Witam wszystkich
Chcę wam opisać pewną historię. Bo kurwa mać sam już nie
wiem czy coś zjebałem czy nie. Mętlik w głowie jak po tsunami. Czytam waszą
stronę i powiem szczerze jechałem z nią wzorowo wg reguł, że ha! – grzecznie ale twardo i
nieustępliwie. Okazało się jednak, że ona albo była twardsza albo coś innego tu
zadziałało. Generalnie – miazga ze mnie, bo panna w gruncie rzeczy fajna była, zajebiście
ładna no i oczywiście super rżnięcie. Piszcie co tym sądzicie. Ja ledwo żyję.
rok (od 8 marca 2008 do ok. 10 marca 2009!!). To był mój kolejny związek po
jednym 10 letnim i paru chwilowych. No i jak się domyślacie tego 10 marca usłyszałem
sakramentalne – nie pasujemy do siebie, zostańmy przyjaciółmi. Ot tak na do widzenia,
po miłym wieczorze w łóżku. Ale po kolei.
Pracowaliśmy razem w pewnej instytucji państwowej ( w tym
samym pokoju resztą i przy tym samym biurku) i pewnego pięknego dnia się w Niuni
po prostu zakochałem. Ładna i szczupła (piersi – smiało do Playboya) i mądra –
anglistka, ja po skandzie (norweski). Jak w bajce. Jeżeli chodzi tylko o nas
dwoje, to był to cudowny rok. Super czuła, kochająca, seks świetny, przytulanki
itp. Odżyłem po poprzednim związku. Wszędzie za rączkę, kocham Cię i ja Ciebie też kocham. Tak to
wyglądało, do czasu niestety. A jak wiadomo zakochany wielu rzeczy nie widzi albo,
co gorsza widzieć nie chce. No i się zaczęło. A może trwało od początku tylko
nie chciałem tego widzieć? Uderzyło mnie to, że już po 2 miesiącach lejtmotywem
panny A. był temat zaręczyn, ślubu i dziecka. Żadne tam pasujemy do siebie albo
nie, wspólne zwiedzanie świata i takie tam głupoty. Nic z tych rzeczy.
Zaręczyny jak najszybciej. Mieszkaliśmy nadal z rodzicami (każde osobno), więc
temat kupna mieszkania stanął na tapecie. Na moją delikatną sugestię, że może by chociaż wynająć na jakiś czas jakieś mieszkanie odparła, że jej rodzice się na to nie zgodzą. Oboje byliśmy spłukani
– z marnymi zarobkami, ona jeszcze z umową na czas określony; nie dostalibyśmy
żadnego kredytu. Generalnie moi rodzice są dość zamożni, tak więc w przypływie gorących
uczuć zaoferowałem możliwość uwicia przytulnego gniazdka dla nas obojga za ich
pieniądze, ale zaznaczyłem, że myślę raczej o małym domku gdzieś pod naszym
miastem na północy Polski niż małej kawalerce w środku miasta, – co cenowo
zresztą wychodziło identyczne. A co - te piersi warte były każdej ceny. Wtedy. Zadowolony z siebie wysłałem jej link z
projektem domu i lokalizację działki, którą zresztą już obejrzałem, a tu zong
numer 1. Odpowiedz mojej panny zmroziła mnie doszczętnie. Jak ona – miejska
dziewczyna ma zamieszkać na wsi, no jak? Tam nie ma infrastruktury, teatrów i
autobusów. Cytuję dosłownie. Jak ona będzie dojeżdżać do mamy i siostry skoro
nie ma prawa jazdy? A jak będą dzieci to, z kim się będą bawić? Na odludziu? A.
ma 27 lat!!! Uwierzycie? Jak z dzieckiem. Żadne tam tłumaczenia, że większy
metraż, że spokojniej, że prawko można zrobić – ma być w mieście i już. A po
drugie, jej poprzedni chłopak, który był taki cudowny, ale się zawinął bez
słowa, też chciał żeby ona mieszkała na wsi w domku (czyli tez jakieś 15 km od
centrum G.), a to było by straszne. Nie wiem jak na was, ale dla mnie
przenoszenie stosunków z ex`a na next`a jest nieco denerwujące. Prowincjonalne
nieco, że tak powiem. Odpuściłem, bo co miałem robić. W między czasie znalazłem
dobrze płatną pracę – naprawdę niezłe zarobki zaczynały mi się kroić, ale kryzys
się przyplątał i firma zaczęła powoli zdychać. Ale finansowo dawałem nieźle radę. Za pierwszą
premię kupiłem pierścionek zaręczynowy, ale dałem go bez zaręczania się
– uważałem, że jeszcze na to za wcześnie. Poczęło się kotłować. Jak to
zaręczynowy i co? I nic? Co gorsza zaczęło, najpierw powoli wprawdzie, wychodzić
totalne zmanipulowanie panny przez matkę (zresztą chorą na raka – co potem
wykorzystano bez litości). Mama to, mama tamto, zdjęcie mamy na tapecie w
komórce, nie jakiegoś tam chłopaka, sympatii czy kotka albo pieska. Zdanie mamy
najważniejsze czy chodzi to chodzi o moją fryzurę czy chodzenie do łóżka, bo A.
opowiadała swojej matce o tych sprawach bez najmniejszego skrępowania.
Mały rys rodziny w tym miejscu. Cała rodzina panny A. jest bardzo
wierzącą – począwszy od panny A., rodziców, siostrę, a skończywszy na małym siostrzeńcu
– tematy przy stole – ksiądz Jacek powiedział to, a zdziwił się tym, msza była
super i dzieci świetnie się bawiły. To trochę nie moje klimaty a tym bardziej
mojej rodziny. Uważałem, że to ich prywatna sprawa. Ludzie zaczęli mi szeptać
żebym dał sobie spokój, bo to się wcześniej lub później źle skończy. Pogarda
rodziny A. dla niewierzących czy jak tam się nazywa wierzących
niepraktykujących, (czyli niechodzących do kościoła zbyt często) była tak
niesamowita, że aż śmieszna. Wszyscy wokół źli, niedobrzy i nikczemni. Oni -
oaza spokoju, moralności i zasad – Bóg raczy wiedzieć, jakich. Całe mieszkanie
w obrazkach świętych, różańcach itp. Wspólne czytanie Biblii. Kwiatki typu –
seks bez małżeństwa jest grzechem, puszczałem mimo uszu. 100 procentowa
hipokryzja. Córeczka poszła ze mną do łóżka zanim jeszcze zostaliśmy parą. I
szła prawie codziennie. A zresztą jak już nie byliśmy to też mnie potrafiła
zrelaksować. Hormony jak to mówiła. Mijały miesiące. Naciski na jak najszybsze
zaręczenie się i ślub - narastały, jak kochasz to bierz mieszkanie na kredyt,
cóś w ten deseń wałkowane prawie non stop. Tak mówiła mama, to i córka mi w
czasie randek powtarzała jak mantrę. Klimaty rodziny A. stawały się z czasem
coraz bardziej dobijające. I niestety zaczęły przenosić się pod mój dach. Zaczęło
się robić naprawdę niemiło gdzieś przed Sylwestrem: komentarze mamusi
przekazywane przez córkę, ze niby moi rodzice jako niepraktykujący nie są
prawdziwymi polskimi patriotami (sic!!), źle traktują swoich pracowników, nie
interesują ich wartości (tylko, jakie?) itp. Kiedy usłyszałem, że musimy się ze
sobą ożenić zanim mama umrze, zacząłem się bać. Chyba opracowali jakiś plan
zamążpójścia córki/zdobycia dla niej mieszkania czy co? Byłem w niej zakochany,
(nadal niestety jestem) i przez wiele miesięcy próbowałem nie zwracać na to uwagi,
ale po jakimś czasie nie wytrzymałem i skomentowałem, co o tym wszystkim sądzę.
Natychmiastowa reakcja MATKI(!!!) - albo kredyt i mieszkanie albo won z życia
córki. No i córeczka, leżąc ze mną w łóżku, powtórzyła słowa mamusi. Uważała,
że trzeba wziąć kredyt i koniec dyskusji. Ja na to, że chyba dokładnie wszystko
przemyśleć, bo to nie wyjazd do Tunezji za 1500 zł, ale 30 lat z pętlą na szyi.
Panna A. odparła, że to błahostka – jakoś to będzie. Nie potrafiła tylko
powiedzieć jak. Widząc moje wątpliwości po prostu wyszła z samochodu rzucając
na odchodnym, że to koniec. Córeczka z dnia na dzień odstawiła mnie na boczny
tor – zero telefonów i odzywania się, poczułem się jak bym ją zdradził, oszukał
i wykorzystał. Zacząłem się mówiąc delikatnie wkur....ać, a czary goryczy
dopełniła wiadomość, że rodzina wspólnie sprawdzała ile to taki pierścionek,
który jej podarowałem mógł kosztować. Siedzieli na Internecie i sprawdzali, aż sprawdzili.
Wyszło im, że za mało kosztował. Dostałem szału. Niech sobie sprawdzają, ale po
co mi o tym mówią? Kazałem oddawać wszystkie prezenty, bo takiej sytuacji, w
której ja płacę za gifty, a ich wartość jest dyskutowana działa na mnie jak
płachta na byka. Delikatnie mówiąc.
Łaziłem za nią 3 miesiące, kto wie jak wygląda taka sytuacja
doskonale się orientuje jak się człowiek czuje. A czuje się niespecjalnie. Napięty
jak sprężyna. Prosiłem, groziłem, błagałem, mówiłem, że zdradziłem, kocham,
nienawidzę, że się zabiję, potnę, że już mnie nie interesuje, wyłem pod oknem
itp. No i nic, zimna jak głaz. Jakieś spotkanie to raczej niespecjalnie i tylko 2 godziny bo mama bardzo przeżywa to że gdzieś idziemy. Dowiedziałem się że ten rok tak na prawdę nic nie znaczył. Ja nie miałam nikogo,
ty też nie i tak jakoś wyszło. 3 miesiące kwiatów, przepraszania, i Bóg wie
czego jeszcze. Na darmo. I jeszcze usłyszałem, że nie jestem na poziomie a ona
wysoko stawia poprzeczkę. Bo źle się odnoszę do swojej mamy (zbyt swobodnie) a
ona tego nie lubi. Bo mam dobry humor i się śmieję a jej poprzedni chłopak miał
depresję i przez to był smutny i poważny. No rozpacz.
Szybko znalazła sobie nowego wafla, ja w amokalnej złości
skomentowałem to w niewybrednych słowach, w konsekwencji ekspresowo po 2 dniach
otrzymałem list od jej mamy ze jestem zły, nikczemny, mały itp. , że Bóg i
opatrzność ochroniły jej córkę przede mną. Innymi słowy diabeł w ludzkiej
skórze. Słyszałem wiele na swój temat – głupi, łatwowierny, miętki, ale żeby zaraz
zły i nikczemny? Ona wspaniała, szlachetna i dobra dla ludzi. Że ją napastuję,
nachodzę i żyć nie daję. Że mam zerwać wszelkie kontakty i nie
kontaktować się z jej przyjaciółmi.. Panna A. nie wyzbyła się co prawda
przez te pierwsze miesiące po rozstaniu pewnych przyzwyczajeń, które nabyła w
czasie znajomości ze mną typu podwożenie samochodem to tu to tam, przytulasków
i buzi, tak więc motyw nachodzenia był dla mnie nieco niezrozumiały. Jako
koronny argument przeciwko mnie, mama uważała swoją chorobę nowotworową twierdząc,
że wyniki zawsze się pogarszają, kiedy tylko nachodzę/nękam jej córkę.
Pozwoliłem sobie napisać list i ustosunkować się do zarzutów matki A. Opisałem
dokładnie wszystkie jebania z jej córką. Kurwa mać!!!
się, ale prawdę powiedziawszy czułem, że i tak już jest pozamiatane. Chyba tak
miało być po prostu.
knokkelmann1
Wiesz bylem w dosyc podobnej sytuacjii(zreszta opisane na moim blogu) i teraz wiem ze osoba ktora jest niedojrzala psychicznie i emocjonalnie nie jest dobrym materialem na zone czy nawet na staly zwiazek.
Imo caly czas bedzie Cie wpedzac w jakies chore kompleksy jaki to jestes nikczemny i zly az sam w to wszystko uwierzysz. Pewnego dnia sie przebudzisz i powiesz WTF?! przeciez znam siebie wiec kto tutaj ma nawalone w glowie.
Edit: Szczerze powiedziawszy jest to kolejny toksyczny zwiazek.Sam w takim bylem i radze jak najszybciej zapomniec.Nie moze byc tak ze jedna osoba jest ciagle upokarzana(teksty jej mamy).
Poza tym imo sa 3 rodzaje kobiet:
a)Ty mowisz ze cos jest czarne i ona potwierdza bo mam jest respekt/autorytet itp
b)Ty mowisz ze cos jest czarne a ona POTRAFI z Toba polemizowac na ten temat i nawet przekonac sie swoimi racjami ze tak nie jest
No i rodzynek czyli Twoj przyklad jak i moj:
c) Ty mowisz ze cos jest czarne a Ona bedzie sie klocic nawet nie majac racjii i albo stanie na jej zdaniu albo w ogole(vid kredyt na dom).Najczesciej sa to osoby maniupulujace Toba. Najgorszy przypadek.
W takim wypadku jestes pokrzywdzona strona wiec olej i zyj swoim torem.
O chuj maskara! Mamuśka musiała być pod diabelskim wpływem księcia Rydzyka;P
Dobrze, że się skończyło bo kto wie czy mamuśka nie chciałaby potem z Wami zamieszkać:P
Cholernie mnie ciekawi jak zareagowała matka na list w którym zamieściłeś pikantne szczegóły.
Z tą chorobą nowotworową to już konkretne przegięcie pały, ale widać, że "teściowa" nie do końca ma zdrową głowę.
Po rozstaniu rzeczywiście zjebałeś sprawę lecz trzeba się cieszyć, że wszystko skończone.
Trochę Cię rozumiem bo sam mam luzacką rodzinę, a rodzina mojej kobiety strasznie religijna. W niedziele chodzą do kościoła, czasem się wspólnie modlą, a mi do takich zachowań baaaardzo daleko.
ulegly to ja bylem, że kurwa tyle czasu trzymałem ryj na kłodkę jak chodziło o religijne bzdury. Mieszkanie nie stanowiło by finansowo problemu ale jak mi ktoś mówi po paru miechach o takich klimatach to chyba Jezus Chrystus miał mnie w opiece, że na to nie poszedłem. Jak dobrze pamiętam jej poprzedni koleś był mocno wierzący (albo za takiego się podawał), ale zawinął się bez słowa po pół roku. Chyba wcześniej wyczuł, że coś nie tak i spierdalać trzeba. Jak chcecie to wam podeślę scan listu od matki na mejla..... niszczy. moja odpowiedz też chyba
dzieki i pozd
knokkelmann1
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
knokkelmann1! W pełni przychylam się do tego co napisał gen, dodając od siebie, że dawno nie czytałem tutaj nic tak zajebiście opisanego jak Ty to byłeś uprzejmy zrobić. Ze swadą, polotem i naprawdę ciekawie. Fantastyczny balans formy i treści. Masz zajebiste, ostre pióro i bardzo trafne spostrzeżenia.
Pozdrawiam Cię Serdecznie.
Bane... dzieki za miłe słowa dot. mojej historii. Mam wrażenie, że tekst wyszedł naturalnie. Cóż, temat przewałkowany wielokrotnie to wte to wewte. Jak człowiek nie śpi to i myśli.
Jestem pod wrażeniem Twoich wpisów (przykład z brzegu - Dlaczego Twoja była...). Pisane nie dość, że ciekawie to jeszcze bardzo spójne wewnętrzne. Innymi słowy, wszystko się dopełnia, wszystko zazębia ze sobą, nie pozostawiając miejsca na domysły. Klarowność i prostota argumentów jest niezaprzeczalna. Chylę głowę i czekam na kolejne!
Serdeczne pozdrowienia z Gdańska.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Bane, student podrywu...dobre. Ciekawe dlaczego? Bo ma za mało wpisów? A może za mało tematów na blogu traktujących o sms i miłości nowoklaśnej? Ręce opadają...sorry ale takie nadawanie rang jest nieco niepoważne.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Stary kiedyś na to spojrzysz inaczej i przyznasz, że miałeś od pyty szczęścia, że w porę uniknąłeś ożenku z kimś takim. Gen ma rację: laska, jeżeli jej relacje z matką są prawidłowe, będzie wypisz wymaluj jak stara, a po urodzeniu się dziecka (kobietom się wtedy coś resetuje) to już na bank. Będzie zachowywać się tak jak jej matka.
Stary, na moje oko to masz szczęście. Moja ex miała nawalone w głowie a ja wcześniej dostałem kosza od brzydkiej i głupiej laski (nie pytajcie, wiek dojrzewania, wjazdy na psychę ;/).
. Masz dużo szczęścia bo na moje oko jesteś rozsądny i możesz znaleźć inną, lepszą.

Miała nieźle nawalone bo rodzinka też religijna, i strasznie nachalna bo o wszystko się dopytywali ;/. A sama laska robiła mi takie sceny że masakra. W pełni cię stary rozumiem
CYCKI TO NIE WSZYSTKO!!
Tical:
Najlepszym przyjacielem mężczyzny jest pies. Kobieta walczy o 9 miejsce z lodówką.
Zgadzam się Jimem! Szczęście miałeś żeś się z tego wyrwał! religia religią, każdy ma prawo wierzyć lub nie, ale tu już lekka przesada była (i hipokryzja jak to zostało zauważone). Ale sprawdzanie ile mógł kosztować pierścionek od Ciebie to już ewidentna manifestacja niskiego poziomu, dla maskowania którego religia jest tylko przykrywką! W pełni Cię rozumiem bo gdyby mi ktoś powiedział że pierścionek który kupiłem był za tani to też bym się wkurwił nie na żarty!
Pozdrawiam i powodzenia
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
nie wyobrażam sobiezycia z taką kobietą!!! ciągle bys chodził wkurwiony że mama to że tamto...Całe szczęście że się ocknołeś bo skończyłbys marnie w krótkim czasie.
Panowie
dzieki za komentarze. Szumi mi jeszcze ale juz, tak czuje, ze nie dlugo poszumi. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze to byla by masakra. Jesli nie doslownie to na pewno w przenosni. Z czubami nie mozna wygrac, mozna tylko przegrac. Wiecie, w tej sytuacji (generalnie jeśli chodzi o klimaty damsko - męskie) czuję się jak motocyklista który założył hełm na głowę (zaangażowanie się) i jedzie (związek). Źle słyszy i widzi nieco gorzej, ale napierdala przed siebie i jest git. Kiedy uderzy go jakaś gałąź (numery panny) to nie ma sprawy, bo kask wszystko wytłumi. Jest tak zajebiście, że w końcu traci panowanie nad maszyną i się wywraca. I przypierdala łbem w krawężnik (zostańmy przyjaciółmi). I wtedy jest już niestety za późno. Jak to napisał Bejn - przyjmuje pozycję embrionalną. A ostrzegali go ludzie - nie jedź tak szybko, brachu....
Raz jeszcze dzięki i cheers a lot, mates. Ta.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Hej jeśli kupisz mieszkanie przed ślubem to nie musisz podpisywać intercyzy. W przypadku rozwodu ten majątek, który miałeś przed ślubem nie podlega podziałowi.
Mocna historia i brzmi mi znajomo
Ogólny wniosek stad jest taki, że w momencie kiedy wbijamy szpile w mało udaną rodzinkę swojej partnerki uruchamiamy bombę zegarową. Z tego nigdy nic nie może dobrego wyniknąć, najlepiej zamknąć gębę i siedzieć cicho- ale k... ile można
Odpuść sobie, po co sobie psuć nerwy! Nie Twoja małpa, nie Twój cyrk
Zajebista historia!! Czytam to i niestety wk..a mnie pragmatyczność wielu kobiet - im starsze tym bardziej wyrafinowane. W LO laski co najwyzej patrza jaki masz samochod, na studiach patrza co studiujesz, a po studiach patrza gdzie pracujesz i czy bedziesz mogl liczyc na jakies wsparcie od rodziny (rzecz jasna $$$$)...
Pragmatyczność? Nazwał bym to raczej kurestwem. Albo stręczycielstwem - mamusia to kupczyła kuprem córki.
TO BYŁ DOPIERO POCZĄTEK. - kurwa, święte słowa, zastanawiało mnie dlaczego jej poprzedni koleś tak się zawinął bez słowa, bez dalszego kontaktu itp. Uciekał gdzie pieprz rośnie. A był idealny, miał się zaręczać po 3 miesiącach, kupić mieszkanie itp. I się zawinął. Prosta odpowiedz - koleś miał podobno zajebistą depresję ale widział więcej ode mnie. Przejrzał ich na wylot. 6 miechów i wszystko miał jak na dłoni. Bo panna, jako panna, była naprawdę zajebista - ale wszystko ma swoją cenę, niestety. Jej cena to małżeństwo, krecha i dzieciak. Można powiedzieć, że to miło, że panna tak zakochana i w ogóle, ale problem polegał na tym, że małżeństwo, krecha i dzieciak mógł być z każdym!!! A nie tylko ze mną. Kto się nawinie i będzie chętny, to dawaj. Powiem z ręką na sercu, że gdyby nie byli tak bezczelnie nachalni z tym kredytem to bym się na to nabrał. W 10 minut. Dla niej wszystko, dla mnie nic. Jej rodzice chcieli jeszcze ze mną porozmawiać, w tej sprawie właśnie, już po tym jak mnie kopneła w dupę. To jest prawdziwa miłość, co? Tak się robi interesy. Kurwa, jak patrzę z boku na tę całą sytuację to wzrok nadal mi się mąci - w bani mi się nie mieści, że można takie klimaty odwalać. Sprawdzali od góry do dołu, a jakże. Wymiękam jak czasami o tym myślę. Ale dzięki tej stronie wiem, że WSZYSTKO jest możliwe - Alfa25 ma rację, wiesz że nic nie wiesz.Bajki są dla frajerów.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
tak, jestem rozżalony, zawsze jak w te klimaty wkręcają się sprawy finansowe to szlag mnie trafia. Sprawy niefinansowe potrafię zrozumień - fochy, srochy i takie tam, klimaty z pieniędzmi nie. Tego nie mogę sobie wytłumaczyć. Niunia nowa (ale stara jednocześnie) jest jak się patrzy...Nie narzekam.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
nie dziwie Ci sie chłopie że żal Cie zżera.Pomysl jaki by Cie zjadal jakbys sie sie z tą laska ożenil.Miałbys goglgote,ewidentnie z tego co piszesz panna nie ma swojego zdania w tych sprawach.Ale jak to mowia nad rozlanym mlekiem...;]Szczescie w nie sszczesciu.Moja byla tez truła mi o zamieszkaniu razem gdzies ..no własnie nie brała pod uwage tego że nie pracowała ja zarabialem wówczas ledwie 1500 wspoamiala perspektywa na pszyszlosc:D zwlaszcza ze mialem dwa kredyty wziete
Jej rodzina rozbita byla fakt ojciec w wiedniu sobie mieszkal czasem wpadal stara sie puszczala z jakimis lumpami jednym słowem huj nie rodzina teraz ciesze sie ze sie nie oswiadczylem a co gorsza nie ozenilem:)
1500? kurwa ja mialem 2 razy tyle i premie ze kurwa mac. i bylo malo! mialem sie zawinac do innej roboty za chujowe pieniadze ale za to stabilnosc zatrudnienia i zajebiste perspektywy .... z bieda. Tk mamusia chciala, a jakże. a co te psity to interesuje? jak kochasz to jakos to bedzie jak uslyszalem. ciekawe tylko jak.? smiac mi sie chce jak widze z perspektywy czasu te gierki....
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Ciężka faza i aż się dziwie ze mogłeś wytrzymać tyle czasu.
Powinieneś dziękować Bogu że z nią nie jesteś
ale te piersi... kurwa zabiłbym Cię za nie, ciężkie i smacznie...fuck
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
ojj tam cycki i cycki.
Takich cycków to jest od groma! Pamietaj piekno cycków przemija
niby racja koleżko. Ale dobry cycek nie jest zły
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
knokkelmann1 - Ale miałeś jazdę
Pewnie teraz jej rodzinka broni krzyża pod Pałacem Prezydenckim 
...
a jakże!!!!! nie zdziwiłbyn się! cóż Polacy z krwi i kości...
Kawałek mięsa a jaką ma moc!