Witam. Przez długi czas tylko czytałem sobie tą stronę, ale sam dorobiłem się problemu i chce żeby ktoś obiektywnie na to spojrzał i podpowiedział co robić. Chodzi o pewną laskę. Parę miesięcy temu na nasze osiedle wprowadziła się naprawdę gorąca sztuka. Stałem pod klatką z paroma kumplami kiedy jej starzy wnosili jakies rzeczy i wtedy pojawiła się ona. Kurwa, widziałem juz w życiu niezłe laski, ale ta biła wszystkie na glowe. Moze dlatego jeden ziomek wpadl na pomysł żebyśmy się założyli o flaszkę kto ją pierwszy puknie. Było nas 4, kazdy pewny wygranej, od razu zaczelismy podbitkę, ale panna nas olewała. Wkrótce okazało się, że mam farta, bo jej mlodsza siostra poszla do klasy mojego brata, no i tak sie kreciłem a to po zeszyty niby itd i zaczelismy lapać kontakt.Przyznaje, że na poczatku była tylko dla mnie obiektem seksualnym, ciagle mysłałem jak by ja tu puknąc, no kurwa obsesja z żadna laska tak nie miałem. Stosowałem olewke itd, ale ona tylko sie śmiała, że tricki na podryw to ona zna i to ona rozdaje karty itd. Ogolnie spryciula:)Spedzałem z nia coraz wiecej czasu, kumple sie wkurwiali, a ja sie zakochiwalem, bo okazalo sie że to madra, wrazliwa dziewczyna, ze to zajebiste cialo to tylko dodatek. Zaczeliśmy być razem. Było super, 3 mc żylem jak na haju. Zdecydowalismy sie na seks, no i nie zawiodla mnie:). Aż tu nagle sylwester, popilismy, ona zazartowała że nie da mi w nocy spać, jeden kumpel to slyszal co bral udzial w tym zakladzie i mowi do niej a to juz po zawodach, to musimy Marcinowi flaszke postawic, bo wygral zaklad.Ona oczy jak 5 zł, a ten jej gada wszystko, w koncu mu przyjebalem i dopiero sie zamknał. Wczesniej jak sie pytali czy juz jestesmy po to klamalem ze nie. Wkurwilem sie , ten zjeb wszystko mi popsul, nawalil sie i wygadal. Laska w ryk, ze potraktowalem ja jak szmate, ze kupilem za flaszke wodki itd Ze wiedziałem ze jest wrazliwa, bo boli ja ze faceci leca na jej urode tylko a myslala ze ja jestem inny i że zaluje ze ze mna spała. Próbuja ja przeprosic ale jest nieugięta, jak to pociagnac dalej. Jak mowicie, przegrana sprawa, czy mam szanse, bardzo mi na niej zalezy.
nie mogłeś "wyjść" z tego zakładu kiedy już byłeś z tą laską?
a tak poza tym to ktoś kiedyś chyba tu pisał o tym że nie powinniśmy brać udziału w zakładach w których jest mowa o dupczeniu kobiet bo zdarza się ze źle się to kończy
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Zjebałeś. Wg mnie gdybyś jej sam powiedział, o tym głupim zakłądzie, łatwiej byś się z tego wyplątał. no, ale niema co gdybać, stało się to się nie odstanie.
Szczera rozmowa może nie wypalić, bo zapewne nie będzie chciała słuchać. Wg. mnie dobrym pomysłem byłoby powiedzieć jej:
"Masz rację, ten zakład był debilnym pomysłem, ale wtedy jeszcze Ciebie nie znałem. Nie brałem zakłądu na poważnie, po prostu mi się podobałaś. Nie potrafiłbym dla zwykłej flaszki kochać Cię przez tak długi czas"
A więc, Marcin, gdybyś ogarniał w sylwestra, zawsze mógłbyś udawać, że nic nie wiesz, a oni próbują ci odebrać laskę. ale na to za późno.
Jej nadal zależy, inaczej nie przjemowała by się. Ratuj się, chłopie. Jeśli nie będzie chciała z tobą rozmawiać, zawsze możesz napisać do niej list. Elegancki, w ładnej kopercie, z zapachami. wtedy będziesz miał pewność, że przeczyta wszystko.
Pokazuj, że ci zależy.
Tak widzę tą sprawę.
--rules--
QB@L@
teraz trza mu wymyślić jak mu pomóc się z tego wyplątać.
Marcin, "keep loving. it allways works"
--rules--
hmm. Cogito87 dobrze gada. Skoro ona cię zna, przyznanie się do tego, że nie chciałeś wyjść na pizdę przy kumplach może nie być aż tak fatalne jak twoja obecna sytuacja.
--rules--
Pomysł z listem moze nie jest taki zły, tylko nie bardzo wiem jak to wszystko ubrac w slowa. Myslałem że kumple dadza sobie spokoj jak już wiedzą, że jesteśmy razem, fakt ten co jej powiedzial był zazdrosny i chcacy czy niechcacy przepedzil mi zajebista dziewczyne.
też się zastanawiałem nad tym, jak to w słowa ubrać.
Pisząc list, powinieneś pamiętać, by odwoływać się do uczuć i emocji - trudno podważyć, i nie zmusza do niczego, nie narzuca.
A więc... mógłbym napisać Ci taki list, ale słowa muszą iść od ciebie.
Nie wiem jak twoja pani się nazywa, więc niech będzie przykładowa hmm... Monika.
" Kochana Moniko,
) Jest mi bardzo źle z tym wszystkim, nie wiem, jak mógłbym cię przeprosić.
piszę do ciebie ten list, ponieważ bardzo mi na tobie zależy i czuję w sobie ogromną pustkę, od kiedy odeszłaś. Czuję się okropnie, kiedy widzę twoją smutną twarz pełną troski o jutro.
Od pierwszej chwili, gdy wprowadziłaś się na nasze osiedle, bardzo mi się spodobałaś. Zresztą, dzięki swojej urodzie, spodobałaś się też im. Jeden z nich (imię pomysłodawcy zakładu, a nich ma przejebane) , widząc w tobie tylko obiekt pożądania sexualnego, zaproponował ten głupi zakład. Nie chciałem wypaść na lamusa ( wymyśl jakieś bardziej wyrafinowane słowo, takich nie powinno być w eleganckim liście), i dlatego, wbrew sobie, podałem im ręce, robiąc ten zakład.
Dosyć szybko o nim zapomniałem, zainspirowany całą twoją osobą, a nie tylko urodą. Myślę, że ( imię zjeba co wypaplał) był zazdrosny, widząc to, jacy byliśmy razem szczęśliwi ( możesz wspomnieć jakieś chwile razem). Moniko, teraz, kiedy przypomniał mi się ten zakład, kiedy ty się o nim dowiedziałaś, jeszcze bardziej poczułem, jak bardzo ciebie kocham i potrzebuję. Dzień bez twojego uśmiechu jest dla mnie udręką, a każda chwila bez Ciebie jest przepełniona smutkiem i żalem za moje chamskie zachowanie.
Nigdy nie chciałem, byś poczuła się tak zraniona. Czasami, wyobrażałem sobie co bym zrobił, gdyby jakiś inny chłopak cię zranił, lecz nigdy nie przypuszczałem, że tym samym, niczym Edyp, wydaję "klątwę" na samego siebie. ( może troszkę przesadziłem z tym porównaniem, ale skoro mówisz, żę inteligentna, może załapie.
Nigdy nie powinienem robić tego zakładu, lecz pozbyć się męskiej dumy, jednak wtedy jeszcze do tego nie dorosłem.
Jednak teraz, proszę cię, codziennie wieczorem klęczę przed bogiem, modląc się o to byś wróciła( dobre nawet jeśli nie wierzysz). Wraz z tym Listem, przesyłam ci bukiet róż, symbolizujący miłość i wierność Tobie.
Na zawsze twój
Marcin"
ofc, żeby to było twoimi słowami i stylem, wytnij lub zedytuj co najmniej 3/4, ale ja napisałbym go właśnie tak. uff, ale żem się napracował.
--rules--
Nie bylbym na twoim miejscu zbyt optymistycznie nastawiony. List to dobry plan.
Alkohol to nie jest przyjaciel podrywacza, to juz wiem napewno. Kumpli nastepnym razem dobieraj sobie starannie. Kto wie, moze przez to, ze jej powie, liczyl na to, ze zwroci na niego uwage? Pros o przebaczenie, ale w granicach ludzkiego rozsadku i twej godnosci. Szczera rozmowa to jest takze to, co moze ci pomoc.
Nie da rady zbagatelizować sprawy, powiedzieć że ciągle się o coś zakładacie i tego "zakładu" nie pamiętałeś? A "koleżce" dałeś po ryju bo dziewczynę obraził.
Problem w tym ze ja nie umiem klamac, jak juz zobaczylem jej pelne wyrzutu spojrzenie nie zaprzeczylem niczemu, nie moglem. Pomyslalem ze nawarzylem piwa to musze je wypic. Popelnilem kilka bledów, bo za bardzo mi zalezy, probowalem wielokrotnie sie z nia skontaktowac, ale zupelna olewka z jej strony. Jedyna opcja to ten list o ktorym wspomnial Joker (dzieki stary) i Carlos cos mowil o rozach. Kurwa, żeby mi przebaczyla jestem w stanie kupic cala kwiaciarnie:)
Tego pajaca wyrzuć z grupy, a co do niej to będzie ciężko, to fakt uderzyło to z jej czuły punkt, poczuła się jak rzecz, coś co można zaliczyć dla głupiego męskiego zakładu o flaszkę. Spokojnie nie ma wyjścia bez wyjścia. Możesz zrobić to co oni Ci napisali i liczyć się z tym że Ci już nie będzie ufała, albo odejść z twarzą przepraszając Ją, nie bądź wiecznie twardym facetem który jest najważniejszy i ma zawsze rację, przyjmij swój błąd na klate. Ona znajdzie sobie innego i Ty też. Tylko nie pieskuj później, daj jej spokój. Czas leczy rany...
Minie jej faza złości za to i zacznie sobie przypominać wspólne chwile z Tobą. Wtedy jest najlepszy moment na atak, kiedy to będzie to nikt nie powie Ci, to jest gdybanie.
Czyli w skrócie radzę Ci zapomnieć o niej i tak następna osoba będzie miała problemy z otworzeniem jej. A wasz związek już nigdy nie będzie taki sam, będzie szukała przez ten czas kogoś innego kiedy Ty będziesz jej kupował ciągle kwiaty, zapraszał w najróżniejsze miejsca i przepraszał, licząc że da Ci się dotknąć w tyłek.
Nie ma opcji żebym odpuścił sobie taka laskę:)
No właśnie zobacz co takiego piszesz, zacznie się od drobnego puszczania swojej godności, to nic nie da i będziesz coraz niżej upadał, to nie jest byle co nie powiedziałeś że grubo wygląda, tylko założyłeś się o wóde że ją przelecisz.
Zrób to co inni Ci napisali, kup jej wielki bukiet, pokaż że zależy Ci, wtedy będzie wiedziała że i Ciebie może również zranić sypiając z innym. To jest już przegrana walka, odejdź zanim masz jeszcze godność.
To co mogłeś zrobić gdy sprawa była świeża, powiedzieć: założyłem się gdy ciebie jeszcze nie znałem, widziałem w tobie przede wszystkim urodę. Gdy ciebie poznałem dostrzegłem, twoje wnętrze, uczuciowość, empatię, wszystko co tam w niej doceniasz.
Ogólnie dużo stracisz w jej oczach, bo wejście w taki zakład świadczy o twoim podejściu do kobiet. Chodziarz, jeśli ona była by taka mega sprytna manipulantka, co chce rozdawać karty, to właśnie ten zakład mogła by wykorzystać aby okręcić ciebie w okół palca, trochę popłakać po obrażać się i będziesz latał jak piesek!
Wysłałem kwiatki i list, dostała dziś rano i napisała mi że chce się spotkać, to może jeszcze sprawa nie jest przegrana. Trudno byłoby z niej zrezygnować, bardzo trudno, tym bardziej że to jedno osiedle, 2 klatki dalej. Ale jak powie ze nie nic z tego to macie racje bede musial jakos to przelknac.
masz racje. będziesz musiał przekimać, jeśli nie wypali, ale, spójrz, przynajmniej chce się spotkać, głowa do góry
Nie wiem czy dobrze mówię, ale nie powinieneś smutać na spotkaniu
//edit .
pochwal się potem jakie rezultaty.
--rules--
Wychodzi na to, że mam więcej szczęścia niż rozumu, wybaczyla mi, ale powiedziała ze mam sie starac i pokazac że zalezy mi na niej a nie na seksie, czyli pewnie czeka mnie celibacik. Ale najwazniejsze ze pomysl z listem i kwiatkami poskutkowal, powiedziala ze nikt takich pieknych slow do niej nie napisal. Udało się, jestem mega szcześliwy. Dzięki Wam. Od tej pory pierdole wszelkie zakłady. Nigdy więcej.
Ja też jestem ciekawy treści listu
(jeśli można na privie poprosić)
Jesteś nam winny piwo
Cogito, wiesz, ja uważam, że w dojrzałym związku, zależy na miłości, na tym by dawać od siebie, a nie tylko brać. sex jest ważny, ale nie najważniejszy.
Zobaczysz, jeśli szorstki będzie dobrze grał, to wcale się nie spieskuje, a może nawet niedługo z nią będzie miał sex na pogodzenie. wystarczy że teraz dobrze to rozegra. przecież ona powiedziała że, mu ma zależeć na niej, nie na sexie, ale nie powiedziała, ze sexu nie będzie. gosh, wystarczy, że na najbliższy stosunek ją napali tak, że sama tego będzie chciała. to moje zdanie.
Cogito, nawet jeśliby założyć, że metoda z listem jest nieskuteczna i zjebe mu relacje, to, jak to mówią w sferach biznesu, trzeba się skoncentrować na tym, czego chce klient. A szorstki chciał do niej wrócić, a nie szukać sobie nowej. Zresztą, z tego co pisał, zdawało się, ze to co stworzył to całkiem dojrzała miłość
--rules--
Bez obaw Cogito za nadto plaszczyc sie nie bede. Raczej przychylam się do opinii Jokera że jak dobrze to rozegram to moze juz tak naprawde sie pogodzimy. Jak bede widzial, ze laska robi mnie w konia i chce sie zemscic, dam sobie spokoj. A list podesle jak przepisze he he, siostra mi odrecznie pisala zeby ladnie bylo:P