Witam Panowie.
Mam mętlik w głowie. Nie rozumiem zachowania laski.
Ostatnio się z Nią umówiłem bez problemu.
Gdy rozmawiam z nią przez tel. to często ma taki seksowny zamyślony głos(i widzę tę różnice, gdy czasami mówi normalnie).
Dzień przed spotkaniem, dzwoni do mnie, pyta się czy jesteśmy umówieni oraz,ma prośbę i pyta się ile mam czasu- ja odp. że z 2 godz. ale słucham tej prośby. Chciała, żebym z nią gdzieś poszedł(nie chciała zdradzić gdzie), to powiedziałem, że 2 godz spotkanie, a potem możemy iść.
Ale problem jest głównie z pocałunkiem. Na początku stosuje kino, ramiona, plecy, przedramię, odgarniam włosy. Sprawdzam jak pachną jej perfumy na karku. Na początku nie unika dotyku, potem mówi, żebym jej nie dotykał, że specjalnie szukam pretekstu, żeby ją dotknąć, odsuwa się, mówi, żebym się zachowywał
. Ja odpowiadam, że będę i tak robił to na co mam ochotę i że jak nie chce to niech nie przychodzi
Jakoś ją to specjalnie nie irytuje, nawet widzę, że się trochę uśmiecha.
Taka sytuacja: pożyczyłem jej książki, które jej obiecałem i mówię, że za buziaka jej oddam- ona, że nie będzie się ze mną całować(próbowałem ją już wcześniej, kiedyś pocałować) i żebym sobie znalazł inną dziewczynę do całowania. Ja na to, że mam ochotę dotykać językiem jej ucha, potem szyi, karku
W końcu jej powiedziałem, że kolegą jej nie będę, że podoba mi się jako kobieta, a koleżanek mam dużo(powiedziałem to w końcu- bo ta sytuacja już trochę trwa). Ona, czy nie mogę mieć jedną więcej, z którą będę się od czasu do czasu widywał- ja nie. Potem dałem jej te książki- i prezent z tej okazji, że była ostatnio smutna(taka pierdoła za 3 zł- przypominająca czasy dzieciństwa)ucieszyła się i powiedziała, że to słodkie
I żartem czy ma to oddać jak nie da buziaka.
Potem powiedziała, że do tanga trzeba dwojga, coś tam, że nie ma teraz ochoty się wiązać, że jest taka i taka(wymieniła swoje wady), że jakby nie chce robić nic na siłę, żeby potem się to rozpadło- że zawsze jak coś zaczynała- czy wybierała kogoś to kończyło się zawsze tak, że na końcu paliła mosty.
Oczywiście powiedziałem, że rozumiem, ale wcześniej zaznaczyłem, że już swoje na ten temat powiedziałem. Lekko mnie to przygasiło. W ogóle nie chciała dać się odprowadzić pod dom, tylko kawałek w jej kierunku, a sama czekała ze mną na mój autobus?
Potem na pożegnanie, złapałem ją za ramie i chciałem pocałować na "dowidzenia", ale się odsunęła.
Sytuacja o tyle powoduje mój mętlik w głowie, że OSTATNIO rozmawia nam się coraz bardziej swobodnie(nasza znajomość traw już jakiś czas)widzę, że czuje się przy mnie dobrze, ma taki spokój w oczach-.
Ja nie zgrywam macho, ani 100 % alpha, czuje się sobą, tylko czasami leciutka trema- chwilami jestem lekko uległy(co do pierdół), ale też stanowczo wyrażam swoje zdanie, jestem złośliwy i mówię co mi się nie podoba.
Poza tym
Mówi, że obgadała mnie ze swoją przyjaciółką, i że mam od niej ciepłe pozdrowienia i, że też ta przyjaciółka się pytała czy może iść z nami
(chodziło o to miejsce, gdzie chciała abym z nią poszedł- jak się okazało casting- nota bene, który przeszła pomyślnie jak przed chwilą mi napisała)
Napisała mi kiedyś wieczorem sms'a o tym co jej się śniło, co oznaczało przyszłe zamążpójście
. Klepie mnie po ramieniu, albo w brzuch jak coś czasami złośliwego powiem. A z drugiej strony unika(nie zawsze) kina, ale pocałunku tak, gdzieś w towarzystwie kokietuje innych facetów(albo mi się wydaje)- ja to staram się olewać- i jak są dziewczyny to poświęcać uwagę im.
Po drugie, planujemy wybrać się do teatru i ma z nami iść ta przyjaciółka(ja jej nie znam, ale widzieliśmy się gdzieś w przelocie)- sama niby to zaproponowała- mi to nie przeszkadza w sumie chętnie bym ją poznał.
Ale problem z pocałunkiem- co zrobić???
Złapać za fraki i na siłę spróbować, trochę tak brutalnie z zaskoczenia??? bo próbuje, by wszyło to naturalnie, swobodnie nie z przymusu- ale nie widzę zielonego światła.
I jak przyjdzie ta jej przyjaciółka zrobić na niej dobre wrażenie,a target lekko olać???
I też nie chce urywać tej znajomości, bo ją zaczynam coraz bardziej lubić.
Ten pocałunek nie daje mi spokoju, bo już nie wiem co robię źle.
Pozdrawiam!
Władowałem się kiedyś sam w coś takiego, plus minus 2-3 miesiące po tym, jak poznałem stronkę.
Z perspektywy czasu, mądrości i doświadczenia- sprawa jest już przegrana, albo dużo jaj i stanowczości, i ślimak nawet pod lekkim 'przymusem'.
Moim zdaniem- jednak raczej pierwsza opcja.
To, że zaznaczałeś, że nie chcesz być koleżanką, to, że ją dotykałeś- to wszystko ok, i super. Ale zabrakło stanowczości, i za bardzo to wszystko w czasie rozwlekłeś.
Zobacz, jak sytuacja wygląda dzisiaj, ale tak z paro metrowej perspektywy, z naszej strony- gadasz, spotykasz się, dotykasz jakąś panienkę- a ona Cię blokuje, nie chce się całować, chce iść z Tobą i JESZCZE JEDNĄ PRZYJACIÓŁKĄ do teatru.
Albo wogóle odpuść, albo odpuść na jakiś czas, zero kontaktu, ciężkich parę tygodni, jak nie kilka miesięcy, i spróbuj jeszcze raz.
Ale niech wypowiedzą się mądrzejsi ode mnie..
Ok, Mr.Snoofie podoba mi się Twoja odpowiedź,kprzemek1,DonJuan też jest ciekawa. Moim zdaniem po części obaj macie racje. Wiem, że to za długo trwa...boje się tej ramy kolegi, plastra(bo niby też miała ostatnio jakiś zawód miłosny), ale jakoś coraz fajniej się czuje w jej towarzystwie, widzę jakby czasami wychodziła mi na przeciw- dawno tego nie okazywała. Stanowczość...może masz racje- ale stanowczo i uparcie chcę ją poderwać, stanowczo stosuje kino- i mówię, że będę robił to na co mam ochotę
a nic na siłę też przecież. Jeżeli chodzi o stanowczość w przypadku, że kolegą nie chce być- to chcę się tego trzymać. Co do wypadu do teatru, to w sumie wyszło z moją aprobatą.Po spotkaniu, zadzwoniłem i zapytałem czy ta przyjaciółka teraz wyjeżdża. Sam powiedziałem, że mogę wziąć kolegę, to powiedziała, żeby był wysoki, żeby pasował do przyjaciółki;)
Ale sam może pójde z nimi dwiema- dlatego, że chce zrobić dobre wrażenie na jej kumpeli, poznać ją(to chyba dobrze świadczy, że chce mnie jej przedstawić???- wiem, że to byłby zły znak jeżeli by to robiła na jednym z pierwszych spotkań)Ona mi tego nie narzucała, a myślę, że mogę to wykorzystać na plus.
PÓŹNIEJ jak będzie co, to ewentualnie pochłodzić, poolewać lekko, poodmawiać, ale skoro już się wybieramy razem to to jakoś wykorzystać. Takie jest moje zdanie.
Z tego co piszesz, to laska nie chce cię za partnera, bo zawsze się odsuwa jak chcesz ja pocałować.
"koleżanek mam dużo. Ona, czy nie mogę mieć jedną więcej, z którą będę się od czasu do czasu widywał- ja nie. "
To zluzuj trochę, nie widuj i nie rozmawiaj z nią zbyt często.
A co do buziaków to nie rób tego na siłę, kobiecie lekko patrzysz w oczy i delikatnie całujesz. Jak się zawsze odsuwa to se odpuść.
A po cholerę idziesz do teatru z nią i jej koleżanką ? ja nigdy nie zabierałem kogoś jak gdzieś szedłem z laską
Już tłumaczyłem dlaczego chce iść w trójke, uważam, że to może być dobry pomysł i można to wykorzystać : dopiero jak zrobię dobre wrażenie, poświęcając przy tym więcej uwagi jej przyjaciółce- ochłodzić relacje z targetem. Podobno kobiety cenią zdanie swoich koleżanek i często gadają o facetach. ;)Wiem, że to może być wbrew tej stanowczości, ale zaryzykuje.
to jest do zrobienia...ale... no własnie... w tym wypadku wymaga czasu. Wiec jesli chcesz daj go jej i staraj sie przyzwyczajac do siebie przez obecnosc, a jesli nie i jest jedna z wielu która Ci sie podoba - daj jej i sobie spokój
Tak czy inaczej teraz nie graj ostro bo ja spłoszysz. Wydaje mi sie ze podobasz się jej i macie fajne relacje wiec tego nie spieprz... ale wiesz (albo i nie) jak to jest po przejsciach;/ widać ma już swoj limit nieszczęść.
Musi sie odleżeć. Kobiety czasami specjalnei mowią tak o swoich wadach i biadolą zebyście o nie podwójnie walczyli - wtedy są pewne ze wam zależy i nie odstraszy was byle wymówka - taka mała tajemnica
życze powodzenia
- In other words, please be true! -
Jaroo to ze sie odsuwa to nie znaczy ze nie chce - czasami są inne powody - ona może nie chceć ale tylko NARAZIE
- In other words, please be true! -
Dziękuję, miło mi przeczytać opinię kobiety w tej sprawie.
Właśnie o to chodzi, że Ona nie jest dla mnie jedną z wielu. Ona wie, że mi się podoba. Jeśli gada o tych wadach- ja tego raczej obficie nie komentuje- ale pokazuje, że dla mnie jest interesującą dziewczyną. Nie "włażę w dupsko", czasami jestem zgryźliwy, jak zaczyna gadać, że pewnie ona jest dla mnie najpiękniejsza na świecie(oczywiście żartem) to odpieram mówiąc, żeby sobie nie pochlebiała, albo jak mówi, że jest nudna- to mówię, że strasznie- oczywiście żartem.
Ale to, że jest wartościową osobą staram się pokazać w inny sposób- wspierając jej pomysły, obiektywnie komplementując- ale ona czasami źle reaguje na komplementy, mówić co mi się w niej podoba, pochwalić to co zrobiła i też patrze na nią jak na kobietę, nie bojąc się zwrócić uwagi na jej pupę czy piersi.
Powiedz mi proszę FcBarcelonaaa, jak jej to jeszcze mogę pokazać? Bo czasami widzę, że ma wahania poczucia własnej wartości, a nie chce jej biadolić jak wazeliniarz.
A może po prostu nie chce się akurat z nim całować ?
Ja tylko wyraziłem swoją opinię, bo takie kobiety też w życiu spotkałem
No ale powodzenia, niech walczy
Jesteś zwykłym miłym kolesiem:), zbyt długo to trwało zostałeś jej dobrym kumplem
Pewnego dnia obudzisz się i okaże się, że nie ma już wystarczająco dużo czasu na zrobienie wszystkich rzeczy, które zawsze chciałeś zrobić. Zrób je teraz.
Myślę, że nie do końca, całkiem miłym kolesiem nie jestem, długo to trwa niestety- to prawda, ale w tym czasie ja próbowałem działać. Kumplem też jej nie jestem- nie mamy, aż takich relacji, które można by nazwać przyjacielskimi czy dobro-koleżeńskimi.
Mam jeszcze chęć walki...
No jeżeli uważasz, że warto to walcz, przecież to Twoje życie:) Musi być bardzo fajna skoro chcesz o nią tak walczyć. powodzenia
Pewnego dnia obudzisz się i okaże się, że nie ma już wystarczająco dużo czasu na zrobienie wszystkich rzeczy, które zawsze chciałeś zrobić. Zrób je teraz.
Dzięki wszystkim za opinie w tej sprawie
. Na pewno się zgodzę z tym, że to za długo trwa, oraz to, że bardzo mocno ocieram się o ramę kolegi, jak już w niej nie siedzę. Jednak jak pisałem, te właśnie mieszane sygnały powodują, że do końca nie wiem (a może ona tak zachowuje się do wszystkich swoich kolegów). Co do stanowczości i jaj, może czasami brakowało tych atrybutów, ale zawsze stanowczo i konsekwentnie określałem swoje chęci, oraz robiłem i mówiłem to na co miałem ochotę i nigdy za to później nie przepraszałem. Nie będę teraz chłodził bo myślę, że to nie ma sensu- jeszcze trochę powalczę, a potem zobaczymy.
Pozdrawiam!