Opiszę o co chodzi... Problem nie jest skomplikowany i nie zdziwię się, jak mi napiszecie, żebym wypierdalał, bo już powinienem wiedzieć jak to rozegrać, a dałem się zmanipulować. Ale krew z kutasa i serca nie dopływa mi do mózgu, niestety.
Związek trwa, powiedzmy, jakieś 1,5 miesiąca, a znamy się 2,5 miecha. Ona 18,5, ja niecałe 20. Do tej pory wszystko było dobrze (no prawie, poza 2-3 akcjami, które rozeszły się po kościach - o jednej już pisałem - problem z dojściem, druga wydarzyła się na weselu i za to ona mnie przeprosiła, więc ok, ja też przeprosiłem później bo zachowałem się jak dziecko - mniejsza o to co odwaliłem). Sex na prawie każdym spotkaniu w domu/mieszkaniu, jeśli nikt nie przeszkadzał, zero z tym problemów. Codziennie dzwoni, nieraz po kilka razy, a że ma darmowe do mnie to rozmawiam z nią trochę. Ogólnie wykazywała duże przywiązanie itp, nawet mi mówiła, że mnie kocha, choć nie tak wprost, tylko w stylu "muszę z tobą rozmawiać przed snem, bo cię bardzo kocham". Moja postawa była niezła, tzn. nie okazywałem zbyt wiele czułości (z naciskiem na 'zbyt'), dążyłem do sexu, byłem spontaniczny i ogólnie miałem dzikie pomysły, a gdy potrzebowała pomocy mogła na mnie liczyć. Jeden poważny błąd jaki popełniłem, to to że jak jebnie focha to ja próbuję uspokoić sytuację i niestety, ale to ja dążę do tego żeby było ok, przez co się frajerzę - tak właśnie. Jestem z natury cierpliwy i opanowany, więc to po części dlatego. Myślę, że ona to wyczuła, dlatego pozwala sobie na coraz więcej, a mnie to wkurwia. 
Wczoraj:
Umówilismy się przypadkiem, bo zarówno ona jak i ja byliśmy w mieście. Pomogłem jej załatwić parę spraw dość uciążliwych i siedzieliśmy sobie rozmawiając na przystanku. Po czym spontanicznie wyszło, że pojadę do niej do domu (wieś). Tak też się stało i pojechaliśmy autobusem. Na początku okej, później doszło do rozmowy na temat moich minionych imienin (ma przyjechac w sobotę do mnie). Spytałem ironicznie, czy jeszcze nic nie wymyśliła, to stwierdziła również w żartach, że przeciez juz po moich imieninach, potem rzuciła (wydaje mi się że w żartach) "oddam Ci się, może być?". Zrobiłem zamyśloną minę, po czym powiedziałem "i tak mi się oddasz". No i kurwa let's the game begin.
***PUSH: Foch jak z Polski do USA. Zostałem nieczułym skurwielem, który jest z nią tylko dla sexu, bla bla. I niestety zacząłem się bronić, że tak nie jest i rzucać jakieś zapewnienia, że to nie miało tak zabrzmieć, bla bla. Bo faktycznie poczułem, że zawaliłem tą odpowiedź. Zapłakana darła się (no może nie darła), zebym jej nie dotykał i że już mi nigdy nie da. Po chwili kłótni, zacząłem ja że widac za kogo mnie ma, juz dokladnie nie pamietam calego przebiegu rozmowy - to mniej istotne - w kazdym razie dałem się zrobić w bambuko. Wplynął na to fakt, że wiem mniej-więcej jak ją traktowali moi poprzednicy.
***PULL: Przyszła jej mama z laptopem, dała nam żebyśmy obejrzeli foty z wesela. No to w ogóle miodzio było, posmialiśmy, przytulila sie itp. Wszystko spoko na pozór.
***PUSH: Później odniosła lapka. Moja próba pocałunku + jej tekst : nie przymilaj się. Wkurwiło mnie to na tyle, że już miałem wyjść, ale jakoś się powstrzymałem i jeszcze się pokłóćiliśmy. Sytuacja była niezbyt miła, ale jakoś ogólnie się załagodziła po chwili.
***PULL: na koniec było ogólnie miło, przytulanki, całowanki. A później pojechałem do domu, a ona poszła spać, bo miala kilka godzin snu tylko.
Dziś wyjechala do innego miasta z mamą w interesach i przed chwilą napisała mi "cześć misiak, co tam u ciebie slychac? :)", na co w sumie jeszcze nie odpisalem. I ogólnie takich smsów nie dostaję od niej, ale widocznie nie może rozmawiać na tej całej konferencji.
Ogólnie jakby kto pytał - nie piszę, rozmawiam, chyba ze to neimozliwe.
Wiem, że dałem się zmanipulować w chuj.
Teraz będzie pewnie grała niedostępną w sensie sexu, a ja nie wiem jak zrobić, żeby było dobrze. W sumie doszedłem do wniosku, że coraz mniej mi zależy jak ona wypada z takimi gierkami, na prawdę osłabia tym moje zainteresowanie jej osobą. Ale nadal mi zależy na tym, zeby to utrzymac, bo ten związek to cenna lekcja dla mnie.
Liczę na to, że ktoś doradzi, liczę też na to że skopiecie mnie po dupie za moje frajerskie zachowanie.
Jestes frajer faktycznie
dobrze ze o tym wiesz
co radze..
hmm szczera rozmowa ale nie frajerska z podkulonym ogonem tylko prosto w oczy szczerze
najlepiej to zadzwon umow sie i powiedz "wiesz spotkajmy sie tu i tu bo musimy powaznie porozmawiac"
i TYLE.
laska sie przestraszy nie bedzie wiedziala o co chodzi.. spotkacie sie i BYC MOZE sama zacznie Cie przepraszac za te jebane fochy.. jesli nie to Ty zaczniesz ze niepotrzebnie z tym "i tak mi sie oddasz" przegiales
Zasady portalu
Miałem Ci na początku pocisnąć ale w sumie mam tylko jedno pytanie : CZY TY KURWA NIE WIDZISZ CO ODPIERDALASZ ? a z laską daj sobie spokój na jakiś czas - i Ty i Ona zrozumiecie pewne sprawy , trochę się zmienicie i kto wie ...
Pozdro
Pierwsze spotkanie ?? ----> tutaj http://www.podrywaj.org/gdzie_za...
Każde "NIE" zbliża nas do "TAK"
heh pokręcone. Do odratowania, tragedii nie ma, ona szuka dziury w całym, ma humorki. Myślę że ten tekst "i tak mi się oddasz" wcale jej nie zabolał tylko po prostu odjebało jej ma z Tobą za dobrze, chociaz mogę sie mylic i masz naprawde wrażliwą dziewuchę.Gra z Tobą i to ona wygrywa. Musisz wyluzowac, zapomniec o sytuacji i jak wróci być sobą czyli daż do seksu, miej te swoje dzikie pomysły jakie miałeś + nie reaguj na jej fochy i nie kłoć się z nią jak powie coś prowokujacego to powiedz że ma racje i tyle. Będzie dobrze;)
Cenna rada : Nie naciskaj !
Dzięki, macie rację. Ja jestem świadomy tego, że zachowuję się w takich sytuacjach jak frajer, ale emocje biorą górę i nic na to nie mogłem poradzić. No nic, zobaczymy co będzie dalej. Zobaczę jak będzie w sobotę. Póki co będę się zachowywał jak gdyby nigdy nic.
Ale jestem pewien, że w łóżku polecą jakieś ST jak przyjdzie co do czego. Albo wróci do tematu wtedy.
ST dzielnie odbijaj, albo przerwij nagle interakcję łozkową.
Gdy wróić bedzie chciała do tematu to pamiętaj
nie kłoć sie, nie daj się poruszyc, sprowokowac, mów że ok masz rację, albo ja mam inne zdanie ale ok szanuje Twoje. Jej foch? - Twoje nie wzruszenie i bedzie dobrze.
Spotkaj sie z nią na duużej dawce pozytywnej energi , przejmie Twój stan.
Cenna rada : Nie naciskaj !
dzięki ziom, spróbuję tak zrobić
Mateon lamo:)
Haha, no moim zdaniem tutaj panna dostaje ataków histerii, bo się boi o swoją przyszłość. Sama nie wie czego chce i nie chce cię stracić.
Push&pulle, to zrób ty ze dwa i może się jej odechce. Spróbuj chociaż. Wtedy na pewno odzyskasz ramę jak ona zacznie się znowu starać. A, że tobą zmanipulowała- to oczywiste. Odpierdala numery, a ty zaraz do niej wracasz.
I tak ci powiem Mateon- dobry wpis! czytelny, jasny i klarowny!
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Dzięki fan!

Jak tak będzie robić dalej to w końcu mnie straci, heh. Bo moja cierpliwość, choć jest wielka, to ma granice.
P&P to trzeba umieć, muszę poczytać i coś spróbuję ogarnąć
Dziś przyjeżdża do mnie, to zobaczę jak będzie, ale myślę, że będzie dobrze.
Eee tam - myślałem, że to jakaś gruba akcja była, a to pierdoła tak naprawdę. Moim zdaniem NIC się nie stało i jedyny Twój błąd to, że za bardzo się przejmujesz.
Takie teksty "i tak mi się oddasz" to u mnie są na porządku dziennym i oboje z moją kobietą wiemy, że to jest na fazę i nikt się nie spina. O ile nie powiedziałeś tego z jakąś wyraźną pogardą czy brakiem szacunku, to nie kumam zachowania Twojej panny.
I moim zdaniem nie dałeś się zmanipulować w chuj ani nic z tych rzeczy tylko pannie odjebało chwilowo i tyle. Normalka.
Miałem kiedyś tak samo - przejmowałem się, analizowałem i chuj wie co jeszcze...
Rada ode mnie - wyjeb się na to. Nie rozkminiaj każdego zachowania laski - czy to gierka, czy manipulacja, czy ma okres...
Wyluzuj się, zapomnij o sprawie i następnym razem nie wdawaj się w kłótnie, ani przepychanki słowne. Nic złego nie zrobiłeś. Dickinson dobrze napisał.
Powodzenia
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Dzięki
no faktycznie, chyba za bardzo się przejmuję, muszę się jeszcze wiele nauczyć, ale to z czasem przyjdzie
ogólnie teraz jest bardzo dobrze i wczoraj było fajnie, zastosowałem się do porad Dickinsona + trochę 'kombinacji'
Podlacze sie do temat. Sorry ze bez polskich znakow ale klawiatura pada.
Jestem z dziewczyna ponad miesiac( ja 20 ona 19) mialem w planach jej kolezanke ale okazala sie pusta no i troche gadki + domkniecie i tak jestem w zwiazku. Ogolnie stosuje sie do rad ze strony. Przez ten czas bylo calkiem fajnie wspolne igraszki ( sexu nie bylo chodz daze do tego) staralem sie jak najbardziej zachowywac jak alfa chodz wiadomo ze nie od razu Rzym zbudowano( powiedziala ze nie jest przyzwyczajona do tego ze chlopak mowi jej "nie" gdy jej na cos nie pozwililem oraz z tego co podejzalem jak pisala z moim bratem ze jak to okreslila " on jest inny niz wszyscy") z kocham Cie wyszla pierwsza ja dlgo dosc chcialem sie wymigac od mowienia tego. Bylo pare sprzeczek jak to w zwiazku. Ale do sedna
Impreza ja zmeczony stwierdzialem ze wracamy do domu bo pozno a ona "zaczekaj tylko dopije cole" mowie okej. Dopila mowie zbieramy sie a ona "zaczekaj dopale" mowie okej tym bardziej ze stalismy ze znajomymi. Dopalila ja sie zegnam a ona siada kolo nich i mowi ze jeszcze zostaniemy. Przyznam puscily mi ten jeden raz nerwy i powiedzialem " jedziesz kurwa czy nie?!" no i oczywiscie awantura na nastepny dzien ze jak ja moglem tak powiedziec itp ze ja urazilem. W sumie mile to nie bylo przyznalems ie do tego przeprosilem i byla zgoda....do czasu. Pojechalimy do kina ze znajomymi nie podobalo mi sie jej zachowanie widac bylo push & pull a to przytulila sie do mnie a to do mojego brata ( oczywiscie tu byla olewka) ale w powrocie przegilela. Mialem cole poprosilem ja zeby odkrecila i dala mi sie napic a ona po wszystkich sie pyta czy chca pic po czym sama dopila reszte. No i sprawa wyglada tak ze powiedzialem zeby przemyslala swoje zachowanie bo to bylo chamskie z jej strony a sama mowila ze mamy traktowac sie powaznie bez zadnych glupich akcji i odzywek. Oczywiscie sms w odpowiedzi "powodzenia w zyciu" pomyslalem ze to koniec. No to zero odzywu z mojej strony i w srodku nastepnego dnia sms: " zmieniles status na fb?" krotka odpowiedz " nie mam jeszcze do tego powodow" i ona na koniec " ok" Oczywiscie dalej cisza z mojej strony. nastepny dzien ( czyli dzis) siedze w pracy a tu sms: " nie kochasz mnie to mi to powiedz a nie. gdyby ci zalezalo to napisal bys wczoraj lub dzis a Ty nic itp" no to ja jej mowie ze czekam az przemysli sprawe i sie odezwie. Caly czas twierdzi ze to o co sie jej zdaniem gniewam to jest glupota a ona o zwykle "kurwa" robila mi awanture caly dzien.
Jak myslicie ile jeszcze chlodzic zeby nie przesadzic? myslalem o tym zeby pooczekac jeszcze dzien lub 2 i umowic sie na spotkanie, zeby zapytac czy wszystko przemyslala i czy wie ze zrobila blad.
Pomocy koledzy:)
Po pierwsze - to jest tylko i wyłącznie moje zdanie i w żadnym wypadku nie mówię, że jedyne słuszne - powiedzieć "Kocham Cie" po miesiącu to jakieś nieporozumienie. O ile nie znaliście się wcześniej przez naprawdę długi czas, to te słowa gówno znaczą - kogo ona niby tak kocha, albo Ty? Po czasie jednego miesiąca to Wy nic tak naprawdę o sobie nie wiecie i dopiero się poznajecie.
"Dopalila ja sie zegnam a ona siada kolo nich i mowi ze jeszcze zostaniemy." - no tutaj to panna poleciała w kulki, bo najpierw "tylko cola", później "tylko dopali", a na koniec stwierdza, że jednak zostajecie. Rozumiem po części Twoją reakcję, ale trzeba było powiedzieć spokojnie "to ja lecę" i wyjść.
"Mialem cole poprosilem ja zeby odkrecila i dala mi sie napic a ona po wszystkich sie pyta czy chca pic po czym sama dopila reszte." - tego nawet nie skomentuję, chyba naprawdę chciała Cie wkurwić. Albo nie bardzo Cie szanuje. Ja w takim momencie bym się nie pierdolił czy są znajomi czy nie i prosto z mostu jej wyjechał "co Ty robisz?".
"nastepny dzien ( czyli dzis) siedze w pracy a tu sms: " nie kochasz mnie to mi to powiedz a nie. gdyby ci zalezalo to napisal bys wczoraj lub dzis a Ty nic itp" " - typowe babskie pierdolenie. Laska chce zrzucić odpowiedzialność na Ciebie. Jak się na to złapiesz, to znajdziesz się w pozycji broniącego.
"Caly czas twierdzi ze to o co sie jej zdaniem gniewam to jest glupota a ona o zwykle "kurwa" robila mi awanture caly dzien." - hehe, standard
. Wykręcanie kota ogonem po całości.
"Jak myslicie ile jeszcze chlodzic zeby nie przesadzic? myslalem o tym zeby pooczekac jeszcze dzien lub 2 i umowic sie na spotkanie, zeby zapytac czy wszystko przemyslala i czy wie ze zrobila blad." - masz dwie opcje. Albo zrób tak, jak piszesz - wtedy na spotkaniu bądź twardy i nie daj się zbić z tropu, bo dasz się zrobić w chuja i zaczniesz ją przepraszać, a nie masz za co.
Druga opcja, to wyjeb się na te rozmowy i czekaj na konkretny ruch z jej strony.
I najlepsze na koniec - o co kurwa chodzi z nią i Twoim bratem?
Bo z tego co piszesz, to mam wrażenie, że ona ma ochotę na Twojego brata, tak ja Ty wcześniej miałeś na jej koleżankę... Albo taki popierdolony P&P odwala. Jak by nie było wygląda to dość chujowo.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
zmiekla sama. Napisala do mnie ze gdyby mi troche zalezalo to chcialbym sie spotkac i porozmawiac a nie gniewac. Popisalem z nia troche i powiedzialem ze musimy sie spotkac i porozmawiac zeby cos takiego nie mialo miejsca. Oczywiscie caly czas jakies podteksty ze to moja wina itp ze ona zle sie czula jak nikogo nie obchodzilo co ona robi i gdzie jest, ale zkwitowalem to krotko ze dobrze wie czemu tak bylo i dzielnie sie bronilem. Ona stara sie zeby wyszlo ze to ja jestem ten niedobry.Oczywiscie padly teksty ze pewnie juz nie bedzie jak dawniej i czy my jeszcze jestesmy para. Na spotkaniu powiem co mi nie pasuje i jak ma zamiar dalej tak postepowac to sie rozstaniemy. A z bratem to jest tak ze jest od niej 3 lata mlodszy poprostu taki p&p. Ale juz zapowiedzialem ze koniec z takim zachowaniem.