Siemano
Kontynuacja mojego problemu.Podrywam dziewczyne z mojej szkoly juz dluzszy czas i jak opisywalem poczatek podrywu
byl znakomity ale teraz dalsza część idzie slabo i nie mam pojecia dlaczego.Krotki zarys historii:Dziewczyna jest z mojej szkoly,nigdy sie z nia nie spotkalem sam na sam ale
na imprezach czesto sie spotykamy,Ba nawet kilka razy u niej bylem na domowce doszlo do KC.Odczekalem kilka dni i napisalem do niej jak sie czuje i kiedy znowu powtorzymy spotkanie,ona caly czas tlumaczyla sie tym ze nie wie jakie bedzie miala plany i jak cos to da znac ale sie nie odezwala.
Znowu odczekalem kilka dni i napisalem jak sie czuje co robi itd nic nie wspominalem o spotkaniu,ok dobrze sie skonczyla rozmowa.Pozniej probowalem z nia jeszcze jakos pisac i zagadywac o te spotkanie w szkole i telefonicznie ale nigdy jakos jej nie pasowalo(dziwne)i obiecywala ze napewno jeszcze sie spotkamy.Ilekroć probowalem pisac do niej to gadka konczyla sie bardzo szybko urywala ja,kolejna rzecz ktora jest mi niewiadoma a z tym sie raczej nie spotykam.Aktulnie pisze z nia i gadam w szkole ale nie moge dojsc do spotkania.Co ja robie zle?Co bym nie podrywal albo zlewka albo juz kobieta jest moja bynajmniej w wiekszosci wypadkow a tutaj jest to zagmatwane.Na imprezie wrecz oddaje mi sie w ramiona a teraz tylko pozostaja rozmowy a zero spotkan.A zapomnialem dodac napisalem jej pewnego razu dla smiechu ze bede ja podrywal ona to sprostowala ze nie bedzie tak latwo zebym podrywal inne.Do kurwy nedzy nie mialem juz dawno tyle problemow z jedna dziewczyna.
Dajcie jakies rady jak postepowac z takim wyjatkiem.
Piwo stawiam !
DZIEKI !!!!!!!!!
Panie i Panowie dalej ciagne ten sam temat ze złotowłosą HB.
Ja tego poprostu nie rozumiem.Wiekszosc dziewczyn idzie jak w maslo a ona ma opory!!!!!!!.Zmienilem swoj styl z bajeranta na powazniejszego i dalej mowi ze niewie kiedy ma czas.Ona mnie splawia w tak perfidny sposob!Jak to tak?Wszystkie metody nawet juz bez metod dzialalem spontan i reszta nic juz nie dziala.Chce pogadac w szkole to ucieka ciagle ze musi sie uczyc albo siedzi i to z innymi chlopakami albo kolezankami.Jak wspominalem KC na imprezie zaliczylem i po tym nawiazalem kontakt i wyczuwam jakas niechęć do swojej osoby.Leciala na mnie i doprowadzilem do Kc a gdy zaczalem pisac i rozmawiac na uczelni to wszystko sie rozsypalo.
Co ja robie w koncu zle?
Trzymaj sie ramy to sie nie posramy.