Dalsza część historii po:
http://www.podrywaj.org/wszystko...
i coś w rodzaju spowiedzi oraz pukania (w dno od spodu) po pomoc.
Z tamtą "panną z przełęczy" pojechaliśmy w te Bieszczady. Błądziliśmy sobie po lasach i spaliśmy w jednym namiocie, ale tak zatwardziałej laski to jeszcze w życiu nie spotkałem. Raz, że chyba dziewica, na co wszelkie znaki wskazują, co w jej wieku (22) deko mnie zaniepokoiło. Dwa, że z tak stanowczym oporem przy jakichkolwiek manewrach poniżej pępka jeszcze się w życiu nie spotkałem (natychmiastowe i stanowcze stwierdzenie, że będę sobie musiał odpuścić) i dalsze próby spaliły na panewce. I sobie w zasadzie odpuściłem, bo też i "ognia" między nami żadnego nie było, aż się odechciewa. Spotkaliśmy się jeszcze parę razy, ale zamiast się to rozwijać jakkolwiek w stronę seksualną, zaczęło się cofać. Z resztą co może wyjść z późnojesiennych wycieczek na rower albo z psem...
Zawodniczka chłodnikoodporna, PnP też nie działa, spokojnie je przeczekuje po czym dąży do kolejnego spotkania. Na spotkaniu zaś nic się nie rozwija. Ale przynajmniej fajna kumpela na wyjazdy się znalazła, odporna na przemarzanie i długą jazdę pociągiem
Odpuszczam sobie bliższą znajomość, bo zęby na niej zjem a nic nie wskóram. Odrobinę tylko szkoda, bo fizycznie mi się podoba, a to naprawdę rzadkość.
Nawet była raz u mnie w domu, z czego też nic nie wyszło mimo wspólnego rozgrzewania się przy kominku i ogólnie fajnego klimatu.
No właśnie, w domu... jeśli ten półtorapokojowy barak z przyległą do niego psią budą i wiatą na motor można nazwać domem. To taka ładna "altana" czy pieron wie co, dokąd uciekłem z blokowiska, zbudowałem to coś grzecznościowo na terenie z ciągniętym od sąsiada prądem ale bez dostępu do wody. Jedna z tych rzeczy, które mi się udały w ostatnich 2 latach po ucieczce z toksycznego związku. Tak, panowie, miasto czasem dobija, a tu mam 300m do pracy przez las i sikorki na parapecie nad ranem, zające, bażanty i nawet raz sarny zajrzały. Bardzo pozytywne. Tak więc i na codzień jeśli gdzieś nie wyjadę, na spotkanie jakiejkolwiek babeczki szanse nikłe
No i co z tego, że uchodzę za gościa z "jajami", że się na to zdecydowałem... Do pieca z takimi jajami, nie mają nic wspólnego z tymi, o których traktuje motto tej strony.
Wybierałem się parę razy na NG, zawsze jednak po pracy, więc zmęczenie daje o sobie znać i nic nie wskórasz, kiedy tak na prawdę tylko ziewanie a nie podrywanie Ci w głowie. Tylko czasem w nocy organizm domaga się dymania, spać nie daje i ponad wszystko, co sobie zdołałem wypracować, wypływa poczucie klęski. Seks już zapomniałem co to jest, z resztą w tym co pamiętam przebija się stres i upokorzenie, jako główne skojarzenia z tą dziedziną życia. Mało optymistyczne i też nie nastraja do dążenia z panną w tę stronę. A o tym, że może być fajnie i bez zbytniego starania się, tylko czytałem. 27 lat i jedna, jedyna laska "na koncie" oraz nadal to natrętne skojarzenie, że te skoki do łóżka raz na parę miesięcy były tylko dlatego, że i tak uparła się za mnie wyjść. Ze wszystkimi poprzednimi najdalej doszedłem do jakichś tam pieszczot. Paradoksalnie, odkąd przeczytałem tę stronę, straciłem wiarę w to, że kiedykolwiek będę mógł po prostu się z dziewczyną normalnie przytulić, pokłócić, przespać i zrobić tyle innych rzeczy. A w bezpośrednim kontakcie z nimi ochota szybko do reszty mnie opuszcza.
I tak sobie dzisiaj siedzę i rozkminy mnie dziwne nachodzą po kolejnej nieprzespanej nocy. Pewnie wylazł z tego pijacki bełkot, sorry dla tych, którzy tu dobrnęli. Albo potraktujcie to jako przestrogę. Pies, las, samochód i motocykl są jak to młodzież mówi "wporzo", ale ludzi nie zastąpią. A po głębszym przemyśleniu stwierdziłem, że tak na prawdę nie mam już żadnych znajomych, kolegów z pracy nie licząc. Z tymi, z którymi jeżdżę w podróże, siłą rzeczy za ok. 2 miesiące kontakt się rozleci. Kompletnie nie pamiętam, jak się poznawało ludzi. Jakichkolwiek, nie bacząc w tej chwili na płeć. Normalnie czarna magia, skąd ludzie znajomych wytrzaskują. Gdzieś z zakamarków wspomnień wydobyłem to, jak kiedyś poznawałem dziewczyny, jeszcze kiedy dostęp do internetu był co najwyżej ciekawostką, a jednak intuicyjnie zachowywałem się (do pewnego momentu znajomości) tak, jak lewa strona opisuje. I się dało, ale gdzieś po drodze tę intuicję zgubiłem.
Qrva, to się właśnie nazywa samotność. Nie dopuszczajcie do tego. I do niewyspania też, bo tylko wzmacnia czarne myśli. Właśnie dostałem SMS od niej, czy w czwartek się z nią spotkam. Nie, kuwa, nie będę wypełniaczem czasu pomiędzy końcem zajęć na uczelni a ostatnim nocnym autobusem do Mikołowa. Lecę z psem pobiegać, bo już jego pora nadeszła i smycz przyniósł. A w tym czasie coś jej odpiszę. Tylko mi ten wkurv opadnie.
Odpowiedzi
Nie wiem czemu, ale uwielbiam
wt., 2011-11-22 19:14 — SemperFiNie wiem czemu, ale uwielbiam Twoje blogi. Mimo, że dzieli nas prawie 10 lat różnicy i nie tylko to często miewam podobne odczucia jak te o których piszesz.
NO właśnie
czw., 2011-11-24 15:33 — EasyBeśNO właśnie SemperFi.
Napisałem to ostatnio, pod Twoim wpisem na blogu. o czym oboje powinniście pamiętać.
Gyver - napisz do mnie, to się umówimy. Katowice u mnie blisko.
I przestań kuffa marudzić

A co do laski - po prostu, nie wykorzystałeś "nauk strony", czyli - dąż, ustąp, ale dąż. Jeden krok w tył, i znowu swoje. Za dużo "się pierdolisz" [cyrtolisz].
Masz motor, to wiesz: po kapie, i do przodu!!!
Jeśli dziewica, a może też tylko 1 kolesia miała, i ma opory:
Ty jesteś Samiec.
Komfort
zdecydowanie
działanie
bezpieczeństwo.
coś musiałeś "spartolić", waćpanie
Zapytaj _kuba_ i Ronlouis. Wyślij im PW albo coś.
I DO CHUJA ZAMKNIJ STARY ZWIĄZEK!!! KURWA TRUMNA DAWNO JUŻ SKREMOWANA I DO PIACHU POSZŁA!!!