Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Podróż do przeszłości?

Portret użytkownika Goniec

Będąc szczerym: piszę na blogu, bo wiem, że na forum dostałbym pewnie jakiś nieziemski wpierdol, a tutaj muszę się liczyć z tym, że frekwencja będzie raczej mała.
Jak się pewnie domyślacie chodzi tu o starą miłość... nie, nie chodzi Wink O mojej najwspanialszej byłej niedoszłej staram się z różnym skutkiem nie myśleć, w końcu wiele jest wyjątkowych niewiast. Dobra, koniec dygresji, jebut do tematu:
Mam koleżankę, taką od przedszkola, niby się przyjaźniliśmy w czasach podstawówki (a w sumie naprzemiennie się bujałem w niej i jeszcze naszej wspólnej "przyjaciółce" Smile)
Potem nasza relacja była dziwna/zjebana:
ja włączyłem sobie przewrażliwioną zasadę równego wkładu tj. "Ty nie odzywasz się do mnie, ja nie odzywam się do Ciebie, bo gdy jedna strona więcej inwestuje, to ta druga będzie mieć ją w dupie, albo relacja się zjebie."
Mimo mieszkania po dwóch stronach jednej ulicy spotykaliśmy się raz na ruski rok, a wyglądało to tak, że "czekałem" powiedzmy kilka miesięcy aż ona się odezwie, w końcu odezwałem się smsmem, ona odpowiadała i albo dochodziło do spotkania, albo i nie. Potem cisza, myślałem sobie "na pewno ma mnie już totalnie gdzieś", a ona zawsze (?) akurat wtedy się odzywała i ja albo odpowiadałem i może dochodziło do spotkania, albo nie żeby też ją przeczekać i tak to się toczyło z frekwencją 1/2 spotkania na rok.
Ostatnio słuchałem sobie Invincible Muse'ów i jakiś riff szarpnął emocjonalną strunę mojej duszy, wyklepałem jej esa, żebyśmy się spotkali. Trochę czasu wcześniej, w grudniu miała urodziny, to nawet do niej zadzwoniłem z życzeniami, aż się zdziwiłem, że rozmowa szła tak gładko - praktycznie ona sama kłapała dziobkiem i sprawiała wrażenie ucieszonej i rozbawionej Tongue W każdym razie umówiliśmy się na zeszły piątek, pojechałem do jej nowego domu, byłem tak ze cztery godziny.

Nie wiem jak kiedyś, ale teraz ona mi się podoba. Chyba mam ochotę na coś więcej niż przyjaźń, obawiam się jednak, że ze względu na przeszłość może mnie już mieć w ramie przyjaciela. I zastanawiam się, czy warto próbować z tej ramy wyjść, czy ułożyć sobie po prostu dobre relacje, bo przecież koleżanki i przyjaciółki też warto mieć, a zarywając mogę wszystko spierdolić? Od razu powiem, że w przyjaźń damsko męską wierzę - mam jedną przyjaciółkę i ani ja jej nie pociągam, ani ona mnie, w sumie nawet ją zeswatałem.

Dwa pytania: czy warto ryzykować, i jak wychodzić. Na to pierwsze pewnie muszę sobie odpowiedzieć sam, względem drugiego wy będziecie mądrzejsi. Powiecie: czytaj po lewej. Czytałem, wiem o pewności siebie, dotykaniu etc. Ale wiem też, że mam być spójny i szczery w tym co robię. Ale ja jestem z natury nieśmiały (bo to się zmienia) i miałem ogromne problemy z KAŻDYM dotykiem fizycznym. Dlatego to, że przytulam dziewczynę na pożegnanie, albo to że potrafię dać jej buziaka to jest dla mnie przejaw ogromnego progresu. Nigdy w życiu się nie całowałem i lękam się tego bardzo, a ten mój może target dostał ode mnie trzy buziaki (na przywitanie 1, na pożegnanie 2) i to był maks jaki z siebie wykrzesałem. [b]I tutaj partykularna sprawa:[/b]czy wychodzenie z ramy musi być Blitzkriegiem? Tzn. skok na głęboką wodę, wszystko szybko na drugim, czy trzecim spotkaniu? Jedno jest dla mnie pewne: gdybym się zachowywał jak jakiś wielki podrywacz, wyglądałoby to żałośnie/śmiesznie. Trochę to wszystko mało klarowne, ale jak się uzewnętrzniam w formie pisemnej, to tak mam. I szczerze mówiąc chętnie bym dokładniej sytuację komuś na privie opisał.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Goniec

Ktoś mi powie: kurwa

Ktoś mi powie: kurwa człowieku, ile Ty tu już jesteś?! Ale prawda jest taka, że byłem na stronie może dwa lata temu, może cztery a potem z różnych przyczyn schowałem głowę w piasek i zapomniałem o forum (i nie chodzi tu tylko o to niereformowalność - kwestia wstrętu do spaczenia wizerunku płci pięknej (ze skrajności w skrajnośc -z księżniczek w kurwy) i może lenistwa. Dlatego ja siebie traktuję jako nowego członka społeczności.

Warto walczyć o pierwszą

Warto walczyć o pierwszą miłość
Skoro tak bardzo boisz się pocałunku kontakt fizycznego
Zaproponuje cos skrajnego idz na kurwy zapłac przeszlifuj temat .
A co do spotkań pisałeś ze byleś umiej 4 h to teraz zapros ją gdzieś i dorzuć dużo kina plus pocałunki w trakcie spotkania,mi np pomagało wyjść do wc i wtedy sobie mówiłem co ty robisz miałeś zrobić to to i to.
Wracałem i realizowałem plan

Portret użytkownika marccin

Nie ryzykujesz, nie masz,

Nie ryzykujesz, nie masz, proste nie? Smile To tak w skrócie...

Jeśli nie jesteś wielkim podrywaczem to go nie udawaj! Ale nie zwlekaj też nie wiadomo ile, bo ci ją ktoś sprzątnie. Moim zdaniem jest dobrze.

A teraz pora na randkę Panie Kolego. Nie bój się, że nigdy się nie całowałeś i masz bariery przed dotykaniem, całowaniem kobiet.

PRZECIEŻ KAŻDY Z NAS KIEDYŚ JE MIAŁ!!!

Nawet jeśli nic nie wyjdzie z tego to potraktuj to jako trening!

Do dzieła kowboju! Smile

Portret użytkownika Teddy bear

A ten pan z ninja w awatarze

A ten pan z ninja w awatarze to Czarny22 a to jego blog http://www.podrywaj.org/przyjaci...

Portret użytkownika Goniec

Chłopaki dzięki za

Chłopaki dzięki za konstruktywne odpowiedzi.
Myślę, że odezwę się do niej w przyszłym tygodniu i o ile nigdzie nie wyjedzie na ferie, to zabiorę ją do jakiejś knajpy albo na bilard, albo na strzelnicę bo w taki mróz nie mam za bardzo innych pomysłów, a nie chcę znowu wbijać do niej. Blog Czarnego przeczytany, pozostaje próbować. Naprawdę, dzięki za wpisy! Postaram się wam je spłacić jak najszybciej jakimś pozytywnym raportem Wink W końcu nie ma nic lepszego niż uczeń przerastający mistrza Tongue

"Skoro tak bardzo boisz się

"Skoro tak bardzo boisz się pocałunku kontakt fizycznego
Zaproponuje cos skrajnego idz na kurwy zapłac przeszlifuj temat"

Zajebista porada...

Portret użytkownika Goniec

Cóż, z moimi zasadami

Cóż, z moimi zasadami moralnymi i tak by to nie przeszło Tongue
Przynajmniej teraz, bo kto wie jaki będę za miesiąc, rok, dwadzieścia lat?