Tak jak napisalem wczesniej pojawia sie i kontynuacja historii z poprzedniej czesci bloga.
Z gory przepraszam za literowki i tym podobne ale pisze pod wplywem pewnych emocji.
Ale do rzeczy: Odpowiedzia na pytanie czy w szybkim czasie mozna wyjsc z ramy przyjaciela jest 1 slowo: NIE! I napisze to sobie na scianie zebym zapamietal ze slowo kolega/przyjaciel powinno konczyc znajomosc. Amen.
Dzien jak kazdy no moze pogoda troszke nie rozpiszczala ale nad nia nie bede sie rozpisywac bo nie nazywam sie Kret:)
Ogolnie z pozytywnym nastawieniem ruszylem na uczelnie. Nikogo znajomego, wchodze do srodka, w oczy rzuca mi sie "kolega" z grupy (nie znalem nawet jego imienia)i dziewczyna siedzaca kolo niego. Ogolnie na 1 rzut oka oceniona bardzo pozytywnie. Podchodze witam sie, dziewczyna okazuje sie siostra mojej bylej nauczycielki. Na poczatek spalilem myslac ze to jej matka ale never mind:) Ogolnie rozmowa toczyla sie calkiem dobrze, dziewczyna sama zaczela podrzucac tematy do rozmow. Ogolnie z rozmowy wyszedl typowy kobiecy foch (to najbardziej lubie^^) przelozeneie nogi ale na twarzy rysuje sie banan. Odpowiadam krotko ze niby 20 letania kobieta a mazgai sie jak mala dziewczynka. W odpowiedzi slysze ze 20 to za 3 miesiace co znowu obracam w zart dziekujac za zarposzenie na urodziny ale nie znamy sie zbyt dlugo i nie bede sie czul bezpieczny. W czasie "focha" wyciaam telefon i pisze do K z poprzedniego bloga. Na poropozycje spotkania odpowiada "bede za 15 min". Poprosilem tylko owa dwojke zeby dali mi znac jesli bede musial sie pojawic na uczelni.
Stoje przed budynkiem, przychodzi K (pierwszy raz widzialem zeby zrobila sobie "az" taki makijaz. Uznalem to za dobry znak. Ogolnie spotkanie w atmosferze luznej rozmowy z wrzucanymi podtekstami z mojej strony i masa ST z jej (do tej pory bylo ich kilka przez jakies nascie spotkan), najgorszym i niezrozumialym byl ten an temat kolegi ktory pokazal to i tamto miejsce.Odbijanie wyszlo dobrze bo akurat do kazdego miejsca mialem swoja smieszna historyjke. Powoli wracamy rzucam tekst "mialem Ci cos pokazac ale niestety nie zasluzylas na to" oczywiscie odp "ale co ale co" potem typowy foch ze zaczynasz cos i nie konczysz, zbyty usmiechem. Przy pozegnaniu:
K:ide juz
S:czekaj mialem przeciez Ci cos pokazac
K:?
S:zobacz reka (pokazuje dlon, staram sie dotknac jej twarzy, wyczuwany opor, malo tego ucieka z twarza w swoje rece)
S:To przeciez tylko reka (w koncu odpuszcza. gladze jej reka po twarzy)
S:Widzisz to dalej reka kolegi prawda?
K:no tak (Przygryza dolna warge- mysle jestes na dobrej drodze, proba KC a tu odworcenie glowy)
K:Nie nie Seriuos (i szybki odworot)
Tu juz bylo ciezko cos wymyslic bo nie dala dokonczyc ze to tez tylko usta kolegi.
Bledem bylo oczywiscie zwlekanie z tym do konca spotkania, ale po tak konkretnym IOI nie spodziewalem sie takiej reakcji.
No ale mowi sie trudno. Niestety to byl moj pierwszy spalony KC co mnie najbardziej boli, ale zawsze musi byc ten pierwszy raz.
Oczywiscie w zgodzie z wlasnymi zasadami numer usuniety, boli tylko fakt odciecia od dobrego setu jakim jest jej "paczka" (3 bardzo ciekawe dziewczyny SHB)
Piszac krotko jakby ktos nie chcial czytac calosci "nie kazdy IOI nim jest"
Nie wiem czy to co napisalem pomoze komukolwiek, mi napewno bedzie przyponinac zeby nigdy wiecej nie wymyslac takich sytuacji tylko szybciej je konczyc.
Moze lekko niedopracowany wpis, rzucony na spontanie ale po 1 emocje po 2 spiesze sie "odbic od dna". Jesli dobrze pojdzie jutro nowy wpis tym razem opisujacy akcje w terenie:)
Odpowiedzi
"Oczywiscie w zgodzie z
pt., 2011-10-07 17:28 — Ramosel"Oczywiscie w zgodzie z wlasnymi zasadami numer usuniety"
Masz zasade, ze jak nie wyjdzie KC to konczysz znajomosc? ; )
A ja jestem zdania że każdy
pt., 2011-10-07 21:13 — AdivA ja jestem zdania że każdy IOI to IOI, a jeśli coś nie wyszło to znaczy że sam coś spartaczyłem
Pozdrawiam
Ramosel skoro juz wczesniej z
sob., 2011-10-08 12:05 — SeriuosRamosel skoro juz wczesniej z ta dziewczyna wychodzilo to bez problemu, a po wyjezdzie "cos" sie stalo ze czuje opory w stosunku do mnie to nie mam zamiaru jakos teraz odzywac sie pierwszy. A najprostszym sposobem do tego jest nie miec numeru (tak zeby nie korcilo:D)
Adiv... no wiesz ciezko jest powiedziec ze ja cos spartaczylem, jedyna niedogodnosc to to ze wstydzila sie tego na ulicy...
Moj blad, pomylilem sie, nie
sob., 2011-10-08 16:28 — RamoselMoj blad, pomylilem sie, nie ogarnelem, ze juz wczesniej bylo ; )