Jako niewprawiony w podrywanie rzuciłem się na głęboką wodę bo postanowiłem poderwać koleżankę, dodam że dość ładna ale nieśmiałą koleżankę. Wszystko było mniej więcej ok, popełniłem parę bledów między innymi za bardzo się angażując (co można było między innymi poznać po mojej nie udolnej próbie pocałunku w połowie naszej znajomości oraz po wysłaniu raportu z tegoż wydarzenia do złego adresata ;p) . Błędy jakich już nigdy nie popełnię. Po tym fakcie trochę zwolniłem, ale przejdę do tego o co chce się Was zapytać. Ostatnio (przed świętami) odczułem wyraźne nadejście niżu i ochłodzenie, brak odpowiedzi lub odpowiedz po paru godzinach. Wiec pomyślałem sobie że nie będę robił z siebie idioty który się bez przerwy narzuca i zrobię użytek z tego wolnego czasu na własne samokształcenie. Brak kontaktu + 1.5 godzinne spóźnienie na spotkanie które było zorganizowane już miesiąc wcześniej podziałały. Po dwóch tygodniach śnieżyc ona napisała pierwsza, początkowo na komunikatorze, a że ja nie łubie tego cyber pierdolenia o Szopenie to ja znowu olałem. Odezwała się jeszcze tego samego dnia z propozycją spaceru. Wyczułem granice tego chłodnika i zgodziłem się, lecz nie od razu. Spacer przyjemny, pogadała o sobie trochę, nie próbowałem polemizować z jej problemami po prostu dążyłem do kontaktu fizycznego. Efektem tego było pytanie kiedy się jeszcze widzimy oraz podniesienie temperatury o parę stopni. No i w tym miejscu chyba popełniłem błąd. Był to 30 grudnia na drugi dzień miałem ustawiony wyjazd do kumpla do akademików wiec, ozdrowiałem i doszedłem do siebie dopiero 2 stycznia. Nastąpiło wtedy ponowne zerwanie kontaktu. Mając w głowie te słowa z przed sylwestra, postanowiłem zorganizować jakiś fajny wieczór. Pierwszy termin spotkania odrzucony, na drugi spóźniła sie godzinę i wyjaśniła mi dlaczego dopiero jak przyszła. Ewidentnie postanowiła mnie podkurwić i włączyć mi opcje zazdrość, kulminacją wszystkiego było zjawienie się jej przyjaciółki. Z początku nie połączyłem tego z celowym zachowaniem i po powrocie do domu zrobiłem kolejne fopa a mianowicie chciałem odpowiedzieć zazdrością na zazdrość, co było głupotą do kwadratu. Od tego czasu jest chłodno. Podejrzewam, że te wszystkie akcje miały na celu zmuszenie mnie do podjęcia jakiś stanowczych kroków, bo znajomość już trochę trwa. Wiem że dojebałem i dlatego pisze tu bo skończyła się moja wyczytana wiedza, a z tych kontaktów wyniosłem sporo doświadczenia i nie chciałbym teraz żałować, ze czegoś nie zrobiłem.
Odpuścić i czekać na rozwój wydarzeń, czy może pojechać pod jej blok, zadzwonić, przyprzeć do ściany i pocałować.
Pozdrawiam
Gdzieś przeczytałem (chyba po nawet lewej stronie) żeby nie grać z kobietami w te ich gierki, Ty zagrałeś- zazdrością na zazdrość, wzajemne spóźnianie się itp bezsens.
Ale stało się, przynajmniej wiesz co robiłeś źle
A co bym na Twoim miejscu zrobił? To zależy na co miałbym ochotę.. Jeśli chcesz ją całować i żeby coś z tego było- zrób to zamiast dalej grać.
..i pamiętaj żałuj tylko tego czego nie zrobiłeś!
"zadzwonić, przyprzeć do ściany i pocałować."
No widzisz jaką masz zajebistą odpowiedz w temacie, na swój problem:D
To zawsze działa do tego zarzucasz jakiś tekst w stylu "Przepraszam, że to tak długo trwało, ale jakoś zagubiłem się w tym wszystkim, pora to odkręcić" I całujesz
No i wtedy albo dostaniesz zlewkę, albo podążycie drogą miłości
Własnie plan zawiódł. Próby jakiegokolwiek nawiązania kontaktu kończą się zlewka, raz udało mi się wyciągnąć od niej co się dzieje. Dostałem odpowiedz że jest jej bardzo źle i że chce pobyć trochę sama. Pogłówkowałem i wymyśliłem że pojadę do niej, tylko tak sobie myślę, ze skoro nie chce ze mną rozmawiać wg, to sam fakt ze jestem przed jej blokiem tego nie zmieni. Podszedłem do tego inaczej, zajebałem bratankowi takiego malutkiego miśka i podłożyłem go jej pod drzwiami razem z mała karteczka i wysłałem do niej smsa żeby sprawdziła co czeka pod drzwiami. Były dwie możliwości albo zapyta się gdzie jestem i spotkanie murowane i możliwym happy endem. Lecz zakończyło się druga opcja czyli po parunastu minutach (za ten czas już zdążyłem wrócić) sms z podziękowaniem. Mija dzień. Postanowiłem wykorzystać misia aby w zabawny sposób wybadać sytuacje. Zakończyło się zlewką. miałem jej wysłać smsa z zaproszeniem do mnie żeby rozwiązać jej problemy, lecz w odpowiedniej chwili się ogarnąłem i szczeliłem sobie po pysku, nie chce wpadać w zła ramę, więc napisałem tylko że rozumiem, ze każdy ma problemy, oraz żeby mi napisała kiedy odechce się jej tej samotności i będzie chciała poznać moc przytulania ;p Wdałem się w grę w której nie mam doświadczenia i teraz zbieram żniwo. Trzeba było grać na własnych zasadach, powoli pasek pt"Narzucanie" wypełnia się a pasek kreatywne rozwiązania się kończy.
@AdeptPl
Po co ci laska która odwala takie rzeczy ? zdajesz sobie sprawe ze pozniej bedzie juz tylko gorzej, bo to ewidentnie ona ma kontrole w relacji ? Wszystko dlatego bo Cię to obchodzi, a ona jest obojętna.
Jesli jest obojetna to tez bądź, niech wie ze moze cie stracić bezpowrotnie jesli sie nie ogarnie.
Zjebales tym ze nie przelizles i ogarnoles jej, bojac sie podjąć ryzyka ;p
Stare dziadki potrafią, a Ty nie potrafisz?!
http://www.youtube.com/watch?v=B...
Niestety ciężka sprawa..
'Miłość' to wojna i wygrywa ten kto jest silniejszy. Jeśli ona widzi że Ci zależy i się starasz - pewnie to wykorzysta bo czuje się panią sytuacji i ona rządzi, jeśli ją olejesz to moim zdaniem zrobisz dobrze ale niekoniecznie skończy się to happy endem (jeśli gdzieś wcześniej zawaliłeś to możesz ją już nie interesować) ale.. człowiek na błędach się uczy a może sama odezwie się za 3-4 tygodnie? Bądź dobrej myśli!
A tak nawiasem- NIGDY nie próbuj rozwiązać problemów laski, chyba że sama WYRAŹNIE Cię o to poprosi, jeśli nie prosi to tylko słuchaj, pocieszaj, łącz się z nią w bólu i inne pierdoły
pokaż że rozumiesz jak jest jej ciężko i tyle.
..i pamiętaj żałuj tylko tego czego nie zrobiłeś!