Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Trzy tygodnie, bez jaj

Siemano!
Długo dochodziłem do tego czy założyć ten temat, czy też nie. W sumie od jakichś dwóch tygodni chodził mi po głowie i spokoju nie dawał. W końcu jest możliwość to trza korzystać...
Tak więc od czego by tu zacząć mości panowie Pro jak i ci zwykli należący do naszej wspaniałej męskiej wspólnoty? Postanowiłem że od samego końca, czyli od dzisiejszego ponad dwugodzinnego spotkania z moją Ex...
Zapalę szluga i do dzieła:) Oki a więc tak...
Umówiłem się z nią w sumie wczoraj, tak, tak wiem jak to musiało zabrzmieć. Dokładnie umówiłem się z Ex na spotkanie już wczoraj z racji tego, że miałem wolne (badania okresowe w pracy). Nie będę się rozwodził nad tym ile telefonów z każdej strony było po drodze, tych głuchych przede wszystkim gdyż x była na uczelni, ważne że w końcu doszło do spotkania. Powiadomiła mnie że jej plany z koleżanką nie wypaliły (była z nią umówiona po zajęciach) tak że jedzie do domu i pyta gdzie się chcę z nią spotkać. Po nieudanej próbie sciągnięcia jej do siebie mówię "ok przyjade jeśli tego pragniesz jak najszybciej, tylko się ubiorę i już jestem u ciebie". No i pojechałem...
Sam początek to wizyta w jej domu pod nieobecność rodziców, układa buty, coś jeszcze sprzątnie i wychodzimy nim wrócą. Zaciekawił mnie tylko fakt że akurat jak wchodziłem kończył się utwór maidenów... To nie jest u niej norma, możecie mi wierzyć... Dobra dość pierdoł, wychodzimy, w sumie to nie miałem żadnych planów co do miejsca, postanowiłem że wymyślę coś na miejscu i tak też się stało. Idzie w pośpiechu, unika mojego wzroku...

ja- gdzie się tak śpieszysz, wiesz w ogóle gdzie idziemy?
Ona- nie
ja- Idziemy tam:)

I poszliśmy do lasku za jej blokiem
Dalej unika mojego wzroku, ale już rozmawiamy( w sumie nie dziwi mnie to, ma nowego chłopaka od jakichś 2,3 tygodni i początki zawsze są trudne). Ja oczywiście uśmiecham się szeroko, zwróciła na to uwagę, na co odparłem bo Ciebie widzę gdyż serio byłem tym stanem bardzo zadowolony...
Coraz bardziej odchodzimy od osiedla, idziemy pustą szosą i przyszła pora na kawę na ławę.
Kilka dni wcześniej przez gg powiedziała mi że mięknę, więc zaczęliśmy od tego...
I tutaj szanowni czytelnicy powinni zostac zaznajomieni chociażby pokrótce z tym,o co w tej całej przydługiej historyjce chodzi.
Poznaliśmy się w zeszłym roku, w sumie chyba niedługo po tym jak znalazłem tę stronkę i to było To:) Byłem świeżo po rozstaniu z kobietą z którą byłem kilka ładnych latek, byłem załamany, za dużo piłem i rozpaczałem słodko nad sobą niczym mięciutka pizdeczka. Wyższa ode mnie o dobrych 5 cm. śliczna buzia, nieco przydużo krągłości( ale już jest lepiej). Cud malina, cud dziewczyna. Postawiła mnie na nogi, dosłownie, to dzięki niej nabrałem tyle pewności siebie. Z nią zakosztowałem każdego bodaj z tych konwencjonalnych smaków rozkoszy i było nam wspaniale przez roczek z hakiem. Sielanka. Oczywiście do czasu...
Dostawałem co chciałem, zacząłem ją olewać, nie mieć czasu, a co najgorsze oglądać się za innymi... i tu zjebałem na całej linii, tak że przez honor nawet o tym nie wspomnę. Ważne że panna dowiedziała się o tym i wtedy zaczęły się problemy.
Oczywiście nic jej nie przekonało, przynajmniej na początku, że do niczego między nami nie doszło. Takie tłumaczenia to wiadomo gdzie możemy sobie wsadzić, tym bardziej, o zgrozo, że rzecz miała miejsce drugi raz i z tą samą osobniczką...
Rutyna... Ona zrywa, ja na początku oczywiście nie mogę się z tym pogodzić, więc robię co mogę żeby nie doszło do tego tak do końca... Przychodzę do niej przed pracą, jemy śniadania, no i zaczynają się niekończące się przeprosiny i tłumaczenia z mojej strony. Na początku widziałem jeszcze jakąś szansę, kiedy mówi mi że tego mi nie wybaczy. Ja przekonuje że wszystko się da, wystarczy chcieć, przyznaję się do błędu, wiem że postąpiłem jak kurwiszon i nadal jestem pewny siebie. Wiem że zmieni zdanie, więc przychodzę do niej nadal. Jednego dnia było tak gorąco, że postanowiłem na drugi przydupić z gumkami no i się nie zawiodłem. Ale w tenże piękny dzień...

ona- mamy dwie godziny, robimy co chcesz ale później z nami koniec
ja- Ty chyba nie wiesz co mówisz, nie chcę tak, tak się nie stanie

Ale stało się po kilkunastu minutach, było pięknie, jak wcześniej, wiadomo nie mogłem się opanować, nie chciałem nawet i takie tam dyrdymały. Na drugi dzień już tego zabrakło, tylko lekkie miętoszenie, na co ja- że nie chcę tak, tylko wszystko... Cóż chcieć można... A na serio chciałem z nią tylko pogadać tego dnia( o czym jej później wspomniałem) dobijając tym samym powolutku swoje gwózdki. Chcąc ratować całą tę nieuniknioną już sytuację w końcu wyznałem jej, że ją kocham i będę robić wszystko żeby ją w tym utwierdzić... Smile I tym samym dobiłem chyba ostatniego pana G potężnym ciosem z zamachu. Mówiła że widzi jak się staram, ale nie wybaczy mi tego, że nie potrafi, bo zbyt ceni siebie, ale to mnie nie przekonało. Myślę sobie, chuj jak już powiedziałem to będę się tego trzymał. Teraz myślę że naprawdę mi na niej zależy, że chcę tylko jej, że będę twardy i swego zdania dotrzymam... tylko że, pojawił się ktoś trzeci... Widziałem go tylko raz, bawił się telefonem bo nie wiedział co ze sobą zrobić w tym momencie, przywitałem się z nim, przedstawiłem się i... za drugim razem dopiero usłyszałem niewyraźne- janek. Niepozorny taki, z brakiem pewności siebie w hmm... głosie. Dość że ma samochód i panna uczyła się z nim do prawka na testy, a że sama nieźle już prowadzi wspólne wycieczki to normalka w takim wypadku. O janku dowiedziałem się przed naszym pożegnalnym seksem, ale dopiero w walentynki po prezencie w postaci poduszki z wiadomym napisem zajarałem o co kaman.
Tak więc moja ex już znalazła sobie pocieszyciela, przez co moja pozycja jeśli nie z tragicznie złej, spadła do poziomu złej gównianie... Jedziemy dalej... Dla tych co dopiero wpadli małe przypomnienie, wszystkie te rewelacje w przeciągu ostatnich 3 tygodni. Nadal rozmawialiśmy przez telefon, nawet przed jej zaśnięciem, do samego końca. Próbuję jak mogę i co mogę i nawet udaje mi się ją namówić na spotkanie, poszliśmy do herbaciarni. Gdyby nie to że temat końca naszego związku jest tu na topie, jest fajnie i nie brakuje kina... Mi się podoba i znów się zapominam, kino, kino+ kocie oczy- myślę jest dobrze... Ale dalej teksty że to nasze ostatnie spotkanie, gdyż nie może mi wybaczyć, podjęła decyzję i jej nie zmieni. Chłodne pożegnanie na koniec impry bo jest umówiona z jankiem.

ona- nie dzwoń do mnie tak często, nie pisz

A ja twardo, w końcu słowo się rzekło: Kocham Cię i nie chcę już nic bez Ciebie. Tak więc dzwonię, raz odbiera, a raz nie, czasem wspomnę miłe chwile, zaśmieje się, potwierdzi moje słowa, ale już zdania nie zmieni. Nadchodzi najczarniejszy wątek- zbluzgałem ją od łatwych, takich które można ruchać po tygodniu. Cóż każdy jest tylko człowiekiem, najebałem się i wyrzygałem to wcale niemałe draństwo w raz z wcześniejszym kocham Cię... EEch szkoda słów. Teraz za to czepia się tylko tego, że niby jak mogłem i tylko niekiedy wspomni imię niedoszłej kochanicy od której wszystko się zaczęło. Nie może na mnie patrzeć, czuje do mnie wstręt, nienawidzi mnie- to niektóre z jej tekstów z polskiego na nasze... Żałuję tego strasznie, dlatego nie piję prawie wcale, alkohol zdecydowanie jest przeznaczony dla niewielu...

Dzisiaj. Na czym skończyliśmy? Na tym że mięknę, że takie są jej domysły, że w końcu co>? Przestanę ją kochać? A jakże. Że nienawidzi mnie, nie może na mnie patrzeć, nie wie co powiedzieć, myśli jej się tracą. Ja że wiem jak ją zraniłem, ale nie poddam się bo nie chcę i tyle... I co? Nawet nie da się dotknąć, mówi że ją to brzydzi- Nie dotykaj mnie. Moja pewność siebie, jej zwierzenia jak ją upokorzyłem, jak bardzo zraniłem... Wiem to i ubolewam strasznie... Mówię że rozumiem, jestem świnią, a ona żebym tak o sobie nie mówił. Zmiana tematu, i nagle coś jej się przypomina. Jej kumpela widziała mnie w towarzystwie koleżanki w knajpie, wspomniała jej o tym, chuj wie co mówła. Ważne że mojej pannie zmienia się nastrój! Co to kurwa ma być? Nagle zaczyna być figlarna, już daje się dotykać, obejmuję ją. Jesteśmy twarz przy twarzy, śmiejemy się, jakieś cyrki, dotykam gdzie popadnie, dzwigam ją. Znów się zatraciłem, znów się nie kontroluję, jest zajebiście... Kilka razy wyzywająco nadstawia tyłek, sielanka... Cycki, twarz, czeszę jej włosy, dotykam, bez sprzeciwu... Nie powinieneś tak robić jestem z jankiem... I w końcu do niego dzwoni, z pretensjami że nie napisał esa i jak chce to może ją dziś zobaczyć, niech przyjeżdża... Wracamy na osiedle. Jakiś tam temat i mówi, ba nawet prawie się zakłada że potrafi sprawić bym doszedł w 5 minut... Ale wiesz że nie mogę, jestem z jankiem, znów bys mnie wyzywał od kurew... To nasze ostatnie spotkanie...

ja- jeśli tak postanowię
ona- nie dzwoń co chwilę i tyle nie pisz

Po czym odchodzi w deszczu do domu, a ja wracam do siebie, siadam przed kompem i spisuję to co w większości zapamiętałem. Raz myślę tak, a raz inaczej, ale póki co nie popuszczę jej, chyba jestem za bardzo pewny siebie.

Myśl przelana, o to chodziło, za dużo tego było.

Odpowiedzi

Portret użytkownika rycesz

Moim zdaniem ona sama nie wie

Moim zdaniem ona sama nie wie czego chce,ewidentnie bawi się tobą i tym jankiem. Oboje jesteście dla niej od zabawiania.Pozwala się dotykać, być kokietowana, ale gdy ten wskaźnik się zapełni odpycha cie i wraca do tego drugiego.Olej to stary bo wątpię żeby coś z tego wyszło.Przynajmniej teraz kiedy jesteś w to tak zaangażowany.Musisz trzymać ją na dystans i nie zatracać się kiedy zaczyna być gorąco jak co chwile piszesz.Musisz wyjść z tej pułapki przeszłości i zająć się czymś innym,najlepiej innymi kobietami:)
No i sam to już pewnie wiesz ale nie powinieneś wyskakiwać z tym "Kocham cię",wiem że to oczywiste ale muszę to napisać -WYSZEDŁEŚ NA NEEDY,Teraz ma ciebie mówiącego Kocham i janka mówiącego Kocham,poco ma z rezygnować z jednego skoro oboje ją adorujecie?Czy ty byś zrezygnował?
Życzę Ci powodzenia!Rycesz

Dzięki Ryceszu. Wiem, wiem to

Dzięki Ryceszu. Wiem, wiem to aż nadto dobrze...

Portret użytkownika detron.

Stary! Jestem w podobnej

Stary! Jestem w podobnej sytuacji i coś Ci doradzę (w sumie to nic nowego).

Musisz zbić jej pewność siebie. Wiem jak jest Ci ciężko kiedy ona zbliża się do Ciebie itd. Zacznij ja ignorować, traktować z dystansem, jak jakąś tam koleżankę, a zobaczysz co będzie się działo... Role się odwrócą i to Ty będziesz panem sytuacji. Musisz tylko wyluzować!

Portret użytkownika Neofita

Jak zdradziłeś to dupa

Jak zdradziłeś to dupa zbita.
Albo jesteś w związku, albo ruchasz dziewczęta.
Jeszcze na dodatek teraz ona puszcza się z jakimś cieciem...:/
Na prawdę sprawa jest spalona.
Nawet jeśli uda Ci się na jakichś zasadach znów z nią być to w pewnym momencie znów wyjdą jakieś kwasy między Wami. Mało kto potrafi wybaczać zdrady. Przede wszystkim samemu sobie.
Czyt. raz popełniony grzech zmniejsza ciężkość następnego- itd.
Bycie w związku to wspaniała i piękna rzecz, ale też wiele wyrzeczeń. Trzeba sobie odpuścić te wszystkie kręcące dupeczki w okół... ;(

Ja pierdole . To mógłby być

Ja pierdole . To mógłby być cały mój komentarz . Zdradzasz a potem latasz za nią jak pies, i przepraszasz, i prosisz o kolejną szansę i miłość wyznajesz , trochę godności zachowaj . Lepiej daj jej spokój i znajdź sobie inną albo nie wchodź w stałe związki i mniej jaja aby żyć z konsekwencjami swoich wyborów. Ona może wróci ale nic nie będzie już tak samo .

Nie zdradziłem:)Nie w

Nie zdradziłem:)Nie w dosłownym rozumieniu tego słowa. Może niezbyt czytelnie to ująłem, ale nawet nie doszło do tego spotkania, na którym mógłbym zrobić cokolwiek złego... Poza tym, mój tekst tutaj w takich okolicznościach nie miałby w ogóle dla mnie sensu... Za pierwszym razem rzeczywiście widziałem się z panną która tak tu narozrabiała, ale to było u kumpla i jego dziewczyny( na nieszczęście dla mnie impreza trwała całą noc gdyż była to- walka bokserska Adamek vs Kliczko!) A za drugim razem, aż wstyd o tym pisać... Pełna niezbyt stosownych i dwuznacznych słów rozmowa przez... fb... Tak, dokładnie, którą przeczytała M. Nie wierzę że się do tego przyznaję...

Klata browarów? Stoi! ^^

Klata browarów? Stoi! ^^
Prawie mija dzień pierwszy, jest dobrze!
Dzwoniła o 23.42... Nie odebrałem.

Portret użytkownika AndrzejM

No i jak się skończyła ta

No i jak się skończyła ta historia? 2 miesiące minęły...