Witam
Mam pewien problem, który myślę jak rozwiązać, dlatego chciałem zapytać o Wasze doświadczenia.
Od pewnego czasu miałem dość regularny kontakt na arenie uczelnianej z pewną ladna i bardzo spontaniczną laską. Prócz uczelni umówiłem się z nią 2 razy na spacer i kawkę, ale z powodu mojej asekuracyjnej postawy nie doszlo do zadnego calowania ani nawet przytulania (procz buziakow na dzien dobry). Powiem więcej - dziewczyna równo leciała na mnie do póki mi nie zaczelo zależeć i miałem te całą sytuacje w dupie. Wtedy mialem wszystko pod kontrolą, widzialem u niej ogien podczas rozmowy i poszczegolne jej zachowania wskazywaly na to ze jest bardzo zainteresowana.
Niestety weszła mi w łeb i od tego momentu zaczałem sie zachowywac troche nienaturalnie (troche - bo nadal potrafie sie zdobyc na fajna luzna gadke i zarcik, ale czuje ze to wszystko zalatuje drewnem). Dodatkowo od pewnego czasu dziewczyna zaczela sie ode mnie odsuwac - wydaje mi sie, ze dlatego bo wyczula moja niepewnosc i pogubienie w sytuacji.
Najgorsze, ze od dluzszego czasu nie mialem kłopotów z laskami, bylem w dwoch zwiazkach i zawsze uchodzilem za pewnego siebie kolesia, który ma powodzenie. Problem w tym, ze od kąd sie zauroczyłem (chociaz nie chcialem tego) mój charakter zaczął się sypać, skonczyly sie negi i wyluzowane zarty na jej temat, a zaczelo wkradac zbytnie napiecie i dretwota, ktora staram sie i tak maskowac.
Studiuję na dwoch kierunkach, lecz z tego na którym jestem z tą panną zamierzać zrezygnować na rzecz duzo bardziej perspektywicznego, a nie jestem w stanie pogodzić obu.
I teraz pytanie - czy opłaca się na odchodne powiedzieć dziewczynie np. że przez to, że tak spodobało mi się w niej kilka cech które uwielbiam w kobietach, za bardzo staralem sie aby wyjść na jeszcze lepszego kolesia, przez co to wszystko ulozyło się nie tak jak sobie tego życzyłem?
Czy taką szczerą rozmową (chociaz wydaje mi sie ze ona wie ze potrafie (POTRAFIŁEM!) byc innym gościem) można coś ugrać?
Czy pozostawienie jej z taką wiadomością i ewentualne umówenie się, np. po dłuższym czasie Wam coś dało?
Będę wdzięczny za jakąś podpowiedź.
Marlon
Wydaje mi się, że powinieneś sobie zrobić od niej przerwę na co najmniej 1-2 tygodnie, dobrze by było abyś w tym czasie nabrał do relacji z nią dystansu, gdybyś może spróbował popodrywać jakieś inne dziewczyny, z innymi się poumawiać, lub znalazł jakieś pochłaniające zajęcie. Popracuje nad sobą przez ten czas, ochłoń i nabierz dystansu do niej, po tym czasie odezwij się do niej, umów na spotkanie bądź dawnym sobą a może nowym sobą, jeszcze lepszym niż przed zauoroczeniem
Taką rozmową na pewno "( studiuje, głupia nie jest)",Poznała Twoje zamierzenia ku jej osoby. Jej pasuje widocznie stopa koleżeństwa i odsuwa się , jak sam zauważyłeś.
Co zrobić ? Trzeźwo zacznij myśleć. Zacznij od ogarnięcia tego Twojego kochania i wtedy będzie próba 2.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
Nie próbuj uprawiedliwać swoje zachowanie, to będzie brzmiało jak gadka needy kolesia, który przeprasza że się zakochał. Odejdź z podniesioną głową i ochłoń podrywając inne, i nie kasjerki w spożywczaku aby dały Ci zniżki na marchewki, tylko kobiety z którymi będziesz się umawiał.
Nie próbuj uprawiedliwać swoje zachowanie, to będzie brzmiało jak gadka needy kolesia, który przeprasza że się zakochał. Odejdź z podniesioną głową i ochłoń podrywając inne, i nie kasjerki w spożywczaku aby dały Ci zniżki na marchewki, tylko kobiety z którymi będziesz się umawiał.
@Marlon, stary o czym Ty chcesz z nią rozmawiać?
"skonczyly sie negi i wyluzowane zarty na jej temat, a zaczelo wkradac zbytnie napiecie i dretwota, ktora staram sie i tak maskowac." - przecież ona to wszystko widzi, co sam zauważyłeś:
"dziewczyna zaczela sie ode mnie odsuwac - wydaje mi sie, ze dlatego bo wyczula moja niepewnosc i pogubienie w sytuacji".
Krótko przedstawię Ci jak wygląda sytuacja:
1. Ty - pewny siebie facet (na początku) -> 2. Interakcja z dziewczyną (wiadomo, że kobiety kokietują cały czas ze wszystkimi) -> 3. Ty się zauroczyłem (użekła Cię swoją osobowością) -> 4. Ty wymiękasz (patrz cytaty powyżej) -> 5. Dziewczyna to widzi i traci Tobą zainteresowanie, nie jesteś już dla niej atrakcyjny.
W tym momencie jesteśmy i popatrz co chcesz teraz zrobić:
Czy taką szczerą rozmową (chociaz wydaje mi sie ze ona wie ze potrafie (POTRAFIŁEM!) byc innym gościem) można coś ugrać?
Chcesz przed przeciwnikiem otworzyć swoje karty więc pomyśl, który z tych punków powyżej zastosujesz?
Tak, zgadza się! Nr 4 i jaki to wywoła skutek? Zgadza się Nr 5!
Z dwóch powodów:
1. Otwierasz karty przed przeciwnikiem, czyli nie jesteś już dla niego tajemniczy itd. Sam pomyśl co to za gra w pokera jak widzisz karty przeciwnika?
2. Okazujesz słabość, przyznajesz jej: "wygrałaś, jestem za słaby aby Cię zdobyć, wymiękam przy Tobie, rób ze mną co chcesz..."
... i naprawdę myślisz, że to ją użeknie?
Wiesz ilu miała takich jak Ty?
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Dzięki za rady. W tej sytuacji pozostaje chyba odciąć się na jakiś czas (2 tygodnie) i spróbować ponownie się umówic?
Co do innych lasek staram sie celowo wiecej flirtowac z innymi, zeby wzbudzic w sobie wiecej pewnosci siebie w kontakcie z tamta panną. Tyle, ze jak co do czego przychodzi, to znowu robi mi sie gabka zamiast mozgu.
''od kąd sie zauroczyłem (chociaz nie chcialem tego) mój charakter zaczął się sypać, skonczyly sie negi i wyluzowane zarty na jej temat,''
-musisz sie nauczyc negowac w taki sposob, zeby dziewczyna czula ze nie jestes w tym agresywny. polecam poczytac o cocky and funny. w moich ulubionych masz swietny poradnik ktory tu kiedys znalazlem. ja, kiedy neguje dziewczyne, to robie to w taki sposob, ze zarowno ja i dziewczyna dobrze wiemy ze to objaw sympatii. troche tak jak ojciec ktory szturcha syna. niby sie syn wkurzy i postawi, ale i tak wie ze tata go kocha. uwierz mi, ze negami jej nie skrzywdzisz, a do tego po kilku negach najgoszy komplement dziala lepiej niz najlepszy nie poprzedzony negami. w ostatecznym rozrachunku nie tylko zwiekszasz swoje szanse, ale i robisz jej wieksza przyjemnosc niz lizac dupe.
co do jakichkolwiek rozmow na temat tego co zjebales.. w zadnym wypadku stary. tylko sie pograzysz, pokazesz jej ze wiesz ze sie zblazniles, ale mozesz sie jeszcze troszke poblaznic jak Ci wybaczy. lubi w Tobie iles cech, a nie lubi jednej konkretnej- jestes zbyt ulegly i za bardzo sie podlizujesz/starasz. a Ty chcesz wlasnie uwydatniac konkretnie te cechy, ktore jej sie w Tobie nie podobaja.
odpusc se ja na jakis czas, i nie mowie tu o dwoch tygodniach. udez za pol roku. za ten czas pokaz sie w towarzystwie przynajmniej z trzema dziewczynami. najlepiej 'znanymi'. ja odpuszczam sobie na conajmniej pol roku. ostatnie dwie na ponad rok. i efekt jest swietny. czysta karta. calkowicie czysta. a przeciez wiem juz co dziala na konkretna dziewczyne. jestem wiec na wygranej pozycji od poczatku. grunt to flirtowac z kilkoma(a nie poswiecac calej uwagi jednej) i wiedziec kiedy sie wycofac.
------------------------------------------------
/jesli pisze bez polskich liter,
/to zapewne pisze z telefonu.
------------------------------------------------
No tak, teraz wlasnie te negi tak wygladaja, jak piszesz. Wczesniej bylo zabwanie, inteligetnie i z duza iloscia kokieterii. Ale przez jakieś niewyobrażalne urojenia wszystko zjebalem.
Co do czekania pół roku - sporo. Teraz czuje sie przytloczony i wkurzony na cala sytuacje i szkoda mi ja odpuscic, bo laska pod katem humoru i zainteresowan jest moim odbiciem - oczywiscie jak nie cipieje.
Poczekam z 2-3 tygodnie i wyskocze z czyms fajnym. Chyba, ze jeszcze uratuje sytuacje, tylko czy zmiana siebie w tak krotkim czasie bedzie teraz autentyczna? Watpie
Nigdy... nigdy... prze nigdy nie graj w otwarte karty... To najgorsze co można zrobić.
Bardzo podoba mi się stwierdzenie Misiura ''Okazujesz słabość, przyznajesz jej: "wygrałaś, jestem za słaby aby Cię zdobyć, wymiękam przy Tobie, rób ze mną co chcesz..."
... i naprawdę myślisz, że to ją użeknie?
Wiesz ilu miała takich jak Ty?''
Wbij sobie te słowa do głowy.
Ode mnie rada i odpowiedź na Twoje pytanie z pierwszego postu: ''Czy pozostawienie jej z taką wiadomością i ewentualne umówenie się, np. po dłuższym czasie Wam coś dało?''
Jasne, że dało. Kupe bólu, rozczarowania i poczucia bezsilności i możliwość usłyszenia magicznych słów ''ja chcę się tylko kolegować''. Ja będąc w dokładnie takiej sytuacji jak Ty powiedziałem lasce, że mi na niej zależy (dziś, po wielu miesiącach od tego wydarzenia wiem, że to był gwóźdź do trumny który sam sobie wbiłem i ostatecznie pogrzebałem jakiekolwiek szanse u niej) tylko ew przedłużysz jakieś tam swoje nadzieje.
''Poczekam z 2-3 tygodnie i wyskocze z czyms fajnym.'', z czym chcesz jej wyskakiwać? Z kwiatami? z Czekoladkami? Daaaaj sobie spokój! Usiądź na dupie, nic nie rób. Poczekaj. Wiem pół roku to sporo. Ale ja powiem Ci szczerze, po 1 miesiącu opadną emocje, pogodzisz się z zaistniałą sytuacją i zaczniesz na chłodno myśleć. I wiesz do jakich wniosków dojdziesz? Że ona wcale nie była taka zajebista i wyjątkowa oraz, że już własciwie jest Ci obojętna. GWARANTUJĘ... Masz po prostu 100% mojej gwarancji, że tak będzie, sam przechodziłem przez taką akcję (jest nawet na forum jak chcesz to łatwo znajdziesz, nie dawno to było). Dojdziesz do wniosków, że znasz wiele innych lepszych, bądź porównywalnych dziewczyn które tylko czekają na to byś podbił. A mądrzejszy o doświadczenia wierze, że tego nie spierdolisz.
Sam wiem po sobie, studia i uczelnia (nie licząc jakiś uczelni wojskowych czy technicznych) to niemal nieograniczone i niewyczerpalne źródło nowych znajomości i nowych targetów...
Dzięki Panowie, to było mi pomocne, chociaz czuje niedosyt ze nie skonczy sie to jakims happyendem
Co do pozegnania, zarzuce jej pewną sensowna rada i lekkim negiem dotyczacym jednej sprawy + delikatny komplement na temat rzeczy w której wiem ze nie czuje sie do konca pewnie.
A co do innych lasek - wiem, ze za miesiac mi przejdzie, po prostu jestem wsciekly, ze moglem tak zjebac nie tak trudna okazje