Witam! Jakiś czas temu miałem kilku miesięczny romansik z M. Oficjalnie nigdy nie byliśmy parą (cholera wie dlaczego) ale było nam ze sobą dobrze. Później ja oczywiście się zakochałem, stałem się frajerem i wszystko runęło. Nie mieliśmy kontaktu 2mies do czasu aż M zaczęła wydzwaniać, pisać itd. Wykazywała się inicjatywą, ja starałem być obojętny lecz pewnego wieczory chyba zbytnio szybko popuściłem i powiedziałem kilka słów za dużo (że mi nadal zależy, że czkałem) hmm...i co? Laska odpuściła, czeka na moje telefonu, rzuca fochami krótko mówiąc powrót do rozrywki! I co ja mam teraz zrobić? Wiem że schrzaniłem ale pewnie też dlatego ponieważ nie mamy możliwości zbyt częstego kontaktu (ja praca ona szkoła w dużej odległości od siebie) i
chciałem troszkę szybciej działać. Jak mam teraz postąpić? Olać ją? Ochrzanić, walnąć pięścią w stół? Czy spróbować jakoś odwrócić znów sytuację ale jak?
Olej ją. Jak znowu sie odezwie to bądź obojętny i jak strzeli ci coś aby powiedzieć "kilka słów za dużo" to lepiej pierdolnij głową w ściane/przygryź sobie język.
Nom, za duzo zabawy. Olej albo mrozimy i nastepnym razem zadnych wyznan, niech ona sie produkuje.
Powiedz , że byłeś pijany i żartowałeś. Lepiej , żeby Cie za dupka miała , niż za takiego co ramuje w przeciągu chwili , ano i bliżej Ci już z tej pozycji bedzie do niej niż z obecnej
` One zawsze wracają `