Tak, tak drodzy koledzy... Dotyczy to szczególnie początkujących, jak ja. Większość starych wyjadaczy ma to już we krwi, ale my młodzi musimy uważać.
Jeden z lubelskich klubów, otrzęsiny pierwszego roku, dwie sale i prawie 1000 osób... Pośród nich ja, latam jak oszalały pomiędzy piętrami, gorąco, głośna muzyka... Nie, nie poszedłem się tam bawić, uczelnia potrzebowała fotorelacji z imprezy. Na początku pomyślałem, będzie fajnie, zrobię co swoje i polecę w parkiet... Cóż, z czasem jak impreza się rozkręcała, miałem na to coraz mniejszą ochotę... Duchota i te pieprzone wytwornice dymu wywołały u mnie kurewski ból głowy, a tłok sprawił, że chciałem jak najszybciej opuścić lokum.
Przechodząc z jednej sali na drugą trafiłem na mały korek w przejściu. Stanąłem w drzwiach i oparłem się o futrynę, aparat przyłożyłem do skroni a oczy zamknąłem by wsłuchać się w muzykę i choć odrobinę złagodzić ból... Nagle słyszę za sobą cichy głos "Zdjęcie, zdjęcie"... Odwracam się i kaprawymi oczami ujrzałem dwie drobne dziewczyny, brunetka i blondi. Wydawały się dość naturalne, kilogramów szpachli i różowego pudru nie zauważyłem, smukłe, trochę niższe ode mnie... Takie jak lubię...
M: Co zdjęcie? - Lekki wymuszony uśmiech powędrował na moją twarz.
Bru: Zdjęcie, zrobisz nam zdjęcie.
Blo: Albo nie nam, chcemy zdjęcie z Tobą!
Se myślę, łot de fak?
M: Tak tu i teraz? W drzwiach? Słit focia lustrzanką z ręki? - Kobyła to niemała, jeszcze miała załadowany palnik, parę kilo wagi, niedoczekanie wasze... Ale uśmiech już szerszy i bardziej szczery.
Razem: Tak! Chcemy zdjęcie z tobą.
M: Przestańcie, jeszcze mi obiektyw od mojej facjaty pęknie... - tak tak, walnąłem jak łysy grzywą o kant kuli... - Zejdziemy na dół, to wam zrobię na sali.
Blo: Przestań, zobacz ile tu pokemonów dookoła.
Zlałem. Schodzę schodami i czuję czyjąś drobną dłoń na ramieniu, była tam dość długo.
M:Panie się ustawią tutaj, o tak. - pizdry mizdry, włosków poprawianie. Bach, dwie klatki poszły, tak na zapas.
Odkładam aparat od oka, pokazałem dziewczynom zdjęcia. Na koniec uśmiech, puszczam oczko i widzę u blondi "oczy kota szreka" krzyczące niemal "Stój, nie odchodź, tak szybko?".
Co zrobiłem? Odszedłem, jak tchórz... Nie ma tłumaczenia bo kompletnie sfrajerzyłem. Wystarczyło podejść i szepnąć na uszko: Dziś już nie mam siły, daj mi swój numer a umówimy się w spokojniejszym miejscu... Powinienem sobie wlepić karnego kutasa.
Ostatnio też zrobiłem sobie retrospekcję, co z którą panną nie tak pykło. Wyszło tego całkiem sporo niestety... Najbardziej pluję sobie w twarz jak przypomnę sobie moment gdy panna sama wtula się w ramię, a ja patrzę się na nią jak na idiotkę... Kurwa! Jedyne wytłumaczenie to takie, że wtedy jeszcze nie poznałem wiedzy tajemnej... Marne dość...
Początkujący, zapamiętajcie moje słowa: Choćby skały srały, a mury pękały, nigdy nie traćcie czujności. Choćby świat wam się walił a była pisała, że jest z wami w ciąży, nie zaprzepaszczajcie oczywistych okazji. To wasze życie i tylko wasze sumienie rozliczy was z niego.
Na końcu chcę podziękować ludziom którzy stworzyli tę stronę, dzięki wam stałem się lepszym człowiekiem. Zrozumiałem naprawdę wiele rzeczy, poprawiłem swoją relację z przyjaciółmi i kobietami, zdobyłem kilku nowych. Bycie PUA? To nie jest główny cel, w zasadzie to nigdy nim nie był...
Odpowiedzi
"Zrozumiałem naprawdę wiele
pt., 2011-10-14 13:31 — QB@L@"Zrozumiałem naprawdę wiele rzeczy, poprawiłem swoją relację z przyjaciółmi i kobietami, zdobyłem kilku nowych. Bycie PUA? To nie jest główny cel, w zasadzie to nigdy nim nie był..." -dokładnie tak samo uważam
.
A co do te akcji...no szoda wielka-mogłeś to jakoś dalej poprowadzić ładnie-pójść z nimi do loży a co ważne (może) udało by Ci się wyciągnąć numery od nich.
Też miałem kilka takich sytuacji(jedna nawet podobna do Twojej, tyle że na domóce) że zawaliłem, nie poprowadziłem dalej interakcji tylko zwyczajnie stchórzyłem,a po laskach było widać że liczą na coś wiecej...