Jakiś czas nie zaglądałem, za to dobrze się bawiłem. W mniejszym czy wiekszym skrócie opiszę, co się u mnie działo przez ostatnie 2 miesiące, może się komu przyda.
Być sobą, bla-bla, ale co to znaczy?
Przede wszystkim dla "świeżaków" przykład, żeby nie starać się kopiować tego, co się przeczytało. Nie będzie ze mnie Mystery, Przykładowy_user_77 czy inny facet, tylko Gyver - to podstawa, o której na samym początku po zachłyśnięciu można zapomnieć. "Odrzuciłem" (odłożyłem na półkę) wszystko czego się dowiedziałem tutaj, bo bym sobie tylko większy bajzel w głowie utworzył. Wróciłem do swojego życia, wprowadziłem jednak kilka reform i na dobre mi wyszło. Mam czas na swoje hobby, a gdzieś tam "w przerwie" pojawiają się kobiety. Same, niejako przy okazji, bez większego starania z mojej strony. Jestem tym samym "sobą" z tą tylko małą różnicą, że zacząłem zauważać jak się mną interesują oraz nie szukać na siłę przeszkód w otaczających mnie drobiazgach. I jeszcze jedno - jak już kobieta się zainteresuje, musisz dać jej szansę na kontynuację. Przy okazji - zupełnie nie pamiętam różnych wyczytanych zasad, jak np. kiedy i co odpisać na SMS lub się spotkać. Odpisuję i spotykam się kiedy mam ochotę - to chyba najlepszy patent, jedynie wdrukowałem sobie w pamięć istnienie takich podstaw jak np ST i dobrze na tym wychodzę.
Teraz do rzeczy
Zaczęło się tak .. jakby się komuś chciało przeczytać mój inny wpis (http://www.podrywaj.org/wszystko...) to się nie będę tyle produkował 
Spotykam się z nią niezbyt regularnie, za to zazwyczaj zostaje u mnie na śniadaniu lub przynajmniej z trudem zwlekam się odprowadzić ją na ostatni nocny
Już wiem, dlaczego tak dziwnie się zachowywała, uświadomiłem sobie to piorąc prześcieradło rano po "Mikołajkach". Nie przypuszczałem, że w tym wieku mogę być dla niej pierwszym facetem, z którym się choćby całowała. Z tym prześcieradłem też myślałem dotychczas, że to jakaś miejska legenda, a tu taki zonk.
Gdzieś w międzyczasie spędziłem całkiem miły przedłużony wieczór z koleżanką, która miała tylko wpaść po mapy. Mapy zeszły na dalszy plan, całujemy się, w którymś momencie pytam ją: "masz gumkę"? Totalnie zaskoczona, a ja kontynuuję "bo mi Twoje włosy do oczu lecą". Śmiech. dobre hasło na rozluźnienie atmosfery.Poszło nam tak naturalnie, jakby wręcz przyjechała z zamiarem wpakowania mi się do wyra. Chociaż przez ostatnie lata znała mnie raczej jako gościa delikatnie mówiąc "nieśmiałego do kobiet".
Na sylwestra pojechałem po prostu połazęgować sobie po Bieszczadach, dawno nie widziałem wschodu na Smerku. Wracając do domu zauważyłem na poboczu nieco ośnieżonego człowieka z plecakiem wystawiającego kciuk w górę. Zawsze biorę ludzi na stopa, choć nie każdy decyduje się jechać w wózku bocznym rozlatujacego się Iża marznąc jak bałwanek
Człek ów, który okazał się ponętną szatynką z sąsiedniego miasta, należy do tych odważniejszych. Przy okazji: podróż takim pojazdem zapewnia kobiecie tak przecież niezbędny pakiet nakręcających emocji, tym razem z gratisowym "lotem ślizgowym" w celu uniknięcia ciężarówki. Nie brałem telefonu, bo laska wydała mi się nie do końca w moim typie, ale postanowiłem sam ze sobą urządzić małe zawody w kolekcjonowaniu IOI na czas. Niezły wynik, ale w końcu Śląsk, "baba z wozu, koniom lżej" i mój antyczny dwusuw wyraźnie odetchnął.
Następny weekend i imprezka w schronisku, którą zorganizował Piotrek aby uczcić szczęśliwy i zdrowy powrót z Indii. Znalazło się również trochę kobitek, i to z tych "flanelowych", odporniejszych na stres związany z połamaniem paznokci, więc automatycznie skupiających więcej mojej uwagi. Wieczorem skumałem się z Basią, którą spotkałem na zeszłorocznym "powrotnym" Piotrka z Afryki. Typ "piękna i bestia w jednym", drobna, ruda, z tym "czymś" w oczach od czego poniżej pępka zachodzą szybkie zmiany. Teraz jednak nie miałem przed nią oporów, więc postanowiłem trochę ją ponakręcać na tyle, na ile da się z przodu sali pełnej wpatrzonych w rzutnik znajomych. Trochę dyskretnego kina, dziwnych szeptów, i uzyskuję jak to napisał Style "wzrok dobrze wyplażowanego króliczka". Ponieważ była tam również masa dawno nie widzianych ludzi, jakoś dla Basi nie miałem za dużo czasu. Słyszałem tylko parę uwag w stylu "te, Gyver, ona wyraźnie Ci się przygląda". Potem tylko napomknęła, że trochę się chyba podziębiła (a co się laska dziwisz, jak wczoraj wlazłaś na Zawrat bez czapki...), więc tylko odprowadziłem ją do pokoju z krótką przerwą na pieszczoty w schowku na miotły. Cóż, rzeczywiście wyglądała na tyle marnie, że na więcj bym nie liczył.
W tym czasie zjawiła się w schronisku ... moja posylwestrowa stopowiczka. Jaki ten świat mały. Tym razem mogłem się jej przyjrzeć bez tej warstwy ciuchów. Dziewczyna naprawdę zjawiskowa, nawet znalazłbym w niej coś dla siebie. Nie mogła mnie odstąpić, co wywołało lekko niezdrowe zaciekawienie reszty. Szczególnie facetów, z których najmniej połowa się na nią śliniła, ale żaden by nie podszedł. No i znających dotychczasowego Gyvera. Miny bezcenne, chociaż zupełnie nic nie robiłem
Przyjechała ze swoją rodzicielką, przed którą nadal wolałaby zgrywać grzeczną dziewczynkę a i godzina była niemłoda i już mi się oczy kleiły. One spały w jednym pokoju, ja w innym. Rano musiałem się zbierać do domu, ale nie sam. Asia wytłumaczywszy się "uczelnianym" SMS-em od koleżanki dołączyła do mnie niezrażona faktem, że i tym razem będzie musiała pomarznąć w blaszanej wannie zamiast wygodnie wrócić samochodem. Muszę sobie jakąś owiewkę skombinować, bo kolejną laskę jest szansa, że zamrożę po drodze. Ale kosz polecam jeśli ktoś z was mam motocykl. Ty się hartujesz, ona ma komfort samochodu połączony z przygodą. Po wylądowaniu u mnie wykorzystałem wyćwiczony już scenariusz. Odpalam kominek, serdecznie polecam lasce wystawić w jego kierunku zmarznięte stopy i bezczelnie uwalam się obok również kierując stopy w stronę kominka. Działa z każdą - "przecież to tylko wspólne grzanie" - a jakaż strategiczna pozycja. Polecam. Tym razem niestety niedospanie wzięło górę i obudziliśmy się tuż przed ósmą, więc musiałem spieszyć się do pracy.
Zeszły weekend spędziłem u siostry remontując dach, tylko w piątek spotkałem się z moją "panną z przełęczy", jak zwykle się przedłużyło. Cieszy fakt, że panna robi postępy w wyrku.
W ten piątek miałem wolne, więc była u mnie. Ten weekend spędziłem jednak z Asią. Przyjechała do mnie po południu samochodem, niemal jako "zmienniczka". Szczegół do pominięcia gdyby nie to, że samochód należy do Darka, oficjalnie występującego w roli jej faceta, czyli w praktyce straszaka dla idących w konkury. Piszę "oficjalnie", gdyż na powitanie nawet się do niego nie przytuliła, kiedy ją ostatni odwiozłem, a on stał grzecznie obok. Wybraliśmy się pofoczyć po Pieninach, póki śnieg pozwala na dłuższe trasy. Szliśmy w nocy, wspólna śnieżyca zbliża, nad ranem trafiliśmy do zaprzyjaźnionej chatki, w której już siedziało 3 kolegów Piotrka (tego od hucznych powrotów). Sobotę spędziłem nad kompem, bo robota mnie ostatnio pogania. Tylko pod stołem Asia próbowała różnych sztuczek a oficjalnie usiłowała zabrać się za jakąś lekturę. W nocy okazało się jaki z niej pieszczoch. Pierwszy bezszelestny pocałunek i pomyślałem sobie, że gdyby w ten sposób dotknęła swoimi miękkimi ustami mojego fiuta, to chyba by mi pikawa stanęła z wrażenia. Samego mnie to zaskoczyło, gdyż dotychczas w tej kwestii byłem nietykalny. Spaliśmy w piątkę w tym samym pomieszczeniu, więc znów za dużo nie nakombinowaliśmy, ale baza jest. Wróciliśmy wczoraj, miała do mnie wstąpić tylko się ogrzać. Buahaha, bo ci uwierzę dziewczyno, nie tym razem. Opory po kwadransie jej zniknęły, okazała się nieźle wytrenowaną zawodniczką. Fizycznie praktycznie nic nie czułem, co pozwoliło mi robić swoje bez obawy o przedwczesny wytrysk. Asia leży wtulona a ja do niej z tekstem: "Już? Dopiero się rozkręcałem" (g. prawda, ale nie musi o tym wiedzieć). Na "odpowiedź" nie musiałem za długo czekać. Pierwszy raz w życiu nie wkurwiło mnie, że laska próbuje mi zrobić loda. Nie pomyliłem poprzedniej nocy się z tymi ustami. Do rana praktycznie nie spaliśmy. Żałowałem, że miałem tylko dwie "uszczelki" ale skąd taki Gyver mógł przypuszczać, że będą potrzebne i że znajdzie tyle ziły, żeby z nich skorzystać.
Gdzieś nad ranem przyszła dziwna rozkmina. Otóż leżę sobie, we mnie wtulona niezła szprycha. Na parkingu Vectra Darka, który pewnie teraz odsypia po wymianie hamulców w jej Tico i cieszy się, że mógł jej zrobić przysługę. Taki Gyver sprzed 10 lat. Na moment poczułem się nieswojo. Przed chwilą dostałem SMS, czy mogłaby do mnie wpaść dzisiaj. Nie chce mi się, przyjedź jutro 
Z wniosków:
-coś za często jestem niewyspany. Iść z tym do lekarza czy czekać do wiosny?
-tak, strasznie się z nimi "certolę" zamiast działać jak najszybciej. Ale szczerze - bawi mnie wystawianie cierpliwości lasek na próbę i długie droczenie się z nimi
-jednak z tą ilością moich znajomych nie jest tak źle, ani też kontakty mi się nie porozlatywały jak przypuszczałem
-przez ostatnie 2 miesiące zużyłem więcej Dureksów niż przedtem przez całe życie, z 3 dziewczynami. Bez żadnych ćwiczeń, podejść i starań z mojej strony, na razie na zmianę się nie zapowiada.
Jeszcze jedna niespodzianka. Obie o sobie wiedzą. I rzeczywiście sprawdza się zasada, że najlepiej jest szczerze jej o tym powiedzieć.
I sakramentalne wręcz pytanie tuż przed: "Z iloma kobietami spałeś?". Wam też to zadają? Jakiś genialny w swej prostocie ST? W omawianym okresie usłyszałem to od 3 lasek... Odpowiadam "nie chcesz wiedzieć", ale co gdyby zaczęła drążyć?
Odpowiedzi
Gdyby moją pasją były kobiety
pon., 2012-01-23 17:05 — GyverGdyby moją pasją były kobiety i "wszystko" z nimi związane, to pewnie "dymał" bym na ilość i nie było by w tym nic niestosownego bo to właśnie byłby Gyver. Jak na moje, pewnie że można być PUA. Ale jak ktoś się do tego nie nadaje, tak jak ja, to powinien wybrać swoją drogę tylko zmodyfikować ją o wskazówki z lewej strony.
To oczywiście może się wydać śmieszne, mało "skuteczne" itp. I zajęło mi sporo czasu zanim połapałem się czego chcę od kobiet a w zasadzie z kobietami a nie od nich. Ponad rok od trafienia na stronę. Mam prawie 30 lat i dopiero teraz to do mnie dociera i wcielam w życie. A im wcześniej tym lepiej i dlatego powstał ten wpis. Bo jeśli nie zajrzysz wgłąb siebie i nie odpowiesz sobie czego NAPRAWDĘ chcesz, to nie będziesz ani sobą, ani PUA, tylko będziesz patrzył z zazdrością na innych. Przede wszystkim trzeba dojść do ładu ze sobą.
masz swoje zasady i tego jej
pon., 2012-01-23 16:28 — SzYm0nmasz swoje zasady i tego jej nie zdradzisz i tyle
albo ze w tej chwili to chcesz spac tylko z jedna
Dziwny wpis. Autorze, miałeś
czw., 2012-01-26 12:00 — PrzemoDziwny wpis. Autorze, miałeś kiedyś problemy z kobietami? Żeby je zaciągać do łóżka? Przypuszczam, że Twoje bycie sobą wstrzeliło się w gusta kobiet, a do tego masz silną ramę, nastawienie i przekonania. A kim jest ten PUA dla Ciebie? Jeśli PUA to gość jadący rutynami, to chyba źle pojmujesz te pojęcie
Mówienie 'bądź sobą' w przypadku gdy od niemal zawsze się nim było i przyciągało się kobiety, to dorabianie ideologii. Takie osoby nie powinny zabierać głosu w sprawie bycia sobą
Do wyra? Do niedawna nie było
sob., 2012-01-28 02:09 — GyverDo wyra? Do niedawna nie było o tym mowy. Była tylko jedna, z którą przez 3 lata może 3-4x się zdarzyło (i lepiej zapomnieć). Nie wiem, czy kiedyś przyciągałem kobiety, albo przynajmniej tego nie odczułem/nie zauważyłem.
PUA - z definicji artysta podrywu. Taki Mystery. Albo mój kumpel, zupełny natural, uber-alfa, który podobno o spaniu samemu kiedyś czytał ale nie chciało mu się próbować, bo wolał w tym czasie "rwać" ile wlazło, co z resztą zostało mu do dzisiaj. Albo taki Hoon czy inni rodzimi mistrzowie po ciężkich treningach. Czyli gość, który się w tym chociaż trochę "specjalizuje", a nie tak jak ja - prawie że "co się trafi"
A co do bycia sobą - sprostuję. Chyba dość wyraźnie napisałem to, co by z grubsza znaczyło "sobą po małym liftingu"
w sumie moj przedmowca ma
czw., 2012-01-26 17:32 — SzYm0nw sumie moj przedmowca ma całkowita racje. przeciez kazdy jest sobą i jesli taki ktos ma wiekszy czy miejszy problem z koietami wczesniej czy pozniej zanjduje Podrywaj.org. Tu dowiauje sie jakich zmian potrzebuje nie w spbie, a w postrzeganiu innych a w szczegolnosci kobiet.