Więc: jestem z dziewczyną od roku i jest to pierwszy mój tak długi związek. Więc mój problem polega na tym że wcale już nie podrywam dziewczyn (może zrobiłem się leniwy?), teraz nawet jak widzę ładną dziewczynę to ciężko mi do niej zagadać - moja mi się przypomina (wcześniej jak byłem sam to nie miałem problemu)Nie wiem nawet jakim sposobem podejść. Może za bardzo się przywiązałem do niej? może z lenistwa? ostatnio zacząłem czuć niepokój z tego powodu. Moja dziewczyna ma głównie kolegów, twierdząc że tylko z nimi się dogaduje(co mi nie przeszkadzało albo nie myślałem o tym). Dlatego nie wiem dlaczego tak mam że ja nie umiem nawet zagadać(nie mówiąc o spotkaniach)
może by się ktoś wypowiedział...
owszem lewa strona jest przydatna ale nie jest odpowiedzią na wszystkie bolączki świata
ja pierdole zakochałeś się teraz masz przejebane do głosu dochodzi coś takiego jak sumienie myslisz sobie ze jak zagadasz do innej laski to będzie nie w porządku wobec twojej lubej musisz pozbyć się takiego myślenia bo skończysz jak pizda laska musi czuć że może cię stracić bo jesteś atrakcyjnym facetem i powinna się starać o ciebie taka nutka nie pewności jest dobra a poza tym jak jakąś laskę po cyckach pogłaszczesz to co się stanie życie jest krótkie i trzeba je wykorzystać mając też na uwadze to żeby nie przesadzić
"Mężczyzna powinien być taki, żeby kobiety szalały przy nim, za nim i po nim."