
Natchniony paroma wpisami na blogach niektórych użytkowników postanowiłem w końcu przeanalizować parę spraw swojego życia, a dokładnie ostatnie 6-8 miesięcy odkąd uczęszczam na stronę i co tak na prawdę osiągnąłem dzięki kosmicznej wiedzy o PU pod kątem mojego "osobistego szczęścia".
Zacznę od tematu miziania, lizania i ruchania lasek na lewo i prawo. Przez ostatnie miesiące, kiedy zaczynałem ten temat myślałem tylko o tym aby ruchać, lizać się i miziać jakieś laski, aby zapomnieć o byłej. Oczywiście, że to robiłem, czy zapomniałem? Nie. Do teraz mam ja przed oczami. Czy dawało mi to satysfakcje? Domykanie z numerem z czasem stało się słabe. Stanąłem na pewnym etapie, zatrzymałem się, chciałem go przeskoczyć i mi się udało. Stopniowo domykałem laski z KC czy nawet FC po paru dniach banalnych kontaktów lub powrocie z NG. Miałem 7 czy nawet 10 dniowe maratony NG i DG. Wstawałem - było ciemno, kładłem się spać - było ciemno. Nie widziałem praktycznie w ogóle słońca. Od 17 wypad na miasto a o 21 start NG. Non stop domykając kolejne kobiety i zaliczając masę zlewek, które skrupulatnie analizowałem, zapisywałem i poprawiałem błędy. To była moja obsesja. Duże imprezy, analiza interakcji damsko-męskich a nawet grupowych doprowadziła mnie do umysłowego i psychicznego wycieńczenia, dając mi jedynie iluzję szczęścia.
To wszystko robiłem dlatego, że czułem się PONAD innymi. Czułem się jak człowiek w ideologi Friedrich'a Nietzsche - który stworzył pogląd NADCZŁOWIEKA - ja byłem takim nadczłowiekiem, traktowałem siebie jak kogoś lepszego, kogoś kto posiada specjalną wiedzę, której nie posiada nikt z mojego kręgu. Byłem pewny siebie na tyle, że dziewczyny to widziały i to ich najbardziej kręciło. Setki otwieraczy, rutyn i NLS, który zgłębiałem po dziesiątki godzin i testowałem w praktyce. Tylko dlatego, ze czułem się jak nadczłowiek traktując wszystkie osoby dookoła jak nacja gorsza ode mnie. Byłem pewny siebie bo widziałem we wszystkich kogoś gorszego od siebie, starałem się wyperswadować na dziewczynach to, że jestem samcem alfa, to, że jestem kimś kto zrozumie ich potrzeby, kreowałem swoją osobę tak bardzo, że już sam się w tym pogubiłem. Koloryzowałem, rzucałem truizmy wyuczone na pamięć, otwieracze, historie. Było to takie chore, że już nawet gubiłem się z tym co dla kogo powiedziałem. Podchodząc do dziewczyny miałem cele sortowane według hierarchii - otwórz, attraction, raport, domknij. Te 4 słowa zapalały się i gasły jak świąteczne lampki w danej kolejności, według schematu, według sekwencji.
Czy dało mi to satysfakcje? Chwilową. Często byłem w stanie euforii. Teraz patrząc na dziewczyny pod kątem seksualnym nabrałem obrzydzenia do tego całego seksu bez emocji bez uczuć, poniekąd czuje się jak wrak człowieka, chociaż jestem szczęśliwy. Mam do tego wszystkiego ogromny dystans, tak spaczyło to moją psychikę, że ciężko mi się nawet podjarać jakąś dziewczyną, która jeszcze parę miesięcy temu jednym swoim gestem postawiłaby moje klejnoty w pionie, teraz nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. Straciłem cały zapał do poznawania kobiet. Zwykła rozmowa z nimi jest dla mnie katorgą i praktycznie unikam kontaktów z kobietami - robię sobie po prostu detoks bo mam tego dość. Muszę się odizolować od kobiet, chociaż na jakiś czas, dopóki to wszystko nie wróci do normy.
Moje chore podejście do tego tematu, fascynacja a wręcz fanatyzm, który mnie ogarnął był tylko złudnym parawanem czegoś, co było iluzją. Pozbywając się iluzji o których pisał Gracjan wytwarzałem swoje własne iluzje, którymi żyłem i które przyświecały mi w codziennym życiu. Niektóre z nich są dobre, jednak większość to tak na prawdę ukrywanie swojej osoby za jakimś parawanem uczuć, które starałem się wydobyć z kobiet. Doszło do tego, że mam takie wyrzuty sumienia z tego, że zraniłem tyle kobiet, że dałem im nadzieje, że podczas seksu ze mną liczyły na związek, że gdy o tym pomyślę to mi się po prostu chce rzygać. Tyle kobiet mi zaufało... a ja po prostu potraktowałem je jak szmaty. Niektóre faktycznie nimi były, ale może w głębi swojej zagmatwanej osobowości też były fajnymi dziewczynami? Nie wiem i się tego nie przekonam.
Czy osoba, która zaczyna swoją przygodę z tym tematem zdaje sobie sprawę z tego w co się pakuje? Zdrowe i rozsądne podejście do PUA sprawi, że twoje życie faktycznie będzie o niebo lepsze. Ale pamiętaj o rozskądniu. Ja nie zdawałem sobie z tego wszystkie sprawy, nie patrzyłem na przyszłość. Dla mnie to było carpe diem, czysta nauka i stosowanie w praktyce tego co stąd zaczerpnąłem. Jednak każdy normalny człowiek powinien przez chwilę zastanowić się nad tym co chce osiągnąć tym w przyszłości. Powinien submodalnie postawić się w kontekście innych osób, innych perspektyw i spojrzeć na to w ogóle z innej strony wybiegając np. rok w przód. Jeżeli będzie sprawiało ci przyjemność ruchanie na lewo i prawo przypadkowych lasek, uprawianie seksu zupełnie bez uczucia - to pozostało mi tobie pogratulować, bo dla mnie nie jesteś człowiekiem.
Jednak podstawowe pytanie - czy PUA faktycznie daje możliwość osiągnięcia szczęścia?
Oczywiście, że tak, jeżeli tylko obierzesz dobry kierunek. Jestem szczęśliwy bo odkryłem setki innych aspektów tego tematu, które stosuje w codzienny życiu, które stosuje w samodoskonaleniu się, w nauce zrozumienia tego wszystkiego i w odkrywaniu nowych horyzontów, które dotychczas były dla mnie czarną magią. To daje mi spełnienie. Nie pełne, bo brakuje mi w tym wszystkim emocji i uczuć. Brakuje mi tak na prawdę drugiej osoby, która mogłaby mnie wspierać w tym wszystkim, brakuje mi kobiety, prawdziwej kobiety a nie laski z doskoku, którą mogę mieć na wyciągnięcie telefonu i wybraniu imienia z książki telefonicznej - Ania, Kasia czy Ewa...
Jest to temat, który będę zgłębiał cały czas, tylko dlatego, że chcę doskonalić swoją osobowość. Gdy czytam jakiś artykuł i uważam pewien pogląd za bardziej słuszny od mojego to dopuszczam go do siebie, akceptuje i przejmuje i według niego żyję, przynajmniej staram się żyć. A osoby, które się nie reformują, które nie potrafią dopuścić do siebie czyjegoś światopoglądu są tak na prawdę nic nie warte.
Wiele się nauczyłem, wiele jeszcze przede mną, ale na pewno nie podejdę już do kobiet z tak obsesyjnym myśleniem jak wcześniej. Cieszę się z tego, że otworzyłem oczy na parę kwestii a teraz dobranoc! 
Odpowiedzi
Jeszcze kilka podobnych
śr., 2012-01-04 08:59 — pentisJeszcze kilka podobnych wpisów i na forum zamiast tematów : jak mam podejść/o czym z nią rozmawiać/ona nie odbiera telefonu/nie odpisuje.
Zaczną powstawać: Mam problem ciągle tylko rucham i rucham, jak przestać/nie chce już dłużej być PUA, pomóżcie!!!/one wszystkie ciągle do mnie piszą/dzwonią, co mam zrobić!?
Oczywiście nie pije do Ciebie w żaden sposób, tylko mam dziwne wrażenie, że jeden wpis Jacka i zaczną się lawinowo tworzyć wpisy na blogu o tematyce anty PUA, która oczywiście ma wady, ale powiedzmy sobie szczerze, to dzięki niej wielu z was zmieniło się o 180 stopni. Tylko że teraz gdy znalazło się w sytuacji, że to wszystko ma się na wyciągniecie ręki, chce się więcej i więcej i więcej i więcej....i pojawia się czarna pustka, bo co tu więcej zdobyć?
Owszem, fajnie się czyta wasze blogi, ale pamiętajcie, stronkę odwiedzają ciągle nowi, z ogromnymi problemami i po przeczytaniu kilku wpisów jak to źle być PUA i że te wszystkie gierki powodują jeszcze większą depresje, to pomyślą, może moje życie wcale nie jest takie złe?
Ale ja nie neguję PUA,
śr., 2012-01-04 16:01 — MegaAle ja nie neguję PUA, przecież nawet dobitnie podkreśliłem, że ten temat jest fascynujący i pomoże wielu osobom, także proszę... czytać ze zrozumieniem
Po prostu każdy nawet nowa osoba, która wejdzie w ten temat i tak będzie musiała przejść przez etap ruchania - o ile jej moralność pozwoli, a na pewno pozwoli bo to "zakazany owoc" który ciągnie co raz bardziej. PUA pomógł mi nabrać lifestyle'u, za co w chuj dziękuje całej tej społeczności i właśnie dlatego zgłębiam to co raz bardziej i zgłębiać będę.
To, że ruchanie nie jest już priorytetem i obracanie lasek schodzi na dalszy plan, wcale nie oznacza, że PUA jest złe.
Jest tyle metod i sposobów na
śr., 2012-01-04 16:21 — prow0katorJest tyle metod i sposobów na uwodzenie, że łatwo zatracić w tym poczucie własnej tożsamości. Takie momenty zawahania, chwila na zresetowanie się są potrzebne, żeby się dalej rozwijać. Momentami miałem wątpliwości, dokąd to wszystko zmierza i jaki jest prawdziwy tego cel...
Trzeba umieć czytać ze
śr., 2012-01-04 21:20 — PettersonTrzeba umieć czytać ze zrozumieniem i odpowiednio blogi dobierać pod chęci swojej zmiany. Nowy wejdzie na portal i przeczyta blogi wymiataczy i pomyśli jakie to wszystko fajne też tak chcę, chcę być taki jak oni. Jednak po przeczytaniu blogu gdzie PUowanie jest negowane, takiemu nowemu rozwija się burza w mózgu. I teraz myśl: dążyć do bycia takim człowiekiem jak ludzie na tej stronie czy może popierdolić to wszystko i zostać takim jakim się było. Oczywiście większość blogów mówi o rozwoju osobistym co jak najbardziej jest i będzie w porządku. Jednak każdy ma swoje zdanie na temat całej technologii PUA i jak najbardziej może wyrazić to na blogach. A największym zadaniem "nowego" jest to żeby wybrać ze wszystkich sensownych blogów treść, która będzie dla niego wartościowa i zmieni go nawet o te 180 stopni. Także jednym słowem: trzeba mieć na tyle rozumu, aby czytając blogi i przemyślenia innych nie popaść w obłęd lecz obrać własny pogląd na ten temat. Tyle ode mnie.