Witam, chciałbym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat zachowania samców (wszakże nie każdego samca można nazwać mężczyzną) w realiach dzisiejszego świata.
Chyba wszyscy trafiając na stronę, stykając się w jakikolwiek sposób ze społecznością PUA chłoną wiedzę zawartą na forach i ebookach chcąc nauczyć się poderwać wymarzoną kobietę. Ostatnio będąc na imprezie ze znajomymi z uczelni spotkałem gościa, który serwował moim koleżanką rutynę za rutyną. Dosłownie, gdy zaczynał zdanie mogłem ze skutecznością 100% przewidzieć jego zakończenie (co zresztą raz zrobiłem
) Pytając potem koleżanek jakie wrażenie wywarł na nich ten chłopak odpowiedziały- "był jakiś dziwny... sprawiał wrażenie jakiegoś oszusta" Tak moi drodzy- część z Was właśnie tak wygląda z punktu widzenia kobiety. Uwobiznes, szkoły podrywania, czy nawet to forum powoli staje się zbiorem kilku indywidualności- osób, które bądź co bądź osiągnęły sporo w dziedzinie PICK UPu. Wybierając się na szkolenia, rozmawiając z takimi ludźmi często chłoniemy ich styl bycia i uwodzenia próbując zastosować go w odniesieniu do nas samych- z marnym skutkiem. Zatracamy swoje poglądy, swój styl bycia, własne przekonania zastępując je czyimiś. Przecież tu chodzi o rozwój- progres a nie o zatracanie siebie i cofanie w rozwoju. Dlaczego mimo, iż tak wiele się o tym mówi część z Was NIE robi tego na co ma ochotę tylko pyta o zdanie innych przed postawieniem kolejnego kroku?
Czym jest samiec alfa? kto to jest PUA? Warto się nad tym zastanowić. Przeglądając internet i z zaciekawieniem czytając źródła dochodzę do masakrujących wniosków. Kobiety uważają (w sumie co mają mówić
), iż jest to na ogół arogancki cham myślący tylko o zbajerowaniu jej do łóżka. Mężczyźni- ci nie wtajemniczeni twierdzą, że nie ma kogoś takiego- jest to tylko i wyłącznie biznes zaprogramowany tak aby zarabiać na naiwniakach (cytatów zamieszczać nie będę) Większość "wtajemniczonych" i tak ma swoje rutynki- zostaje jedynie garstka prawdziwych znawców i praktyków, którzy swoją ciężko pracą, indywidualnością, oraz konsekwencją stworzyli PUA w sobie. To jest właśnie sedno- trzeba go odnaleźć w sobie a nie przyswoić, ściągnąć z internetu czy podejrzeć na ulicy- tudzież na szkoleniu. Przypomina mi się film "Don Juan" z genialnym Johnym Deppem w roli głównej- jego pasja jaką obdarzał kobiety, zaangażowanie z jakim chłonął każdy najdrobniejszy element kobiecego ciała- to jest prawdziwy artysta, a nie ktoś kto wydał na kursy grube tysiące, wklepał na pamięć kilka bajeczek i teraz na siłę stara się tym zainteresować innych. Bardziej cenię sobie nieśmiałych kolesi, którzy mimo braku umiejętności próbują i starają się nie wystrzegając błędów niż pseudo znawców, którzy znają podręczniki na pamięć i poza tym nie ma w nich nic interesującego
pozdro 
Odpowiedzi
Za ten blog należy Ci się
pon., 2012-03-05 10:52 — Robek86Za ten blog należy Ci się chłopie nagroda Pulitzera

Ja np. zajmuje się rozwojem osobistym, jednak świat uwo, pua (chodzi mi o to czym jest ten cały świat damsko - męski) jest dla mnie właśnie elementem rozwoju osobistego.
Jeśli ogólnie ten cały rozwój, to sukces finansowy, dużo przyjaciół, zabawa, zdrowie fizyczne, miłośc, to właśnie ten świat który jest tutaj traktuje jak rozwój osobisty pod kierunkiem własnie osobistym/prywatnym, to jest dla mnie nie tlyko podrywanie kobiet, to jest także czerpanie z tego przyjemności, a same zagadnienia wykraczają po za interakcje z kobietmai ponieważ wiele kwestii można zastosować w życiu codziennym, znajdując w ten sposób mnóstwo przyjaciół obu płci. Dlatego nie zadaje na forum co tydzień głupich pytań (nie napisała wieczorem "dobranoc" co mam robić moja reakcja chłodnik) tylko staram się tego uczyć.
Na koniec tylko dodam, że życie jest płynne zmienne i każda sytuacja jest inna dlatego sztywne trzymanie się jakichkolwiek reguł (np. nie wysyłania esów), może w nielicznych przypadkach zepsuć interakcje. Pozdro
Zgadzam się. Ja zawsze
pon., 2012-03-05 15:09 — GoldarZgadzam się. Ja zawsze postrzegałem siebie i byłem postrzegany jako osoba bardzo wygadana, całkiem pewna siebie i towarzyska. Jednak będąc w długoletnim związku nie miałem okazji sprawdzić tych "umiejętności" w kontaktach z kobietami, które chciałbym uwieść, a nie tylko "pogadać sobie". Jak się okazało nie jest to takie proste
Sedno tego jest dla mnie takie, że rutyny bardzo się przydają kiedy na początku jesteś jeszcze więźniem własnej wyobraźni. Pozwalają wiedzieć, że masz "coś", narzędzie które jest Ci w stanie pomóc i to daje dużo pewności. Jednak tak jak napisał hasto21 podstawą jest umiejętność ich używania. Trzeba rutyny jakby przerobić na swój styl żeby wszystko było spójne i nie wyglądało sztucznie. Tak jak wielu z Was już pisało: Dostajesz jakby klucz ale to ręka trzyma klucz i musi nim otworzyć dany zamek 
Osobiście nigdy nie używałem
pon., 2012-03-05 15:52 — PuC3KOsobiście nigdy nie używałem rutyn ani teraz, ani na początku. Przyswajałem wiedzę, ale tylko po to aby wyrobić sobie ogólny światopogląd na sprawę. Starałem i staram się rozgryźć mechanizm działający tym wszystkim, dowiedzieć się co i dlaczego dzieje się akurat tak, a nie przyjmować to co mi ktoś podrzuci jako swój pewnik. Bozia po to wyposażyła nas w mózg, by umieć przetwarzać informację, które słyszymy bądź też widzimy. Z rutyn i relacji innych można czerpać inspirację i zapożyczać jedynie motywy, bądź też pewne pomysły, ale nie powinno ich się kopiować bez zastanowienia. Nigdy nie wiemy co autor danego gambitu na w głowie, jak realizował to co spisał, oraz to jakim jest człowiekiem i z kim rozmawiał- dlatego też uważam, że jest to swojego rodzaju strzelanie sobie samobója
Nie piję, aczkolwiek marlboro
pon., 2012-03-05 21:42 — PuC3KNie piję, aczkolwiek marlboro mogę wznieść
100's nawet 
Co do całego PUA tylko jeden
pon., 2012-03-05 21:44 — HudsonCo do całego PUA tylko jeden mój kumpel wie, że w tym siedzę, nikt więcej. Na okładce książki "Gra" jest napisane: Kobiety nie będą wierzyć, Mężczyźni będą zaprzeczać.
Rutyny? O kant dupy potłuc. Kto ma tą laskę dymać? Style? Mystery? A może ty? Więc do cholery bądź sobą, a nie kopią kogoś innego. Jesteśmy na to zajebiści, że nie musimy być marną podróbką.
Hudson jest sporo racji w tym
pon., 2012-03-05 22:28 — GoldarHudson jest sporo racji w tym co piszesz ale dla mnie jesteś w tym zbyt radykalny. Żeby zobrazować nieco mój pogląd na rutyny posłużę się przykładem ze świata sportu. Weźmy np taki tenis. Kiedy początkujący zawodnik uczy się gry to zostają mu pokazane przez trenera podstawowe jej elementy takie jak bekhend czy forhend. Gracz ten uczy się ich od trenera, który pokazuje mu to wszystko tak jak ON się kiedyś tego nauczył, a więc w swoim stylu. Z czasem jednak młody zawodnik ucząc się gry zaczyna nabywać swój własny styl i ulepsza zagrania pokazane jako podstawa przez trenera grając już powoli na własnych zasadach. Ja tak samo widzę rutyny. Na początku cóż złego stanie się jeśli otworzymy set używając do tego popularnego openera? Jeśli początkujący facet z niską samooceną chociaż zagada do laski, nie mówiąc już o rozmowie na dłużej to dla niego jest to mega sukces, a zdecydowanie łatwiej jest mu to zrobić wykorzystując dostępne już narzędzia. Żeby było już całkiem jasne. Ja uważam, że te wszystkie rutyny, gambity itd mogą być nawet całkiem kopiowane NA POCZĄTKU. Oczywiste jest, że z czasem można, tak jak zostało to wcześniej napisane, zapożyczać patenty ale już nie kopiować tylko w oparciu o wzorzec tworzyć własne pomysły i wyrabiać sobie własny niepowtarzalny styl.