Otóż opowiem dziś moją historie z pewną dziewczyną. Na wstępie chciałem zaznaczyc ze nie mialem zbyt wielu kontaktów z dziewczynami do tej pory, jestem w miare skryty i nieśmialy. Pojechałem dzis na uczelnie po wpisy (student zaoczny) kilka juz załatwiłem, został mi 1. Ide do budynku a tam na schodach siedzi laska HB9 (jak dla mnie). Siedzi to siedzi, OK ide pod drzwi do wykładowcy zeby uzyskac wpis a ona mowi nikogo nie ma, chwilka tam z nia gadka szmatka skad wie itp. Potem odszedlem na bok zawdzonilem do kumpla w waznej sprawie i stalem na boku (ona mnie nie widziala) i tak mysle sobie "k*rwa jak teraz do niej nie podejdziesz i nie pogadasz to zrobie z siebie kamikadze w drodze do domu". Dobra ide mówie raz kozie śmierc, no to podchodze i gadam z nią 5 minut, 10 minut, 15 minut (pomyslalem WOW k*rwa jak ten czas leci.....daje rade!!). Okazało się ze choc studiuje na innej uczelni zawsze chciala studiowac na uczelni sportowej jak ja. Czekała sama za innym wykładowcą aby uzyskac staz, ale niewazne. Widzielismy z okna jak dzieciaki trenuja w pilke, wtedy ja zagadalem, ze sam takie trenuje itp ona sie zainteresowala, rozmowa poszla dalej. Była bardzo tym zaciekawiona, zadawała pytania. Momentami zauwazylem odgarniala włosy (ale moze za duzo na ten temat sie tutaj naczytalem ze to znak), starałem sie patrzec prosto w oczy i pierwszy nie "zrywac" kontaktu, najpierw ciezko ale po kilku minutach to ona uciekala oczami. Czas lecial i lecial, pomyslalem zaraz zagadam o numer itp. Tutaj nagle przychodzi kumpel ze tez po wpis, jak przyszedl, rozmowa sie uciela, nastała cisza (pomysałem no to dupa zaraz pojdzie i nici z tego). Wpadlem na pomysl ze to ja zalatwie wpis kumplowi i ze niech jedzie do domu bo ma daleko (200 km)no i udalo sie poszedl. Znów zaczelismy gadac. Wykladowca jak nie przychodzi, tak nie przychodzi. Kilka razy mowie ze zaraz ide ale rozmowa nadal sie toczy, znalezlismy wspolny temat sport- bo ona sie tez interesowala, rozmowa sie kleila, a jak byla cisza (rzadko) to cos wymyslilem zeby ona opowiadala (a z tego co wywnioskowalem, lubi mowic) ja sluchalem i przytakiwalem, czasami negowalem. W koncu ona mowi ze idzie. Ja mowie to samo, pytam w jakim kierunku jedzie, jak sie okazalo mialem po drodze (powaznie). Wychodzimy z uczelni ona sie pyta gdzie przystanek, odpowiadam jej ze moge ja podwiezc bo przeciez jade w tym kierunku a ona tekst "acha....o to Ci chodziło" na co ja "nie chcesz to nie, przystanek jest na lewo, ale jade w twoim kierunku" na to sie zgodzila. Jeszcze glupi sie nie przedstawilem wogole i ona zaczela (podalismy sobie rece) idziemy do auta. No i jedziemy "podroz" po miescie trwala z 15 minut (korki straszne) ciagle rozmawialismy az sie zdziwilem ze tak bez stresu mi sie z babą gada (heh). W końcu dojezdzamy prawie na miejsce gdzie miala wysiasc to ja mówie "no to chyba jestes mi kawe winna" a ona powiedziala "ok" no to wymienilismy sie numerami. Jako ze studiuje zaocznie a ona dziennie to powiedzialem ze bede na poczatku stycznia pasowąło jej termin, i ze sie odezwe, ona cos tam tez powiedziala ze da znac czy cos w tym stylu (nie uslyszalem do konca bo wychodzila z auta i byl halas),na koncu jeszcze uscisniecie dloni i sie pozegnalismy.
Teraz takie pytanko do was fachowcy. Jak oceniacie akcje? co było do bani a co ok, gdzies jakis powazny blad popelnilem? Jak to dalem rozegrac, dzwonic dopiero przed samym planowanym spotkaniem (chyba to bedzie 7 styczen) czy predzej zadzwonic, moze pretekstem bylyby zyczenia na swieta/nowy rok, jesli tak to telefon, czy sms starczy? Nie chce wyjsc na needy, ale nie chce tez zeby zapomniala calkiem, a moze czekac na jej krok? Acha i prosze o wyrozumialosc,wielu takich akcji nie mialem i sie w końcu przelamalem. Jeszcze jedno gdzies tam w trakcie rozmowy wspomniala cos o chlopaku swoim, ale ciezko bylo wywnioskowac czy go ma czy miala.....
O chłopaku zapomnij..nie było o nim wspominane
.
Postaraj się jak najszybciej doprowadzić do spotkania, tyle do powiedzenia, jakichs tam wiekszch bedow nie widac, bardzo fajna akcja. Dobrze ze udalo Ci sie splawic kolege.
Wiecej takich sytuacji i powodzenia
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Bardzo dobrze to załatwiłeś. Na razie nie myśl o chłopaku. Zadzwoń, pogodaj trochę i spróbuj umówić się wcześniej, bo zdąrzy o Tobie zapomnieć. Możesz poszukać na forum na temat dzwonienia. Tylko nie naciskaj i jakiś dobry pretekst by się przydał. Powodzenia!
Chcesz być szczęśliwy? Zbliż się do złotego środka.
Tilus bardzo dobra rada.
Podpisuję się pod Twoimi słowami
Kobiety przychodzą, kobiety odchodzą. Ja na mojej drodze, one inną drogą chodzą.
Teraz już wiem, nie mal na mur beton, wspólne 3 lata zakończyła przez telefon.
Ale co tam, życie do przodu gna, żeby wyjść na szczyt, trzeba odbić się od dna.
Ale co tam,
Wszystko zostało już praktycznie powiedziane. Akcja dobra, jeżeli jesteś początkujący to rób swoje i nie szukaj na siłę jakiś znaków, ST i innego gówna, bo może później z tego kicha wyjść. Lubicie sport? Jest zima? Już możecie iść na lodowisko, a później do przytulnej kawiarenki aby się ogrzać.
I po 1 spotkaniu masz wszystko: emocje + możliwość dokładniejszego poznania. Tyle ode mnie, powodzenia.
Niby OK panowie, predzej sie spotkac, na lodowisko......ale sprawa taka, że ona studiuje dziennie a ja zaocznie i mam do uczelni 100 km, wiec nie tak hop, tym bardziej ze praca itp. W stuczniu bede 8 dni na uczelni, wlasnie wtedy zamierzam sie z 2 razy spotkac. Ona lubi biegac, ja lubie biegac, moze bys,y sie kiedys spotkali wlasnie jak bede i pobiegali, pomysle nad tym. Więc panowie predzej jak ten styczeń raczej sie nie zobaczymy, wiec kiedy sie do niej odzywac (telefon)???
QB@L@ no choc ladne to nie bylo to musialem kolege splawic, heh ale za to wpis mu chcialem zalatwic
Wiec tak bylem tydzien na zjezdzie na studiach. Najpierw dzwonie w sobote (tydzien temu) nie odbiera, sygnal az do poczty, powtorzylem w niedziele i we wtorek i to samo. W koncu w ten wtorek napisalem po zadzwonieniu sms:"hej, dlaczego nie odbierasz telefonu?" ona za kilka chwil doslownie odpisala: "No wlasnie pisalam sms, bo mam glosnik zepsuty". Ale troche to dziwne bo jak wtedy 2 razy nie odebrala to tez mogla napisac a jej reakcja nastapila dopiero po moim sms. To ja jej w odpowiedzi wyslalem: "Acha, nie lubie przez sms, ale ok. Mielismy sie spotkac, kiedy Ci odpowiada?" odpisala: "Wiem, pamietam, tylko jest jeden problem, nazywa sie sesja i mam jeszcze poltora tygodnia zapchane przez kola, wiec ewentualnie potem jezeli nie masz nic przeciwko. Jestem kujonem i sie duzo ucze bo walcze o srednią". Ja jej na to cos w stylu "jestes chyba mi winna rewanz za tą podwózke i mala przerwa w nauce dobrze jej zrobi" ona odpisala "no nie dam rady teraz, mowie Ci, bo wiem ile mam czasu na nauke i obowiazki. Nawet spac nie mam kiedy, chcialabym uwierz i dlatego nastepnym razem jak bedziesz. Ja po chwili nadalem: "uwierz ze z mojej strony to inaczej wyglada, ale luz nie to nie, powodzenia zycze na sesji". Potem ona: "tylko ze ja sie nie zadowole 4.0 musze dawac na piatki! Zrewanzuje sie napewno!". Wrtedy poszla ostatnia wiadomosc odemnie:"OK, pozyjemy zobaczymy, teraz pilka jest po twojej stronie".
To by bylo na tyle, chyba panowie mieliscie racje co do tego ze trzeba bylo sie spotkac predzej. przez te 3 tygodnie pomiedzy polowa grudnia kiedy sie poznalismy (patrz 1 post) do dzwonienia uplynelo 3 tygodnie, w tym czasie wyslalem zyczeniana swieta, na ktore odpowiedziala.
Pewnie zaraz bedziecie mowic ze niepotrzebnie zaczalem sms pisac ale nie odpiwerala telefonu to przeciez i tak nic stracic nie moglem, ze mialem podac konkretne dwie daty, wiem ze troche zjebalem. Teraz takie pytanko dla was jak to oceniacie fachowym okiem? Odezwie sie wogole czy juz pozamiatane i mnie splawila? Jak to dalej rozegrac, czekac na jej telefon/sms (bo przeciez napisalem ze pilka po jej stronie). Chcialem jeszcze napisac ze nam sie w tym grudniu naprawde swietnie gadalo i nie sadzilem ze takie numery beda, a moze ona naprawde nie ma czasu???
Zlała cię, zrób to samo
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
To wszystko? tylko jedna osoba napisala co sadzi?? Tak trafnie to ocenila, ze juz nikt nic nie dodal???
Tilus, NiedoszłyInformatyk, QB@L@ nic nie napiszecie ciekawego??
Reszte tez zapraszam to komentów
No a jeśli mnie zlała to ja juz lasek nie rozumiem!!! Njapierw chetnie dala numer, potem baaaaa sama mi go wklepała do komórki (bo ja kierowałem autem) a teraz takie cyrki ze to nie odbiera i wogole. Juz misie to nie pierwszy raz zdarza laska chetnie daje numer a potem dupa nic nie wylazi z tego nie odbiera. Nie czaje, przeciez zawsze mozna powiedziec ze nie da numery albo przekrecic jedna cyferke i po problemie.
Wiem ze laski sa z wenus ale naprawde nie czaje tego. Jak mi by sie ktos nie podobał np a by chciala numer to bym powiedzial w*pierdalaj i po problemie a one tak w ch... letą, normalnie nie czaje. Tez tak macie?
Takie zachowanie zazwyczaj jest skutkiem słabego raportu.
Bo pamiętaj, to że dobrze się z kimś rozmawia, nie oznacza że zbudowałeś odpowiedni raport.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."