Witam was w Niedzielne południe. Nie chcąc się rozpisywać i pisać wstępów dłuższych niż mój nurtujący wątek, przejdę do sedna.
Otóż gdy jestem na ulicy, w klubie lub w parku, nie mam żadnych problemów z otwarciem, z budowaniem raportu i domknięciem z numerem w telefonie. Umawiam się na spotkanie i 1/3 z tych kobiet ktore uwiodłem, kończą przeżywając ubogie chwilę ze mną 
Lecz problem w tym tkwi że chciałbym na koniec mojej 3 klasy LO w mojej pięknej szkole (...) wyrwać jedną z moich koleżanek z klasy. Choć zawsze trzymałem się zasady jednych z "guru" tego forum (chyba koko, lecz nie jestem pewien) mianowicie : Gdzie się uczy i pracuje, tam się chujem nie wojuje. Lecz małe bara bara można by skręcić z kobitką. Sęk w tym że w szkole gdzie wszyscy mnie znają, ciężej mi jest podrywać. Mam dobry social jak i zbudowany atraction, lecz jakoś nie czuje się tam jak np: w klubie. Oczywiście z panną Olą, bo tak ma na imię, mam relację kolega=koleżanka, ale ostatnimi czasy próbuje przełamać tą strefę intymności, stosując kino. Negi które wydaję mi się działają na nią, też są odpowiednie do sytuacji. Ona jest zawsze pogodna i uśmiechnięta, lecz wydaje mi się że jak zaczynam z nią rozmawiać to jest jeszcze bardziej rozweselona, choć ona zawsze taka biega. Taki paradoks... I tutaj pytanie do Was moi drodzy ! Może mieliscie styczność z tego typu sytuacjami i macie jakies "rady życiowe", chciałbym się dowiedzieć jak WY byście to rozegrali. Myślę że zapraszać ją na tą chwilę to zły pomysł. Wolałbym najpierw zbudować porządny raport aby to ona czekała na moje zaproszenie. Chyba wiecie o co mi "kaman". Widać że jest mną zainteresowana, spogląda na mnie z uśmiechem ( w sumie tak jak wspomniałem ona ciągle się uśmiecha, taki śmieszek)
Pozdrawiam i dzieki z góry 
Zamiast kombinować, zaproś ją po prostu na spacer/kawę/lody
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Myślę że się nie zgodzi, ewentualnie będzie się wykręcać. Dlatego najpierw chciałbym aby się mną zainteresowała. Nowe dziewczyny mnie nie znają, rozmawiając z nimi, wzbudzam ich zainteresowanie. Nie raz intryguje je. A Jej (czyt. Oli) nie mam czym zaskoczyć, bo znamy się dość długo, i prócz śmiechów i rozmów na tematy nie mające sensu... Jesteśmy w takich a nie innych relacjach. Dlatego chciałbym, tak jak napisałem wcześniej, wzbudzić jakieś zainteresowanie Moją osobą, chciałbym ją zaintrygować. Bo jestem przekonany że będzie się wykręcać gdy wyskoczę z inicjatywą spotkania na spacer/kawę/lody.
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
Zna cię długo, będzie chciała to pójdzie, nie to nie. Kombinujesz.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Jak wynika z opisu atract i social masz zbudowany, wiec moim zdaniem powinienieś podziałać siłą charakteru i zamiat pytać ją czy może zechciałabyś na loda, oznajmij jej to stwierdzeniem w stylu "Wiesz co zabieram Cię dziś na kartacza, bo jestem Ciekawy czy po szkole też jesteś taka wygadana" - po pierwsze komunikujesz jej to, a po drugie stawiasz wyzwanie. Powodzenia
Szukasz dziury w całym, z góry zakładasz ,że się nie zgodzi. Po prostu zabierz ją na spacer/lody czy gdziekolwiek indziej i bawcie się dobrze.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
W taki mróz na lody ?
No dobra, podejdę do tego tak jak napisaliscie
Zobaczymy.
Pozdrawiam
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
No więc chciałem napisać bloga o tym wszystkim, lecz nie ma po co zaśmiecać forum
Auror odpisze na twoje pytanie dosyć zwięźle.
) I jak zaczeła mówić czego to ona nie zrobi w kuchni, odezwałem się do niej "Oleńka, na jutro dewolaja po proszę" Oczywiście reakcja pozytywna. Na przerwie przysiadłem się do niej, lecz rozmawiała z jedną z koleżanek z klasy. Więc włączyłem się do rozmowy i zjechałem z nią na tor poboczny. Wyłączyłem koleżanke z rozmowy inaczej. Wtedy niegując ją oraz smiejąc się, zjebałem sprawę... Powiedziałem: Ciekawe czy po za szkołą też jesteś taka rozgadana (tak jak przedmówcy mi radzili) chce Cie zabrać na kebaba, nie żebym wątpił w twoje kulinarne zdolnosci, lecz można i do Izmira pójśc
Odpowiedziała ze śmiechem a zarazem oschłym - nie dzięki -.
Zrobiłem jej sześcian wczoraj (standard) i była naprawde zaskoczona, zdobyłem u niej pare pkt że tak napiszę. Potem przeszedłem do defensywy i Ona sama mnie zaczepiała. Dziś zaś miałem klawy dzień. Lecz tryskałem energią i bydowałem napięcie oraz kontakt wzrokowy. Zacząłem negować ją w naprawdę zabawy sposób, sama z siebie się smiała. Udało mi się to co zamierzałem. Potem usłyszałem jak z koleżanką rozmawiała na lekcji że obiad z mamą dziś robi itp. siedziałem obok z kolegami grając w karty (lekcja PP więc nie dziw się
hmm
Co mogę napisać
Nie wyszło ;p
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
Trochę za dużo się kleisz, tu zgadasz, tu się przysiądziesz a i w klasie się trochę widzisz.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Koko masz rację, "za agresywny" byłem w stosunku do niej. Lecz raczej spalony już jestem. Chyba że masz/macie jakiś pomysł jak to rozegrać czy już game over(?).
Pozdrawiam
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
Kurwa mać chopie, co ty taki w gorącej wodzie kąpany. Kminisz jak ci idzie, czy nie spierdoliłeś sprawy. Podryw to zabawa a nie stres-przygoda.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
A ja uważam że podryw to gra z której można czerpać zabawę, i to ode Mnie zależy czy tą gre wygram i będę się cieszyć i czerpać z niej zabawę czy ją przegram i zostanie tylko przed smak. Zawsze mogę wrócić do sytuacji. A ty Koko nie unoś się tak bo Ci coś jeszcze pęknie ;* Ja dalej jestem w grze (przynajmniej tak uważam) Lecz muszę zrobić przerwę aby nabrać ochoty do tej gry (podryw Panny Oli)No i aby sama gra mną się nie "znudziła"
Takie jest moje podejscie.
Pozdrawiam
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
No wrzód albo żyłka, w moim wieku
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Przezyje z tobą te bolesne chwile
Dzieki za wcześniejsze porady. Pozdrawiam
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !