Społeczność uwodzicieli wykształciła pojęcie rzekomych iluzji społecznych. Początkowo się z tym zgadzałem ale teraz obserwując życie, zastanawiając się trochę nad tym wszystkim odnoszę wrażenie, że największą iluzją jest przekonanie o istnieniu owych iluzji. No bo czymże one niby są?! Nie stawiaj kobiety na piedestale, a co to w ogóle znaczy stawiać kobietę na piedestale..? Czy jeśli przepuszczę ją w drzwiach to znaczy, że stawiam ja na piedestale, czy jeśli nawet legendarny rycerz w lśniącej zbroi klękał przed wybranką to znaczy, że stawiał ją na piedestale?! To są jakieś kompletne bzdety, mówienie o stawianiu na piedestale jest raczej brakiem dystansu do siebie i tego wszystkiego. Jeśli nawet kupisz na drugie spotkanie pannie kwiatka za 7 zł to czy coś się wielkiego stanie, to wszystko trąci śmiesznością, sprawia że proste rzeczy urastają do wielkich rozmiarów i suma sumarum wychodzimy na tym jak Zabłocki na mydle. Po prostu wystarczy zachowywać się normalnie, chcesz dziewce napisać smsa to piszesz, chcesz zadzwonić to dzwonisz a jeśli ktoś robi to co przysłowiowa minutę to raczej jest najzwyczajniej w świecie debilem. Jeśli ja się będę zachowywał normalnie to i ona będzie się zachowywała normalnie a jeśli nie to z nią jest coś nie tak i albo do widzenia albo się poprawi.
Albo słynne " nie zabieraj kobiety do drogiej restauracji na pierwsze spotkanie", a kto niby robi coś takiego się pytam?! Jeśli ktoś świeżo poznaną panią zabiera w takie miejsce to albo jest zamożny albo jest z nim coś nie tak. Jakoś w realnym świecie nigdy nie spotkałem się by którykolwiek z moich znajomych tak czynił, na takie większe ekstrawagancje pozwalają sobie raczej pary między którymi rzeczywiście jest już coś na rzeczy.
Pojecie iluzji społecznych wykształciliśmy chyba przez to, że zaczęliśmy zbyt poważnie na to wszystko patrzeć, kiedyś nikt sobie głowy nie zaprzątał takimi rozważaniami, każdy polegał na swojej intuicji, instynkcie, takcie, wyczuciu, manierach, trochę polotu i fantazji i wszystko grało.
Nawet przyjmując, że pewne iluzje faktycznie istnieją to jednak ziarnko prawdy w tym wszystkim jest. Typowa rzekoma iluzja społeczna- kobiety lecą na forsiatych z dobrymi furami- i w tym jest nieco prawdy tylko Wy interpretujecie to zbyt serio, zbyt dosadnie a sami dobrze wiecie, że dla kobiet ma znaczenie poczucie bezpieczeństwa i pozycja społeczna jej partnera a za tymi przymiotami właśnie to się kryje, jest to moim zdaniem swego rodzaju metafora, skrót myślowy, raczej rzadko się zdarza by menel z bramy wyrwał szykowną kobietę, swój do swego ciągnie.
Odpowiedzi
Nie mysl tyle ; )
śr., 2011-10-12 15:28 — RamoselNie mysl tyle ; )
Następny rewolucjonista...Po
śr., 2011-10-12 15:48 — dickinsonNastępny rewolucjonista...Po co tu siedzisz jak nie dociera do Ciebie przekaz strony.
Czy jeśli przepuszczę ją w drzwiach to znaczy ze stawiam ją na piedastale... Człowieku kurwa nikt tu takiego czegos nie stwierdził, sam to wymyśliłeś.. to co się spinasz.
Ja dopiero się uczę ,ale
śr., 2011-10-12 19:07 — MłodyLat16Ja dopiero się uczę ,ale wydaje mi się ,że troszke za dużo myślisz jak to kolega wyżej ujął


Kultura to jedno ,a twoja wewnętrzna postawa względem kobiety to drugie..
Mieszasz pewne rzeczy...
Nikt na tej stronie nie każe Ci traktować każdą kobiete jak kur*e , nic z tych rzeczy ,chodzi jedynie o to aby doprowadzic do sytuacji 50/50 w związku ..ii w swojej mentalności ,poznaj swoją wartość i bądź sobą !
Bez zbędnych spekulacji
A ja myślę, że dotknąłeś tym
czw., 2011-10-13 16:16 — AmeliaA ja myślę, że dotknąłeś tym wpisem bardzo ciekawej kwestii. W zasadzie od początku, od kiedy zaczęłam czytać tę stronę, uderzała mnie pewna nieścisłość. Bo tak, z dużą częścią porad się zgadzam, tylko wciąż nie potrafię pogodzić ze sobą dwóch - w zasadzie głównych - wytycznych.
Z jednej strony trzeba mówić i robić to, na co ma się ochotę, a z drugiej nie wolno pod żadnym pozorem... I tu następuje cała litania zakazów. Problem pojawia się, jak ktoś ma ochotę zrobić jedną z tych rzeczy, których mu nie wolno pod żadnym pozorem.
Moim zdaniem Dzik wcale nie myśli za dużo, wręcz przeciwnie. Może to Wy za dużo myślicie. Dzik myśli tylko że nic takiego się nie stanie, jeśli facet kupi dziewczynie kwiatka. I tyle. Kejszyn natomiast na samą wzmiankę spina się i zastanawia po co kupować. Jak to po co? Bo ten kwiatek jest ładny a ty chcesz dać dziewczynie coś ładnego. Bo jak dziewczyna od czasu do czasu dostanie kwiatka - nawet kupionego - to zrobi jej się przyjemnie. Bo dla odmiany chcesz zrobić coś prostego, zwyczajnie miłego... Po prostu - bo masz ochotę. Nad czym się tu zastanawiać? Chcesz, to kupujesz, nie to nie.
Niektórzy tutaj faktycznie wyraźnie przesadzaj z myśleniem, kiedy na hasło "kupić kwiatek" włącza im się lampka alarmowa. Bo tak przecież robią wszyscy, bo dziewczyna pomyśli, że chcecie ją przekupić, bo wyjdziecie na frajerów, bo jej się w dupie poprzewraca itd. To takie podejście świadczy o nadmiernym i niepotrzebnym rozmyślaniu, a nie proste spostrzeżenia Dzika.
Czasami kwiat jest tylko kwiatem, miły gest - miłym gestem. Ani jedno ani drugie stosowane z umiarem nie musi mieć nic wspólnego z iluzjami. Nie wszystko trzeba rozkładać na czynniki pierwsze i interpretować niczym poezję młodopolską.
"W zasadzie od początku, od
pt., 2011-10-14 17:56 — dzik"W zasadzie od początku, od kiedy zaczęłam czytać tę stronę, uderzała mnie pewna nieścisłość. Bo tak, z dużą częścią porad się zgadzam, tylko wciąż nie potrafię pogodzić ze sobą dwóch - w zasadzie głównych - wytycznych.
Z jednej strony trzeba mówić i robić to, na co ma się ochotę, a z drugiej nie wolno pod żadnym pozorem... I tu następuje cała litania zakazów. Problem pojawia się, jak ktoś ma ochotę zrobić jedną z tych rzeczy, których mu nie wolno pod żadnym pozorem."
I otóż to, trafiłaś w sedno. Często między tymi wszystkimi poradami zachodzą sprzeczności.
Może się nie znam ale chyba
czw., 2011-10-13 19:09 — BlacksmithMoże się nie znam ale chyba podstawa to znaleźć złoty środek. Nie popadać z jednych skrajności w drugą. Chcesz kupić kwiatek to go kup ale nie kupuj od razu bukietu z 50 róż. Chcesz zabrać pannę do restauracji to zabierz ją w kulturalne miejsce w rozsądnej cenie, tak żebyś nie musiał później przez miesiąc tego odpracowywać. Przecież nie każdy podarunek czy postawiony obiad ma pokazać ile to masz kasy. Nie wszystko jest łapówką.