Witam.
W moim dzisiejszym wpisie chcę poryszyć pewną kwestię mojego 2-letniego zwiazku. Od pewnego momentu zauważyłem ze temperament i uczuciowość mojej dziewczyny znacznie się obnizyly. Mysle ze to bedzie na przestrzeni ostatnich 3 miesięcy. Nie podejrzewam tu zadnej zdrady czy zeby się ktos pojawil bo niczego takiego nie zauwazylem ale mysle ze przyczyna moze byc to ze widujemy się 3-4-5 razy na tydzien i raczej te 4-5/tydz. Chodzi o to ze jak jestem u niej to okazuje mi mniej uczuc, rzadziej sie kochamy a o calowaniu juz nie wspomne. Przyklad jak jestem u niej ona oglada tv cos tam pogadamy kilka kissow i mowi ze jest zmeczona i idze spac. Ja na to ok z usmiechem na twarzy i ze tez jestem zmeczony i zbieram sie a ona zebym zostal i tu z nia pospal chwile, no to klade sie i ona zaraz spi. Znowu jak wyjde to sa teksty typu ze jak jednej rzeczy nie dostaje to juz jade do domu. I kurcze tak jest coraz czesciej i nie wiem co robic troche sie pogubilem i nie wiem jak z tego wybrnac i ogrzac jej temperament na nowo. Takie rzeczy jak inicjacja jakies sytuacji lozkowej zazwyczaj konczy sie tekstem nie mam ochoty jestem zmeczona. Ja mysle ze moze za duzo sie widujemy i brak tej tesknoty i czekania na spotkanie. Prosze o pomoc.
Proponuję zacząć zajmować się swoim życiem, pasjami, znajomymi. Narazie wygląda to tak jakby dziewczyna była całym Twoim światem.
Zgodzę się z chłopakami.
Po 1. - ogranicz spotkania. Poolewaj ją trochę, daj zatęsknić za sobą i wykazać się.
Po 2. - seks: też wyluzuj. Niech jej się zachce i niech ona zainicjuje zbliżenie. Ty też nie bądź zbyt "łatwy" i odmów jej ze 2-3 razy.
No i miej się na baczności, bo trochę chujowo to wygląda - panienka seksu odmawia, a później wjeżdza na Ciebie, że tylko o jedno Ci chodzi. To albo ma o Tobie naprawdę niskie mniemanie albo pogrywa sobie z Twoimi uczuciami. Skłaniałbym się ku drugiej opcji.
Ode mnie:
1. Zajmij się sobą. Nie na pokaz, tylko na serio. Wtedy nie będziesz tyle rozkminiał o co jej chodzi, a i ona zobaczy, że nie jest pępkiem Twojego świata.
2. Ogranicz spotkania.
3. Niech ona teraz przyjeżdza do Ciebie, nie Ty do niej.
4. Kiedy się spotykacie, róbcie coś ciekawego/konkretnego. Jak nie będzie jej się chciało i tylko TV - kończysz spotkanie.
5. Nie zostawaj u niej za każdym razem kiedy ona Cie prosi, żebyś "pospał z nią". Kończ pierwszy spotkania.
6. "jak wyjde to sa teksty typu ze jak jednej rzeczy nie dostaje to juz jade do domu." - tu powinieneś twardo zareagować. Co to w ogóle za tekst? I to po 2 latach razem? Następnym razem odp. że chyba jej się trochę w główce poprzestawiało, bo jakby Ci chodziło tylko o jedno, to nie bylibyście razem.
I aktualnie to nie zastanawiaj się "jak ogrzać jej temperament", tylko "jak nie dać zrobić się w chuja". Bo to panienka ma się ogarnąć, a nie Ty jej nadskakiwać jeszcze bardziej.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
4-5 spotkań w tyg. a gdzie czas na kolegów, koleżanki, wygłupy, picie, bakanie, granie na gitarze, jazdę bez biletu, wypady za miasto itd.
Ech rutyna się wdarła, za dużo i za często.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Inqusitor racja zaczynam troche robic z niej caly swiat.
Tdi dobrze mowisz za bardzo sie staram i ona dobrze o tym wie i zaczyna to wykorzystywac przeciwko mnie.
Biały Jeleń jak dla mnie najlepsza podbudowujaca odpowiec pokazanie mojej sytuacji ze strony patrzacego z boku, dalo mi to do myslenia i podjecia dzialan. Zajme sie tym bo mysle ze tak jak mowisz to ona musi sie ogarnac a ja nie dac robic w h*ja.
kokoskop masz racje rutyna sie wdarla, przewidywanie i za duzo tych spotkan. Za bardzo ja stawiam ponad wszystko. Nie mowie ze my tak caly czas te 4-5 razy w tyg sie widzimy ale ostatnie 2 miesiace jakos za czesto. I dlatego wlasnie moi mili zwrocilem sie do was z prosba o pomoc, o opieprzenie mnie i obiektywna ocene sytuacji za co wam bardzo dziękuje.