Witam,
niech zgadnę... rzuciła Cie? A może zlała Cię już na wstępie? Przespała się z najlepszym kumplem? A może uwierzyłeś że będziecie już do końca razem? Zerwałeś bo Cię wkurwiała i teraz zabolało jak ją zobaczyłeś z innym na spacerze/imprezie/fb? Skąd wiem? Chyba się domyślasz. 
Jeżeli wszedłeś tu, bo jesteś jednym z tych kilkunastu procent, którzy po prostu chcą ulepszyć swoją technikę, tudzież podzielić się wrażeniami z kolejnych "domknięć", możesz sobie darować ten wpis, co najwyżej przeczytać go z czystej ciekawości.
O czym on jest? O czymś, bez czego nie tylko nie wyjdzie Ci podryw, związek, ale generalnie ciężko będzie zrobić cokolwiek konstruktywnego w życiu. O wewnętrznym spokoju, pogodzeniu się z faktami, o solidnych fundamentach. O NIE OKŁAMYWANIU SAMEGO SIEBIE. Boli? Niech boli. To normalne, że boli. W fizyce cząstek występuje dualizm korpuskularno-falowy, w istocie człowieka dualizm psycho-fizyczny. Jak przypadkiem wylejesz gorący olej na łapę to też boli. Masz do siebie pretensje? Udajesz, że nic się nie stało? Pozwalasz sobie tam grzebać każdemu kto ma na to ochotę bo "takie fajne mięsko i bąbelki". Czy może lecisz pod zimną wodę, kupujesz maść na oparzenia i chronisz łapę żeby nikt jej nie dotykał, bo się szybciej zagoi.
To czemu jak Cię ktoś kopnął w dupę udajesz że nic się nie stało? To ma prawo boleć tak samo jak ręka wsadzona w gorący olej. O tym jak się zachować po zerwaniu było pisane już setki razy, mogę co najwyżej podsumować:
1. Wyjmujemy rękę z oleju! Żadne smsy, żadne fejsbuki, nasze klasy czy inne wynalazki.
2. Zimna woda! Idź pobiegać, wykrzycz się gdzieś w lesie. Pogadaj z kimś życzliwym, ale jednocześnie doświadczonym, ktoś z rodziny, znajomy - byle (jak to się mówi) z niejednego chleba piec jadł, ktoś kto niejedno przeszedł w relacjach damsko-męskich, a mimo wszystko stoi twardo na ziemi i cieszy się życiem, uśmiecha i wie czego chce od życia. Ktoś, kto Cię nie zlekceważy, ale w życzliwy sposób pozwoli Ci spojrzeć na to wszystko z innej, szerszej perspektywy. Poczytaj porady "starych wyjadaczy" z tej strony: Marso, Gdacjan, Bane i itp. Zapytaj sam siebie czy była aż taka wyjątkowa (banał, ale z życia wiem, że banały są tak oczywiste, że ludzie pod wpływem emocji im zaprzeczają i szukają dziury w całym).
3. Maść na oparzenia! Kolejny banał - hobby. Nie masz, to poszukaj
Ja Ci nie powiem co masz robić, niech to będzie pierwsza lekcja dochodzenia do tego czego w życiu chcesz - przełamanie apatii. Męska decyzja, obojętnie czy to będzie zbieranie znaczków, czy tajski boks, sklejanie modeli czy nurkowanie, lepienie garnków czy mecze wyjazdowe, Ty masz się w tym dobrze czuć - Ty i tylko Ty. Nie cały świat, nie społeczność PUA, nie Twoi koledzy. A tym bardziej nie Twoja była, która Ci mówiła, że lubi facetów bez karku, a Ty ważysz 60 kilo, że uwielbia jak facet interesuje się sztuką i poezją, a Ty wolałeś oglądać KSW, ona mówiła że zawsze jej się podobał latynoski typ urody, a Ty jesteś "czystym Aryjczykiem". Nie kurwa! Nie bierz koksów, nie studiuj Picassa, nie farbuj włosów i nie chodź na solarkę! Jeżeli masz co do tego jakieś wątpliwości to polecam lewą stronę. Poglądy mam prawicowe, ale na stronie podrywaj.org odsyłam wszystkich w lewo. Dałeś się jej podpuścić jak dziecko, które potrzebuje akceptacji. A jeżeli ona nie potrafiła dostrzec w Tobie mężczyzny i zaakceptować Cię, tylko robiła psychiczne podjazdy żeby Cię zdołować i sprawdzić, a Ty co gorsza zamiast stać twardo na ziemi zacząłeś się zastanawiać co jest z Tobą nie tak to... oboje nie byliście siebie warci i tyle. Starczy.
Banał nr 3 - inne też mają. Nie szukaj nic na siłę, ale jeżeli lubisz przebywać w kobiecym towarzystwie, chociażby rozmawiać, flirtować, dobrze się czuć, to sobie tego nie żałuj. Jeżeli dalej myślisz o byłej, to się nie pakuj w kolejny związek "forever & ever", tylko po to żeby o kimś zapomnieć. Bo albo się spantoflisz w nowym związku i wpadniesz z deszczu pod rynnę, albo udając że z kimś jesteś szczęśliwy, natkniesz się któregoś pięknego dnia na swoją byłą i poczujesz ze zdwojoną siłą, że okłamujesz sam siebie. Prędzej czy później dojdziesz do punktu wyjścia, czyli obrazowo mówiąc, nie wchodź na ślepo do kuchni, bo mimo że coś tam ładnie pachnie, to prędzej czy później chodząc po ciemku znowu trafisz jak patelnię z gorącym olejem... inną albo... tą samą.
Po prostu skup się na tym żeby miło spędzać czas. Powoli, przyjdzie czas, kiedy sam stwierdzisz, że zaczęło Ci wychodzić tak samo z siebie.
4. CZAS - Zagoi się, będzie blizna, ale się zagoi, tylko pozwól żeby się zagoiło. Spokój i długie powolne ruchy, praca nad sobą i spokój. Jak boli to dalej maść, może inne składniki maści + 0 kontaktów z byłą, 0 dotykania bąbli, a jak ktoś będzie chciał dotknąć bąbelka, bo nie ma swojego życia, tylko myśli że może sobie zrobić rozrywkę w postaci "M jak Miłość" z Twojego życia, to niech najzwyczajniej spierdala i daj mu to odczuć. Jak jest mądry to zrozumie co zrobił źle, jak nie, to niech spierdala tym bardziej. Jeszcze raz LEWA STRONA i rady Gracjana, jeszcze raz historia BANE'a.
Małe podsumowanie. Ta strona została stworzona z myślą o ludziach, którzy osiągnęli już równowagę i chcą po prostu nad sobą pracować. Ale świat tak jest ułożony, że dużo ludzi szuka tu sposobu stanięcia na nogach, swoistej internetowej poradni psychologicznej. Z racji, że jestem życzliwym człowiekiem, napisałem taki wpis. Też dlatego, że kiedy ja miałem ciężkie momenty, to byli ludzie którzy mi pomogli.
Dostrzeż 2 rzeczy - życie nie składa się z Twojej byłej, jest na prawdę duża paleta fajnych rzeczy do zrobienia i fajnych kobiet do spotkania. Uświadom to sobie, a z czasem osiągniesz wewnętrzny spokój - siłę, która jest podstawą prawdziwej, nie udawanej pewności siebie - ta z kolei jest podstawą dobrego podrywu i tej niesamowitej przyjemności z przebywania z tak fascynującymi stworzeniami jakimi są kobiety. Całej tej przyjemności z flirtu, panowania nad sytuacją i po prostu bycia szczęśliwym i dawaniu szczęścia komuś.
Chcesz spojrzeć z szerszej perspektywy i zobaczyć, że nie jesteś wyjątkowy, Twój związek nie był wyjątkowy, ani Twój ból nie jest wyjątkowy? Że inni też mają mniejsze lub większe przejścia i że od wieków tak się toczy i przez wieki jeszcze tak będzie? Ja wierzę, że Cie boli, 3/4 tego wpisu o tym świadczy że wierzę i nie zaprzeczam. Ale jeżeli chcesz mocnego zderzenia z życiem, to pójdź do hospicjum. Tam są ludzie siedzą przy łóżkach 5 letniego dziecka po chemioterapii, któremu lekarze dali góra 2 miesiące życia. Tam ludzie opiekują się sparaliżowanymi, chorymi na stwardnienie rozsiane i inne badziewia tego świata. Są łzy, ale jest i uśmiech - cieszą się z małych szczęść, nowej zabawki, tym że ktoś zaczął palcem ruszać. Pójdź do domu dziecka, powiedz że chcesz pomóc, tym na pierwszy rzut oka nieznośnym, opryskliwym dzieciakom, którym jak okażesz trochę bezinteresowności to najpierw będą patrzyły na Ciebie jak na ufo, a potem przyślą Ci nawet po kilku latach smsa z życzeniami na święta komuś, kto czasem im powiedział dobre słowo, zabrał na wycieczkę i nie zraził się ich "kid schieldem" na dzień dobry. Może to Ci pozwoli odetchnąć i spojrzeć na FAKT, że rzucenie przez Twoją byłą to nie najgorszy kataklizm w dziejach.
A na koniec jeżeli "stara gwardia" z tej strony jest dla Ciebie mało "stara" i mało "gwardia", bo nie piszą o nich w fakcie i nie występują w tańcu z gwiazdami. Ani nawet DavidX, Mystery, czy Bad Boy Cię nie przekonują to może ktoś o kim czytałeś na lekcjach polskiego przemówi Ci do rozsądku i utwierdzi w fakcie, że trzeba się ogarnąć i osiągnąć spokój wewnętrzny, przestać się miotać i udawać przed samym sobą, tylko zrobić to co trzeba - odstawić olej, zimna woda, maść i czas, żeby wrócić do siebie żeby być sobą i potrafić uszczęśliwiać piękne kobiety nie powierzchownością, a wewnętrzną siłą. Takie małe poetyckie podsumowanie podstaw Gracjana:
Adam Asnyk "Miejcie nadzieję"
Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.
Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.
Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.
Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...
Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość
Odpowiedzi
Jak dla mnie, słaby pomysł na
sob., 2011-11-05 16:55 — RainJak dla mnie, słaby pomysł na zrobienie blogu na siłę. Wszystko, co tu opisałeś, to dla mnie i myślę, że dla wszystkich, oczywiste. Mimo wszystko, może kogoś zmotywuje tekst.
Nie łam się, bo komuś się Twój blog nie spodobał ; ).
Ta piosenka Asnyka jest
sob., 2011-11-05 17:27 — FanTa piosenka Asnyka jest genialna. Aż przeszły mnie ciary na plechach jak przeczytałem 'miejcie nadzieję'. Ech, te wspomnienia...!
Dzięki za przypomnienie.
JAcek Wójcicki śpiewal
sob., 2011-11-05 18:06 — Robek86JAcek Wójcicki śpiewal miejscie nadzieję. Mi sie tam wpis bardzo podoba, mimo, ze na stronę trAFIŁEM JUŻ wyleczony, to sam wpis mi się podoba
Adam Asnyk jest autorem słów,
sob., 2011-11-05 18:09 — FanAdam Asnyk jest autorem słów, Wójcicki zaśpiewał.
EDIT:
Jak dobrze kojarzę, to ta piosenka została stworzona albo przed albo po powstaniu styczniowym, także miała duży wpływ na 'kulturę' naszych rodaków w tamtych czasach. Oczywiście, ma wpływ i na dzisiejsze życie. Dla mnie piosenka bombowa, bardzo życiowa i osobiście mnie motywuje do działania.