Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przemiana

Witam,
Na wstępie chciałbym się przywitać, ponieważ jestem tu nowy. Ten wpis raczej nie wniesie nic nowego do tematu, zdaję sobie z tego sprawę, ale traktuję go po prostu jako terapię.
Zacznę od tego, że w moim przypadku nie było do końca tak, że to dziewczyna mnie rzuciła. Po 2 latach w sumie fajnego zwiazku zaczęło się zupełnie pieprzyć (Muszę tu zaznaczyć, że był to moja pierwsza tak poważna relacja). Ja bylem zupełnie znudzony i dawałem jej to odczuć, a poza tym ona nie chciała/nie potrafiła zmienić rzeczy, o które walczyłem od początku tego związku(zawalanie codziennych obowiązków itp.).
Miałem wrażenie, że ona ciągnie mnie w dół, co potwierdzali również moi znajomi. W końcu ona powiedziała, że odchodzi (było to mniej więcej równo rok temu). Poczułem ogromną ulgę, że nie musiałem sam tego skończyć. Spłynęło to po mnie jak woda po kaczce i przez jakiś tydzień w ogóle się z nią nie kontaktowałem. Ona zaczęła strasznie tęsknić i dzwonić do mnie, sama próbowała podtrzymać kontakt. Ja mimo,że zostały we mnie uczucia do niej, chciałem wtedy po prostu odpocząć od tego związku. Miałem zresztą mało wolnego czasu, żeby myśleć o niej. Szkoła, praca a w wolnych chwilach spotkania ze znajomymi, których trochę zaniedbałem przez 2 lata bycia w związku. Ona zaczęła się bardzo starać. Żeby sie wchodzić zbędne szczegóły powiem, że przez ok pół roku po rozstaniu spotykaliśmy się i sypialiśmy ze sobą, a ona bardzo chciała wrócić, ale ja bałem się tego powrotu, mimo że ciągle coś do niej czułem. Stopniowo zaczeliśmy się oddalać od siebie. Ona co sama podkreślała, próbowała się ze mnie wyleczyć i chyba jej się to udało. Najgorsze, że chyba chciała zemścić się na mnie bo zaczęła w bardzo otwarty sposób pokazywać jak jest jej teraz dobrze i jak świetnie bawi się beze mnie. Zaczęła traktować mnie w sposób na jaki na pewno sobie nie zasłużyłem i w jaki nigdy bym się po niej nie spodziewał. Możecie się tylko domyślać co było dalej. Tak, dałem się wciągnąć w tę jej grę i dałem się upokorzyć. Działałem zupełnie nieracjonalnie. Chciałem do niej wrócić, mimo że wiedziałem że nie ma to żadnego sensu. Żałuję tego, ale może musiałem dosięgnąć dna, żeby coś zrozumieć i żeby dokończyć przemianę, którą de facto rozpocząłem zrywając z nią rok temu. Tak trafiłem na to forum. Dziękuję wszystkim, którzy je współtworzą, bo naprawdę jest to potężna dawka motywacji i otwiera nieco oczy na pewne społeczne mechanizmy.
Chciałbym, aby moja przemiana dotyczyła wszystkich sfer życia, nie tylko relacji z kobietami. Chcę po prostu stać się bardziej pewny siebie. Zauważyłem, że nie wykorzystuję w pełni swoich możliwości i moje życie mogłoby być znacznie ciekawsze, jeśli zacznę pracować nad sobą.
Jest już nieco lepiej bo przede wszystkim zmieniłem pracę na bardziej perspektywiczną i związaną z moimi studiami, wróciłem do codziennych ćwiczeń i zaczynam o niej zapominać. Zaczynam traktować to rozstanie jako szansę na coś lepszego Wink
Jak określił bym swoje obecne relacje z kobietami? Nie jest ze mną jakoś bardzo źle. Potrafię wzbudzić zainteresowanie kobiety i wiem, że wielu się podobam. Mam jednak problemy z domknięciem i nie wykorzystuję swoich atutów. Często niestety brakuje mi pewności siebie, zwłaszcza po ostatnim związku. Za swoje największe ograniczenie uważam to, że jestem marnym tancerzem.
Będę wdzięczny za wszelkie motywujące komentarze. Mam nadzieję, że następny wpis będzie już zawierał jakiś konkretny opis z działań w terenie.