Witam jestem tutaj nowym użytkownikiem , więc Drogi Adminie bardzo proszę o wyrozumiałość.
Chciałbym opisać w skrócie swoją sytuacje , bo naprawdę było by tego dużo do opisywania, bardzo proszę o szczere komentarze.
W moim związku pojawił się dość spory kryzys, można powiedzieć , dosłownie, że w moim byłym związku, choć sprawa jest naprawdę świeża.
Jestem/byłem z dziewczyną 1.3 roku jestem , byłem dlatego, ze nie wiem dosłownie na czym stoję. W moim przypadku najlepiej było by sobie ułożyć plan ramowy, ale jak napisałem wyżej streszczę to. Wypowiedz może być chaotyczna, wiec przepraszam. Nie bede podawal rzeczywistego imienia dziewczyny, po prostu zastąpie je imieniem Ola. Jestem z pod znaku LWA, ona WAGI.
Przez 8 miesięcy w związku DOMINOWAŁEM dosłownie przy każdej kłótni byłem nie do złamania , moja kobieta pisala do mnie, starala sie o mnie pasowalo mi to. Od samego poczatku wszystko nam ukladalo sie super. NIGDY nie brakowalo nam tematow do rozmow. Bylismy dosc specyficznym zwiazkiem poniewaz moja kobieta chciala pisac mi WSZYSTKO doslownie wszystko. Mowila, ze uwielbia, jak facet sie nią interesuje i nikt nigdy nia sie tak nie interesowal, a mi to nie przeszkadzalo , ani jej nigdy. Pisala mi jak jechala do szkoly, co robila na przerwach z kim rozmawiala co sie u niej dzialo na lekcji , jak sie ubrala, jakie zalozyla majtki, po prostu lubila to robic. Dodatkowo w tym wszystkim flirtowalismy , slodzilismy sobie i NIGDY nie zdarzylo nam sie, zebysmy mieli siebie dosc. Co dla niektórych może wydawać się dziwne, ale nigdy żadne z nas nie miało nikogo dość. Przez pierwsze powiedzmy 4-5 miesiecy wychodzilismy z moimi znajomymi. Było sympatycznie. Ola miala pewien problem, to znaczy swoje kolezanki nawet nie mozna nazwach ich kolezankami bo byly w sumie dwie i dwie byly straszne. Np jak sie z nia poklocilem to Ola pisala do jednej z nich , a pozniej jej kolezanka doradzala jej, co ma zrobic, ze jestem kretynem, ze ma toksyczny zwiazek. Wkoncu zrezygnowala z nich poniewz jedna doradzila i nagadala jej takich rzeczy na mnie ktore byly nie prawda, ze ona po prostu ze mna zerwala. Kompletnie bez rozmowy wysluchala tamta i olala mnie. Jednak doszlismy do porozumienia i powiedzialem jej , ze chcialbym zeby byla asertywna, potrafila mowic NIE, zeby nie ulegala wpływom innych ludzi, bo bardzo jest na to podatna. ta sytuacja miala miejsce w okresie 5-6 miesiecy. Caly czas mielismy ze soba idealny kontakt robilismy ze soba wszystko, doslownie kochalismy sie do przesady. Nadszedl taki okres w zwiazku właśnie w około 8 miesiacu, ze zaczynalem jej nie dowierzać dosłownie. To co dla mnie było kiedys oczywiste , że np rozmawia z kolezanka o tym i o tym stalo sie dla mnie troche mniej oczywiste. Domyslalem sie czy mowi mi prawde, czy to tak naprawde bylo. od 8 miesiecy trwało to około półtora miesiaca Co ? juz opisuje. Mialem glupie mysli wlasnie takie jak napisalem wyzej po prostu nie dowierzalem jej, ona przez ten okres wybijala mi te wszystkie mysli z glowy, przez okres 1.5 miesiaca byla dla mnie cierpliwa potrafilismy sie spotykac i rozmawiac np 2-3 godziny o tym co jest miedzy nami, a ona spokojnie rozmawiala ze mna i mi tlumaczyla. Dodam , ze jak byla obok mnie spedzalismy razem czas to nie bylo takich sytuacji , ze nie wierzylem w cos, po prostu jak rozchodzlismy sie ona do swojego domu, ja do swojego. Odejde na chwilke od watku. I od okresu tych kolezanek przestala nawiazywac kontakt z dziewczynami, bo po prostu nie chciala, wolala spedzac ze mna czas i robic wszystko ze mna. Nie raz tlumaczylem jej idz na jakis babski wieczor zawioze Cie , przywioze, NIE ma problemu! pogadasz sobie z nimi zawsze to cos innego, ale ona twardo NIE bo ja z toba, bo ja z toba... I wracajac do tematu. Po tym okresie 1.5 miesiaca zaczela mi na moje te glupei mysli dogryzac tzn nie dogadywala, ale mowila ze jest jej zle bo jej nie wierze, a ona stara mi sie tlumaczyc, a ja doslownie nie potrafilem powiedziec STOP te glupie mysli byly jak nałóg naprawde. wkoncu jej , mowienie konczylo sie okazywaniem mi zlosci, a ja zachowywalem sie wtedy tak jakby doslownie dolewala benzyny do ognia i wybuchalem, a ona od razu wtedy tez. Potrafilismy sie wyzywac od najgorszych wyzywala mnie od chuja, skurwysyna, kretyna, ja zreszta tez nie pościłem. Co w nas lubilem a najbardziej w niej, ze zawsze po kazdej takiej klotni wychodzilo doslownie slonce. Na drugi dzien jakby NIC po prostu nic. zawsze potrafilismy o tym zapominac, lecz w tym okresie, ja bardzo zalowalem co robilem czulem sie winny za te moje mysli w glowie i tym podobne.. czulem sie winny za to co sie miedzy nami dzialo, bo to jakby byla po czesci moja wina. Przepraszalem ja , obiecywalem jej , ze tak nie bedzie, ze pozbede sie tego , lub ze ona mi pomoze ale i tak czasami konczylo sie ze bylo dobrze troche np 2 tygodnie a potem 2 dni zle. Doszlo do momentu w ktorym nie wystarczaly same slowa , potrafila mnie uderzyc przewaznie robila to w klatke piersiowa po czym od razu sie przytulala , dochodzila do tego panika , trzaskala drzwiami, krzyczala , wyzywala .. Raz uderzyla mnie w twarz opisze blizej ta sytuacje. Nie pamietam za co ale to bylo cos przy klotni. Siedziala na kanapie a ja stalem przed nia, po czym sprzeczalismy sie a ona wstala uderzyla mnie w twarz, ja ja popchnalem "popchnalem" po czym ona usiadla sobie na tej kanapie. Zaczela plakac , ja wolalem wyjsc do innego pokoju pomyslalem sobie wtedy stary ogarnij sie.. to jest kobieta pelen spokoj , to twoja dziewczyna.. Dogadalismy sie i bylo ok. Pozniej powtorzyla sie taka klotnia tylko ze szarpalismy sie oboje, nigdy jej nie uderzylem, ani nie zrobilem zadnej krzywdy pod wzgledem fizycznym. Doszedlem do wniosku, ze musze zrobic cos ze swoimi nerwami, po jednej z podobnych sytuacji chciala ze mna zerwac , przepraszalem ja prosilem ja powiedzialem, ze zrobie cos z tym, po dluzszej rozmowie powiedziala , ze dobrze. Wymyslilem, ze pojde do psychologa , zapisalem sie na wizyte, ale dowiedzialem sie ze psycholog moze tylko ze mna porozmawiac, wiec zapisalem sie do psychologa, psychiatry, psychoanalityka 3 in 1 to samo co psycholog ale dodatkowo , moze wypisac leki uspakajajace poniewaz ma odpowiedni dyplom do tego. Poszedlem tam z nia. Opowiedzialem lekarzowi o swoim problemie, pytal mnie normalnie jak cie cos wkurwi to wybuchasz? i chcesz doslownie rozjebac wszystko? odpowiadywalem tak i czulem sie dobrze bo chociaz swojego wieku okolo 40-45 lat byl dla mnie jak kumpel. Opowiedzialem mu o swoim problemie dodalem tez, ze moj tata ma problemy z alkoholem odkad pamietam. Nie pochodze z rodziny patalogicznej, moj tata po prostu zarabia spora ilosc pieniedzy , a mama jest do niego przywiazana czasami byla zastraszana.. wiec dlatego pewnie z nim jest. Lekarz wytlumaczyl mi, ze to wina tego w jakim srodowisku przebywalem, poniewaz moj ojciec okazywal agresje, stawial na swoim, wiec ja bralem z niego przyklad podswiadomie i nie bylo dla mnie innego wyjscia z sytuacji, wiec tez tak robilem. Chociaz dziwilo mnie to bo nigdy nie bylem dla niej taki bylem pewny siebie i wszystko bylo na swoim miejscu. Bo poprostu TO JA TRZYMALEM STERY, a gdy zaczynaly mi one wypadac z rak reagowalem tak a nie inaczej. Ola denerwowala sie ze stala sie taka przeze mnie , taka zla , arogancka itp. Bo nigdy taka nie byla. lekarz poprosil ja i wybil jej to z glowy, poniewaz to byla jej naturalna reakcja organizmu na moje zachowanie, po prostu tak bardzo chciala zeby bylo inaczej i znalazla sposob, zeby sie bronic i byla to agresja. Ulzyło jej jak jej to wytlumaczyl. Powoli zblizam sie do konca mojej historii. W tym dniu dostalem tabletki uspokajajace i przez okres miesiaca czasu BYLO IDEALNIE doslownie. bylem wyrozumialy , kochany, serdeczny, nie dzialo sie miedzy nami nic zlego. Byly drobne sytuacje sprzeczki , ale to ona wtedy reagowala, czulem, ze naprawde odzyskuje stery w tym wszystkim i znow jestem kapitanem statku. I nastał pewien moment.. Opisze ten dzien dokladnie. Tydzien wczesniej od tego dnia ola kupila sobie samochod , cieszyla sie z niego , bo zdala prawko i wkoncu ma czym jezdzic, nie jezdzila nim za dlugo, ale to zawsze cos. Tego dnia ktory chce wam opisac nie mogla jechac samochodem do szkoly poniewaz strzelil zimering przy skrzyni biegow i musial jej tata jechac do mechanika, zeby zrobil ta uszczelke i wymienil ona miala jechac autobusem. Obudzila mnie rano smsami pisalismy bylo ok, do jej wyjscia z domu wtedy zaczela marudzic OO JEZU BOLA MNIE PLECy, JAKA TA TORBA JEST CIEZKA, AUTOBUS SIE SPOZNIA, JAK ZIMNO itp itd. wiem, mam prawo jazdy i moglbym ja zawiezc ale to nie bylo na zasadzie mowie ci to po to zebys ruszyl dupe i po mnie przyjechal tylko na zasadzie marudzenia, zachowywala sie jakby byla rajdowcem i pol zycia spedzila za kółkiem chociaz jezdzila tym samochodem kilka razy. napisalem jej ze ide spac bo marudzi zrobilo jej sie dziwnie , bo zauwazylem jak pisze, ale pozniej przeprosilem ja za to, bo rzeczywiscie moze troche przesadzilem. Ola uwielbiala mi wszystko pisac , tzn czasami jej pisanie stawalo sie jakby jej wytyczna musze mu to napisac bo ja uwielbiam jak on wie co sie u mnie dzieje, i np inne tematy gdybym chcial z nia porozmawiac na temat wakacji to nie bylo tak ze nie moglbym z nia popisac na ten temat, ale jakby nie wkladala w to siebie tylko urywala ten temat by napisac co u niej, napisalem jej o tym i ze musimy pogadac. Przyjechalem po nia do szkoly, bo mielismy spedzic dzien razem. Wsiadla do samochodu dala mi buzi od razu lzy w oczach , ze cos miedzy nami nie tak i zaczalem spokojnie. Kochanie chce z toba porozmawiaz poniewaz wydaje mi sie , ze cos jest nie tak. Nie mam zamiaru z toba wszczynac awantur ani nie robie tego dla naszego zla tylko dobra. powiedzialem jej o co chodzilo troche sie tego wypierala.. Dodatkowo od 1.5 miesiaca mielismy problem z uprawianiem seksu. TZN nie mogla bo ja bolalo, w lozku na prawde miedzy nami zawsze iskrzylo i bylo strasznie goraco nigdy nie bylo nudno i nigdy nie odechciewalo nam sie , bylo tak jak powinno byc.
Przy penetracji zaczynalo ja bolec.. poszlismy do ginekologa i okazalo sie ze to jakies infekcyjne zapalenie pochwy.. dostala antybiotyki i globulki po 10 dniach sprobowalismy i nic ja nie bolalo ale tylko przez 3 dni , pozniej znow zaczelo ja bolec.. okazalo sie, ze to bakteria jest w nerkach i trzeba wyleczyc ogniwo, bo leczenie pochwy nic nie da.
W tym samym dniu poruszylem ten temat zaraz potym jak powiedzialem jej o tym pisaniu , bo nie dowierzalem jej ze w to i mowilem ze moze udawac bo przeciez przy wkladaniu kazdy moze sie krzywic.. mowila , ze jej nie wierze itp.. wkoncu trzasnela moimi drzwiami i poszla. wiedzialem, ze jak dojdzie do domu bo wysiadla niedaleko swojego domu to do mnie zadzwoni i rzeczywiscie zadzwonilo. Powiedziala, ze jej przykro itp itd. , ale pozniej zaczela temat tak z dupy ze mi nic nie pasuje w niej to zebym sobie moze znalazl nowa i zobaczyl, wiec rozlaczylem sie z nia bo mielismy tak nie mowic, mielismy nie proponowac sobie takich rzeczy i chcialem sie tego trzymac, zadzwonila za chwile i powiedziala, ze mnie nienawidzi jak sie tak zachowuje ze miala ochote by mnie zajebac ze jestem beznadziejny, rozlaczylem sie ponownie poniewaz musialem sie trzymac swoich zasad. Tego dnia ja poszedlem do swojego domu okolo 15 i od tamtej pory nie widzielismy sie juz tego dnia. Nastepnego dnia o godzinie 16 napisala do mnie smsa , ze jestem beznadziejny, ze w tym nie ma za grosz jej winy i ze nie ma zamiaru ze mna rozmawiac. Pomyslalem ze .. po co do mnie pisze skoro nie ma zamiaru rozmawiac? przypomina mi o sobie. zadzwonilem do niej rozmawialismy, ona mi przerywala ja jej i takie przegadywanie w koncu powiedzialem, ze nie bede jej tlumaczyl bo bym musial robic to dwie godziny a ona lubiala wypominac i do mnie ze kiedys jej powiedzialem, ze jest malo inteligentna, od razu zaczalem mowic, ze tak nie jest zeby sie ogarnela , ze ja kocham i gdyby byla glupia to bym z nia nie byl , ona w tym samym momencie co ja mowila ze ze tak jej mowilem. wkurwilem sie i sie rozlaczylem. PRZEZ 2 DNI NIE MIELISMY ZE SOBA ZADNEGO KONTAKTU. dostawalem doslownie pojeba, bo myslalem ze cos robi itp wszystko co zle, a tak naprawde ona przez caly zwiazek nie krecila z zadnym kolesiem mowila mi wszystko i byla szczera do bolu i dlatego szanuje ja bardzo do tej pory. Nie wytrzymalem i tego dnia wieczorem zadzwonilem WIEM SFRAJERZYLEM SIE , po prostu peklem. powiedzialem jej ze chce sie z nia zobaczyc itp a ona ze jest zmeczona i tez chcialby sie wyspac. -.- chociaz byla 20 wiem wyjebalo jej ego +100 ale wkoncu spotkalismy sie. powiedziala ok. Jak przyjechalem mialem do ni8ej straszny zal JAK MOZNA NIE ODZYWAC SIE po 1.3 roku nawet glupiego co tam , co u ciebie. podjechalem wyszla z bloku i wsiadla do samochodu. Patrzelismy na siebie przez 30 sekund po czym nie wytrzymalem. po prostu bylo we mnie tyle nerwow i pociaglem ja za wlosy Nie poszarpalem tylko przytrzymalem ja za wlosy dosc mocno. po bardzo krotkiej chwili puscilem i powiedzialem od razu przepraszam ona zaczela krzyczec i panikowac .. powiedzialem je ze to przez to ze nie odzywamy sie do siebie mam juz tego dosc itpp.. pozniej krzykiem rozmawialismy okolo godziny. powiedziala, ze nie moze byc juz w takim zwiazku bo jest jej ciezko, chociaz wiem ze chce w nim byc tylko chce zeby bylo ok.. Ona nie wyobraza sobie zadnego faceta obok siebie i wiem to do tej pory nawet w dzien klotni powiedziala mi to po prostu powiedziala, ze chce byc sama i kochac mnie proponowalem jej zwiazek ale w separacji ale ona nie bo ona chce byc sama itp.. ze chce odpoczac. zaczalem sie rozklejac i pytac czy moze da nam druga szanse WIEM SFRAJERZYLEM SIE! ona mowila, ze nie, na razie nie chce. poszla do domu.. w nocy obudzilem sie i bylo mi zle z tego powodu.. byla godzina 4.30 zadzwonilem do niej i wyszlo tak, ze tez ja jakby prosilem i w ogole.. wkoncu spytalem czy mam sobie ja wybic z glowy, a ona tak wybij sobie mnie z glowy. dobranoc. i sie rozlaczyla to byl PIATEK 4.30 dzis jest poniedzialek. Nie mamy od tamtej pory ze soba kontaktu, twardo nie odzywam sie, nie robie nic zaciskam zeby. Dodam, ze mam mozliwosc sprawdzenia jej stanu kata orange.. nie pisze z nikim ... nic nie dzowni..
co mam robic?
NIGDY nie byla w takim zwiazku jak ten. jezdzilismy za granice, mamy mnostwo wspomnien , bylo jej idealnie, wiem , ze jej jest gdy jest ok i jest cudownie bo jest przeszczesliwa ze mna i mnie kocha strasznie , najbardziej na swiecie, ale tez wiem, ze nie moge sie odzywac i panikowac i dzownic i pisac. Trzymam to twardo.
Przeczytalem ten poradnik jak odzyskac dziewczyne. Wiem w ktorych momentach zrobilem blad.. naprawde wiem. Zaczelo sie od tego jak mialem swoje glupie mysli i przepraszalem ja za moje grzeczy wtedy zyskala przewage nade mna. jak spytalem co robila przez te dwa dni to spala.. i wiem ze to byla prawda..
prosze o wasza pomoc, wiem, ze sie rozpisalem i wiem, ze dlugo trzeba czytac, ale wlozylem w to kawalek swojego serca. powiedzcie mi, czy ona sie do mnie odezwie? jesli ochlonie i przemysli wszystko? nie jest dziewczyna typu. o kurwa jestem wolna to impreza..
wiem, ze moge bez niej zyć, i bedzie ok, ale ja ją kocham i wytrzymam ile trzeba juz teraz i nie popuszcze. Wiem zbladzilem. Kocham ja i zycie bez niej to chuj , tak jak zycie bez pieniedzy, wiem ze moge bez niej, ale NIE CHCE.
Jestem w stanie zaplacic za rozmowe telefoniczna + dodatkowo pieniadze dla czlowieka ktory mnie wyslucha i jest w tym fachu obeznany.. naprawde kazda rozmowa dla mnie pocieszajaca to duzo.. Tylko dziwnie zyc z nastawieniem o moze sie odezwie a jesli tego nie zrobi? prosze o rady! pozdrawiam!
Chętnie Ci pomogę. Niestety laptopa bd mial dopiero w srode, teraz jestem u znajomego. Żadnych pieniędzy nie oczekuje. Za chwile po przeczytaniu edytuje post i zrobie maly wstep ale to temat na godziny rozmowy i analizy.
Ok skonczyłem czytac. Bd ciezko czeka i mnie i Ciebie duzo pracy ale czuje sie zobowiazany odpisac i pomóc tyle ile bd mogl, poniewaz sam byłem w TOKSYCZNYM zwiazku. Wiem jaki to klebek nerwów i co sie dzieje w Twojej głowie. Na prawde w tym poscie nie ma mozliwosci zamiescic wszystkiego. Napisze tylko maly wstep do tego co powinienes zaczac robic. Swoja wiedze opieram na kilku płaszczyznach. Mianowicie psychologi, nlp i 2 sferach uwodzenia tego jako singiel i tego z zwiazku. Pragne zaznaczyc, ze koncowka zwiazku kosztowala mnie po prostu niewyobrazalna ilosc nerwow ale dala tyle doswiadczenia, ze na prawde sie oplacalo. Raz trzeba przez to przejsc zeby potem stworzyc genialna relacje.
Mysle,ze wbrew wszystkim tym, ktorzy twierdza, ze inne tez maja, takie zwiazki powinno sie "ratowac". Ale ratowac nie ze wzgledu na to, ze zainwestowales czas, pieniadze. Po prostu to co budowaliscie to cos pieknego i nie powinno sie tego tak porzucic. Te polaczenia, te chwile te emocje sa warte chociaz proby kontroli tego wszystkiego. Fakt i ona i Ty sporo nabroiliscie. Nie bd wypominal błedow, ktore popelniles, zdajesz sobie swiadomosc z wiekszosci z nich. Jak temu zaradzic? Jest jedna wazna sprawa w zwiazku. Dla Ciebie nie istnieje cos takiego jak klotnia. Jestes spokojny zawsze ale stanowczy gdy trzeba. Musisz wyjsc poza emocje, musisz to kontrolowac. Teraz jesli podejmiesz probe, naprawy tego mega toksycznego zwiazku to bd musiał przygotowac sie na po prostu nie umiem tego inaczej okreslic "kurewską" dawke nerwow. Bd musial czuc granice miedzy proszeniem a tym czego ona potrzebuje. To, ze podejmiesz sie proby ukierunkowania i polepszenia tej relacji to nie oznaka slabosci i tego, ze bd ja prosił i błagal to nie oznaka tego, ze bd frajerem. Bd MEZCZYZNA, ktory wie czego chce. Zacznijmy od nowa na poczatek uspokoj sie i zastanow czy tego chcesz. Czy to jest tego warte. Czy jestes w stanie temu podołac. Jesli stwierdzisz, ze tak to dzialajmy. Co najwazniejsze.. MUSISZ BYC GOTOWY NA PORAZKE, po prostu musisz umiec ja stracic, musisz zrozumiec, ze jesli wam nie wyjdzie to i tak bd mial swoje zycie i w nim tez beda Kobiety. Nie dziw sie, ze teraz z Toba gra. Na oczatku miales silna rame i czerpales z tego korzysci. To ona prosila i przepraszala, ale takie cos ma swoje wady, jesli trzymasz to tak mocno i raz podwinie Ci sie noga to ona po prostu Cie "zeszmaci". Kobiety sa mocniejsze od nas, maja dume i graja lepiej. Zaakceptuj to. Zrozum tez, ze oan bd czekala i czekala, az ja przeprosisz. W tym czasie kiedy Ty czujesz te nerwy w brzuchu ona tez to czuje i byc moze placze, ale ona to wytrzyma a Ty nie i zadzwonisz. Dlatego skoncz z emocjami, wiem, ze latwo sie mowi ale stary to jest wykonalne. Nie pisz z nia kiedy czujesz "ta nerwe" ta samo po, ktorej ja pchnoles i szarpnoles. W waszym zwiazku nie bylo zaufania. Zawsze pisala Ci o wszystkim a Ty nigdy nie budowales tego zaufania w obustronny sposob. Teraz trafia Cie kurwice, gdy nie wiesz co sie z nia dzieje. Zakaceptuj, ze nie masz na to wplywu. Mozesz tylko dazyc do celu. Laczy was wiele emocji ona z tego nie ucieknei tak latwo. Nawet po pol roku bd pamietala. Musisz odpisywac spokojnie, gdy ona krzyczy Ty dalej mowisz spokojnie lub po prostu robisz swoje, tak to ma wygladac. Daj jej pare dni i nie odzywaj sie do niej. Nastepnie spotkaj sie z nia i porozmawiaj. Powiedz co robiles i dlaczego, znowu powtorze badz spokojny, powiedz, ze macie zajebista relacje, przypomnij te lepsze chwile. Nie oczekuj niczego od tej rozmowy po prostu powiedz swoje a na koniec dodaj, ze NIE JEST Ci Obojetna i spokojnie zakoncz rozmowe. Nie pros jej o nic. Powiedz jak to widzisz i, ze jesli nic nie zrobi to ominie ja wyjatkowy zwiazek.. Co jeszcze? na chwile obecna nic.. tak na prawde ciezko jest co kolwiek poradzic, trzeba reagowac na zachowania odpowiednio, trzeba byc na bieżąco.. Nie oczekuj, ze naprawie Twoj zwiazek bo napisales dlugi tekst, nie oczekuj, ze ktos zrobi to za Ciebie. Czeka Cie duzo pracy. Nie naduzywaj tez slowa KOCHAM CIE. To mocne slowa. Obserwuj to co ona robi i jej zachowania. Wylapuj gierki i nie daj sie zrobic przyjacielem. Kiedy bd Cie chciala odstawic do poczekalni, pamietaj aby sugerowac, ze mozesz odejsc w kazdej chwili. Najwazniejsze z tego wszystkiego jest to, ze musisz nauczyc sie ja stracic. Bo jesli tego nie zaakceptujesz to nigdy nie bd to prawidlowo funkcjonowac. Twoj organizm sobie z tym poradzi w razie porazki, bd ryczal moze i 3 tygodnie ale potem bd juz lepiej i lepiej.. Pisz na bieżąco jak to wyglada i bd odpowiednio reagowac. Na poczatek to taki zarys tego co Cie czeka.
Pozdrawiam, Stiff
Nie ma Kobiet nie do zdobycia, są tylko nieudolni Mężczyźni..!
Nie pierdol ! podejdź
"Jestem w stanie zaplacic za rozmowe telefoniczna + dodatkowo pieniadze dla czlowieka ktory mnie wyslucha i jest w tym fachu obeznany.. "
To jest dopiero desperacka pomoc :>
Po całym wpisie można dojść do wniosku , że ona zaczęła ( gdzieś tak w polowie) szukać dziury w całym. Powodu do kłótni.
Czy trzymałeś stery , wątpię ,raczej było dobrze , nic się nie działo to i tak myślałeś. Nadszedł kryzys i to co robiłeś przeczy samo sobie.
Znam taki związek. Koleś się męczył w pizdę długo. Skończyło się na GG.
Te obrazy, kłótnie i Bóg wie co jeszcze to katastrofa.
Gdzie miałeś swoje zdanie ?
Brak szacunku itp.
Żadnych zasad, niczego w tym nie ma.
Nie piszę o ratunku, bo autopsyjne znam (czyt. związek typa) że to rozpierdoli się w czasie.
Te śpiewki kocham Cię od Niej itp. to tylko emocje . Tylko.
Poradzę Ci że szybciej dojdziesz do siebie jak zerwiesz kontakt z Nią, a potem uodpornisz się na Nią. A będzie jej odzywek/zaczepek w chuj potem.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
"Przez 8 miesięcy w związku DOMINOWAŁEM "
A pozniej stales sie pieskiem
"isala mi jak jechala do szkoly, co robila na przerwach z kim rozmawiala co sie u niej dzialo na lekcji , jak sie ubrala, jakie zalozyla majtki, po prostu lubila to robic. "
A ty jak glupi odpisywales jej na kazdy sms . Piszac po 200sms dziennie
" miala pewien problem, to znaczy swoje kolezanki nawet nie mozna nazwach ich kolezankami bo byly w sumie dwie i dwie byly straszne."
PO chuj z nimi rywalizujesz , olewa sie te przyjacilki ,albo probuje przypodobac ..
To wiadomo ze przyjaciolki szukaja jej kochajacego , dobrego , faceta wlazi w dupe .
A jak jestes juz ten nie dobry to one odradza , tylko na samym frajerstwie daleko nie zajedziesz .. Ty masz sie podobac jej przyjacilka czy swojej kobiecie??
"Doszlo do momentu w ktorym nie wystarczaly same slowa , potrafila mnie uderzyc przewaznie robila to w klatke piersiowa po czym od razu sie przytulala , dochodzila do tego panika , trzaskala drzwiami, krzyczala , wyzywala .. Raz uderzyla mnie w twarz opisze blizej ta sytuacje. Nie pamietam za co ale to bylo cos przy klotni. "
Przeboleje klutnie , przeboleje to ze cie uderzyla w klate , ale kurwa w twarz ???!!! ..
Co ty kkurwa jestes damska dziwka ze ona moze Cie bic w twarz ..
MNie jak laska by uderzyla w twarz to koncze to , odchodze bez slowa i mmam ja gdzies , jednoznaczne z koncem ...
I one o tym wiedza nie daj ssie nei rob z siebie szmaty
"ja ja popchnalem "popchnalem"
!!!!!!!!!!!
Doczytalem do tego miejsca i mnie wkurwiles ..
Popchnoles laske , moze ja jeszcze uderz (od tego sie zaczyna), ale mnei teraz wkurwiles ..
JEstes damski bokser , to chodz pokaze ci co z takimi robie ..
Usunol bym ta wczesniejsze co ci napisalem , ale szkoda mi mojej pracy..
KONIEC TEMATU DLA MNIE JESTES SKONCZONY .
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
Nie bądź takim obrońcą, w emocjach to zrobił. Żadne usprawiedliwienie ale ludzkie.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
"Creasy "
LOL
To jak jej przypierdoli tez w emocjach to jest ok..
Wez mnie juz nie wkurwiaj , bo znalem jednego damskiego boksera . Tez zaczol od popychania , a skonczyl na tym ze ja bil tak ze masakra.. jedyne co go obronilo przed szpitalem i kalactwem to kobieta ...
I wez mnie nie wkurwiaj bo mnie takie gadanie denerwuje ..
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
"To jak jej przypierdoli tez w emocjach to jest ok..
Wez mnie juz nie wkurwiaj , bo znalem jednego damskiego boksera . Tez zaczol od popychania , a skonczyl na tym ze ja bil tak ze masakra.. jedyne co go obronilo przed szpitalem i kalactwem to kobieta ..."
Będziesz teraz oceniał takie wpisy przez pryzmat tej jednej sytuacji którą znasz ? Wykluczał wszystkie okoliczności i robił za pryzmatycznego faceta z klapkami na oczach , "wiem jak to wygląda ?" Wybacz to ograniczone dla mnie.
Ani mnie , ani Ciebie tam nie było . Ale jestem pewny że ta dupa mu bardziej przyjebała w tym związku niż on jej.
Fajerwerki.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
Nie bylo mnie tam .. Tylko nienawidze damskich bokserow ..
I tyle na ten temat przyjacielu ..
A ze mu laska "bardziej przyjebała w tym związku niż on jej."
To juz tylko jego wina jest..
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
Przeczytałem wszystko. I powiem krótko - zostaw tą dziewczynę w spokoju i zacznij nad sobą pracować. Jesteś zdesperowany i naładowany emocjami.
Bo bedzie jeszcze gorzej, ona dalej bedzie miala Ciebie w dupie, bo widzi cien tego goscia w ktorym sie zakochala. A co wtedy zrobisz podbijesz jej oczy w nerwach? Kurwa ogarnij sie !!
NIe wiadomo jak to było, kobietom czasem należy się taki solidny klaps w dupe za swoje zachowanie.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Nigdy nie uderzyłem jej. to popchniecie mozna nazwac posadzeniem a pozniejsze wyjscie moje do pokoju, a pociagniecie za wlosy wygladalo tak ze zlapalem jej garsc wlosow i scisnalem reka. nie szarpalem ja , nie uderzalem nia o nic tylko scisnalem wlosy. Nie podniose na nia nigdy reki w taki sposob jak to opisujecie.