
Pada śnieg, jadę z kumplem na basen, rozmawiamy, śliska brukowa kostka więc powoli 30-40km/h. Nagle z bocznej wewnętrznej drogi na sam środek wyjeżdża Opel tigra jakieś 10m przede mną. Natychmiast hamulec, klakson, włączył się abs i jeszcze w ostatniej chwili lekko odbiłem, aby nie uderzyć centralnie, pomiędzy swoim głośnym kurwa, uderzającym abs-em, słyszę gnące się plastiki, czyli moje lewe nadkole i drzwi ocierające się o przedni zderzak opla.
Niepocieszony a właściwie wkurwiony wysiadam, powstrzymując emocje z pełną powagą za klaskałem, mówiąc jednocześnie brawo dla pani, blondynka 30lat. Ona wysiada idzie sprawdzić co z jej autem, pytam się jej: wzywamy policję czy piszemy papierek, że się przyznaje do winy( tak zwane oświadczenie). Jednocześnie patrzę co u mnie, szczęśliwie wcześniejszy dźwięk giętego plastiku był niewspółmierny do uszkodzeń, są nieduże, jednak są.
Zaczyna się gra naszej blondynki, na dwa fronty, twierdzi wina nie jest jej ponieważ ja za szybko jechałem, następnie twierdzi, że nie mam uszkodzeń więc o co mi chodzi.
Acha czyli wzywamy policję, jeszcze zanim schowała się do samochodu przyszedł jej chłopak(przyjaciel) ona głośno do niego, on chce sobie naprawić samochód za moje pieniądze i trzasnęła drzwiami. Heh a co mam za swoje robić, ja wjechałem? Ech niezła egoistyczna logika u niej.
Policja się zjawiła, było ich dwóch gruby główny i chudy wiek 35 lat. Wychodzę z auta ona również, to co słyszę i widzę przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. Ona postawa zaszczutej małej dziewczynki (przed przyjazdem policji to miała pazury na wierzchu gotowa z nich skorzystać) szybciutko do policjanta: jak dobrze, że panowie już są, pan na mnie krzyczał, czułam się zagrożona myślałem, że coś mi zrobi. Ja nie wieżę swoim uszom i oczom, ze spokojem, na nikogo nie krzyczałem (choć z miłą chęcią bym to zrobił). Policja na razie niewzruszona: dobrze spokojnie, co się stało?
Sytuacja oczywista, blondi nie pomogło wmawianie mi, że jechałem z zawrotną prędkością , policja orzeka jej winę i wspomina coś o mandacie 500zł, nie-ustąpienie pierwszeństwa, spowodowanie kolizji. Ona zaczyna grać głupią blondynkę: Czy trafię do więzienia? Zaczyna kokietować grubego policjanta a ten, zamyka mnie mową ciała i zaczyna się z nią śmiać, wszedł w jej gierkę. Ona ciśnie coś na mnie, mój kumpel się wtrąca z kontrargumentem, policjant: pan prowadził auto, nie, więc niech się pan nie odzywa. Natomiast sytuację wykorzystuje jej boy: uszkodzenia nie pasują do ich zderzaka i musiały tam być przed zderzeniem. Zanim się odezwałem policjant poleciał wszystko posprawdzać, zamiast sprawiedliwie również ucieszyć jej chłopaka bo kierowcą też nie był. Mam wrażenie, policjant poleciał sprawdzać ślady z myślą a może faktycznie nie było zderzenia. Oczywiście wszystko idealnie pasowało a ja miałem świadka, jednak gdyby sytuacja była sporna policjant stanął by murem za nią. Ona nadal czaruje policjanta teraz chudego, na szczęście on bardziej świadomy, zaczyna ją zlewać, ona przerzuca się z powrotem na głównego grubego. Po chwili gruby sugeruje nam czy nie załatwimy tego między sobą, ona widać nadal zero poczucia winy, wyraźnie liczy na ugranie czegoś z policją. Najmniejszej ochoty nie miałem pisać z nią oświadczenia, chciałem za te kłamstwa jej maksymalnie dowalić. Tryumfalnie się poczułem, bez emocji powiedziałem: skoro panowie przyjechali to niech się panowie sprawą zajmą do końca, a w środku siebie radość 500zł dla blondi + 5pkt + powinna być premia za niedozwolone czarowanie a no i przez kilka lat wyższa składka oc. Ogólnie do końca załatwienia sprawy gruby policjant był dla niej bardzo miły a w stosunku do mnie arogancki. Wyrecytował formułkę co mam zrobić aby załatwić ubezpieczenie z taką prędkością i w taki sposób abym nic nie zrozumiał. Na moje pytanie w celu wyjaśnienia czy mam spisać też numer mandatu, opryskliwie: pan dostał mandat czy pani, to o co panu chodzi. Ona na koniec czy jestem zadowolony, że ją tak potraktowałem i się zmyła. Powinienem był powiedzieć tak jestem bardzo zadowolony, jakiś zbyt miły jestem, chyba.
Jak to rzekł mój kumpel jak odjeżdżaliśmy, czasem nie ważne kto ma rację, ważne do kogo się czuje sympatię a prawda to jest to w co ludzie uwierzą. Gdyby sytuacja nie była w 100% oczywista blondi okręciła by stróża prawa by ten orzekał na jej korzyść!
Po tym zdarzeniu miałem kilka refleksji. Ciekawe czy ona w ten sam sposób traktuje męża i dzieci, manipuluje przyjaciółmi i znajomymi, jeżeli tak to współczuję ludziom ją otaczającym oraz jej, takiego życia.
Wyobraziłem sobie jakie piekło musi przechodzić facet, którego kobieta posądza o znęcanie się nad nią. Sama siebie okalecza, robi obdukcje a gdy przyjeżdża policja lub przed sądem, ona wymyśla niestworzone historie z których facet musi się tłumaczyć. W tym samym czasie w rodzinie wszystkie ciotki/kuzynki robią wielkie oczy i jęk przerażenia to on do takich rzeczy był zdolny, nim sprawa się wyjaśni one głośno i zgodnie świnia skandują na niego! zobacz jak się teraz pokrętnie tłumaczy! Lub też walka o majątek, dom co go zbudowałeś i oszczędzałeś pół życia na niego lub spór o prawa opieki nad dziećmi z taką właśnie kobietą.
Nikomu nie życzę takich kobiet na drodze życia, dosłownie (w końcu zajechała mi drogę) i w przenośni!
Odpowiedzi
Jak kobieta sie uwzie to
sob., 2012-02-18 14:43 — skautJak kobieta sie uwzie to facet ma przepierdolone...
Blog sklania do refleksji. Trafny wniosek na temat tego jak postrzegamy sprawe 'racji'.
Całe szczęście, że nie
sob., 2012-02-18 15:30 — JacCałe szczęście, że nie wszystkie takie są, inaczej został bym: gwałcicielem albo gejem
Faktycznie zapomniałem dodać, miałem takie myśli, chyba dawno kobiety grubas nie miał, bo przeciągnęła go na swoją stronę w sekundę, paroma uśmiechami i postawą biednej małej dziewczynki! wrrrr
Ciekawy blog. Do połowy blogu
sob., 2012-02-18 15:12 — Joker-HCiekawy blog. Do połowy blogu czekałem na moment zwrotny, w którym to poderwiesz ów blondynkę, ale później zauważyłem właściwy sens całej tej historii. Miło się czyta, dobre wnioski.
Zauważ Jacku, że z tego co
sob., 2012-02-18 17:28 — vagabondZauważ Jacku, że z tego co piszesz ona ani przez chwilę nie sprawiła wrażenia, że wina może być po jej stronie! Od razu cały świat sprzeniewierzył się biednej kobiecie...
Pokornie proszę o
sob., 2012-02-18 20:39 — JacPokornie proszę o przebaczenie kobiet pokroju blondi, za bezczelną walkę o swoje i nie ukorzenie się gdy dostałem tę możliwość. Nie wiem również co mnie pchnęło do opisania tego na forum, nie zasługuję na miano mężczyzny
Przez najbliższe kilka lat co roku będę jej się przypominać w momencie płacenia składki o 200-300zł większej niż by to zdarzenie nie miało miejsca
Ciekawe masz wnioski Vłodarz, widać, przerobiłeś temat dużo głębiej ode mnie, na forum nie widziałem za dużo tego typu opisanych zachowań. Jest to zjawisko, którego trzeba mieć ogromną świadomość.
@Vłodzarz te zachowania co
ndz., 2012-02-19 09:19 — The Fresh Prince@Vłodzarz te zachowania co wymieniłeś można porównać do prostytucji . Kobieta jest zdolna do wszystkiego żeby osiągnąć swój cel nawet ten najgorszy cel jaki można sobie wymyślić . Dlatego takie kobiety moim zdaniem nie zasługują na nasz szacunek .
A ta cała sytuacja opisana w blogu wygląda jak jakaś droga krzyżowa. A ci policjanci no po prostu ani śmiać się ani płakać.
Aż mnie nerwy wzięły jak to
ndz., 2012-02-19 09:51 — GDPAż mnie nerwy wzięły jak to przeczytałem...
Prawda jest taka, że lista spierdolonych kobiet jest równie długo co tych normalnych i tak naprawdę nigdy nie wiesz na kogo trafisz dopóki nie wejdziecie własnie tak jak Ty Jac z tą laską w konflikt interesów.
Jezeli ktos przystawil by mi
ndz., 2012-02-19 10:07 — skautJezeli ktos przystawil by mi bron do skroni i zapytal :
- jakie sa kobiety ? Jednym kurwa slowem !
- wygodne - odpowiedzialbym bez zastanowienia nad tym co powiem.
a co zrobiła Katarzyna W.
ndz., 2012-02-19 11:13 — Arktriesa co zrobiła Katarzyna W. która zabiła swoje dziecko? też manipulowała tylko na większą skale. Takich kobiet niestety jest wiele.
Ostatnio miałem bardzo
ndz., 2012-02-19 12:36 — PuC3KOstatnio miałem bardzo podobną sytuację w Konstancinie
Tylko, że to nie była tigra a cayenne. Miałem pewne defekty i w głowie pojawił mi się szatański pomysł, by wyremontować je sobie na koszt właścicielki porshaka, ale instynkt wziął górę i w ostatniej chwili udało mi się umknąć przed zderzakiem nadjeżdżającej pani 
ciekawy blog :]
ndz., 2012-02-19 13:50 — saladini199ciekawy blog :]
Niech ten blog będzie
ndz., 2012-02-19 15:35 — broonerNiech ten blog będzie odpowiedzią na pytanie "czy wszystkie laski da się poderwać?". Może tak, może nie, na pewno wielu po prostu nie warto.