Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pierwszy zdobyty numer, ale postępy wciąż strasznie wolne

(Ostrzeżenie: blog całkowicie początkującego - nic ciekawego)

Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu. Są jakieś postępy, ale strasznie wolne. Po kolei...

Próbowałem się zmusić do zagadania. Kilka razy się nawet udało, ale nie wyszło z tego nic ciekawego. Raz zapytałem set dwóch dziewczyn o najlepszy wg. nich sposób jedzenia jabłka. Ta ładniejsza była wyraźnie mną zainteresowana i chciała porozmawiać, ale jej koleżanka się spłoszyła i uciekła, ciągnąc ją za sobą. Innego dnia zmusiłem się do otwarcia direct. Dziewczyna była bardzo fajna, sympatyczna i pozytywnie zaskoczona, ale stwierdziła, że ma chłopaka i wydaje mi się, że mówiła prawdę.

Później wymyśliłem jak przełamać swój strach - skoro problemem jest tylko zagadanie, a potem już jakoś sobie radzę, to zrobię tak: najpierw zapytam o byle co (najbliższa apteka, sklep spożywczy, Starbucks itp.), a jeśli okaże się, że dziewczyna po odezwaniu się wciąż wydaje się atrakcyjna, a w dodatku sympatyczna (uśmiech), to odpalę directa: "Wiesz, tak naprawdę to po prostu chciałbym cię poznać". Wydaje mi się, że to rozwiązanie ma wady podejścia direct i indirect: Nie błyszczę bezpośredniością i szczerością, a dziewczyna od początku wie, że jest podrywana. Ale przynajmniej pozwala przełamać strach. A poza tym można odkryć dziewczyny, które na pierwszy rzut oka nie wydają się specjalnie atrakcyjne, ale to się zmienia, kiedy się nawiąże z nimi prosty kontakt.

I rzeczywiście podziałało. Przy pierwszej próbie udało mi się po raz pierwszy zagadać do dziewczyny przy innych ludziach. Wyszło trochę żałośnie, ale byłem z siebie zadowolony. Następnego dnia sam siebie zaskoczyłem - zobaczyłem piękną dziewczynę i instynktownie do niej podszedłem i otworzyłem direct, bez żadnych podchodów. Niestety za bardzo starałem się panować nad mową ciała i wyszło z tego coś żałosnego, więc się zaśmiała i poszła w swoją drogę - ale i tak się czułem zajebiście Smile Potem zagadałem do kolejnej dziewczyny: podchodzę i chcę użyć directa, ale z bliska wygląda na dziecko. Więc postanowiłem sprawdzić jej wiek otwarciem, które kiedyś sobie na taką okazję wymyśliłem:
Ja: Przepraszam, pewnie tu studiujesz?
Ona: Chodzę do XXX
Ja: To jest liceum?
Ona: Szkoła wyższa.
Ja: Bo widzisz, nie rozumiem waszego systemu edukacji. Jak to jest, że...

Zaraz po tym zamiast pociągnąć temat, powiedziałem, że tak naprawdę chcę ją poznać i to ją wystraszyło. I tak byłem zadowolony, że nie trzymałem się sztywno ustalonego scenariusza, chociaż wolałbym potrafić coś takiego zrobić zupełnie spontanicznie.

Coraz bardziej się irytowałem, że zagaduję kolejne kobiety i ciągle same porażki. Wydaje mi się, że za bardzo starałem się panować nad mową ciała i wyglądać na pewnego siebie i przez to wypadałem sztucznie. W ostatni piątek, kiedy jechałem do centrum znowu poćwiczyć, razem ze mną z autobusu wysiadła fajna dziewczyna. Postanowiłem zapytać na rozgrzewkę o najbliższy Starbucks. W końcu wyszło na to, że nie ma w okolicy, ale w centrum handlowym jest fajna kawiarnia (jakbym nie wiedział, tyle czasu w nim spędziłem Tongue ) i ona akurat idzie w tą stronę, więc może mnie zaprowadzić. Wyszło na to, że nie ma czasu, bo idzie do koleżanki, ale chętnie się spotka kiedy indziej i da numer Smile Jeden problem - do stycznia będzie poza miastem. Trudno. Kawałek ją odprowadziłem. Pomimo że często nie rozumiała, co mówię, sprawiała wrażenie zainteresowanej. Drobne kino na pożegnanie.

To mi poprawiło humor. Wracam do centrum handlowego (akurat musiałem zrobić zakupy) i uśmiechając się zadowolony z siebie próbuję nawiązać EC z mijanymi dziewczynami. Wszystkie nieśmiało ale szczerze się uśmiechają. Wszystkie. Dla mnie to po prostu magia. Ale byłem głupi, bo skoro udało się odnieść sukces, to już nie chciało mi się zagadywać do kolejnych dziewczyn. Przez weekend zrobiłem sobie przerwę - znowu byłem głupi. A w poniedziałek nie odważyłem się zagadać.

Wracam do prostej techniki. Najpierw jakieś niewinne pytanie, a jeśli dziewczyna okaże się sympatyczna i atrakcyjna, direct. Wymyśliłem też inną wersję:
Ja: Przepraszam, czy wiesz gdzie w okolicy jest apteka?
Ona: Bla bla bla
Ja: Ok, dzięki.
I odchodzę, a zaraz po tym podbiegam lub podchodzę i:
Ja: Wiesz co, to może zabrzmieć dziwnie. Co prawda to tylko pierwsze wrażenie, ale intuicja podpowiada mi, że możesz być kimś, kogo chciałbym poznać.

Wciąż muszę to przetestować w terenie. Poza tym ważne postanowienie: Jestem miłym, sympatycznym i nieśmiałym gościem. Nie ma co udawać, że jest inaczej. Więc zagadując po prostu będę sobą. Na razie zagadałem niewiele dziewczyn, ale wydaje mi się, że gdy nie udaję, reakcja jest lepsza.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Inquisitor

Zdobycie numeru nie powinno

Zdobycie numeru nie powinno być celem samym w sobie. Zwykle po rozmowie z kobietą po prostu czujesz czy ten numer warto brac czy też nie. A uwierz mi lepiej wziąć jeden numer po dobrym raporcie niz 10 numerów tylko dla liczby

Portret użytkownika NieZwykły

@Inqusitor zgodze się z tobą

@Inqusitor
zgodze się z tobą w 100%. Bo na przykład jak pójdziesz na balet z nastawieniem żeby "coś wyrwać" to na bank pójdzie ci kijowo.. Musisz wyjść z założenia że zagadujesz nie po to by domknąć numerem tylko po to ,żeby poznać nową atrakcyjną i być może inteligętną osobę Smile Ja np. podbiłem do typiari na mieście i niestety nie dało mi się zgarnąć numeru ale potem spotkałem ją na lodowisku , miło się gadało itp. i wtedy dopiero mi się udało Wink
Spróbuj się jakoś przełamać Smile masz o tym kupę blogów Smile Zajrzyj zresztą też do mojego "Zagram Va Banque" Smile
Nic na silę Smile
Powodzenia

Portret użytkownika tral12123

Nie idz na ilosc tylko na

Nie idz na ilosc tylko na jakos i dopinaj to do konca.
Ucz sie od chlopakow ze strony i poczytaj troche lekturek to cos ci sie uda w koncu !.

Jestem w tej samej sytuacji.

Jestem w tej samej sytuacji. Niby nie mam żadnego problemu z podejściem i zapytaniem się o drogę czy coś w tym rodzaju. Czasami się uda pogadać trochę dłużej ale z numerami jest ciężko.
Całe życie myślałem, że kwintesencja to samo przełamanie, podejście i dalej to już z górki.
Niestety wszystko wygląda trochę inaczej.

Ostatnio stoję sobie w tramwaju obok mnie jakiś koleś gapi się na bardzo ładną dziewczynę. Zagaduję o jakąś głupotę. Pogadaliśmy jakieś 5 min, wysiadła na moim przystanku próbuję od niej wziąć numer i oczywiście zostaję wystawiony tekstem "mam chłopaka".

Najlepsza była mina tego kolesia co się gapił z jaką łatwością poszło mi zagadanie do tej dziewczyny. Wku*wienie na maksa, mina kota ze Shreka.

Ale co to ma za znaczenie. Brak sukcesów.

Powaznie tak sadzisz? Ja

Powaznie tak sadzisz? Ja uwazam, ze odnosisz sukcesy. Przelamujesz swoje leki, a to jest duzy sukces. Podnos stale poprzeczke i badz konsekwentny, a dotrzesz do celu. Pozdrawiam

U mnie jest ten problem, że

U mnie jest ten problem, że wciąż nie potrafię się przełamać, żeby zagadać. Wczoraj w centrum handlowym po prostu pytałem o proste rzeczy (najbliższa apteka itp.) i odchodziłem. Następnym razem spróbuję trochę to przedłużyć i wtedy odejść. A następnym razem znowu odrobinę podniosę poprzeczkę. Może w ten sposób uda mi się wreszcie się przełamać.