Witam
Na stronie można wyczytac mnóstwo artykułów nt. tego jak rozmawiać z kobietą, kiedy, jak często itp.
I generalnie można wywnioskować - że między spotkaniami - kontakt powinien być mocno ograniczony = tzn raz na jakiś czas jakiś sms [niektórzy twierdzą że w ogóle bez sms'ów] czy telefon w celu umówienia się głównie na spotkanie - ew. zamienić parę słów więcej i powiedzieć jakaś ciekawą historyjkę która nam się rzydarzyła - coś zabawnego itp itd.
Trochę poflirtować - ale nie za długo!!
Pewnie taka rozmowa powinna trwać 3-5 minut max.
Już o komunikatorach nie wspomnę typu: gg, skype, czy facebook - to są największe niszczyciele. Sam się o tym przekonałem i już nie rozmawiam ze swoją dziewczyną na nich w ogóle- ew w celu przesłania linka do czegoś, kawałka itp, ale już nigdy nie w czasie rzeczywistym - dialog.
I generalnie taki system/mechanizm powinien działać sprawdzać się, funkcjonować prawidłowo, bo przecież:
-kobieta nie znudzi się zbyt częstym kontaktem
-budowanie napięcia
-pokazujemy że mamy mnóstwo innych ważnych zajęć i nie możemy nonstop wydzwaniać, pisać smsy itp
A tymczasem co się okazuję? W moim przypadku działa to zupełnie odwrotnie..
JEstem ze swoą dziewczyną prawie 4 miesiące. Dodam ważną rzecz: jest to związek an odległość [pewnie dla wielu z Was to jest abstrakcja utrzymać taki związek, ale jednak można ;] ]. Więc widzimy się czasem co tydzień w weekendy czasem co 2 tygodnie. Był wyjazd na 10 dni wspolnych wakacji, 2 wesela itp itd.
Sporo się generalnie działo przez ten czas, w szczegóły nie będę wchodził.
Na początku kontakt koiedy nie bylismy ze sobą [ kazdy w swoim miescie ] - to codziennie wymiana po kilka smsów i prawie każdego dnia rozmowa telefoniczna trwajaca 15-20 minut około.
ALe po pewnym czasie postanowilem ograniczyc ten kontakt, żeby nie bylo tzw. rutyny/nudy. Więc wyszlo tak ze jeden sms rano - w ciagu dnia bez kontaktu i pod wieczor jakis sms,. albo krotsza rozmowa tel. tym bardziej ze zaczely sie studia dla mnie i ona dostala nową pracę - ja rownież pracuję i studiuję wieczorowo.
I wczoraj mialem niezbyt przyjemną rozmowę z nią - zaczelo sie wczesniej sms'em ze nawet jej glupich zyczen na nie zlozylem. [poczatkowo nie wiedzialem z jakiej okazji.. wiem kiedy ma urodziny ani imienin takze nie miala..] potem wyczytalem ze wczoraj był "dzień dziewczyn"..
No i w tej rozmowie wyszlo ze jakos ostatnio w ogole o niej zapominam, ze nie odzywam się tak jak kiedyś, że ją olewam - inni jej zlozyli zyczenia tylko ja oczywiscie zapomnialem ;] .. Troche mnie to zirytowalem i powiedzialem jej zeby nie robiła z czegos takiego problemu, bo u nas malo kto w ogole wie ze takowy dzień był - zawsze sie uznawało dzień kobiet przeciez, a dzien dziewczyn to dop. nie dawno zauwaazylem przypadkiem na Facebooku jakis demotywator czy strone z kwejka - juz nawet nie wiem.. hasło żeby chłopaki nie zapomnieli. Tyle ze mi ta data akurat wyleciała z głowy.
No ale to tam juz mniejsza o ten dzien dziewczyn. Usłyszałem że mam ją w 4 literach.. bo nawet nie mam czasu wysłac głupiego smsa w trakcie zajęć, czy w przerwie [chodzilo o to ze jak napisalem o 11 rano to nastąpiło 6 godzin bez odezwu z mojej strony - to już się zdecydowanie zbyt długo.]
Pewnie ktoś z Was pomyśli: Na pewno tak jest, bo przeyzwyczaiłeś ją do częstych kontaktów wcześniej..
Może i po części tak, ale z drugiej strony ona to mówiła w taki sposób innym razem że: "Dlaczego nie możemy normalnie proozmawiać tak jak kiedyś.." potem że "Ja bym chciała WRESZCIE z Tobą porozmawiać" [jak jednego dnia nie zadzwoniłem.
Raz uznała że oddalamy się od siebie - właśnie nawiązując do rzadkiego kontaktu.
Więc generalnie wyczuwam że ona ma potrzebę częstszego kontaktu, porozmawiać , częściej jakiś sms..
Wręcz jej smutno że "tak rzadko" się odzywam..
Dodam że przez te 4 mies. nie było dnia bez jakiegokolwiek kontaktu [zawsze jakas wymiana sms, czy rozmowa tel, wczesniej na komunikatorze..
Jak Wy to widzicie?
Rzeczywiście trafiają się wyjątki - gdzie zbyt "rzadki" kontakt może psuć relacje w związku, czy może po prostu przyzwyczajenie ?
Ograniczyć kontakt mimo to, czy spróbować zwiększyć intensywność - i jak będzie coś nie tak, będzie mówiła że nie ma czasu rozmawiać, albo coś - to przypomnieć jej że mówiła że za rzadko się kontaktujemy, a teraz jest częściej i nadal źle ? To w takim razie jak? CZy nie próbować tej metody ;] ?!
Tak by było najlepiej - gdyby była z mojeg miasta i spotkania były możliwe co 2 albo 3 dni.
A w sytuacji gdy bedziemy się widzieć raz na tydzien albo i 2 tygodnie - to po ost. spotkaniu umówienie się na weekend za 2 tyg. i przez ten czas zero odezwu?
To by chyba nie było zbyt dobre rozwiązanie..
Widać, że lasce zależy przez co powinieneś odczuwać komfort i być spokojnym, jednak zawsze czujnym. "Problem" byłby wtedy, gdyby ona nagle ucięła na dłuższy czas kontakt
Po prostu rób swoje i (nie będę oryginalny) flirtuj, nawiązuj relacje z innymi dziewczynami
ps. zazdroszczę;)
Zależy bardzo. Widzę to po jej gestach, zachowaniu - jak się stara kiedy ja do niej przyjeżdżam, już nie wspomnę jakie mi urodziny wyprawiła u siebie ;] że ciężko było się nie wzruszyć. Ale również było sporo sytuacji niezbyt przyjemnych, kłótnie [ja oczywiscie panowałem nad głosem i mówiłem spokojnie, jednak bardizej logicznie próbowałem pokazać argumenty, ona bardziej emocjonalnie - wiec juz potem bylo widac ze mowi ona nielogicznie tekstami typu: "No i co ulżyło Tobie, bawi Cię to ? Ile jeszcze chcesz mi wypoominać?" Wtedy fakt, przypomnialem ze 2 dawniejsze sytuacje, przyznałem że mój błąd, i że nie będę wracał wiecej do czegoś co było]
Nawet były momenty że zastanawiałem się czy chcę z nią jeszcze być - ale wystarczyło porozmawiać dojść do porozumienia i sytuacja się odmieniła.
Wydawałoby się paradoksem, że ktoś ze stolicy i to z całkiem bogatej rodziny może być tak bardzo za kimś z mniejszego miasta, skromniejszego domu trochę. A jednak.
Ogólnie jak jesteśmy ze sobą to jest na prawdę super, wygłupiamy się, nie ma nudy, ciągle coś innego, zaskakuję ją czasami - nawet czasem zwykłe wyjśćie do parku mile się wspomina, raz wesołe miasteczko, imprezy, rowery itp - u niej również widzę że się stara.
Tylko takie małe kwaski/niesmaczki wychodzą jak jesteśmy oddaleni od siebie - bo np. kilka razy zdarzyło mi się zapomnieć o której kończy zajęcia czy pracę, ona niestety należy do tych osób które potrafią się szybko zdenerwować jakąś duperelą, często jej mówię żeby się tak nie wkurzała o takie coś.. To kiedys powiedziala -ze jak okażę jej troszkę cierpliwosci to się to zmieni. Generalnie już udało mi się uzyskać efekt, że nie denerwuje się tak częśto - a dzisiaj nawet mnie przepraszała mocno za słowa "że mam ją gdzieś" że tak powiedziałą i że bardzo żałuje [lekko zapłakanym głosem] - więc nie jest źle. Dobrze że ma trochę poczucia winy też czasami - ale to na osobny temat raczej..
Zobaczymy - generalnie ja mam kontrolę, staram się nigdy nie doprowadzać do sytuacji żeby przejmowała ster czy inicjatywę - czasem wiadomo może o czymś zadecydować - generalnie jak jestem u niej to ona przeważnie mówi czy proponuje co będziemy robić - rzecz logiczna - zna swoje miasto gdzie co można robić - i też daję jej trochę wolnej ręki żeby się postarała o to jak spędzimy dzień.
Tylko ideałem by było żeby ten kontakt właśnie był taki idealny, bez sprzeczek, nieporozumień, zgrzytów - gdy nie jesteśmy obok siebie.
Ja bym pisał dość często. Pewnie wszyscy napiszą mi, że to wyjątki od reguły. Ale pisałem w miesiącu z 1200 es z panną, pisaliśmy jak się nie widzieliśmy, gra wstępna przez esy. I doprowadziłem do tego, że napisała czy to możliwe, że można się zakochać przez esy. Przespałem się z nią i bylem.
2 przypadek kumpel pisał do zajętej kobiety esy bez nk, gg i w pewnym momencie wytworzyła się miedzy nimi duża wieź, spotkali się 3 razy i zostawiła swojego faceta. I jest z moim kumplem 5 lat często piszą i pewnie będę bawił na ich weselu.
Regułę z dzwonieniem stosuje się na nowo poznanych, aby nie pokazać że jesteśmy needy oraz aby attraction nie spadł (wkońcu dopiero się poznajecie i ma się jeszcze dosyć niski).
Związki na odległość trzymają się dzięki właśnie telefonom, więc rób tak dalej jak przedtem i nie przejmuj się rutyną, dopóki ktoś nie zacznie jej podrywać.
Mam wrażenie, że nagle - bez powodu - zacząłeś ograniczać kontakt. Jakby lasce zaczęło odwalać, to rozumiem. Ale jak wszystko było spoko, to po co to było?
Reakcja Twojej kobiety jest zrozumiała - nagle zaczynasz ją olewać i ona nie wie co jest grane. Teraz pewnie rozkminia - "jemu już nie zależy :(", "pewnie kogoś poznał :(", "on mnie nie kocha :(" blablabla... Jakby laska Ci przychłodziła z kontaktem, to zaraz byś rozkminiał co jest grane.
"Ulepszanie" czegoś na siłę daje zwykle efekt odwrotny do zamierzonego.
To, co jest tutaj napisane to ogólny zbiór porad etc, ale nie są to sztywne reguły, których MUSISZ się trzymać. Wszystko zależy od Ciebie i kobiety z jaką jesteś. Myśl samodzielnie.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.