Piszę, bo mam dylemat. Mój wingmen ostatnio robił sporo kłopotów, aż wkońcu dzisiaj wykopali nas z klubu (moje ulubione miejsce!), tak ze nas przez pół roku chyba będą pamiętać. Wbiliśmy się do innego i tam też omal nas nie wykopali. Wkurzyło mnie to i powiedziałem, że zachowuje sie jak cham, a nie podrywacz. Nawet laski mi to mówią. Napoczątku myślałem, że to może tak działa, że są one przez to zaintrygowane, ale nie tak jednak nie jest. Numerów zbieram więcej ja, więcej komplementów, otwieram wiecej setów. Jego ostatnie F-close, to tez z setu, który ja otworzylem. A dzisiaj mi mówi, że nieużywam DHV na temat jego, co jest absolutnym kłamstwem. Zauważyłem, że stwarza więcej kłopotu, niż pożytku i powiedziałem "to koniec". Chcę być dobry, ale ostatnio efekty naprawde poszły w dół. Chłopak ma zamiar wziąść jakieś warsztaty za miesiąc i uważa to za cudowną medycynę. Powiedziałem mu, że tak nie jest i żeby sie nie napalał za bardzo. Szkoda mi gościa, ale weekend w weekend to samo, albo nas prawie wywalają, albo słabe efekty, bo podchodzi do moich setów i działa jak konkurencja a nie wingmen. Co uważacie, kiedyś grałem solo i jakoś szło, powinienem poszukać nowego wingmena, czy poprostu wrócić do starej metody?
Dzięki
Bardzo dobrze zrobiles, ze skonczyles ta wspolprace. Osttatnio moj kolega tez odstawial takie numery i zamiast pomagac, robic socjal itp to przeszkadzal i dzialal jak konkurencja. Wkurwilem sie i juz z nim nie wychodze.
)
Prawdopodobnie wroce w tym roku akademickim do uwodzenia solo tym bardziej, ze mialem lepsze efekty niz w duecie. (A to dziwne co nie
Poprobuj samemu i zobacz jak ci bedzie szlo... Minusem jest to, ze trudniej jest z setami ale poza tym same plusy.
Ja o wiele bardziej lubię działać sam czuje się bardziej komfortowo...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"