Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pierwsza randka i.. sam nie wiem.

UWAGA: Blog pisany dla samego siebie, pewnie nic się z niego nie nauczycie, bo sam niewiele umiem. Jeśli liczycie na opis zajebistego wypasu też zrezygnujcie, ufam, że macie ciekawsze rzeczy do roboty.

Godzina 00:17
Pisze te słowa w autobusie nocnym, wracam z pierwszej randki z nowopoznaną dziewczyną. Jadę, spoglądam w okno i myślę, myśli płyną spokojnie. I po zaskakujących torach. W głowie mam jednak wielki znak zapytania.

Krótko o niej: poznaliśmy się w weekend na imprezie przez naszych wspólnych znajomych, jest w moim wieku, całkiem ładną, mówiąc "fachowo" HB5-6. Przy pierwszej rozmowie okazywała duże zainteresowanie mną i moim hobby. Wcześnie wychodziła z imprezy, więc wziąłem numer żeby się umówić. Zadzwoniłem po dwóch dniach, powiedziałem, że "porwę ją w magiczne miejsce" od razu zgodziła się na termin i godzinę bez żadnych pytań. Aż do spotkania zero kontaktu. Znajomi mówili, że jest interesująca (co okazało się prawdą, ale o tym później) i fajnie gdybyśmy się bliżej poznali. Nie mam oczywiście nic przeciwko, przez ostatnie 7 lat byłem w związkach, a od 3 miesięcy jestem wolny i zaczyna mi to powoli doskwierać. Mimo mojej pasji zajmującej większość czasu i pracy, która lubię czuję lekką pustkę.

Godzina 00:33
Zaraz wsiadam, więc kończę na chwilę pisanie.

Zimno, zimno, jestem w kolejnym nocnym. Widzę ile ta strona we mnie zmieniła, pierwsze, co sprawdziłem to czy nie ma ładnej laski, do której można się przysiąść i zagadać (kurwa, ZAGADAĆ, przecież tyle już przeczytałem i tyle wiem) Nawet kumpel, z którym rzadko się widuję stwierdził, że bardzo się zmieniłem od czasu liceum. Mijane na przystankach dziewczyny inaczej na mnie patrzyły, chodzę wolno i zdecydowanie, w fajnych ciuchach i z ciekawą fryzurą, dobrze się w tym wszystkim czuję. Powoli staję się kimś, kim chcę być - pewnym siebie mężczyzną.

Miałem czas, trochę go poświęciłem na czytanie, jak mówić, na co zwracać uwagę, jak dobierać słowa, jak odczytywać wysyłane sygnały, jak się zachowywać, ogólnie sporo blogów. Przez chwilę pomyślałem czy nie kupić kwiatka czy innego drobiazgu, ale znalazłem na forum dobrą odpowiedź "mercedesa", wyleczyłem się z tego pomysłu. Ubrałem się wygodnie, a jednocześnie ciekawie, spryskałem perfumami i posłuchałem dającej kopa muzyki.
Byłem gotowy.
Dziewczyna wysiada z tramwaju w ustalonym miejscu i czasie, jest ładniejsza niż ją zapamiętałem, miłe zaskoczenie. Buziak w policzek na powitanie i idziemy (mało kino, już kurwa wiem, że za mało) rozmawiamy jak nam minął dzień, rozmowa się klei, ma bardzo przyjemny głos. Zapytała gdzie idziemy, nie zdradzam planu, jej to nie przeszkadza. Podjeżdżamy kawałek autobusem, pogoda raczej średnia, a oboje lubimy cieplejsze klimaty niż polski, więc nie ma się co męczyć przy +3. Gadka schodzi na temat jej studiów i moich kolczyków (brew). Dalej ani sekundy ciszy, dużo szczerych uśmiechów. Jesteśmy na miejscu, zabrałem ją do sali prób mojego zespołu, to ciekawsze niż kawiarnia, sama to przyznaje. Do tego podczas ostatniego spotkania ciekawiły ją gitary i moje granie. Robię herbatę, siadamy i objaśniam tajniki gitarowego sprzętu, oczywiście popieram to stosownymi demonstracjami.

Godzina 01:14
Przez okno widzę karetkę wjeżdżającą na teren szpitala, może ktoś właśnie umiera, mam więcej szczęścia niż ten człowiek, mogę jeszcze wiele zrobić ze swoim życiem, to, na co tylko mam ochotę a jemu zostały godziny pod kroplówką i respiratorem. Powinniśmy żyć pełnią życia, jesteśmy to winni tym wszystkim, co właśnie odchodzą.
Zbliżam się do mojego przystanku, wysiadam.

Godzina 01:34
Ok, siedzę już w domu i bębnie palcami w ulubioną klawiaturę, ma 8 lat i brakuje w niej jednego entera, ale ją uwielbiam, wygląda identycznie jak te z "Matrixa". Obok stoi dobry drnik, czysta z sokiem jabłkowym i garść żelków-misiów, tych skurwieli mogę zajadać całe kilogramy.

Siedzimy, rozmawiamy, wszystko w najlepszym porządku, opowiadamy o swoich pasjach, marzeniach, filmach dobrych i złych, książkach, językach obcych, wspomnieniach ze szkoły, planach na przyszłość i na kilkadziesiąt innych tematów, których teraz nie pamiętam, te ryzykowne omijam i nie gadam głupot. Odbijam nawet ST o tym, że pewnie przyprowadzam w to miejsce wszystkie laski. Mówię, że tylko, co drugą i niech czuje się wyróżniona. Jest dużo śmiechu, z zadowoleniem patrzę jak bawi się włosami, odsłania szyję, uszy i nadgarstki, jak kręci stopami i przechyla głowę, gdy mówię, podnosi wysoko brwi przy uśmiechu i dotyka ust. Ja mówię niezbyt wiele, ale zawsze powoli i z rozwagą, głównie słucham, zapamiętuję i analizuję, a przy tym dobrze się bawię. W każdą wypowiedź staram się wplatać emocje i gestykulację, używam słów, których i ona używała. Błędy oczywiście też popełniam, siedzę naprzeciwko pochylony w jej stronę, a ona swobodnie oparta, kina tyle, co romantyzmu w filmowym cyklu filmowym „Piła”. Jednak dobrze nam się rozmawia i fajnie czujemy się w swoim towarzystwie, tematów jest od groma, także tych wspólnych.
Nie wiem, kiedy mineły dwie godziny i musiała już wracać. Dałem jej wlepki mojego zespołu, bardzo się ucieszyła. Postanowiłem ją odwieść do domu, bo i tak nie miałem akurat nic lepszego do roboty. Idziemy na przystanek, dalej gadając, tu zagęszczam dotyk, kładę rękę na plecach i barku, gdy mówię. Zaczynam trochę podśmiewać się ze stereotypu blondynek, na co reaguje teatralnymi fochami. W międzyczasie dzwoni jej telefon, rodzice, okazuje się, że jest pod niezłą kontrolą rodzicielską, dziwne patrząc przez pryzmat wieku, no, ale przecież nie będę drążył ani wyśmiewał tematu, z którym nie czuje się zbyt komfortowo. Wysiadamy na przystanku i czekamy na autobus i tu zaczyna się robić nie ciekawie, zadaje pytania o politykę i religię, nie dała szansy na pozostawienie ich bez odpowiedzi, o ile w polityce na szczęście prawie w 100% się zgadzamy, w sprawach religii jest krucho, okazuje się być bardzo wierząca, a ja jestem ateisą, choć przyznała, że nie zawsze zgadza się z oficjalnym stanowiskiem kościoła w niektórych kwestiach. Rozmowa idzie jednak dalej i mimo moich paru kąśliwych uwag (w ramach kary za poruszanie niewygodnych tematów) wszystko wygląda dobrze. Idziemy już pod jej blok, a tu znów telefon od rodziców (zapaliła mi się w głowie lampka ostrzegawcza, jednak na razie nie z pełną mocą), sama twierdzi, że zaczyna ją to irytować. Czas się pożegnać, podziękowała za miły wieczór i za zabranie ją w miejsce, w jakim jeszcze nigdy nie była i zaprosiła na partyjkę w tekena, bo wcześniej o tej grze rozmawialiśmy. Znów buzi w policzek i „Do zobaczenia” padające z obydwu stron.

Godzina02:50
Wracam z kuchni z kolejną porcją drinka, dobrze mi się pisze, przelanie myśli na wirtualny papier pozwoliło mi spojrzeć na pewne zdarzenia z dystansu, uspokoiłem się i zarysowuje mi się w głowie plan dalszego działania.
Podsumowanie, myślałem, w jaki sposób je napisać i postanowiłem wypunktować to, co udało się zdziałać, a co nie, jakie są plusy i minusy dzisiejszego spotkania i czy osiągnąłem zakładane cele.

Sprawa podstawowa: Czy spędziłem miło czas? Zdecydowanie TAK!
Czy czegoś się nauczyłem? Tak, wielu rzeczy.
Czy wykorzystałem wiedzę ze strony w praktyce? W wielu aspektach na pewno.
Czy mój sposób mówienia, poruszania się i zachowania był odpowiedni? Według mnie tak.
Czy użyłem w rozmowie z nią wszystkich planowanych sztuczek? Nie.
Czy używałem tyle kino, co planowałem? Nie.
Czy udało mi się planowane KC? Nie.
Czy okazała się tak interesującą kobietą jak myślałem? Nawet bardziej.
Czy ona jest mną zainteresowana? Jeśli wszystkie wysyłane przez nią sygnały były prawdziwe, Tak.
Czy umówię się z nią ponownie? Tak.
Czy ta znajomość może być rozwojowa? Tak.
Czy różnice w świtatopoglądzie na temat religii i jej nadopiekuńczy rodzice mogą nam przeszkadzać? Mogą, ale nie muszą.
Czy zrobiłem dobry raport? Jeśli to, co o niej wiem po 2 godzinach rozmowy, i przy moim stopniu zawansowania to mało, zostaje zakonnikiem.
Czy mam tematy na kolejne spotkanie? Tak, i to wiele.

Wątpliwości. (Będę Wam bardzo wdzięczny, jeśli coś poradzicie mi coś w sprawie nurtujących mnie kwestii.)
Jej rodzice – nie chcę zgrywać aniołka, któremu łaskawie powierzą w opiekę jedyną, najukochańszą córkę.
Seks, a jej przekonania religijne - do ślubu przecież nie będę czekał z wiadomych względów.
Gdy rozmawialiśmy zdarzało jej się uciekać wzrokiem na boki, najczęściej, gdy to ona mówiła – nie dyskutowaliśmy wtedy na poważne tematy, więc raczej nie chodziło o kłamanie.

Plan działania. (Komentarze również bardzo mile widziane)
Zadzwonić dziś w ciągu dnia lub jutro.
Umówić się na kolejne spotkanie w możliwie najbliższym terminie.
Zaprosić ją do siebie na oglądanie filmów, których jeszcze nie widziała, a których rozmawialiśmy. (Chyba z 3 czy 4 tytuły w tym dwa, które uwielbiam)
Eskalować kino, żeby przyzwyczaić ją do mojego dotyku.
Stworzyć miłą i nastrojową atmosferę, żeby doprowadzić do pocałunku.

Godzina 03:40
Przeglądam tekst i poprawiam błędy ortograficzne (choć pewnie jakiś byk i tak się przedostanie), cała reszta zostaje, nie chcę na siłę poprawiać spisanych myśli. Pisałem na swoistym autopilocie, to, jak myślałem i w swoim tempie, i tak jak płyneły kolejne wspomnienia i spostrzeżenia. Myślę o tym jak ta znajomość się rozwinie czy aby na pewno warto się zaangażować, dalej widzę potężny znak zapytania nad całą tą sytuacją, ale już wiem, że nikt niczego za mnie nie wyjaśni to, co stanie się dalej zależy tylko ode mnie i tego, kim jestem. To chyba najważniejsza nauka, jaką wyciągnąłem ze studiowania zawartych na tej stronie materiałów.
Jeśli ktoś przeczytał cały ten wpis serdecznie dziękuję, jeśli zechce podzielić się swoimi spostrzeżeniami i radami, będę ogromnie wdzięczny. A teraz tak po ludzku spadam spać.

Pozdrawiam!
Karol

Odpowiedzi

Portret użytkownika Fizyk

Dobrze napisane sprawozdanie

Dobrze napisane sprawozdanie i bardzo spodobała mi się forma wypowiedzi Wink

Z tym uciekaniem wzroku na lewo - możliwe, że po prostu byłą pod lekką presją, może stanowisz dla niej autorytet (a to duże osiągnięcie, sam mówiłeś że było zainteresowanie) i gdyby patrzyła ci w oczy mogłaby się gubić, dziś miałem podobny problem rozmawiając ze starszą koleżanką mojej mamy. Wzrok samoczynnie uciekał z jej twarzy, a gdy to zauważyłem spróbowałem go zatrzymać - zacząłem się od razu plątać z słowach Smile

Ciekawy wpis, życzę ci powodzenia! Wink

Dzięki Hmm, możesz mieć

Dzięki Smile Hmm, możesz mieć rację z tym wzrokiem, sama mówiła, że imponuje jej mój styl życia, więc może rzeczywiście była trochę onieśmielona. Wielkie dzięki za podpowiedź, sam bym na to nie wpadł!

Dzięki z tym wstępem wolałem

Dzięki Smile z tym wstępem wolałem oszczędzić czytania tym, którzy chcieli zobaczyć opowieść o FC z targetem i jej dwoma kolezankami po 3 godzinach znajomości Wink
W kwestii Twojej rady, rzeczywiście powinienem częściej mówić sobie "a... pierdole" i działać.

Portret użytkownika Italiano

Ryzykowne było według mnie

Ryzykowne było według mnie wyjechanie z tym tematem o polityce i religii... na początku może odmienność poglądów odrzucać, wiadome lepiej wiedzieć na czym się stoi - ale warto też poznać czy osoba, z którą się spotykasz jest szczera ze swoimi poglądami a nie mówi tylko o nich robiąc zupełnie odwrotną rzecz. Dlatego ja wole takie tematy odkładać na później - nawet ich nie poruszam bo nie ciekawiło mnie poznanie kogoś od takiej strony... Ale rób jak uważasz Wink swoje wartości trzeba szanować, prawda?

To że jest katoliczką nie znaczy, że seks po ślubie - mało znam takich osób, które tej zasady przestrzegają.
W dobry sposób napisałeś ten blog, bez zbędnego lania wody same konkrety z elementami na odsapnięcie i przemyślenie, czyli fragmenty o tym na czym lub co robiłeś podczas pisania.

Gdyby sama nie zapytała nawet

Gdyby sama nie zapytała nawet przez myśl by mi nie przeszło żeby o tym gadać. Starałem się odpowiadać tak, żeby poczuła, że szanuję jej zdanie o religii nawet jeśli moje jest bardzo odmienne. Jak dla mnie, jest katoliczką, ok, chodzi co niedzielę do kościoła, ok itd. Choć przyznaję, że zbiło mnie to z tropu i wzbudziło trochę wątpliwości. Ale może sam wymyślam problemy i komplikacje, które w rzeczywistości okażą się mniej istotne niż myśle.
Dziękuję za dobre słowo o blogu, pierwsze koty za płoty Smile

ciekawie napisane, oby tak

ciekawie napisane, oby tak dalej.

Portret użytkownika Joker-H

bardzo ciekawy blog czekam

bardzo ciekawy blog Smile czekam na kontynuację opowieści Tongue

Wielkie dzięki Kontynuacja

Wielkie dzięki Smile Kontynuacja będzie pisana w niedzielę w nocy, tuż po kolejnym spotkaniu Wink

Portret użytkownika Smart

ciekawy

ciekawy

Portret użytkownika Jarem

Masz dobry styl pisania.

Masz dobry styl pisania. Lubię opisy sytuacyjne.