Witajcie,
Swój problem opiszę krótko. Jesteśmy ze sobą kilkanaście miesięcy. W tamtym roku urlop nam się nie udał w zasadzie z mojej winy, ponieważ nie miałem kasy. W tym kasa jest, ale w momencie gdy dziewczyna wzięła urlop mnie wyskoczyły ważne sprawy urzędowe, no i tydzień z urlopu zmarnowany.
Co się dzieje? Płacz, oskarżenia, nienawiść, przybity nastrój z jej strony i ogólna beznadzieja ponieważ nigdzie nie pojechaliśmy. Na dodatek szantaż emocjonalny w postaci: "Jestem przepracowana, wymęczona i na pewno wpadnę w depresję. Znienawidzę cię jak nigdzie nie pojedziemy itp. itd" Wszystko to oczywiście z mojej winy. Nie docierają racjonalne i oczywiste argumenty, że siła wyższa, że nie mogłem sobie olać tych ważnych spraw. Na moje propozycje wyjechania na krócej i gdzieś w Polskę pojawia się złość, że ona chciała opalać się, leżeć na plaży i kąpać w morzu...
Poradźcie co zrobić? Jak tłumaczyć itd? Mamy jeszcze tydzień urlopu, ale sytuacja wydaje się patowa.
Pozdro i dzięki za wpisy
Jestem przepracowana, wymęczona i na pewno wpadnę w depresję. Znienawidzę cię jak nigdzie nie pojedziemy itp. itd"
Jak dla mnie to jest tylko babskie gadanie. Skoro nie mogłeś jechac to nie mogłeś i koniec.
Nie docierają racjonalne i oczywiste argumenty, że siła wyższa, że nie mogłem sobie olać tych ważnych spraw.
Kobiety na logike nie przeciagniesz. My myslimy logicznie one emocjami.
Na moje propozycje wyjechania na krócej i gdzieś w Polskę pojawia się złość, że ona chciała opalać się, leżeć na plaży i kąpać w morzu...
Ja bym chciał gwiazdker z nieba ale niestety nie dostane jej..Próbuje cię owinąc wokół palca, nie daj się badz twardy.
Weż nalej jej cieplej wody do wanny pare muszelek załatw jakis płyn do kapieli niebieski i zrób fale. Bedzie jak w morzu śródziemnym Parasole w łazience fotele. Spędz z nia ten tydzien urlopu tak zeby go nie zapomniala ale kasy duzo nie wydawaj !!
Nie daję się. Nieomal zerwałem z nią podczas jednej z ostatnich kłótni. Opamiętałem się jednak, bo nie jest to moim celem. Szczególnie z tak błahego moim zdaniem powodu jak brak wyjazdu na wakacje.
Ja rozumiem jej sytuację. Domyślam się co czuje, że chciałaby odpocząć itd. Współczuję jej i chciałbym jak najlepiej, ale dostaję jedynie brak zrozumienia i w moim odczuciu nie bójmy się nazwać tego po imieniu - egoizm.
Atmosfery w domu nie mogę już wytrzymać, zmieniam temat, próbuję ją czymś zająć, wychodzić gdzieś, ale prędzej czy później sprawa wraca, pojawiają się łzy itd.
Myślicie, że da się coś na to zaradzić?
Urlop był przekładany kilka razy. Mieliśmy jechać na total last minute za granicę, czyli wykup wycieczki na max tydzień przed wyjazdem. Tak wyszło. Jest w tym trochę mojej winy, bo nie odłożyłem wystarczająco pieniędzy wcześniej. No a teraz kiedy mam kasę a dziewczyna musiała już wykorzystać urlop, mnie wypadł ten urząd.
Hehe, mojej byłej nie przeszkadzało nawet jak wybuchały zamieszki w egipcie bo już siebie wyobraziła opalającą się w hotelu na plaży. W rezultacie zmieniłem szybko kierunek na Polskę. Podczas wyjazdu w polskie góry kilka razy wypominała, jak w tv mówili, że turystą w hotelach nic nie grozi!
Zero jakiejkolwiek świadomości, ciekawe kogo by na pomoc wołała jak by się coś dziać zaczęło i zamieszki realnie zakłóciły by jej wizję słonecznej opalenizny, którą zamierzała się przed koleżankami pochwalić! To taki mój przykład z życia.
Ona kolego się z tobą zwyczajnie nie liczy i przedkłada swoje przyjemności ponad wszystko inne, raczej słabo widzę związek z taką osobą, za każdym razem w podobnej sytuacji czeka ciebie foch + jazda emocjonalna gratis!
Miałem kiedyś bardzo podobną sytuację. Byłem z dziewczyną ponad rok, ona chciała wyjechać, a ja nie miałem kasy - tzn. miałem, ale wolałem przeznaczyć ją na coś innego.
Tak samo jak u Ciebie, robiła z tego wielka krzywdę jej wyrządzaną - porównywaną rozmiarami do zamachu na Papieża.
Nie przejmuj się tym bo co masz zrobić i może zaproponuj żeby pojechała gdzieś z koleżankami na ten czas kiedy Ty nie możesz /nie chcesz. Przestanie Ci zrzędzić, że ma nieudany urlop i siedzi w domu, a Ty będziesz mógł załatwić swoje sprawy w spokoju, a i może pójść z kumplami na imprezę i poznać jakieś dziewczyny, korzystając z jej nieobecności.
Rozkapryszona Pani.
"Jak tłumaczyć itd?"
Ale co tłumaczyć? Nie tłumacz się, bo nie masz z czego, przecież wypadło coś niezależnie od Ciebie i nie Twoja wina, że nie pojechaliście. Co innego gdyby wyszło to z Twojej winy, gdybyś miał wszystko gdzieś, ale Ty szukasz rozwiązań, proponujesz inny wyjazd, a ona się zachowuje jak małe dziecko. Co możesz więcej zrobić? Widocznie Księżniczka nie potrafi sytuacji zrozumieć. Pewnie się pochwaliła koleżankom, że jedziecie gdzieś smażyć się na słońcu, a tu lipa. A te szantaże, że depresja, że znienawidzi to są dość śmieszne, szczególnie w otoczeniu takiej błahej sprawy. Ale co kto lubi. Już pomijam, że zamiast jakoś fajnie wykorzystać ten tydzień urlopu, który Wam został, to Wy się kłócicie.
cholera, masz ciezka sytuacje.
pewnie zostane skrytykowany, ale moim zdaniem powinienes jak najszybciej zerwac.
moj wujek wyjechal do niemiec jakies 15, moze 18 lat temu. poznal tam kobiete, tez polka, i tez swiezo po przyjezdzie. mieszkala tam z rodzicami, byla z moim wujkiem kilka miesiecy. boska dziewczyna. mila, kochajaca, radosna. tylko czasem sobie pomarudzila. ale kto by tam na to patrzyl.
kupili mieszkanie, glownie za jego pieniadze. ozenil sie z nia po kilku nastepnych miesiacach. wiesz co sie stalo potem?
po paru dniach rzucila prace, zwalala na zle warunki, miala szukac nowej. oczywiscie nie szukala. wujek zatrudnil sie na drugi etap. ona wydawala polowe jego wyplaty na kosmetyki, ubrania, slodycze, kosmetyczke(czy kogos takiego). strzelili sobie dzieciako. i tu zaczal sie koszmar. miala go w garsci. awantura za awantura. i ma tak do dzisiaj. talerze lataja, darcie mordy caly dzien, dupe mu obrabia za plecami, kase wydaje cala z konta, straszy go jeszcze sadem- glupia pizda.
opisalem to w skrocie. jakby sie przyjrzec sprawie, to wyglada to sporo gorzej.
z kazdym miesiacem spedzanym z ta dziewczyna jestes coraz blizej takiej badz podobnej sytuacji. w pewnym momencie laska wymysli cos zebys musial za nia wyjsc. wymysli chorobe czy cos, a po slubie wyzdrowieje, i bedziesz mial przejebane, bo bedziesz wolal to zaakceptowac niz sie wycofac. juz ona zadba o to zeby tak dozowac Ci koszmar, zebys myslal ze dasz rade przeczekac az bedzie lepiej. nie ma co sie mieszac w relacje z taka kobieta.
------------------------------------------------
/jesli pisze bez polskich liter,
/to zapewne pisze z telefonu.
------------------------------------------------
Taaa, ja się zgadzam z przedmówcami, szczególnie z vodrinkerem. Podczas tamtej kłótni trzeba było zerwać definitywnie, a nie prawie. I to wcale nie był błahy powód, jak napisałeś, tylko cięcie w chuja po całości.
"W tamtym roku urlop nam się nie udał w zasadzie z mojej winy, ponieważ nie miałem kasy." - o ile nie rozpierdalałeś kasy na lewo i prawo na byle gówna, to nie wiem gdzie tu Twoja wina.
"Jestem przepracowana, wymęczona i na pewno wpadnę w depresję. Znienawidzę cię jak nigdzie nie pojedziemy itp. itd" Wszystko to oczywiście z mojej winy." - haha, kurwa manipulacja na 100%. Chciała wzbudzić w Tobie poczucie winy. Mam nadzieję, że nie przepraszałeś jej codziennie po 10 razy. Poza tym co to za tekst w ogóle "Znienawidzę cie"?
"Nie docierają racjonalne i oczywiste argumenty, że siła wyższa, że nie mogłem sobie olać tych ważnych spraw." - nie tłumacz się. Nic złego nie zrobiłeś. Co ona kurwa, ma 15 lat? Nie wiem co musiałeś załatwić, ale skoro nie mogłeś tego olać to nie mogłeś. Żenada.
"Na moje propozycje wyjechania na krócej i gdzieś w Polskę pojawia się złość, że ona chciała opalać się, leżeć na plaży i kąpać w morzu..." - o jejku, biedna księżnicza. A wiesz co ja bym chciał? Zabrakłoby miejsca na serwerze gdybym zaczął wymieniać. Nie opali sobie dupci za granicą, to już urlop zjebany. Jeżeli ona nie zdaje sobie sprawy, że w życiu różnie bywa, to niech wróci do oglądania bajek Disneya.
"Poradźcie co zrobić? Jak tłumaczyć itd? Mamy jeszcze tydzień urlopu, ale sytuacja wydaje się patowa." - nic nie robić i nic nie tłumaczyć.
"Ja rozumiem jej sytuację. Domyślam się co czuje, że chciałaby odpocząć itd. Współczuję jej i chciałbym jak najlepiej, ale dostaję jedynie brak zrozumienia i w moim odczuciu nie bójmy się nazwać tego po imieniu - egoizm." - dokładnie.
Do problemu można podejść na dwa sposoby - albo się "zesrać", albo konstruktywnie: "Szkoda, że tak wyszło, ale wiem, że musiałeś załatwić te ważne sprawy w urzędzie. Cieszę się, że i tak pojedziemy gdzieś razem, spędzimy miło czas i odpoczniemy". Można czy nie można?
Ja bym na Twoim miejscu totalnie odwrócił sytuację. Powiedziałbym jej, że zachowuje się jak pieprzona księżniczka i jest cholerną egoistką i jak tak dalej pójdzie, to będę musiał się z nią pożegnać. I że o wspólnym urlopie może zapomnieć. Niech teraz ona się pomartwi tym, że zjebała sprawę i co z tym zrobić.
Powinieneś teraz postawić sprawę jasno, bo jak zmiękniesz, to za jakiś czas będziesz miał powtórkę z rozrywki i za każdym razem jak coś będzie nie po jej myśli, to będziesz miał szantażyki. Bo laska się nauczy, że "to działa".
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.