Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wszystko na odwrót, cz. 2

Tym razem wybrałem kategorię "na wesoło". Trudno bowiem moje "wyczyny" na poważnie na razie odbierać. Ot, bardziej dokumentacyjny/humorystyczny wpis niż akcja. No i parę sytuacji jako przykłady, bo min. po to jest blog.

Po poprzednim wpisie o ile komuś chciało się czytać (http://www.podrywaj.org/wszystko...) umówiłem się z panną, bo jej powiedziałem, że czas mam w weekend, ale jadę w Bieszczady i pomyślałem, że mogłaby dołaczyć. Umówiliśmy się na małą posiadówę nad mapą w pubie B, który ma dość specyficzny klimat i jest ogrzewany piecykiem typu "koza", przy którym wprost uwielbiam siedzieć. Nie ma to jak palcem po mapie w blasku ognia szurać.
I tym razem parę rzeczy spaprałem, wszystko poszło "nie tak" ale w dobrym kierunku. Parę ewidentnych ST też poleciało, oj jak Wam dziękuję za wiedzę, że coś takiego istnieje, BTW niezły sport. Przez durny bankomat spóźniłem się jakieś 5 minut, na co ona od razu, że "za karę" mam żółtą kartkę i że w takim razie idziemy do pubu, który ona zaproponowała jako bardziej klimatycny (był po drodze do mojego). Jaka cwana, już na łeb włazi - pomyślałem i odparłem, że karteczki z notesików to zbierałem w podstawówce, a w tym pubie jestem już umówiony z kimś, więc pójdziemy tam gdzie mieliśmy. Mały foch, ale poczęstowała mnie fajką i lecimy do B. No cóż. Nie przewidziałem, że tydzień temu B został przejęty przez jakiegoś mruka, przemalowany na ciulowy kolor a zamiast piecyka wstawiono elektryczny kominek. Wtopa jak pieron, bo w takim klimacie nie pozostaje nic innego jak przyznać jej w duchu rację co do wyboru miejsca, ale przynajmniej miałem jej się okazję przyjrzeć. Rzeczywiście ładna, a różne kolory oczu zawsze mi się podobały. Siedzenie na krześle po drugiej stronie stolika to nienajlepsza strategia, wiec dopiwszy herbatę spadamy, zostawiając kasę na talerzyku (jej pomysł) bo gość nie raczy się nawet ruszyć. Idziemy przytuleni, aczkolwiek to była moja inicjatywa prawie bez odzewu.
Wybór następnego miejsca pozostawiłem jej z tej prostej przyczyny, że po knajpach nie hulam i moje wiadomości w tym zakresie są sprzed 6-7 lat. Włazimy, ona bierze piwo a mnie ch.j strzelił. Z bliższego kontaktu będą nici, bo się chyba porzygam jak mi panna będzie piwskiem capić. Wątpliwość z miejsca wyraziłem choć trochę delikatniej, na co ona "to mam przestać z twojego powodu piwo pić". "Nie, twoja sprawa co zamawiasz, ale wiesz co się z tym wiąże". Niewiele myśląc mówię "chodż tu, zanim słomki dotkniesz" i sprzedałem jej solidnego kissiaka. Zmiękła, hehe, ale zaraz wyjeżdża z tekstem "co z ciebie za facet, że piwa nie lubi". Na ucho "Jeszcze się przekonasz" po czym jak zupełnie obcy facet siadam na kanapie. Przebiegu wycieczki po mapie relacjonować nie będę, przy okazji zwykłe gadki, ale na prawdę nie miałem ochoty przybliżać się i czuć tego piwnego oddechu. Dałem się jednak namówić na łyka, bo podobno jakiś super smak, a wiadomo jak czegoś nie spróbujesz to się nie dowiesz czy smakuje. Fuck, jakieś ziołowe paskudztwo, musiałem drugą colę zamówić.
Przy wyjściu chciała, żebym jej torebkę potrzymał jak będzie w toalecie. Ja jej na to, że trzeba było wózek zakupowy na tą torebkę wziąć, skoro jej za ciężko. Fajna minka jak to usłyszała, po czym się zaczęła tłumaczyć, że książki tam ma a nie jakieś głupoty.
Idziemy do parku. Za rękę. Całe szczęście, bo już mi się brak rękawic dał odczuć w palce. Zapytała czy wiem, gdzie jest w tym parku pomnik X, bo jej kumpela o tym pomniku mówiła. No dobra, idziemy. Myślałem, że pamiętam gdzie ta figura jest, ale się przeliczyłem z pamięcią. Pół parku przełaziliśmy, teraz już przytulona bez wymuszenia, ale na figurę nie trafiłem. Oczywiście nie omieszkała tego wykorzystać i coś tam, że mam już drugą żółtą kartkę ale mogę uratować swój męski honor, bo wystarczy zapytać tamtego gościa z psem. Ja jej na to, że honor to ja mam na ważniejsze sprawy i proszę tym nie szafować. Próbowała drążyć temat ale nie wyszło, więc zmieniliśmy. Znów częstuje fajkiem, siadamy na ławce i palimy jedną, więc wziąłem ją na kolana i "po studencku", już mi tym piwem nie zalatywała więc spox. W parku pusto, więc jest luz z czułościami. W końcu ona z klasyczną gadką
-hmm, nie wiem co mnie tak do ciebie ciągnie
-ciężko Ci będzie znaleźć
-aż taką masz niską samoocenę?
-nie, mam to "coś", sama wiesz tylko nie potrafisz tego opisać
Coś jej tam na ucho takim swoim "fajnym głosem" na ten temat jeszcze gadałem. Kuwa, takich bredni jakie wczoraj wygadywałem to nawet w kampanii wyborczej nie słyszałem. Aż ciężko teraz przytoczyć, ale one to łykają jak gęś kluski, więc warto coś o tym poczytać. Zeszło nam na intensywnych czułościach gdzieś do pierwszej. Cholera, tyle lat, dopiero wczoraj przypomniałem sobie, jaka jest w dotyku i jak może pachnieć dziewczyna. Tremy zero, więc i pod stanikiem ją trochę podrażniłem, ale tu się z Wami ciekawym odczuciem podzielę. Im było intensywniej, tym mniej w tym uczestniczyłem, zero emocji. "Kuwa, Gyver, rozrząd musisz w aucie zrobić, na jutro nim do roboty na siódmą, co ty tutaj wgl robisz?"
Przypomniałem jej, że za kwadrans ma autobus, więc się zebraliśmy stamtąd. Na odjezdnego się nie mogła ode mnie odessać Tongue a mnie już się chce spać.
W piątek jedziemy razem w Bieszczady, to się za nią do reszty zabiorę.

Na podwieczorek jeszcze sytuacja z autobusu powrotnego.
Wracam swoim nocnym, wchodzi jakaś małolata, na oko z tych co jak skończą gimnazjum to mmmm.... Humorek mimo wszystko jeszcze mnie nie odpuścił chociaż spanie bierze. Łapię EC, ona siada naprzeciw mnie, a w naszą stronę kanary. Laska z deka spięta, ewidentny brak biletu, więc wykorzystałem trick, który tu ktoś opisał z rok temu. Przesiadam się koło niej i mówię, że to załatwię i sadzam ją sobie na kolanach. Kompletnie zaskoczona nie zdążyła zaprotestować, tamci podchodzą, daję bilet. Czekają na jej bilet a ja z tekstem, że żabcia jedzie za darmo, bo za zwierzęta domowe trzymane na kolanach się nie płaci. Koleś w śmiech, ale odpuścić nie zamierza, skończyło się na 10 zł bez pisania mandatu.
-ale świr z ciebie. W ogóle Ewa jestem, a ty?
-sama zgadłaś, świr Tongue [i ziewam przy tym, bo już się nie mogłem powstrzymać]
Musiała wysiadać, ale EC do samego wyjścia. Niezłe
-10 do tremy przed laskami, taki akcent na wiecór Smile

Odpowiedzi

jestem w połowie wpisu, ale

jestem w połowie wpisu, ale napiszę - powalasz tekstami Laughing out loud
* * *
no cóż, jak dla mnie, to nie dziwota, że miałeś problemy z lasiami (ostatnio wpadło mi w oko to sformułowanie Laughing out loud )
Skoro takimi tekstami im sunąłeś, to były przerażone, i rzadko która laska wytrzymuje takie piłki, które Ty odbijałeś. Pewnie się zniechęcały. Ta - musi być "lepszejsza" w te klocki, i bardziej wytrwała.

życzę powodzenia w dalszych kampaniach.
Jak będziesz miał czas, to skrobnij coś. Bardzo wesoły ten Twój sarkazm Laughing out loud

SMS w stylu "im dłużej o

SMS w stylu "im dłużej o Tobie myślę, zaczynam się wręcz bać! Bo nie wiem czego się po Tobie spodziewać".
Ale z Bieszczadów nie zrezygnowała, zuch dziewczyna Tongue

Portret użytkownika aligator

to z kanarem świetne

to z kanarem świetne

Gyver - pewnie przeczytasz to

Gyver - pewnie przeczytasz to dopiero po przyjeździe, ale .... GWIZDEK GWIŻDŻE... Laughing out loud
Wryłeś jej się tak w mózg, że teraz, to masz już kredki.
Świecowe! Tongue Laughing out loud