Witam!
Swego czasu spotykałem się z dziewczyną z mojej klasy, jednak zdarzyło się tak że wszystko się rozsypało. W chwili załamania trafilem jednak na stronę, chłonąłem wiedze i poczułem w sobie nowe siły, które wykorzystywałem. Kręciłem z innymi dziewczynami, z jedną doprowadziłem nawet do kontaktów seksualnych. Zapomniałem już praktycznie o tej dziewczynie dzięki której trafiłem na podrywaj, jednak po dokładnie 10 miesiacach, hm… odnowił się we mnie syndrom jedynej? Mianowicie uświadomiłem sobie, ze to własnie z nią najlepiej mi się rozmawiało (w porównaniu z innymi „byłymi”), że dalej mi się podoba itd. Postanowiłem więc spróbować odnowić stare „więzy” i bogatszy o doświadczenia i umiejętnosci, które nabyłem dokończyć to, czego nie udało mi się wcześniej przez moje frajerstwo. Udało mi się więc znowu nawiązać dobry kontakt, aż do tego stopnia, ze owa dziewczyna zaczęła się znowu zastanawiać nad tym, czy nie spróbować znów stworzyć związku, powiedzmy nawet że jej bardzo „pozytywne” zachowanie w stosunku do mnie sprawiło, ze byłem dobrej myśli. Jednak z tego co się dowiedziałem, target zwierzyl się przyjaciółce, która wszystko mi po dobroci przekazała. Mianowicie koleżanka stwierdziła, ze nie będzie potrafiła się dalej ze mna spotykać, gdyż stałem się według niej zbyt pewny siebie, zadufany w sobie, ze wkurwia ją ta moja pewność siebie itd. Stwierdziła również, że nie widzi sensu abyśmy znów się spotykali, ponieważ planuje w celu zniechęcenia mnie, udawanie suki na tych spotkaniach.
No cóz…. Nie będę wam owijał w bawełne - zależy mi na tej dziewczynie i na pozytywnym zakończeniu tej sprawy. Chciałbym, aby odpuszczenie sobie tego było ostatecznością. Jednak powiem wam ze nie wiem jak się zabrać za to wszystko w tym momencie. Czy mógłbym liczyć na jakieś konstruktywne porady i pomysły co dalej z tym robić? Dzieki z góry
-nie przejmuj się pierdoleniem jej koleżanki!
-jeśli teraz dasz po sobie poznać choć trochę needy jest po tobie a raczej po was
-niech ona daje tez swoja inicjatywę wszystko po równo
-daj jej duzoooo emocji
Chodziarz mam w sobie dusze jebanego romantyka dobrze wiem najważniejsza jest taktyka
Nie ufałbym nawet dobrej koleżance, bo zazdrość to potężny oręż.
Rob swoje nadal i zobaczymy jak się sprawy potoczą dalej.
Ogólnie to już się wypalasz, Nie jesteś Z Nią, chuja z Nią przeżyłeś i zależy Ci ? śmieszne.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
"miej wyjebane,a bedzie Tobie dane"---nie od parady ten tekst sie sprawdza,piszesz zalezy Tobie itd itp juz jestes ze dwa kroki za daleko,kolezanka powiedziala,ze nie podoba sie jej,ze jestes pewny siebie itd. wiesz co,jak one mowia,ze sie to nie podoba,to to wlasnie sie im zajebiscie podoba...to tak samo jak mowi,nie robmy tego,nie mozemy,ale robisz dalej,bo jej sie to podoba...proste,ale trzeba ciagle miec emocje na wodzy.
"Jednak z tego co się dowiedziałem, target zwierzyl się przyjaciółce, która wszystko mi po dobroci przekazała. "
Do tego momentu to myślałem, że czytam o sobie
A co do dalszego wpisu? Kurwa sam nie wiem, bo mam w miarę podobną sytuację, tylko nie mam takiego pośrednika jak ty.
Albo posłuchasz się koleżanki, która dobrze ci życzy, albo w chuja leci, ale to już inna kwestia. Tu chodzi wyłącznie o ciebie, jeżeli ty się zmieniłeś, czujesz się lepszy i wiesz, że taki styl bycia jest dla ciebie lepszy (i że ona mogłaby więcej zyskać przez to) to po chuja chcesz się zmieniać na gorszego?
A że jej przeszkadza twoja pewność siebie, to jej problem, jej wada, że nie ma na tyle odwagi, aby tobie dorównać. Ja myślę, że mam tak samo: jesteśmy zbyt wyjebani
hehe, a tak poważniej, to ona może boi się zaangażować, żeby nie przegrać?
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
No tak... Dzięki panowie za kilka konkretnych rad. Z wniosków moich:
-pierwsze co to daje sobie conajmniej tydzien na ochłonięcie, gdyż w tej chwili czego nie dotknę w tej sprawie to spierdole
-zmieniać się nie będe na 101%, no bez jaj - do tego wniosku nawet waszych rad nie potrzebowałem
-Wielu zastanawiało się nad tym czy koleżanka w chuja nie leci - jestem pewny że nie, dziewczyna mojego przyjaciela, jestem za nią pewny w 100%
-Musze poznać jakąś nową panne - pozwoli mi to nabrać dystansu do wszystkiego. Pozatym, jak głosi stara zasada, najsmaczniejsze ciastko to te które wpierdala ktos inny ; D
-Co będzie dalej? Czas pokaże, czy dalej będe rwał do starej koleząnki czy zajme sie nowymi targetami. Widze jednak, że nie jestem jedyny który boryka się z takim "powrotem syndromu" (Pozdro dla fana ; D)
Dzięki za pomoc, pozdrawiam : )