
Hej...
Hej chłopaki mama dalsza cześć tego co się stało z ,,targetem"...Otóż parę dni temu dzwoniłem do niej nie odebrała...następnego dnia zapomniałem wiec zadzwoniłem w ostatni piątek dzwonie nie odbiera myślę zostawię to trudno...po ok paru minutach pierwszy głuchacz...ja cisza i po ok 5-6 następny....pomyślałem sobie ale niecierpliwa jesteś...zadzwoniłem po 10 min,odebrała trochę pogadałem z nią i zapytałem czy nie chciałaby wpaść obejrzeć ze mną film(horror)?Odpowiedziała ze ok umówiliśmy się...potem siedziałem do 4 i naprawiałem kapa bo mi nie chciał filmu odpalić i się wkurzałem...wiec następny dzień poszedłem z kumplem do kina(zaspał i musiałem iść go ,,kopnąć",poszliśmy na następny)w Palzie dostałem dwa esy,oba od ,,targeta" pierwszy to było z oglądania nici ale musi koniecznie ze mną o czymś ważnym POGADAĆ...myślę sobie kurde co ona kombinuje?Musze przygotować ewentualna odp na nie miłe słowa...cały czas o tym myślałem(nie potrzebnie wiem ale zastanawiało i niepokoiło mnie to co nie dawało mi spokoju)a drugi ze spotkamy się o 19 i gdzieś pójdziemy...wiec myślę kombinuje(pomyślałem ze cwana jest i specjalnie to zrobiła żebym o niej myślał i jakoś się zdradził czy wplątał)bylem w kinie potem u kumpla a potem do drugiego kumpla po filmy które poprosiłem żeby mi ściągnął(te problemy z kompem nierozwiązane)...Nie zdążyłem nawet się wrócić i zabrać bluzy!Znowu przemarzłem i się trzasłem jak osika!Stałem i czekałem...spóźniła się 8 min...ale nic znowu przyszła na przystanek wiec zażartowałem ze się tego spodziewałem ze nie wysiądzie z tramwaju skoro już raz tak zrobiła(ostatnie spotkanie)...
Na początku chwila ciszy i urywane tematy przeplatane z cisza...opowiadałem jej o swoich wspomnieniach związanym z tym miejscem i prowadziłem ja do Parku Dębińskiego...była chłodna od razu to wyczułem wiec zażartowałem ze coś dzisiaj zimna jest...powiedziała ze się pokłóciła z matka...potem dalej ja prowadziłem z Półwiejskiej i opowiadałem mniej się śmiała ale pierwszy raz się śmiała kiedy chciałem i specjalnie powiedziałem coś śmiesznego...gadka szmatka jak jej powiedziałem ze tu jeździłem rowerem i wspomnienia to powiedziała Ja pierdole(trochę klnęła na spotkaniu)wiec pytam co jest a ona ze nic chodzi o to ze rodzice poszczają dziecko żeby jechało i bla bla bla...pytała czy to daleko bo ma tylko godzinę i musi wracać...powiedziałem tam gdzie świeci ta latarnia.....Idź w stronę światła(tak to był ten dowcip lekki,z którego się śmiała)osiedliśmy trochę jej powiadałem o krzyżach atmosferze o tym ze faceci tu biegają ćwiczą Krave(musiałem jej wytłumaczyć co to)potem ona nagle sie zdenerwowała i powiedziała ze musimy pogadać o czymś b. ważnym...ja na to na serio musimy?To nam nie ucieknie spokojnie...ona na to ze musimy i właśnie wtedy zobaczyłem ze strasznie się denerwuje zaczęła się bawić torebka ściskała palce patrzyła w dół(na torebkę i nogi,trochę na mnie potem)i była wyraźnie zakłopotana i rozbita(gorzej niż ja wewnątrz o dziwo!),w każdym razie wcześniej jej takiej nie widziałem...wiec powiedziałem:Widzę ze jesteś bardzo zdenerwowana...spokojnie...
Ona:No jak tu zacząć?Leki śmiech nerwowy i wiedziałem ze układała sobie wszystko w głowie bo zamilkła...a jednocześnie jej zdenerwowanie rosło...
No chodzi o to(mówi)ze bardzo dziękuje ci za wspaniały piknik było super ale mam wrażenie ze oczekujesz ode mnie czegoś więcej?
I spojrzenie na mnie...
Ja moglem albo odpowiedzieć tak!Albo nie...trochę się zmieszałem lekki śmiech i trochę pogubiony wzrok(sam się trochę pogubiłem chociaż to była chyba najłatwiejsza z możliwych wszystkich sytuacji)...
Ja:No zaskoczyłaś mnie....czemu myślisz ze mógłbym się tobą zainteresować?Mieliśmy być koleżeństwem...
Ona:Wiesz maiłam już tak wcześniej ze umawiałam się z chłopakami tak po prostu BEZ ZOBOWIĄZAŃ a oni chcieli ode mnie czegoś więcej...wiem ze się wygłupiłam ale wole tak niż żeby nie było nieporozumień....
Ja:Spokojnie nawet mnie jesteś koleżanka nawet mnie nie interesujesz...
Ona:Mhm ok...
Potem zmieniłem temat ale jeszcze do tego wróciłem....
Wracamy(z mojej inicjatywy)i nagle widzę zmianę...o dziwo okazało się ze umie normalnie gadać i mieliśmy ze spokojem masę tematów o których płynnie rozmawialiśmy i bez żadnych problemów czy cisz wcześniejszych...
W pewnym momencie w połowie drogi wybuchnąłem śmiechem takim lekkim...
Ona:CO cie śmieszy?
Ja:Nie nic po prostu przypomniało mi się co powiedziałaś...
Ona:Jasne śmiej się ze mnie...
Ja:Nie o to chodzi...co ci przyszło do głowy ze możesz mnie zainteresować przecież nie wysyłałem żadnych sygnałów zainteresowania...
Na co ona spojrzała na mnie dobitnym wzrokiem mówiącym ,,jasne akurat",albo ,,bujać to sobie możesz komuś a nie mnie"...i powiedziała:Jasne jak chcesz...po prostu nie chce nieporozumień...
Ja na to:Wychodzi na to ze nie panuje nad sobą i nie wiem co robię?
Ona:bla bla bla...
I tka dalej sobie potem luźno gadaliśmy już bez moich jakiś nerwów i jak pisałem wyżej o dziwo nagle znajdywała Tysiąc pięćset sto dziewięćset tematów i się zapaliła do rozmów ze mną...dziwne...(cały czas stosowałem kino itd)
Odprowadziłem ja gadka szmatka powiedziała ze czeka na sześc i inne(tramwaje)a ja odpowiedziałem ze na 2 lub 9 i zobaczymy kto będzie szybciej i kto ma racje...PO pewnym czasie ona mówi:Jest nadjeżdża szóstka...
Na co ja:No to widzę ze wygrałaś i pierwsza odjedziesz(jeszcze wcześniej na spotkaniu jak szliśmy tłumaczyłem jej gdzie mieszkam bawiłem się miałem przygody itp,itd,takie pierdoły historie z dzieciństwa)powiedziałem:Na mnie nie masz co liczyć mam slaby wzrok mimo ze nosze okulary...ona się zaśmiała i ja na to patrz a jednak to dwójka...
I miałem racje pożegnałem się dałem jej buziaka i wsiadłem...ciągle bylem uśmiechnięty etc i stałem bo jeszcze się pożegnała i mi pomachała...aha jak się spotkaliśmy na samym początku to na przeciwnych światłach w stronę kina stal jej kolega machała mu on nie reagował dali sobie buziaka na dzień dobry na środku pasów ja poszedlem dalej i nie zwracałem na to uwagi potem zaczekałem az przyjdzie...)
To chyba wszystko jak dal mnie to chyba jest Pat nie wiem co dalej można zrobić z nią...tylko się jeszcze z nią spotkam żeby nie było ze kłamałem z tym jej przeczuciem i ze miała racje...A potem szukać innej laski?Bo uratować się tego chyba już nie da?Chyba ze widzicie inne możliwości?To proszę o opinie...
I znalezienie błędów a pewnie dużo ich było...
Dzięki za przeczytanie i do zobaczenia!
Odpowiedzi
błędy błędami, ale człowieku!
sob., 2011-09-24 19:47 — QB@L@błędy błędami, ale człowieku! Mógłbyś się trochę postarać i napisać to używając od czasu do czasu spacji,przecinków itp. Czytanie tego to istna masakra... Akcja spoko, ale o co Ty nas się pytasz? Mamy Ci powiedzieć czy masz dążyć do związku z tą laską czy nie? Mógłbyś nas oświecić w tej kwestii czy Ty chcesz czegoś więcej od niej...
Podoba mi się i owszem chce
sob., 2011-09-24 20:31 — SangatsuPodoba mi się i owszem chce związku i sex'u najlepiej(odsyłam do poprzednich blogów pierwsze spotkanie drugie etc...tam jest napisane wszystko od początku),ale pytanie czy w tej sytuacji to koniec,czy nie jest to taka tragedia...Co do formy to wybacz...
Teraz stwierdziłem ze w sumie moglem jej powiedzieć tez tak oczekuje od ciebie czegoś więcej ale spokojnie rozumiem ze do tego trzeba czasu...ale warto spróbować,na spokojnie i powoli...bo nigdy nic nie wiadomo etc...ale pewnie wtedy była by dalsza cześć rozmowy w stylu ze nie chce etc i bym się odsłonił wiec chyba to było lepsze...szczególnie ze jeśli to byłby pic(denerwowała się)to przynajmniej nie powiedziałem czegoś czego mogłaby się spodziewać czy oczekiwać(oraz może dałem jej do myślenia,a nie jak inni z którymi to przerabiała podobno...),i uniknąłem przykrych rozmów ze nic nie czuje i nic z tego nie wyjdzie i żebyśmy dali sobie spokój etc...jej prób przekonania mnie albo zerwania kontaktu...
no i fajnie, takie myślenie
sob., 2011-09-24 20:45 — QB@L@no i fajnie, takie myślenie mi się podoba ;D
Park Dębiński jest spoko, też
sob., 2011-09-24 20:57 — InformatykPark Dębiński jest spoko, też tam często zabieram laski
To co mnie zastanawia to to
sob., 2011-09-24 22:08 — SangatsuTo co mnie zastanawia to to czy denerwowała się moja odp czy tym że mogę powiedzieć tak i cala sytuacja(czy jej naprawdę ulżyło i to było na serio czy to tylko gra?)?Oraz co dalej?Próbować czy to już nie ma sensu?Niektóre z tych pytań są raczej retoryczne(nie odpowiecie mi pewnie)a niektóre jak ostatnie zadaje na serio...