Byłem na sylwestrze u koleżanki ze studiów z kumplem i grupą ich znajomych. Na sylwestrze była tam również siostra koleżanki. Widać fajna dziewczyna od razu mi wpadła w oko i wysyłała zalotne spojrzenia i różne uśmiechy. Na początku wiadomo trochę sztywno bo tylko znałem 2 osoby z grupy, potem się rozkręciło trochę, niestety w najlepszym momencie imprezy musiałem wyjść na dwór bo mi się niedobrze zrobiło i zaliczyłem pawia przed jej domem. Niestety strasznie mnie ścieło i musiałem siedzieć na ławce przed domem i parę słów zamieniłem z koleżanki siostrą. Z poderwaniem jej nie było szans bo co 15 min zaliczyłem hafta i resztę imprezy spędziłem nad kiblem. Wczoraj gdy doszedłem do siebie zaprosiłem ją do znajomych na fb po czym z pół godziny popisaliśmy o sylwestrze, planach po ukończeniu szkoły itp. Rozmowa kleiła się.
Nr tel do niej nie posiadam, czy dobrym rozwiązaniem było by wziąć jej nr od kumpla czy samemu jej o nr poprosić? Co radzicie w tej sytuacji. Chciałbym ją bliżej poznać a co dalej to się zobaczy.
Pojawilo sie juz na forum dzis cos podobnego. Ja jestem przeciwnikiem brania telefonow przez kumpli itd. Masz fb, nie gadaj za duzo tam, umowcie sie, wezmiesz nr tel i spedzisz milo jakis wieczor
Ja tam bym zrobił w ten sposób, że wziął od niej numer tel, po czym ZADZWONIŁ (tak, to ważne, żeby zadzwonić, a nie pisać sms...) i umówił się na WYJĄTKOWĄ randkę ( tak, to też bardzo ważne, żeby była wyjątkowa). Oczywiście dla niej to będzie "spotkanie". Tzn. tak będzie mówić, ale wszyscy wiemy co będzie czuć...
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.