Witajcie
Naszła mnie nagle taka myśl.
Facet będący w związku, twierdzący, że kocha swoją lubę, że chciałby z nią być "na zawsze", ale mający świadomość, ze jakby miał okazje zdradzić to by to zrobił i nie miałby wyrzutów sumienia. Jeśli miałby okazję mieć kochankę to by w to wszedł i też nie miałby skrupułów.
Taka sytuacja to jest miłość czy ni chuja, czy ten facet wcale nie kocha swojej kobiety.
???
Miłość, dla każdego jest to coś innego.
Ważne abyś Ty sam określił te słowo dla siebie.
.
Oszukuje sam siebie i ja...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
chcesz zdradzić i nie wiesz co masz robić czy jak ?
` One zawsze wracają `
Temat kopalnia.
Jeżeli ją kochasz,a masz świadomość,że ją zdradzisz(dziwne,że tak zakładasz) to lepiej się rozstań. Zaoszczędzisz jej bólu.
No i lepiej odśwież swój system wartości
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
dickinson,a mamy ci powiedzieć czym jest miłość, czyli inaczej mówiąc:
Mamy zrobić tą krzywdę i zgeneralizować, czyli zrobić regułkę (zepsuć indywidualizm i kreatywność) na podstawie kogoś wyobrażeń?
Ile ludzi=tyle miłości.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Miłość bez wierności jest chuja warta. Pomyśl o tym z drugiej strony. Laska mówi, że ciebie kocha itd. a przy pierwszej okazji jest gotowa dymać się z innym. Jak ty byś cię czuł?
Nigdy Jak Niewolnik, Zawsze Jak Król
wiedziałem, ze będą odpowiedzi tego typu. Nie pytam się o regułkę miłości, kochania. Tu oczywiscie chodzi o mnie.
Popatrzcie :
Dbam o ciekawosć, dynamikę związku, relacji, uwielbiam spedzać z nią czas, sex jest pełen namiętnosci, fantazji i agresji, myślę o niej,myślę o przyszłosci z nią, CZYLI WYCHODZI NA TO ZE JESTEM ZAKOCHANY I WSZYSTKO JEST PIĘKNIE
ale z drugiej strony poflirtuje z innymi i wiem, ze gdy nadaży mi się okazja skoku w bok to skorzystam z tego bez skrupułów. CZYLI WYCHODZI ZE TAK NAPRAWDE JEJ NIE KOCHAM, NIE JESTEM ZAKOCHANY.
ROZUMIECIE ???Chodzi mi o to czy ja czasem nie żyję iluzja, że jestem w niej zakochany dziewczynę.
Cenna rada : Nie naciskaj !
Miłość, Zakochanie - to kwestia nomenklatury , i na prawdę nie nam , w każdym razie mnie to oceniać. I mniej więcej potrafię sobie zobrazować o co Ci chodzi. Teraz kolejne pytanie, czy zakochanie to to samo co miłość - ja tam tylko prosty chłopak jestem.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Tutaj już musimy dowiedzieć się czym jest zakochanie. Kurde, pisałem o tym parę razy.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Hehe, przypomniał mi się mój kumpel...
Jest z laską jakoś 2-3 lata, puknął na boku 2 laski po kilka razy każdą. Kiedyś gadałem z nim o tym i zacytował mi jakiegoś starszego (50+) znajomego od siebie z miasta: "Kocham swoją żonę, ale inne kobitki również..."
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
"Bezapelacyjnie do końca moich dni lub jej" Miłość to szacunek (pojęcie ogromnie szerokie) i lojalność..., a dzisiaj to kasa, kasa, kasa i sex! dlatego te zdrady, jakieś chujowe tu pokolnie w dzisiejszych czasach, nawet żona nieda po przyjacielsku:D
To ja jestem SPRITE
"Dickinson, może u Ciebie działa właśnie opcja zaworu bezpieczeństwa? Dopóki masz świadomość, że możesz zdradzić - jesteś na górze? Pilnujesz się, żeby za bardzo Ci nie zaczęło zależeć?"
To jest pewnie to.
"A może tylko Ci się wydaje i jak stanąłbyś oko w oko z sytuacją - doszedłbyś do wniosku, że jednak nie chcesz tego seksu?"
Niestety jestem pewien ze bym nie zrezygnował, dlatego mam problem czy to jest to czy nie i czy nie warto tego zakończyc.
Cenna rada : Nie naciskaj !
Są różni ludzie.
jeden koleś, dwójka dzieci, żonaty 10 lat - i owszem, zdarzyło się. I mówi, że jakby tylko miał okazję.
A zarazem mówił żonie, że by jej zdrady nie wybaczył.
Ale mnie powiedział - że by wybaczył. "ale ona musi się bać!!"
drugi koleś - żonaty, związek 12 lat. pukał tyle panien, że ja nie mam chyba tyle włosów na nogach. hajtał się. ale nie widzę u niego jakiejś kolosalnej zmiany.
trzeci koleś - podrywa nawet, jak pyka o kulach, z gipsem na nodze. ale mówi, że nie. nigdy. widzi, że laski, to je nawinie nawet 10 lat młodsze, czy tam 15. koleś ma brzuszek, siwe włoski, i raczej nie wygląda na macho.
czwarty koleś - żona, dwójka dzieci, kasa, fura, i ogólnie "może". Ale tego nie zrobi. wystarczy mu ona. flirtuje z innymi, owszem, ale nie chce nic więcej. wycofuje się w razie czego.
piąty koleś - laska 10 lat, ta sama. kilka razy miał okazję, laski gołe leżały, był najebany. i wstawał z łóżka, przed finalizacją.
szósty koleś - laska już 11 lat ta sama, dwójka dzieci. w okresie narzeczeństwa laski były już bez majtek, a ten po pijaku lampka i "co ty robisz?" wciągał gacie, i zwiewał.
PRZED ślubem.
Wszystko zależy od człowieka. i jak pojmuje.
Jednak ja osobiście - raczej bym nie umiał. Moim zdaniem - dla mnie, jeśli jesteś w stanie pukać inne, to znaczy, że ten Główny związek, jest tylko jakąś opcją przetrwania, kontraktem, a nie ma tam faktycznej miłości.
Ale!
to tylko moje zdanie.
p.s.
ponadto może też być tak, że się kolego Dickinson jeszcze nie wyszalałeś. i może warto sobie zrobić faktycznie przerwę, i z rok - dwa, poszaleć. pozaliczać. Bo jak masz potem rozwalić małżeństwo, dzieci, rozwód, podział majątku...
to nie polecam.
jak to rzeczywiście będzie ta mityczna miłość to nawet jakbyś miał okazje przelecieć najbardziej wypasioną laskę w całej wiosce to tego nie zrobisz bo będziesz miał szacunek dla osoby którą darzysz ta "prawdziwa miłoscią"
"Mężczyzna powinien być taki, żeby kobiety szalały przy nim, za nim i po nim."