Cześć.
Postaram się to streścić.
Byłem z dziewczyną ponad 5 lat. Było nam bardzo dobrze, kochaliśmy się naprawdę i myśleliśmy oboje o wspólnej przyszłości. Pod koniec września rozstaliśmy się. Rozstawaliśmy się już wcześniej ale zawsze wracaliśmy po kilku dniach. Przyczyną rozstań były moje flirty z innymi, jakieś głupie smsy ale ją to bolało oraz to, że czasami byłem niedostępny, jakiś przybity i trwało to wiele dni, przez co twierdzi że nie dogadywaliśmy się. Ostatnim razem też o to poszło.
Tym razem rozstaliśmy się na dobre. Kocham ją bardzo, uświadomiłem to sobie dopiero teraz, i wiem co czuła kiedy pisałem z innymi, bo teraz ja cierpię jak widze ze ma kogoś.
Poznała go jakiś miesiąc temu u koleżanki na imprezie, narazie to tylko kolega. Ale ona mówi mi że sobie przemyślała, nie chce wracać i że chce sobie ułożyć życie na nowo. Nie chce się spotykać choć chce utrzymać kontakt, wkońcu tyle dla siebie znaczyliśmy i przeżyliśmy masę pięknych chwil.
Wiem też, w końcu to sobie uświadomiłem, że przyczyną moich gorszych chwil jest skłonność do depresji. I te flirty na boku pewnie były jakiimś sposobem na radzenie sobie z problemem. Niestety nie umiałem jej wcześniej powiedziec co się ze mną dzieje, że mam problem bo sam go nie rozumialem.
Powiedziałem dopiero teraz, ale już jak spotyka się z innym. Stanęło na tym, że mam zrobić porządek ze sobą, iść do specjalisty, a jak mi się polepszy to dopiero wtedy jakiś kontakt możemy mieć.
No i pytanie co robić? Bardzo mi na niej zależy. Oczywistym jest, że muszę nauczyć się radzić z depresją, żeby w przyszłości nie było powtórek. Tylko jak za jakiś czas, ona się w nim zakocha na dobre? Czy można liczyć na to, że po tylu latach naprawdę fajnego związku dziewczyna tak szybko nie zapomni i coś w niej zawsze będzie? Bo ten nowy to przypadek, po prostu się nawinał i jest.
Skoro sama Ci powiedziała, że nie chce wracać - to powiedz mi tak szczerze, czego od nas oczekujesz? Przykro mi, ale na siłę nic nie zrobisz.
"Czy można liczyć na to, że po tylu latach naprawdę fajnego związku dziewczyna tak szybko nie zapomni i coś w niej zawsze będzie? Bo ten nowy to przypadek, po prostu się nawinał i jest."
A skąd wiesz, że przypadek? A może ją będzie bzykać, spędzać wieczory i ranki , będą chodzić na spacery, jeść razem śniadania?
Uświadom to sobie - wszystkie drzwi są dla was zamknięte bezpowrotnie, skończyło się - tyle.
Im szybciej sobie to wbijesz do głowy, tym lepiej dla Ciebie.
Ludzie się rozstają po 15,25 latach i co...
Moja rada - idź w jej ślady.
Moja bezczelność teraz przejdzie samą siebie
"Wiem też, w końcu to sobie uświadomiłem, że przyczyną moich gorszych chwil jest skłonność do depresji."
Poprawiłeś mi humor teraz.
A o samobójstwie też myślałeś? - w Końcu ludzie z zaburzeniami emocjonalnymi mają do tego skłonności nie?
Chyba, że samobójstwo i depresja to temat tabu - w takim razie przepraszam, nie chciałem.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Ogólnie nie nastawiam się na nic. Teraz moim celem jest odzyskanie równowagi duchowej. Może przez ten czas mi minie, spojrzę na to z innej strony.
Wiem też jak bardzo upartą dziewczyną jest, jak coś powie to później się tego trzyma choćby było jej z tym źle. Dlatego tym trudniej byłoby do niej wrócić, nawet jeśli by chcciała to powie że nie.
A ogólny plan działania pewnie jest taki jak zawsze, olewka i czekać aż sama się odezwie.
Eh ale to wszystko boli, najgorsze, że gdybym wiedział o swoim problemie kilka lat temu to może bym go rozwiązał a teraz byłbym w szczęśliwym związku.
nie pitol chłopaku jaki problem z depresją pewnie Ci to wmówiła a Ty sam w sobie szukasz winy żeby wytłumaczyć sobie jej zachowanie bo przecież ona taka kochana nie zrobiła by mi tego kurwa też tak kiedyś myślałem szukałem w sobie win i problemów bo ją idealizowalem ale wyszło szydło z worka. Nie wmawiaj sobie że to przez Ciebie głowa do góry i ruszaj na łowy niech zatęskni
"Wiem też jak bardzo upartą dziewczyną jest, jak coś powie to później się tego trzyma choćby było jej z tym źle. Dlatego tym trudniej byłoby do niej wrócić, nawet jeśli by chcciała to powie że nie"
"A ogólny plan działania pewnie jest taki jak zawsze, olewka i czekać aż sama się odezwie"
"Evrybody lajs"
"Eh ale to wszystko boli, najgorsze, że gdybym wiedział o swoim problemie kilka lat temu to może bym go rozwiązał a teraz byłbym w szczęśliwym związku."
"I te flirty na boku pewnie były jakiimś sposobem na radzenie sobie z problemem."
Co ty pierdolisz?
Jak masz depresje, problemy czy inne...dolegliwości to kurwa ruszasz dupe i idziesz do psychologa ewentualnie psychiatry , a nie usprawiedliwiasz się hm...."filtrami" ?
Ja sobie cenię arogancję, lekką bezczelność - ale nie lubię egoizmu. Twój temat przypomina mi podobną sytuację , w której moja wiara w idealizm świata została bardzo naruszona - i tak teraz jak czytam, to pasowalibyście do siebie.
Ja jestem głupim gnojem który od życia nie chce więcej niż, i na prawdę nie jestem żadnym przykładem do naśladowania - jeżeli to będzie jakiś wyznacznik - to nie spotykam się z nikim od ponad pół roku - ale są jakieś granice.
Fakt zrobiłem błąd
Faktycznie czas przewartościować swoje ideały.
Dużo mądrości życiowej.
Ps - Myślę, że nie wróci , więc nie ma co robić sobie nadzieji.
Ps2 - Nie utrzymuj z nią żadnego kontaktu.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
No z ta moja deprecha to niestety prawda. Wezmę się w garść, muszę to zrobić. Jeśli się uda i wróćimy do siebie - super, jak nie trudno ale na pewno będę bogatszy w wiele doświadczeń.
"No z ta moja deprecha to niestety prawda"
Nie rozśmieszaj mnie, coś więcej?
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Wiesz, czsem człowiekowi coś dolega ale sam nie wie co. Tak ja miałem, że już od końca liceum co jakiś czas miałem doła. Tylko nie dzień, dwa tylko ze 2 tyg albo miesiąc, tak, że żyć się odechciewało. No i się tak męczyłem i nią też, bo ona przeżywała a nie wiedziała co mi jest, sam nie wiedziałem, że to trzeba leczyć. Teraz się umawiam do specjalisty i może mi pomoże, mam nadzieje.
Może i racją że to egoistyczne podejście, że kreciłem na boku a usprawiedliwiam to sobie że chciałem odreagować..
Byles w zwiazku a uganilas sie za innymi laskami >? wlasnie przez takich kolesi jak ty potem laski sie w sobie zamykaja i do chuja ciezko je otworzyc ..
Teraz mozesz flirtowac do woli juz ci nic nie grozi szczescia zycze ..
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
Nie obwiniaj się po prostu zwaliła winę na Ciebie. Przyczyna leży gdzie indziej.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
BAYT niekoniecznie. Ja tez niedaawno bylem z taka co co chwile miala depresje i ciagle doly. I teraz chyba juz razem nie jestesmy bo miesiac sie nieodzywa. Wydzwanialem, pisalem i nic cisza. A juz wlasnie niejednokrotnie widzialem ze ma depresje. Ziom nie mysl ze teraz ironizuje ale jeslifaktycznie tak masz to umow sie z specjalista bo wiem jak takie cos meczy partnera.
tego tematu nie powinno tutaj być czytałeś regulamin :/ na forum nie piszemy jak odbić byłą bo jest to strona o uwodzeniu
ale masz jakieś blogi i artykuły o tym tam poczytaj może będzie coś pomocnego
http://www.podrywaj.org/jak_odzy...
"To nie prawda, że zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest. Otwórz się na zmiany, nie walcz z nimi." Spencer Johnson