Witam, ponieważ to mój pierwszy post, więc chciałbym się najpierw przywitać:)
Wydaje mi się, ze spierdoliłem to na maxa, ale myślicie, ze da się to jeszcze odkręcić...?
A sytuacja wygląda tak: Na początku obecnych studiów poznałem zajebistą dziewczynę. Laska ejst 3 lata młodsza ode mnie. Wtedy w sumie jeszcze tak na to nie patrzyłem, drugi kierunek studiów, spotkaliśmy się raz jakoś na początku, fajnie się gadało i tyle. Ja przez pierwszy rok z różnych względów na zajęciach pojawiałem się może raz na miesiąc - dwa miesiące. W sumie to mało kogo znałem, zawsze żeśmy siadali razem, fajna rozmowa i tyle. Laska chciała mnie czasem gdzieś tam wyciągnąć, jakiś koncert etc, ale wtedy zupełnie mi na tym nie zależało. Generalnie widać było, że jest zainteresowana moją osobą.
Jakiś większych doświadczeń z dziewczynami nie mam, niemniej zazwyczaj jestem pewny siebie, nie mam problemów żeby zagadać, pociągnąć rozmowę etc. Po prostu miałem wcześniej laskę, więc innych nie podrywałem.
Wróciłem teraz na studia na stałe, początek listopada. Laskę spotkałem pierwszego dnia, fajna rozmowa, wróciliśmy razem do domu, bo mieszkaliśmy niedaleko siebie. Zajęcia mam może z 3x w tygodniu, jak ją widziałem to zawsze jakaś gadka, rozmowa się kręciła. Na zajęciach potrafiliśmy przegadać całe 1,5h całkiem dobrze się bawiąc, laska nie zwracała uwagi na nikogo innego, zaczęliśmy razem wracać do domu etc. Laska zainteresowana, wpatrywała się w oczy, czasem lekko zmieszana, czuć było że coś zaczyna się między nami kręcić. Tak gdzieś z 2-3 tygodnie minęły. Nie wychodziłem z żadną inicjatywą, bo generalnie podchodziłem do tego na początku na luzie, jak do zwykłej koleżanki, w sumie na zasadzie jak się coś rozwinie (być może) to super, a jak nie, to nie, będziemy znajomymi. Tyle, że z dnia na dzień zaczęła mnie coraz bardziej kręcić i coraz bardziej zaczęło mi na niej zależeć.
I tutaj zacząłem pierdolić sprawę (już wiem):/ Najpierw pomyślałem, wyciągnę ją na coś niezobowiązującego w ciągu dnia zamiast zajęć, gram w squasha, kiedyś żeśmy o tym gadali, myślę sobie, że może spróbujemy zagrać wspólnie.
Oczywiście zamiast zadzwonić wysłałem popołudniu smsa, czy nie chce się przejść następnego dnia. Sms doszedł wieczorem, laska odpisała rano, że fajna sprawa, ale dzisiaj nie da rady i thx za zaproszenie. Pogadaliśmy popołudniu na zajęciach, wszystko spoko etc.
W weekend miałem jakieś bilety do muzeum, znowu jak idiota sms, czy się nie przejdzie ze mną (lubi łazić w takie miejsca), tyle, że jej się pierdoli telefon, sms doszedł kolejnego dnia już po fakcie:/ Potem się pyta w pn czy byłem z kimś, mówię, że w końcu nie, komuś te bilety dałem. Ale rozmowa super, trochę poflirtowaliśmy.
I tutaj dupa. Jeden dzień się widzimy - wszystko ok, widzimy się dwa dni później, jakoś dziwnie, widać, ze mnie trochę unika. Widzimy się dwa dni później, znowu flirt, za jakiś czas znowu mnie unika.
Miałem wyjazd na tydzień, wiec sobie myślę: spróbuję jeszcze raz, jak nie wyjdzie to to pierdolę, i tak jadę więc jakoś ochłonę. Tym razem telefon, zaprosiłem laskę do kina. Najpierw coś tam, że dzisiaj nie dam rady, ja jej mówię, ze przecież to na jutro - a to ok, odezwę się wieczorem. Wieczorem sms, że chętnie się przejdzie. Poszliśmy do kina, było super, dała się dotykać, objąć etc. Odwiozłem ją pod dom, chwilę żeśmy pogadali i poszła. Nie całowaliśmy się.
Następnego dnia dzwonię rano, czy jej nie podwieźć na zajęcia, ta zadowolona, fajna rozmowa etc. Odwiozłem ją, sam wróciłem do domu się zbierać na wyjazd. Chciałem jeszcze do niej zagadać telefonicznie popołudniu, ale nie odbiera telefonu. No i pojechałem. Z wyjazdu wysłałem jakiegoś sms z pozdrowieniami, również zero reakcji.
Wróciłem w pn, spotykamy się rano, ewidentnie mnie unika. Siedzimy obok siebie na zajęciach, zero jakiejś rozmowy, czuć, że jakaś dziwna atmosfera. Stara się rozmawiać ze wszystkimi facetami dookoła, do mnie tylko jakieś pojedyncze słówka. Jechaliśmy kawałek potem autobusem przez miasto, chwilę żeśmy pogadali, ale widać że zupełnie inaczej. Jak się na nią patrzę to odwraca wzrok, ewidentnie daje do zrozumienia, że raczej nie jest zadowolona z tego, że za nią chodzę.
Zadzwoniłem popołudniu z pytaniem, czy grała w kręgle i się da wyciągnąć. Ta, że nie grała i fajna sprawa, ale dzisiaj nie da rady bo jakieś tam spotkanie z czegoś mają (faktycznie na coś tam chodzi, ściema to akurat nie jest),
i że generalnie chętnie, ale nie wie kiedy będzie miała czas i że może mi dać znać tego samego dnia co najwyżej. Zadzwoniłem wczoraj, telefon miała tradycyjnie rozładowany, ale jak włączyła nie oddzwoniła.
Dzisiaj przyjechałem na zajęcia później, siedzi z jakimś innym gościem którego zna. Myślę sobie pierdolę, nie będę przecież za nią biegał, siadłem dalej. Ta na mnie zerka kilka razy, ale zajęcia się skończyły, więc ostentacyjnie zaczyna gadać z innymi tak, żebym do niej przypadkiem nie podszedł. Nawet żeśmy cześć nie zamienili.
Generalnie wydaje mi się pewnie dobrze, że od tygodnia wychodzę na idiotę. Jakieś łażenie za nią, próba umówienia się etc. Generalnie jak zazwyczaj jestem pewny siebie, tak teraz w jej towarzystwie jak są inni ludzie nie wiem jak się zachować, jak zagadać etc. I raczej nie wygląda to dobrze i nie działa na moją korzyść.
Generalnie wiem, że spierdoliłem, bo po 1/ za bardzo się odkryłem za dużo opowiadając o sobie, 2/ nie wykorzystałem sytuacji jak była okazja, 3/ z jej punktu widzenia stałem się natrętny i pewnie zacząłem wyglądać komicznie:/
Da się to jakoś odkręcić, czy olać? Na lasce mi zależy, nie ma obecnie raczej nikogo, ale czy jest jakiś sposób żeby wrócić do tego co było jakiś czas temu i rozegrać to na nowo??
Człowieku, ona daje ci znaki żebyś zaczął działać, w końcu pewnie się zmieszała bo nie łapałeś.
Ewidentnie jej na tobie zależy, ona dala znaki ty działaj. Jeżeli nie zadziałasz stracisz ja.
Ps. Jak mi odmawiają, odpowiadam: Oferta ważna jeszcze 1h, jak zmienisz zdanie odpowiedz i kończę.
Za dużo jej uwagi poświęcałeś to na pewno błąd, za często się spotykacie według mnie, spróbuj ograniczyć spotkania aż zatęskni za twoim towarzystwem i wtedy działaj.
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus
Przy czym my spotykaliśmy się dotąd tylko na zajęciach. No poza tym kinem. Mnie totalnie rozjebało to, że jeden dzień idziemy do kina, drugi dzień rano wszystko fajnie się układa, potem mnie totalnie zlewa. Nie odbiera telefonu, nie odpisuje na sms etc. A jak wróciłem, stara się mnie cały czas unikać. I zupełnie inna rozmowa, wcześniej jak starałem się patrzyć jej w oczy, to to odwzajemniała, czasem może lekko się zmieszała. Teraz się mnie stara zbywać:/
W tym momencie czuję się jak natręt i prawdę mówiąc to nie wiem jak to rozegrać dalej. Bo mam wrażenie, że przez to, że cały czas się starałem coś tam zagadać, gdzieś ją wyciągnąć etc. zacząłem wychodzić na namolnego głupka, przy okazji tracąc w jej oczach i przestając ją interesować.
Generalnie jak jesteśmy sami, to jest ok, wiem jak się zachować, jak zagadać etc. Ale przecież nie będę wydzwaniał z pytaniem dzień w dzień czy się gdzieś przejdzie, bo to skrajny idiotyzm. Znowu w otoczeniu innych ludzi jak mnie zbywa totalnie się gubię i nie wiem jak się zachować:/ Z gościa, który jest pewny siebie wychodzę na jakiegoś idiotę, który nie wie jak się odezwać przy okazji pogrążając się jeszcze bardziej:/ I to tylko w tej konkretnej sytuacji..
Pewnie powinno się wrzucić na luz, przestać się przejmować, podejść na luzie etc. Tyle, że to finalnie nie jest takie proste, ale to pewnie dlatego, że mi na tym zależy:/
Sprobuj sie z nia umowic twarza w twarz.
Staraj sie wzbudzic w niej zazdrosc, rozmawiaj z innymi laskami ipt.
Nie rozumiem kompletnie Twego targetu ;p
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Prosta sprawa, kolo olewał ona chciała, on zaczął się angażować ona olewa i próbuje zazdrość wzbudzić.
Człowiecze, jedną laskę masz na uczelni, zagadaj do jakiejś innej, zaproś na kawę
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
"Prosta sprawa, kolo olewał ona chciała, on zaczął się angażować ona olewa i próbuje zazdrość wzbudzić."
Czyli stały problem heh.
Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
— Ludwig van Beethoven
Tajemnica zachowania młodości na tym polega, że nie należy nigdy doznawać uczuć, z którymi nie jest nam do twarzy
- Anonymus