji, sily persfazji i 'mojego buta' zlapalem w wojsku gdzie wybrali mnie tym smiesznym mezem zaufania na kompanii 170 wariatow, z ktorych bylem kurwa najwiekszym.. (4/5 jednostki w ostatecznym glosowaniu dalo swoj glos na mnie, bo moj ostatni 'rywal' mial na nazwisko Kaczynski, a moj kumpel, (ktory zglosil moja kandydature bez mojej wiedzy.... I zostal szefem mojej kampanii, bez mojej wiedzy) krzyknal, ze 'dwoch kaczynskich juz mamy!' I tak oto musialem sie troche pouzerac z kadra, szefami kuchnii, kompanii, jednostki... Zreszta sporo opowiadac, a laurki tutaj sobie nie chce wystawiac.
Jak mi palil jeden kozak na pokoju (spalismy w 17-stu) to dostal opinaczem z drugiego konca pokoju i pare huji. Wtedy pomoglo, moze i teraz zda egzamin
P.s skup sie na tym co pisalem na poczatku. Szacunek i znalezienie sedna problemu.
skaut (swoją drogą trudno o
sob., 2012-04-14 19:16 — Przemoskaut (swoją drogą trudno o Tobie sobie jednoznaczną opinię wyrobić, zaskakujesz), wątek wojskowy ciekawy, ale wiadomo, że sprawy po męsku (męsko-męskie) a między facetem a kobietą (o relacjach pozauczuciowych mówimy oczywiście) podobnie załatwiać się raczej nie da. Pewnie powiesz, że nie sprawdziłem i chuja wiem, ale opinacz i parę chuji tu ni nie da (wiem wiem, że to tylko przenośnia
) W sumie nie napisałeś czy ten co oberwał opinaczem to jakiś kozak był, zwyczajny gość, a może leszcz, co wystarczyło tupnąć nogą hehe
Sedno pytasz... już chyba wspominałem kiedyś, że się nią na samym początku zainteresowałem jako kobietą. Zanim się wprowadziła. Potem jej atrakcyjność w moich oczach spadała na łeb na szyję, a ego to ona ma wyjebane w kosmos trzeba powiedzieć i często mi napomykała, że faceci się nią interesują, ona ich zlewa, a mnie AUNTENTYCZNIE to już nie obchodziło. Odpuściła. Mieszkam z nią już ok. 2 lat. Przez pierwszy rok to trzymałem stery współlokatorskie, nie wtrącała się do naboru innych współlokatorek.
Potem pojawił się motyw pożyczonej kasy, aż uzbierało się niecałe 300zł przez jakieś 2-3 miechy. Nie było to na zasadzie "Pożysz" - "Ok masz", początkowo się droczyłem, później stawiałem wymagania, a ona już na dzień dobry to w zamyśle "olewała", a ja tego tak nie wyczuwałem, bo wcześniej generalnie ze ściąganiem długów problemów nie miałem (spokojnie, siły używać nie musiałem hehe). A że już tu nieraz trąbiłem, że z manipulacją ona obcykana, to się łapałem (czasami czułem, widziałem ukryte sedno manipulacji, ale chuj wie czemu przymykałem oko, nie brałem na poważnie). nie chcę mi się teraz tych sekwencji rozpisywać. Chociaż często ona też działała na upierdliwość. Mówię Wam, ona by mnie sprzed ponad 2-3 lat czy takiego miękkiego Krzysia (imię wybrane przypadkowo) rozpruła emocjonalnie. Ze swoich byłym facetem rękoczyny to był ich afrodyzjak, on jej przyjebał, ona jemu, nie wtrącałem się, nie było na moich oczach... Tyle ile kurw ona do mnie jego stronę wysłała niemal do dziś to ja przez całe życie nie słyszałem
Po akcji z kasą pojawił się motyw wina, które mi zajebała z szafy w pokoju (wino, które było moją pamiątkową z Portugalii, dostałem prosto od farmera). Chuj z ceną rynkową (ok. 60 euro na lotnisku w Lizbonie), ale było dla mnie cenną pamiątką z wspaniałego dla mnie przeżycia). Nie przyznała się oczywiście, odwróciła kota ogonem, że to ja mam urojenia, że jestem jębnięty. Oczywiście tego jej manipulacyjnego gadania nie kupiłem, ale wina ani gorsza za nie nie odzyskałem. Oczywiście wyjebałem się na nią, nie odzywałem się i było mi to na rękę, bo miałem dość jej lamentów na jej faceta. Podchodziła mnie jebana, jak gdyby nic się nie stało, ale gdzieś po miesiącu zacząłem z nią rozmawiać, ale tylko służbowo. Od tamtej pory właściwie do dziś traktuje ją jak powietrze i ścinam gdy próbuje skracać dystans (ona godności nie ma)
Do tego jeszcze dorzucona akcja z fajkami, ciągłym bezszczelnym podjadaniem i podtruciem mojej sałatki (to jeszcze będzie wyjaśnione, bo 100% nie daje, próbkę pobrałem dla prokuratury, ale chyba odpuszczę suma sumarum patrząc na całokształt)
Co tu też dużo mówić (zwłaszcza patrząc na jej płytkie leniwe życie, lifestyle) to jestem dla niej świetną partią, bo z kasą dobrze jest (dużo się pracuje i z rozrzutnością w normie, żeby nie było że kaska sama z siebie - po chyj się Przemo tłumaczysz
), zna się na podejściu na kobiet, ogarnięty, nie pieskuje, nie jest zadrosny, umie dać emocje, młody, z poczuciem humoru, podróżujący, z piękna unikatową pasją, inteligenty (dyskusyjne...), przystojny, dba o siebie - co za autoreklama, no kurwa nic nie poradzę, że tak to widzę 
Także sedno może być też w tym, że mam ją w dupie kompletnie jako kobietę, ale też jako koleżankę czy nawet człowieka
ps. gdyby chodziło tylko o kwestię fajek to kupiłbym jej tego e-szluga, bo dziś taki temat się urodził na minichacie). Trzeba byłoby tylko jeszcze wkręcić trochę zalet i "zalet" (a chuj z prawdą w tym przypadku czy skutecznie czy nie
)
ps2. w nawiązaniu do pożyczania i oddawania. Za młodu często mi tata opowiadał o ludzkim honorowym podejściu do tej sprawy. Często bowiem pożyczał swego czasu kolegom(pijaczkom) w pracy pożyczać nierzadko wprost na wódkę i co jak co - często pożyczali, ale zawsze z honorem jebani (w sensie pozytywnym) oddawali co do grosza i to NA CZAS. Owzem namawiali do wódki, ale też nie na siłę i tata umiejętnie odmawiał (na ogół). Był wzajemny szacunek. Raz chyba tylko jeden od taty oberwał, bo go wódka poniosła. Ludzie z wyższych sfer, których tata poznawał, "na poziomie" już tego honoru nie mieli. Teraz sobie nawet przypomniałem jak dziadek często też mi mówił/do dziś wspomina o honorze oddawania pieniędzy i znał przypadki, że ludzie z siebie wychodzili, żeby mu oddać i to bez jakiegoś nacisku i użycia siły. Bardzo mi to utkwiło
I chodż w relacjach z kobietami byli i są po prostu słabi, co już też kiedyś przytaczałem to za wiele wartości, w tym też męskich, które mi wpoili im bardzo dziękuję. Pozdrawiam 
Juz kolego nawiazuje do tej
pon., 2012-04-23 19:49 — skautJuz kolego nawiazuje do tej Twojej grubej odpowiedzi.
Jednak na wstepie musze zazanczyc Ci po kolezensku (moze nawet nie potrzebnie), ze wlasnie taki nie do zaszufladkowania jestem. Mozna ze mna pogadac o dupach, handlowaniu narkotykami i srednich opadach w Brazyli (nie wspominajac o zasadach ortografii, pisaniu skromnych opowiadan, grach w 3-5-8 i kierki...) Jak i rowniez o typach broni w diablo 3, systemie gry w Skyrim i LoL... Widze jak to ludzi rozpierdala, a w ich glowach kreci sie mysl: za huja nie powiedzialbym, ze on moze cokolwiek o tym wiedziec...
/ opinaczami w tych co nie kozakuja ani zbytnio sie bronic nie potrafia raczej nie rzucam. Nie podnieca mnie gnebienie slabszych, lubie raczej prowokowac kozakow maslakow z domu pieczarka/
Co tu duzo gadac o niej...
I co tu duzo gadac o Twojej dewizie, ktora sie kierujesz ? (Miej wyjebane, a bedzie Ci dane..)
Laska obrala sobie za cel uprzykrzanie Ci zycia. W takich przypadkach polecam Ci bardziej Dr.House anizel prokurature hehehe (btw. strzelanie na psiarnie to dla mnie frajerstwo, a mozliwe, ze dla niej rowniez. Podkreci jakis kumpli, ze jakis koles podpierdala ja na psy, zrobi niewinne oczka i Ci dopierdola w ciemnej klatce. Wiem, bo sam tak robilem.).
Mozliwe, ze zraziles jej czyms dume, mozliwe jest duzo rzeczy. Tylko, ze sa tacy ludzie i huj. Moich sasiadow w Pl musial moj ojciec lekko poddusic by dali mojemu bratu spokoj gdy bylismy mali. Gdyby nie zrobil tego on to spalil bym im drzwi rozpuszczalnikiem...
A moze Ojca Chrzestnego przeczytaj i zobacz jak sobie tam dyplomatycznie radza ?
Nie wiem co mam Ci dalej poradzic, bo co tu duzo gadac, dupy dajesz gdzies w ktoryms miejscu i ona wtedy wlasnie widzi gdzie Ci dojebac. Cwana lisica. Lubimy takie ?
Sprobuj sie pogodzic. Jeszcze raz ostatni. Z flaszka, pogadac, co pasi co nie. Ty sie dostosujesz, ona w czyms ustapi. Jezeli to nie da rady to na siekiery
Szukałem w necie trochę
sob., 2012-04-14 17:59 — PrzemoSzukałem w necie trochę sposobów na wytępienie współlokatorki i trafiłem na jeden wątek, który wprawdzie mi nie pomógł, ale mnie rozjebał (o ile w to wierzyć), a że jest powiązany jednoznacznie z relacjami damsko-męskimi to musiałem go tu zalinkować. PADNIECIE
http://f.kafeteria.pl/temat.php?...
Tyle, że to kobieta pisze jakby co, wiesz wszystko jest możliwe...
Czekam na Wasze spostrzeżenia
Przemo... tak czytam i
pon., 2012-04-23 22:01 — GuestPrzemo... tak czytam i czytam, i czytam.... I tak sobie myślę, że ty masz kurewskiego pecha do tych sublokatorek.... Jakos tak włażą Ci na głowę po jakimś czasie. Zastanawiam się, jak człowiek niepalący mogł pozwolić na palenie na terenie mieszkania?! Dla mnie to niedopuszczalne! Balkon, kurwa i to jeszcze zamknięty na czas palenia, zeby bron boże nic nie wleciało. A kuchnia? No prooooooooszę!!! Równie dobrze moglby być pokój dziecinny! Zrobiłeś błąd na początku nie ustalając zasad, nie pokazujac kto tu rządzi (lepsze relacje z właścicielem dają Ci władzę). A teraz wziąłeś aluminiowy drucik do rąk, wyginasz go i próbujesz zrobić.... ram(k)ę