Witam wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że admin nie usunie mojego postu i że temat jest w odpowiednim miejscu. Mam 28 lat, poznałem przez Internet dziewczynę 4 lata młodszą. Pisaliśmy do siebie, dzwoniliśmy, spotykaliśmy się. Na 3 spotkaniu był kiss close, a na 6 spotkaniu był sex close. Wszystko było super. Potem wyjechała ze znajomymi, ale dzwoniła i pisała co robi, a kiedy miała wrócić padł jej telefon, a ja jako że byłem trochę podpity pojechałem do jej mieszkania w nocy, a rano się do wszystkiego przyznałem i powiedziałem, że się za bardzo nią martwiłem ;/ Spotkaliśmy się tego samego dnia i oznajmiła mi, że będzie dla mnie lepiej jak przestaniemy się spotykać, ze ona często lubi wyjeżdżać i że pewnie mnie w końcu zacznie oszukiwać, więc szkoda moich nerwów. Że mnie uwielbia, ale ma mętlik, bo myśli o kimś z kim się wcześniej spotykała i chciała kogoś poznać, ale to za szybko wszystko się odbyło, a ona lubi kogoś poznawać dłużej i nie chce mnie krzywdzić. Minęło 10 dni. W tym czasie pisała do mnie tylko na gg czy fb. Nie dzwoniła, nie smsowała. Jak pisała pytała jak się czuje, co u mnie słychać?. Tak jak wcześniej, trochę jakby się martwiła o mnie, bo widziała, że się zaangażowałem. Pisałem z nią z początku przyznając, że mi mi źle, potem po kilku dniach już normalnie. Nastąpiły 2 dni ciszy. Wczoraj nie odebrała telefonu wieczorem, ale odpisała dziś, że nie ma nic na karcie, więc do niej zadzwoniłem. Pogadałem chwilę normalnie jak wcześniej o tym co robi i jak tam u niej i u mnie. Po czym powiedziała, że chce mi oddać dziś moje ciuchy, które u niej zostawiłem, że jak mam czas to do mnie przyjedzie z nimi. Wieczorem mamy się spotkać, więc pewnie trochę pogadamy, bo relacje są normalne jeszcze. Wiem, że za bardzo jej pokazałem, że mi zależy, że spaprałem to wszystko, ale przyznała mi się do tego, że ona jest "zła". Jak mam się zachować na spotkaniu? Czy myślicie, że da się to jeszcze jakoś uratować? Zależy mi na niej, chce o nią walczyć dalej, ale może nie widzę tego, że ona myśli o innym albo cokolwiek innego, choć jest dla mnie nadal bardzo miła. Jak mam to rozegrać dziś i co mam robić dalej?
Z góry dziękuję za wszelką pomoc i słowa krytyki. Pozdrawiam wszystkich.
Jak do Ciebie przyjedzie z tymi rzeczami to zachowuj sie normalnie, nie pokazuj że Ci zależy, nie wkraczaj na tematy odnośnie tego co było wcześniej między wami o ile ona tego nie zrobi. Po prostu zwyczajnie rozmawiaj, o pierdołach. Zastosuj chłodnik, pokaż że jednak dobrze sie czujesz z taką sytuacją, a kiedy już pojedzie nie pisz, nie dzwoń przez jakiś czas. Powinna sobie przemyśleć to i sama nabierze ochoty. Powiem Ci że ciężko jest cokolwiek uratować, bo za bardzo pieskowałeś. To jedyne jak narazie co możesz zrobić. Poznawaj nowe, i najlepiej napisz tutaj jak było po dzisiejszym spotkaniu.
Powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że nic z tego już nie będzie. Po spotkaniu napiszę jak było.
nic z tego nie bedzie. odbierz rzeczy, powiedz "fajnie czas z Tobą spedziłem" odwracasz sie i zamykasz drzwi za soba.
Masz byc pewny siebie i chuj. Potem cisza z Twojej strony.
Zasady portalu
Póki co napisała smsa: Nie wiem czy dam rade dzis dojechac bo slabo sie czuje. Wezme przeciwbola i sie przespie. Odezwe sie pozniej zeby spytac co robisz. MIlego wieczoru
nic nie odpisuj itp. ona chce przerobic Ciebie na kolezanke z fiutkiem lub na kolo zapasowe. Nie wdawaj sie w dyskusje nic a nic.
Najlepiej sam pojedz po rzeczy jesli Ci na nich zalezy.
Zasady portalu
Podejrzewam, że później napisze, że jednak nie da rady. A jak spyta co robię, to powiem, że siedzę w domu. Jak przyjedzie to zrobię tak jak mówisz Sneakers powiem - "fajnie czas z Tobą spedziłem" i narty. Albo powiem, że ja nie dam rady i odbiorę je kiedy indziej sam. Aż tak mi nie zależy. Rozumiem, że jak będzie do mnie pisać na gg czy fb to nie odpisywać nic? Czy być po prostu oschłym?
ja w takich wypadkach mowilem "nie szukam kolezanek" albo cos pierdolilem ze jestem umowiony i juz musze leciec
a jeszcze innym razem...ukrywam sie mocno:)
Zasady portalu
hehe ukrywanie uskuteczniam od przedwczoraj
obawiam się tylko jednego, już nie pierwszy raz coś zespułem, moim problemem jest brak samokontroli i konsekwencji w podejmowanych decyzjach ;/ jakbym nad sobą panował to pewnie jeszcze byśmy się spotykali..
Wieczorem zadzwoniła, normalna gadka z jej strony, ja zachowałem dystans i obojętność, co zauważyła stwierdzając, że jestem chyba poddenerwowany. A czułem się totalnie wyluzowany i to też jej powiedziałem. Oznajmiłem, że sam sobie jakoś wpadnę po te ciuchy któregoś pięknego dnia. Coś tam pogadaliśmy, a na końcu rozmowy powiedziała, że jakoś do mnie jeszcze zadzwoni (??). Trzymam się teraz waszych rad, czyli chłodnik i cisza z mojej strony. Dziękówka za porady
Jaka postawe? Garda rece wysoko i lekko na nogach ;P
A tak powaznie to koledzy mnie juz uprzedzili ;D
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Miałem nie pisać i nie dzwonić i było dobrze, aż mnie coś podkusiło żeby dryndnąć miesiąc temu. Pogadaliśmy, spytała co robię w weekend, to ja od razu, że nie mam planów i po chwili, że może się spotkamy, a ona że zobaczymy jak będzie. Napisałem więc w piątek co robi, a potem zadzwoniłem i odebrała. Co się okazało siedziała ze swoim chłopakiem u siebie (ten sam o którym wspominała wcześniej i z którym się wcześniej spotykała). Palnąłem głupotę, że to niedobrze bo miałem zamiar o nią walczyć, a teraz to już nie ma sensu. Powiedziałem, że zadzwonię tylko żeby się ustawić po odbiór tych nieszczęsnych ciuchów i to będzie na tyle. Potem zadzwoniłem w niedziele wieczór (nie dałem rady), oddzwoniła, powiedziała, że się cieszy że dzwonie i że chce się spotkać, ale nie ma czasu, opowiadała co robiła bla bla bla Od tej pory napisała do mnie raz na fb, a ja olewczo odpisałem po godzinie, kiedy już jej nie było. I ja do niej napisałem raz na fb i była to krótka bezpłciowa rozmowa. Nie mamy żadnych wspólnych znajomych, więc nie wiem w ogóle co u niej, wiem tylko, że spotyka się znowu z nim. Wspominała też, że on chciał kupować mieszkanie swego czasu i mieli razem zamieszkać. Czy w tej beznadziejnej sytuacji cokolwiek da to, że zacznę ją na luzie zagadywać, pisać raz na tydzień powiedzmy, przypominać o sobie? Już nie wiem co robić więc póki co nie robię nic..
Kurcze stary byłeś już na tak dobrej drodze, dlaczego wyluzowałeś?!
Powiedziała Ci, że jesteś zdenerwowany, a ty się czułeś wyluzowany? Jak na moje oko to Cię podbierała żeby Cię jakoś zmiękczyć (wmawiała Ci jak się czujesz), że to Tobie jest źle i to ty tracisz, że to już jest koniec.
Jeżeli te rzeczy są tak dla Ciebie ważne to je odbierz. Nawet olej to ustawianie terminu. Po prostu jedziesz dzwonisz do drzwi, witasz się i mówisz po co przyszedłeś. Patrzysz też jak się zachowuje co mówi (właśnie przemknął mi przez głowę pomysł odnośnie pożegnania - numerek na pożegnanie, ale to raczej w większości przypadków zdarza się tylko w filmach, ale kto wie może ty będziesz jednym z tych przypadków). Obserwuj.
A jeżeli nie musisz odbierać tych rzeczy to je zostaw. niech leżą u niej i niech jej przypominają Ciebie. Sam zobaczysz co z tego wyjdzie. Ale pamiętaj że jeżeli ona się odezwie to Ty rozdajesz karty i to ty decydujesz co z tym fantem dalej robić!
Make your choice. Live or Die.
Można powiedzieć, że rozegrałem z nią ostatnią partię. Miałem już nie pisać, ale postanowiłem, że podzielę się tym jak zakończyłem. W zeszłą środę umówiłem się z nią w końcu, żeby oddała mi ciuchy. 2 miesiące po tym jak mi dała kosza. Postawiłem na swoje i się udało. Na początku była delikatnie zdystansowana, a ja trochę ostrożny. I gadka oczywiście już nie ta sama, ale jakoś poszło. Wypiłem jedno piwo i myślałem, że ona też się napije, ale że przyjechała samochodem to wypiła herbatę. Rozmowa o różnych rzeczach, praca, rodzina etc. ale w momencie kiedy usłyszałem, że się wprowadza do tego kolesia do końca miesiąca i jedzie z nim na majówkę do Egiptu, postanowiłem na spokojnie powiedzieć co myślę i otworzyłem się. Powiedziałem, że czuje się przez nią oszukany i wykorzystany, i że wg mnie to ona nie planowała nigdy ze mną nic więcej i żeby mi to szczerze powiedziała, bo jak dla mnie to celowo robiła mi nadzieję wiedząc, że nic z tego nie będzie. Broniła się mówiąc, że tak nie było i że miała dobre chęci, ale jej po prostu na nim zależało. (Pomyślałem sobie: dobra jesteś). Zaznaczam, że jej nie atakowałem i nie naciskałem na nią. Zaczęła słuchać i zrobiła się delikatnie smutna (przynajmniej taką miała minę hehe). Powiedziałem, że to w sumie nie ważne, bo i tak się widzimy pewnie ostatni raz. A ona na to: nie wiadomo, kto wie? Na co odpowiedziałem, że: Ja to wiem. Ona - coś w stylu - to nie będziemy już znajomymi? Powiedziałem: raczej nie. Ona: to nie zaprosisz mnie na piwo więcej? A ja: W innych okolicznościach często bym Cie zabierał w wiele miejsc, ale zawsze chciałem coś więcej od Ciebie i nie interesuje mnie przyjaźń czy zwykła znajomość, bo koleżanki już mam i ich nie szukam. A nie chce się za każdym razem łudzić i robić sobie nadziei. Dodałem, że mimo wszystko spędziłem z nią wspaniałe chwile i cieszę się, że ją poznałem. Odpowiedziała, że też się cieszy, że mnie poznała. Pogadaliśmy o czymś tam jeszcze i odwiozła mnie do domu. Na koniec jeszcze wstąpiłem z nią do Biedronki na chwile bo jest obok mnie. Na pożegnanie się przytuliliśmy i powiedziała mi że ma nadzieję, że jednak będę chciał utrzymać znajomość (czy jakoś tak). Odpowiedziałem: raczej nie, ale zapamiętam Twoje piękne oczy i cudowny uśmiech. I poszedłem do domu. Przyznaje, że chciałem wyzwolić w niej delikatne poczucie winy, a jednocześnie wyrzucić z siebie kilka przemyśleń. Może niepotrzebnie, ale teraz to już i tak mało istotne, bo w tej sytuacji ja do niej się nie odezwę już i ona do mnie pewnie też nie. Byłem po prostu sobą i powiedziałem co o tym wszystkim myślę, bo nie może być tak, że ona mnie zostawia i jest tak jakby nic się nie stało, i ona chce utrzymać kontakt. W końcu to ja mam być nagrodą dla niej, a nie ona dla mnie - tego nauczyłem się dzięki temu forum. I więcej nie będę tak pieskował hehe, nawet jak mi będzie tak bardzo zależeć. Pozdrawiam wszystkich radzących.
P.S. usuniecie z fb wydawało mi się dziecinne na początku, ale teraz powoli się zastanawiam czy tak nie zrobić..
Bądź silny
Flash uważam ze finalna rozgrywa była w twoim wykonaniu mistrzowska. Panna miała okazję, mówiłeś że zależy ci ale ona wybrała innego, jej wybór, ale ma tupet ,że chce nadal się z Tobą przyjaźnić mimo tego co powiedziełeś, ale nie daj się bo będziesz tylko cierpiał
Muisz byc pewny siebie, kobiety takich lubia
Staram się jak mogę i jest coraz lepiej, choć różne przemyślenia jeszcze czasem się kłębią po głowie. Za tydzień ona ma urodziny i zastanawiam się czy do niej napisać, ale ani na walentynki, ani na Wielkanoc tego nie zrobiłem, więc i tu chyba nie ma sensu. Muszę się trzymać tego co postanowiłem. Czas jednak leczy rany
Tak jak napisał kolega wyzej, na spotkaniach badz pewny siebie i na luzie.
A co do urodzin - moze jakiegos misia lub bukiet kwiatow?
Misia? Bukiet kwiatów? A po co? Miesiąc wcześniej w ładnym stylu powiedział jej, że to koniec znajomości, nawet taka pizda jak ja by nie wysłała kwiatów ;P
"It’s a strange and wonderful skill if you can be gracious about receiving a girls desire to be affectionate."
Jaki miś? Jaki bukiet kwiatów? A może i jedno i drugie? Na kolanach do tego? Z sercem na tacy dla smaczku? Ludzie, opanujcie się i nie róbcie facetowi sieczki z mózgu!
Kobieta idealna napisała, że finalna rozgrywa była "mistrzowska" w Twoim wykonaniu... A ja dla kontrastu napiszę, że dałeś ciała chłopie! Ale nie na całej linii na szczęście... Dlaczego? Otóż:
"ale w momencie kiedy usłyszałem, że się wprowadza do tego kolesia do końca miesiąca i jedzie z nim na majówkę do Egiptu, postanowiłem na spokojnie powiedzieć co myślę i otworzyłem się" - otóż mam poważne podejrzenia co do Twojego spokoju w tamtym momencie (przynajmniej wewnętrznym - krótko mówiąc: nie wierze w to!
)
Spójrz.. Ona przychodząc na to spotkanie wiedziała jaki będzie jego przebieg, wiedziała jak pewnie potoczy się rozmowa, wiedziała, że ty w pewnym momencie nie wytrzymasz i się wysypiesz z tym co czujesz. Dlaczego? Bo pewnie przerabiała już to nie raz, nie dwa przed Twoją "kadencją". Przyszła krótko mówiąc z gotową linią obrony, stąd jej "Broniła się mówiąc, że tak nie było i że miała dobre chęci, ale jej po prostu na nim zależało" - U see?
A ty zamiast ją zaskoczyć i zrobić coś zupełnie innego, coś, czego nie spodziewałaby się - postąpiłeś standardowo i schematycznie, a ona tylko na to czekała.
Wyobraź sobie teraz, że na jej teksty o wspólnym mieszkaniu z tamtym jeleniem, wspólnymi wyjazdami do Egiptu, reagujesz - pozytywnie, z uśmiechem. Tak! Z lekkim uśmiechem i niczym niezachwianą pewnością siebie odpowiadasz jej, że "Wow!" "Super!", "Ten gość musi być naprawdę niezły, skoro zabiera Cię do Egiptu." "To musi być niezwykła przygoda, takie nurkowanie w Morzu Czarnym" "Zawsze chciałem odwiedzić i kompleks piramid w Gizie i pewnie niebawem sam się tam wybiorę, do tego czasu muszę nacieszyć się pocztówką od Ciebie!" - totalny luz, chociaż wewnątrz możesz ( i pewnie tak jest) wrzesz
Jeszcze chwilę bla bla bla, a po kilku minutach wstajesz i żegnasz się tłumacząc, że czas na Ciebie bo zostawiłeś włączone żelazko na gazie. Rzucasz na odchodne "Fajnie było Cie poznać, dzięki za miło spędzony czas, Cześć!" ( płacisz rachunek ofc. nie ma tak dobrze
)... Panna zostaje z jajecznicą zamiast mózgu. Zamiast spodziewanego wylewania smutków i żali ( co było ) - dostaje taka bombę
Odwrócenie ról! To ty jesteś na pułapie sufitu, a ona w piwnicy.
" ale zapamiętam Twoje piękne oczy i cudowny uśmiech " - a Ty jeszcze na koniec dopompowałeś jej ego. Jedyne, co dobrze zrobiłeś to kategoryczne "Żadnej przyjaźni, żadnego koleżeństwa i innych gównianych tworów, które często rodzą się po rozstaniach" - bardzo dobrze, że jasno określiłeś się w tej materii. Jasno zakomunikowane i panna wie, że nie ma co liczyć na to, że będziesz jej kumpela z fiutem (chociaż kto wie co im tam w głowach siedzi czasami). Albo tak, albo nie. Nie ma nic pomiędzy. Albo się z kimś jest, albo się z kimś nie jest. Prościej nie można...
Ziom, błagam Cię. Nie ulegaj pokusie i nie wypisuj do niej z życzeniami ( bo na życzeniach często się nie kończy, wiem z autopsji..) Ona dla Ciebie nie istnieje. Nie macie wobec siebie zobowiązań większych (prócz kilku Twoich ciuchów). Wyjeb ją z gg, z telefonu z FB - i nie przejmuj się, że to może być dziecinne i ONA sobie co gorsza tak pomyśli.. Tu chodzi o Ciebie, bo znajac życie będziesz się katował oglądając jej zdjęcia na FB, podglądając 10000 razy opis na gg... A jak napaczysz się przed snem na ich wspólne fotky z tej nieszczęsnej wycieczki, to potem nie będziesz miał siły i ochoty wstać rano do roboty! Teraz liczysz się tylko TY i TWÓJ komfort. To tak na początek. Potem zacznij prace nad sobą (jak - na tej stronie znajdziesz wiele wskazówek), a jej daj żyć swoim życiem, niech idzie ze swim misiaczkiem wybierać kolor i design płetw w których będą nurkować w Egipcie
... A Ty? Ty teraz budujesz nowego siebie. Pamiętaj tylko, żeby nie skupiać całej swojej energii na poznawaniu pięknych i wartościowych kobiet. To ma wyjść naturalnie,l to ma być reakcją i efektem Twojej zmiany na lepsze, a nie GŁÓWNYM CELEM Twojego zajebistego życia. Bo przecież masz je, prawda? A gdy zaczniesz je ulepszać jeszcze bardziej - rezultaty pojawią się same, a wraz z nimi być może tamta pani zechce nawiązać kontakt. One zawsze wracają
Tylko ty wiesz, co wtedy z tym zrobisz. Odsyłam w tym miejscu na blog BANE'a.
Życzę powodzenia, sukcesów w rozwijaniu swojego zajebistego JA i nie przejmuj się, choć momentami możesz czuć się jakbyś miał tonę gówna na głowie. Minie z czasem. Tylko pamiętaj na miłość boską - żadnych żałosnych telefonów do niej, smsków, czegokolwiek, co w jej oczach będzie Cie upadlało. Powtarzam się i będę, bo inaczej nie da rady. Koniec to koniec. Masz jaja i bierz to na klatę. A na koniec Cie "pocieszę" : z tego co wyczytałem panna wprowadza się do tego fagasa po 2 lub nieco więcej miesiącach znajomości?! ( mogę się mylić co do liczby, popraw mnie) - zagryzą się wzajemnie prędzej czy później
Pozdrawiam
"wyżej dupy nie podskoczysz"
bardzo mądra odpowiedz !!
i chętnie przeczytam
Jeśli twoje kolejne wpisy będą na takim poziomie jak ten, to życze żebyś ich miał 331 a nie 31
Angaż... Uważam że ZAWSZE niezależnie od tego jak bardzo kogoś darzysz przyjaźnią czy uczuciem trzeba zachować DYSTANS. Wiele razy zawiodłem się na ludziach i to nauczyło mnie żeby za bardzo się nie przyzwyczajać bo się na tym przejedziesz jeszcze nie raz. Można być sobą, tfu ! TRZEBA być sobą, ale dystans to jest w tych czasach podstawa, wiesz jak to mówią "Trzymaj dystans do ludzi. Wtedy marne Ich szanse aby Cie skrzywdzic..".
Eskalacja_uczuc brawo brawo, genialna wypowiedź
Ale wiesz co przed tym spotkaniem z nią zastanawiałem się nad tym czy mówić jej jak się czuję z tą sytuacją czy nie. Przeczytałem sporo wypowiedzi na forum, przeanalizowałem sytuację i podjąłem chyba jednak świadomą decyzję. Postanowiłem się wyluzować, nie być super miłym, ani też chamskim, po prostu iść i się spotkać, i odebrać co swoje. Trochę niepotrzebnie z tymi oczami i uśmiechem wyskoczyłem, nawet się z tym delikatnie gryzłem później. Na pewno popełniłem kilka błędów, jednak największe błędy popełniłem już o wiele wcześniej i to one mnie doprowadziły do tego momentu jaki mamy teraz. Doszedłem jednak do wniosku, że jeśli właśnie chodzi o MOJE Zajebiste życie i MÓJ Spokój ducha to dla świętego spokoju powiem co uważam i jak to wg mnie wygląda. Nie zrobiłem tego z pretensją, zrobiłem to tak jak to czułem. Nigdy przy niej nic nie udawałem i zawsze byłem z nią szczery i uznałem, że skoro to koniec to ja też będę sobą do końca. Dzięki temu jest mi trochę lepiej, bo wyrzuciłem z siebie sporo, choć na pewno nie wszystko. Po prostu nie wierzę już w to, że ona wróci i chciałbym się z tym pogodzić. Sądzę, że jestem na dobrej drodze.
Nie zaszkodzi jednak, żeby przejrzeć blog BANE'a i się czegoś nauczyć
A co do tego, że się prędzej czy później zagryzą - jestem prawie pewien, że to może się tak skończyć (z resztą słyszałem już o takich przypadkach), ale ja już nie będę taki sam wtedy. Już teraz mam inne nastawienie. Mam tylko cichą nadzieję, że kiedyś wspomni o mnie i zrobi się jej przykro, że mnie straciła