
Witam podrywaczy!
Nie jestem tutaj nowy, ale pewnie nikt mnie nie kojarzy dlatego chcialem sie przywitac
Wstyd sie przyznac ale po ponad dwuletniej znajomosci tej strony nie moge nazwac siebie podrywaczem. Zapewne to kwestia mojego lenistwa i masy wymowek ktore mnie otaczaly w tym czasie. To moj pierwszy blog, a pisze go w sumie dla siebie. Zrobie podsumowanie moich ostatnich lat i wroce do niego za kilka kolejnych smiejac sie z niego heh.
Podobnie jak wielu z Was bylem nie do konca ciekawym kolesiem. Okres zmian w moim zyciu nastepowal powoli, krok po kroku i nie moge powiedziec ze byla to tylko i wylacznie zasluga tego portalu. Szczesliwym trafem znalazlem te strone po tym jak totalnie sfrajerzylem sie przed pewna laska i jeszcze bardziej zapragnalem zmian w swoim zyciu. Nie byly to zmiany nastawione stricte na podryw. Nie chcialem miec łatki jakiegos PUA, wyrywac lachonow na potege i miec dzieki temu satysfakcje. Czerpalem z tej strony od czasu do czasu glownie motywujac sie do dzialania, czerpalem madrosc zyciowa, dojrzewalem do zrobienia czegos w swoim zyciu, przezycia go (!) a nie przewegetowania. Podswiadomie zaczalem dazyc do stanu kojacego spelnienia, podejmujac ryzyko probowalem nowego, zaczalem zyc aby pozniej nie zalowac w mysl idei Carpe Diem. Pomyslalem ze chce jezdzic motocyklem. Zrobilem to. Pomyslalem ze chce zobaczyc miejsca ktore w dziecinstwie zakresilem na mapie. Zrobilem to. Zaczalem imprezowac jak nigdy wczesniej, bo nigdy wczesniej nie bylem typem imprezowym. Teraz moge powiedziec ze ostatnie 3 lata byly czasem mojego zycia. Nie zaluje niczego poza malymi szczegolami. NICZEGO.
Zmienilem sie pod wzgledem osobowosci i wygladu. W miedzyczasie troche przypakowalem ale tez zdalem sobie sprawy, ze moja fizjonomia nie pozwala mi na stanie sie koksem
Mniejsza z tym. Chodzi o to ze gdyby nie fotki na fb czy nk nikt, z kim nie widzialem sie od 3 lat nie bylby w stanie mnie poznac. NIKT. Nawet w rodzinie mowia ze zmienilem sie nie do poznania. Od zawsze bylem typkiem cos ala pewnego siebie geeka, tym bardziej ze jestem najstarszy z rodzenstwa, ale zawsze wszystko chowalem w sobie. Teraz jestem otwarty, kazdy moze zobaczyc, ze emanuje ze mnie pozytywna energia. Jak to ktos okreslil jestem takim ‘chicky boy em’.
Na ulicy przechodzac obok dziewczyny lapie kontakt wzrokowy i usmiecham sie zawadiacko, mimo, ze czesto smutne Polki uciekaja ode mnie wzrokiem. Tak czy siak mam banana na twarzy, staram sie przekazywac moja energie innym. Czy to nie spojrze w oczy i usmiechne sie przy kasjerce w biedronce, sekretarce w urzedzie czy pielegniarce w przychodni. One to odwzajemniaja. Czuje zajebistosc chwili gdy emanuje pozytywnymi emocjami, to wlasnie wtedy wiem ze zyje i czuje swoja prawdziwa wartosc.
Ostatnio w klubie w moim rodzinnym miescie przez przypadek spotkalem slodka blondyneczke hb9 w ktorej podkochiwalem sie w liceum. Spotkanie po 6 latach i mimo, ze teraz ocenilbym ja moze na hb7 to odzyly we mnie emocje i wspomnienia. Byla oslupiona moja osoba i skwitowala ‘Kroma, nie zmieniaj sie juz, mowie Ci, nie zmieniaj’. Mimo ze bylem kiedys krzywdzony przez dziewczyny, pewnie przez moje frajerstwo, teraz bedac tym kim jestem staram sie nie krzywdzic ich. Stram sie je kochac, byc szczery i wiem, ze one lubia moje towarzystwo. A juz na pewno uwielbiaja taniec ze mna. To moja najsilniejsza dzialka gdy wpadam do klubu i przy pomocy winga, ktory mnie nakreca lapie laske, ktora po kilku obrotach rozplywa sie nade mna. Ostatnio nawet jakas instruktorka tanca w klubie przyznala, ze tancze nawet bardziej niz zajebiscie 
Wciaz jestem leniwy kontaktach z dziewczynami. Lubie byc podrywany, lubie energiczne dziewczyny ktore sa ekspresywne w swoich uczuciach i szaleja za mna, a ja zlewajac je jeszcze bardziej je rozkrecam. Przechodzac czasami ulica widze dziewczyny ktore lapia ze mna kontakt wzrokowy, az prosza sie o podejscie. A ja w tym momencie walne tylko rozwalajacym pół-usmiechem, nic wiecej. Wciaz mam potezne opory przed podchodzeniem do lasek, szczegolnie w czasie day game. Teorie mam ugruntowana dosyc solidnie, znam kilka rutyn, wiem co to NLS (jestem w tym tragiczny) ale wciaz czesto jestem tak zamkniety w swoim swiecie ze nie obchodzi mnie nic na zewnatrz. Ciagle mam ogromne opory i jesli nie zadziala zasada 3 sekund to jestem naprawde w wielkiej dupie. W zeszla sobote w klubie krecilem sie kolo jednej laski, powiedzmy HB8 ktora podchodzila pod 30 przeszlo pol godziny. Nadawala sie perfekcyjnie na ONS i tylko na to liczylem. Wskoczylem w koncu na scene, zlapalem ja mocno za reke i doslownie wyrwalem na drugi koniec sali. Gadka szmatka, laska totalnie zaskoczona jak mloda sarenka mota sie wokol mnie nie wiedzac co ma ze soba poczac. Ostatecznie zjebalem te akcje a dziewczyna z bananem na twarzy ucieklo z klubu bo byla juz pozna pora. Zjebalem, ale wiecie co? Totalnie nie zaluje i mialem banana na twarzy przez cala droge powrotna do domu.
Nie wazne ze sie nie udalo, wazne ze to zrobilem i wiem ze jeszcze 2 lata temu nie pomyslalbym nawet o takiej akcji. Dla mnie to zmiana.
Czasami mam do siebie malutki żal. Zal ze ciagle jestem w ruchu, wciaz nie znalazlem swojego miejsca w swiecie, ze nie mam szans na zaangazowanie sie w cokolwiek glebszego. Mam swiadomosc ze dzis jestem w tym miescie, wyrwe jedna panne, zainteresuje ja soba i bede musial w koncu przyznac, 'za 3 godziny mnie tutaj nie ma, milo bylo Cie poznac jestes zajebista ale nigdy wiecej sie nie zobaczymy.' W glowie mam kolejna podroz poza Europe. Mam nadzieje ze nie bedzie mnie tutaj juz za 2 miesiace. Nie wiem czy tam, daleko techniki opisane tutaj wogole mi sie przydadza. Ale mimo to chce wykorzystac te odrobine czasu, ktory mi tutej zostaje na pojscie za ciosem. Jesli zaczalem to juz skoncze. Traktuje ten portal jako dar od losu. Za 2 tygodnie skoncze 25 lat i wciaz cale zycie przede mna. Ustawiam sie juz z kims na DG. Nie ma to jak dobra zabawa z wingami. 
3majcie sie!
Odpowiedzi
O tak :)Carpe Diem...Chwytaj
czw., 2011-10-06 14:31 — MłodyLat16O tak :)Carpe Diem...Chwytaj Dzień , Żyj chwilą... od jakiegoś czasu jest to dla mnie najważniejsza myśl ,pomaga mi otrząsnąć się po porażce ,przez co każdy upadek staje się kolejną lekcją a nie tragedią .
A po za tym świetny ,szczery blog !
Powodzenia życzę w szukaniu swojego miejsca w świecie ;D