
Czytając przeróżne blogi naszła mnie myśl, że w końcu powinienem napisać swój. Ale czym się będzie wyróżniał i po co go pisać? Pomyślałem, że niedawna impreza sylwestrowa była kompletnie odmienna od poprzednich i warto w jakiś sposób zachować jej opowieść aby za dłuższy czas przeczytać to z uśmiechem na twarzy - jak idą postępy.
Sylwestry poprzednich lat nie były dla mnie radosnym czasem, jakoś nie umiałem się odnaleźć w ostatnim dniu roku. Powody były różne, od śmierci, przez samotnie spędzone noce w domowym zaciszu, aż do zakończenia związku na wyjeździe rok temu.
Ten rok przyniósł dużo zmian, dzięki temu mam teraz co opisać na temat niedawnego sylwestra.
Zgadałem się na imprezę u przyjaciela („troszkę” starszy ale zboczony jak ja – doskonale się rozumiemy). Jak zawsze obecna była też jego „dziewczyna”, a raczej „przyjaciółka życia”. Zaproszenie dostało także pewne małżeństwo (mniejsza o nich).
30.12.2011 r.
Ja ze swojej strony oprócz swojej dziewczyny (A5) zaprosiłem jej współlokatorkę (M). Po północy A5 zaczęła się awanturować, że odrzucam jej połączenia, nie odzywam się i dopytuje czyj ją nie zdradzam. Powiedziała, że „jeśli jeszcze raz będę ją zlewał to przestaniemy się spotykać raz na zawsze”. Uwielbiam to
Raz, dwa ustawiłem ją do pionu, pokazując, że nie pozwolę sobie na takie teksty i jak ma się tak zachowywać to już możemy przestać się spotykać.
31.12.2011 r.
Po przyjeździe do dziewczyn, chwilą rozmowy przywitałem się z właścicielem mieszkania (D) (koleś kilka lat starszy ode mnie, zazdrośnik, stara się ustawiać dziewczyny po kątach).
Po kilkunastu minutach podczas gdy A szykowała się na imprezę, D zagadywał do mnie jakieś pierdoły. Jako, że byłem na jego terenie wypadało porozmawiać. Wkręciłem go, że jestem szefem z pracy A i zaprosiłem ją na imprezę
(a jej chłopak pojechał gdzieś sam bez niej). Później było co raz lepiej, D robił się dla mnie co raz milszy i delikatnie przejąłem nad nim kontrolę.
Następnie wbijam do pokoju M:
J- pakuj się jedziemy!
M- nie... wiesz, umówiłam się z koleżankami na imprezę...
J- ze mną też się umawiałaś, wczoraj...
Z jej strony kolejne wymówki, wyglądało to co najmniej dziwnie (wtf?) Słowa mówiły jedno, a ciało drugie. Podszedłem ją od innej strony – zaczęła płakać (FUCK – teraz jest mi potrzebne aby dziewczyna, którą widzę trzeci raz, przeze mnie płakała w dniu w którym ma się bawić!). W tym momencie wchodzi A do pokoju – wymownym spojrzeniem dałem jej do zrozumienia żeby zostawiła nas samych.
10 minutowe pranie mózgu M przyniosło skutek! Przestała płakać, uśmiechnęła się i jedzie! (podobno potrafię ryć czachę – bez porycia nie ma życia
) Bardzo pomogło mi przy tym kino, które na niej stosowałem. Komentarz A: „Potrafisz czynić cuda” 
15 min później – dziewczyny gotowe przy wyjściu. D się bacznie przyglądał i mówi: „chociaż sobie popatrzę” Lol 
Przybycie na domówkę, zapoznanie dziewczyn z towarzystwem. Kumpel ma silny charakter i lubi trzymać towarzystwo pod swoim dyktandem, więc żeby było zabawniej postanowiłem zrobić mu konkurencję – dużo śmiechu i doskonały trening dla mnie.
Dziewczyny zaczęły się otwierać, M wyluzowała. Starałem się ustawiać w towarzystwie tak aby koło mnie było jak najwięcej płci przeciwnej. Oprócz mojej A, bardzo często obejmowałem też M, żartowałem z innymi. O dziwo A nie miała żadnych obiekcji (a taka zazdrosna zawsze). Ze strony M, było IOI: miękki wzrok, ocieranie, mowa ciała w moim kierunku, zainteresowanie, pochlebstwa. Nie powiem, przeszło mi przez myśl aby poprowadzić M w kierunku seksualnym ale świadomość, że A jest obok, a M ma sumienie, raczej by to nie przeszło.
Myślę, że na tyle wystarczy nudzenia
Blog ten miał opowiedzieć jaka była różnica pomiędzy poprzednim sylwestrami a tym ostatnim, KOLOSALNA!
BEZ PRACY NIE MA EFEKTÓW. Dlatego, ci koledzy, którzy jeszcze mają jakieś excusy i nie mogą się wziąć za siebie bo nie wierzą w skutek – BRAĆ SIĘ DO ROBOTY!
W skrócie:
Plusy:
- podporządkowanie D (nawet ma mi wyświadczyć przysługę, którą sam zaproponował),
- trening przeróżnych zagrywek (z aktorzeniem włącznie),
- perswazja M oraz IOI z jej strony,
- wzrost mojej atrakcyjności w oczach A, która jest jak magnez przy mnie (świetna reklama z jej strony „lepszej i wierniejszej nie znajdziesz”),
- praca nad postępowaniem w związku.
Minusy:
- niewyspanie 
Dziękuję wszystkim którzy dotarli do końca mojego pierwszego bloga i postaram się aby następne były ciekawsze.
PS. Dla ludzi, którzy plażują w Katowicach mam małe wyzwanie 
Odpowiedzi
Rozmawiałem o tym tylko z
wt., 2012-01-03 08:05 — misiuraRozmawiałem o tym tylko z Ciechanem.
Podeślę szczegóły na PW.
Mnie osobiście podczas
pon., 2012-01-09 15:49 — BratBrodaczMnie osobiście podczas lektury nasunęło się na myśl ciekawe pytanie. Czy jest możliwe namówić do trójkąta dwie dziewczyny, które nie są uważane za puszczalskie. W życiu nie miałem trójkąta, nawet z puszczalskimi, co najwyżej różne IOI od biseksualnych koleżanek, ale wtedy nie miałem pojęcia o uwodzeniu i nie wykorzystałem sytuacji. Misiura, może spróbuj podziałać z obiema dziewczynami i opisz jak wyszło
Pozdrawiam,
Brat Brodacz.