Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kolejny stracony dzień z życia poza kontrola...czyli come back...

Portret użytkownika Sangatsu

Hej Witajcie!
(NIE NIENAWIDZĘ PISAĆ!KURDE MIAŁEM NAPISANE I TEKST MI SIĘ SKASOWAŁ!:-/)
(Wersja już raczej poprawiona i z edytowana)
Chce podziękować Hoonowi i Gabio za blogi:
Hoon:http://www.podrywaj.org/rozmowatematybudowanie_raportuporadnik_edit_dodatki_0
Gabio:http://www.podrywaj.org/ciag_skojarzen_gdy_tematow_do_rozmowy_brak
Aha i dzięki stronie MARSO(sorra ze zapomniałem)...
Ponieważ bardzo mi niepisanie pomogły w czasie spotkania...
Z tego co pamiętam to miałem napisać blog o podrywie kuzynki w Kielcach i powiedzieć jak poszło(sam miałem na to nadzieje na to spotkanie)...
Ale że kuzynka wyjechała do narzeczonego...:-/
To z tego wyszły nici...milem co prawda parę podejść do lasek ale to nic wartego do rozpisania się na blogu...
Tak samo w sumie jak to ale obiecałem ze coś napisze wiec lepsze to...Ostrzegam fajerwerków nie ma ale zaskakiwałem ja opcjami i tym co przygotowałem...
Nie obyło się bez wpadek śmiechu jej zaskoczeń moich błędów i wszystkiego na raz...a także tego ze plan jaki układałem na spotkanie poszedł do kosza...Już na samym początku i równie dobrze moglem nic nie planować i wyszło by tak samo(nauczka na przyszłość nie planować bo to nie ma sensu)...Tongue
A wiec wróćmy do samego początku(no może nie całkiem samego bo nie chce mi się opowiadać ponad 2011 lat,albo i prawie na pewno więcej!Tongue)...
Wiec pamiętacie ,,target"(tak ja nazwijmy dla uniwersalności)z blogu Pierwsza Randka?Tak tak gadałem z nią przed wyjazdem(zapytałem ja czy jest gotowa?W pierwszej kolejności,zapytała na co?)...chciałem się spotkać
ale ale ona nie mogla bo jest umówiona...myślę sobie (trudno)nasza dyskusja:
ja:Jesteś gotowa?
Ona:Na co?
ja:Na spotkanie dnia X i godzinie Y w miejscu Z?
ona:No nie mogę umówiłam się
ja:Możemy spotkać się wcześniej(błąd wiem)
ona:Wcześniej nie mogę
ja:A to szkoda...pytanie czy wytrzymasz?
ona:Czemu miałabym nie wytrzymać?
ja:Be będziesz musiała na mnie poczekać z 2 tygodnie a przygotowałem niespodziankę...
Ona:Ty coś przygotowałeś na serio?
ja:Ale to się dowiesz jak się spotkamy...wytrzymasz?
ona:Pewnie tak,będę musiała...
Potem tylko gadka krotka jeszcze etc i cześć cześć...
Potem dowiedziałem się ze była z jakimś facetem z Picoolo i dobrze się bawiła śmiała itd...wiec wpadłem ze niespodzianka będą rowery+piknik(co poniektórzy
pewnie powiedzą ze poleciałem schematem i oklepaniem)wiec wyjechałem do Kielc!tam się dobrze bawiłem bo podrywałem parę dziewczyn ale nie udało mi się spotkać z kuzyneczka bo wyjechała do swojego narzeczonego...:-/
Tak wiec relacja poszła się ładnie mówić chrzanić bo am podryw i podejście paru lasek to trochę za mało...
Więc gdzieś tak pod koniec wizyty w Kieleckiem dzwoni kumpel pyta czy się spotkamy...chwila zastanowienia i przypomniałem sobie
o niej powiedziałem ze oddzwonię i się zgadamy(wiem nie może być najważniejsza)...wiec dzwonie do ,,targetu",ale no nie odbiera
wiec myślę sobie...nie odbiera trudno dzwonie do kumpla...gadamy gadamy(zgadaliśmy się)i słyszę ze ze ktoś się ,,dobija",no ale nic dalej sobie gadamy
Po ustaleniu i dogadaniu wszystkiego(akurat wtedy starzy musieli przyjechać wiec był Sajgon)patrze dzwoniła ok 15 min jak gadałem...
Myślę sobie spoko naczekała się mogę dzwonić...ułożyłem(długo to trwało,a i tak jedna rzecz przekręciłem)co chce powiedzieć i jak
I dzwonie...mowie(cały czas niskim głosem):
ja:Hej!Masz chwile żeby pogadać?(strasznie szumi i przerywa)
ona:Wiesz ja nie mogę bo komórkę mam słabą mów szybko...
ja:Ok chciałem się spotkać dnia X o godz Y albo dnia Z o godzinie Q pasuje ci?
(cisza)
Mowie:Halo?
(i się rozłączyłem przez przypadek)
Myślę sobie trudno odezwę się jak już jutro...i idę pogadać z rodzicami zjeść ciasto a potem oglądać gwiazdy przez lunetę ojca ale coś mnie tknęło ze chociaż esa jej wyślę...
Wiec włażę na gore i widzę nieznany numer dzwonił patrze niedawno odczekałem z piec minut i dzwonie...Odbiera ona:
ona:No hej!Komorka mi siadła bla bla bla...
ja:aha to teraz masz trochę czasu teraz na rozmowę?(chyba błąd)
ona:No trochę mam...
ja:No widzisz a ja nie do końca bo właśnie zajmuje się mną koleżanka masażystka i zaraz muszę lecieć...uczy mnie masażu,może ci pokaże czego się nauczyłem?
(jej śmiech)
Wiec wielu znajomych(miały być znajome...błąd)dzwoni i pyta kiedy mam czas...a pamiętam ze się umawialiśmy na spotkanie wiedz dzwonie żeby dogadać...
chciałem się spotkać dnia X o godz Y w miejscu Z albo o tej samej porze i miejscu następnego dnia...pasuje ci?
ona:no jeszcze nie wiem dam ci znać ok?Bo w sobotę koleżanka ma 18'stke...
(I TU MÓJ OGROMNY BŁĄD UWAGA!ZAMIAST POWIEDZIEĆ LUBIE ZDECYDOWANE LASKI POWIEDZIAŁEM)
ja:No spoko to dasz mi znać...Pa
ona:No Pa...
Wiec wróciłem spotkam się z ziomem,i czekam na jej info...podejrzewając ze pewnie przypłacę ten błąd spotkanie czekałem...
ale wczoraj na fc jak bylem widzę ze jest...pomyślałem sobie jej sprawa nie będę pisał i to przez fc ona miała mi dać znać...
i czekam napiszą nie napisze zadzwoni odwoła...dostaje od niej wiadomość:
ona:Hej to jutro to aktualne?
ja:mhm
(ale przypomniałem sobie o wypożyczaniu roweru i czasie)
może spotkamy się jednak godzinę wcześniej?
ona:raczej się nie wyrobie
ja:To ok spotkamy się...(i podałem stare współrzędne)
ona:Pa
ja:Pa
Dzisiejszy dzień!Podenerwowany wieloma sprawami od wczoraj(i jeszcze kumpel mnie gryzie i pogryza,nie dosłownie...Laughing out loud)
czytam doczytuje,analizuje blogi Hoona,ale nie tylko chłonę i kreślę plan spotkania cegiełka po cegiełce(co i tak
okazało się nic nie warte bo przy rozpoczęciu spotkania cały plan się sypnął i musiałem improwizować i moglem się podetrzeć tym planem)
wiec doczytuje wchłaniam i analizuje odpowiadam na tematy na stronie ale wszystko mnie wkurza nawet muzyka i każda literka starzy itd...
Leciał akurat Małpa-Paznokcie,Kaczor,Słoń-Ostatnia chwila,daleka ta droga(czy jakoś tak)i WSRH-Mistrz tu jest,aha i Pih-Szatańskie Wersety(nie na raz oczywiście)...
Stwierdziłem ze to wychrzaniam bo komuś stanie się krzywda jeśli tego nie wyłączę i nie mogę się na niczym skupić i nic robić bo za cokolwiek się wezmę szlag mnie trafia...wiec łażę w ciszy kombinuje i buduje plan(nie ukrywam ze bylem lekko zdenerwowany
wczoraj dzisiaj i tym co będzie)...no ok przygotowałem wszystko do pikniku zostało plus minus pół godziny wiec się zbieram...
kupuje napoje wrzucam i jadę na miejsce...zostało gdzieś z 5 min i zastanawiam się czy jeszcze zdążę pogadać z tymi gośćmi
od rowerów żeby nie było jaj i było cacy(wiem przesadzam ale chciałem żeby było ok,co i tak...ee zaraz się dowiecie,w każdym razie przesadzam jak to ja)
no ok pogadałem dogadałem z nimi wszystko cacy wróciłem jest idealnie 18.00 widzę na przystanku jakaś dziewczyna w czerwonym
myślę sobie:
-Już tak szybko(patrze na zegarek)nie nie spóźniłem się...
Wchodzę a to nie ona,no ok...czekam...jeden tramwaj drugi tramwaj trzeci mija 5-10 min...myślę sobie jaja sobie robi?Załadowała mnie w...
Najpierw się dopytuje a potem olewa?No ok może pomyliłem przystanki lub wyraziłem się nie jasno?No ale czego tu nie rozumieć?!
Tępa chyba nie jest?I tak kombinowałem i patrzyłem po tych przystankach na wszelki wypadek i dostaje strzałkę...oddzwaniam(cały czas pamiętam niski głos,właściwie chyba cały czas):
ja:No hej...
ona:hej słuchaj jestem na rondzie rataje i czekam na tramwaj trochę się spóźnię wybacz
ja:No spoko dzięki ze mi mówisz to do zobaczenia pa...(może błąd?)
ona:Pa
Ok czekam znowu jeden tramwaj drugi trzeci myślę co ona ochrzania bawi ja to(sprawdzam plan tramwaju)siedzi sobie popija kawkę i wydzwania ze się spóźni a ty czekaj na święte nigdy!
Taka jesteś?!Idę z przystanku przez pasy na światłach patrze na inny przystanek nie ma...widzę ze jedzie tramwaj chce wrócić zły myślę ze pewnie ten i widzę kontem oka
ludzi przechodzących przez drugie pasy i laskę...odwracam głowę potem znowu w stronę tłumu i widzę ja...
Hehe zaskoczyła mnie spodziewałem się jej w tramwaju...Podchodzimy do siebie przytuliłem ja plus całus w policzek na dzień dobry ona tez...i mowie(także głos
ale tym razem z kinem i kontaktem):
ja:No szczerze mówiąc zaskoczyłaś mnie!tego się nie spodziewałem!
Ona:No wsiadłam do tramwaju ale wysiadłam przystanek wcześniej chce do ciebie iść a tu wtf nie ten przystanek i musiałam iść z buta...
(z kinem,przytuliłem ja albo położyłem rękę na ramieniu)
ja:Spokojnie nie jesteś jedyna tez wysiadłem przystanek wcześniej...Wink
Zaczęła się śmiać...potem chwila ciszy zastanawiałem się jak zacząć miałem pustkę i wąchałem się czy zacząć od niespodzianki od tego ze miała mi dać wynagrodzenie buziaka
za poprzednie nieudane i odwołane spotkania(przypomniało mi się na końcu,przez to zapomniałem o teście na zaufanie i teście z tym ślubem...szkoda ale trudno)czy z innej beczki?
Wiec zacząłem(teraz już ciągle używałem kontakt kino i głos wiec nie będę pisał):
ja:Nie wiem czy zacząć od powiedzenia ci o niespodziance czy przytrzymać cie jeszcze trochę...Wink
ona:Lepiej powiedz bo mam mało czasu godzinkę,potem umówiłam się(i na początku wydawało mi się ze powiedziała kolega ale potem wyszło ze to koleżanka,i sam ja poznałem)
ja:No dobra...przygotowałem ci przejażdżkę rowerem no a potem piknik...
ona(kompletny szok i śmiech):Co przygotowałeś?
ja:No rowery i piknik...a co nie dobrze?
ona:Nie ale bla bla bla(zaczęła się szamotać i tłumaczyć ze mamy dużo czasu tylko godzinę i może zostaniemy tylko na pikniku?)
ja:No dobrze...(błąd za szybko się zgodziłem pewnie)to zabiorę cie na miejsce...
ona:ja znam piękne miejsce zaprowadzę cie...
ja:No ok zobaczymy...(wiem pewnie nie powinienem się zgodzić i dyktowała wszystko ale jej miejsce było rzeczywiście lepsze...pewnie powiecie ze piesek)
I mnie ciągnie...cały czas kino kontakt uśmiech gadka szmatka o piłce ręcznej i tłumaczy mi ze nie zna się za dobrze na prowadzeniu i o kumplach co jeździli i szukali miejsca z parę godzin...
wiec ja:
-Wiesz gdzie iść czy idziesz na ślepo?(idziemy obok miejsca ,,mojego)no tu chciałem cie zabrać i chyba mnie tu prowadzisz(pod wierzba plącząca z widokiem na jeziorko)...
ona:Nie to gdzie indziej bla bla bla
Ogólnie potem szliśmy i gadała coś o GPS'e i glosie mapie i etc wiec skomentowałem:
ja:To już wiem ze na podróże będę zabierał ciebie i GPS albo mapę...(potem cisza)albo nie bez mapy i GPS...
ona:Czemu?
ja:Przynajmniej dłużej sobie pojeździmy razem...Wink
ona:No nie no bez przesady aż taka słaba to nie jestem żeby jechać na Stary rynek przez Warszawę(czy coś w tym stylu powiedziała)
(Ja cały czas podczas rozmowy i drogi to ja łapałem za ramie rękę kładłem rękę na barku plecach tuliłem itp etc...)
ja(według mnie palnąłem głupotę,bo patrząc po jej reakcji oczy wzniesione wysoko w gorę ruchy głową na to by wyglądało bo powiedziałem po ciszy,nawet często były raz dłuższe raz krótsze):hmm może nawet ustawiłbym sobie twój głos na GPS'ie bo ma ładna barwę i ton...(i tu skucha...:-/)
Potem w dalszej części drogi idziemy dalej kino ale coraz mniej aż do prawie zera i dalsza gadka z przerwami,ale jakoś się ciągnie...dochodzimy do miejsca ustalamy miejsce...
I wyciągam koc(laska w szoku i zakłopotana,co się wzmogło jak zacząłem wyjmować jedzenie)potem jedzenie etc,zatkało ja trochę i zaczęła się śmiać ze całego grilla przygotowałem...
Poczęstowałem ja i tak jedliśmy i gadaliśmy...wtedy kina nie było rożne tematy,ale bardzo często się śmiała,tak jak zresztą w drodze na piknik(pogadaliśmy tez niestety trochę o szkole jak i później)
dużo się śmiała podczas rozmów z tego co mówiłem czasami sam nie wiedziałem czemu się śmieje(mówiła ze sobie to wyobrażała i wtedy ja to rozbawiało)palnąłem parę głupot
jak ze kameleon to ssak etc...co ona się śmiała ze bylem w klasie biol-chem a nie wiem(wtedy to się pukałem po głowie w myślach ze ty Sangastu!Zoologia się interesujesz
a podstawy różnić gatunków nie rozróżniasz!)...gadka szmatka czasami z przerwami...zaproponowałem masaż...powiedziała ze raczej nie zdążymy i zrobię go innym razem...
Potem był jej śmiech bo przy rozkładaniu pikniku pokazałem jej ze ma patyczki do wbijania i jedzenia pomidora a ona potem ręka wzięła...na co ja podniosłem patyczki i zapytałem:
ja:Może patyczka będzie ci łatwiej
ona:to teraz powinnam odłożyć z reki i na nowo nadziać patyczkiem?(śmiech)
ja:Daj spokój...
Potem inna sytuacja(w ogóle chciałem zastosować kino przez dotyk nóg ale ze byliśmy zwróceni twarzami do siebie a ona ułożyła nogi na zewnątrz nie miałem okazji)
jadła tego pomidora i do mnie:
0na:No nie patrz się na mnie...
ja:A co peszy cie to jak patrze?Jak mam mówić do ciebie nie patrzeć?Tak mam mówić?(i pokazałem odwracając się tyłem i mówiąc zza placów)
Ją to strasznie rozbawiło powiedziała:
ona:Nie ale tak dziwnie się go je ze nie lubię jak patrzysz kiedy to robię...
ja:Może chce poobserwować jak to robisz i samemu spróbować? wypadło
Ona w odpowiedzi łyknęła resztę pomidora w całości...mój komentarz:
ja:No a wiec tak to robisz?Sprawa załatwiona...heh...Smile
Potem wzięła kanapkę ja do niej:
ja:Rozumiem ze teraz tez się mam odwrócić bo jesz kanapkę?Wink
Ona:Nie tylko jak jadłam pomidor reszta mi nie przeszkadza...
Potem jeszcze pokazywałem jej chmury i kazałem jej się gimnastykować zamiast masażu na co ona podziękowała ze miała dziś 2 razy wf i ma dość,i jak wspomniała ze chciała by polecieć balonem to powiedziałem to już mam nowy pomysł...Wink
No i się znowu roześmiała...Smile
Potem gadka szmatka spytała czy się zabieramy?Ja na to ze możemy tylko dokończę poczęstowałem ja czekolada(co aż w moim przypadku dziwne i niewyobrażalne...Wink)
spakowałem się i idziemy...i tak po prostu rzuciłem stwierdzenie na wiatr(niestety tak miałem ze najpierw mówiłem a potem myślałem...Wink):
ja:No to teraz czas na niespodziankę numer 3!
0na(Już kompletny szok!i śmiech):Jeszcze coś masz?
ja:No jasne co myślałaś ze tylko tyle i koniec?Laughing out loud
Nie no ale widzę ze masz dość...Wink
ona:(coś tam bla bla bla)
ja:Nie no ma jeszcze sztuczkę magiczna,ale dawno jej nie ćwiczyłem...
ona:(coś tam powiedziała i zaczęła się znowu strasznie śmiać,generalnie bardzo często się śmiała raz z mojego powodu raz sama z siebie)
ja:z czego się śmiejesz?
ona:Nie wyobraziłam sobie Ciebie jak wyciągasz z torby cylinder i rozkładasz stół...
ja:Nie no daj spokój bez przesady stół by mi się nie zmieścił w plecaku...ale tego królika w klatce już wyciągam tylko muszę go złapać(znowu się zaczęła śmiać)...
Zrobiłem ta sztuczkę(oczywiście mi nie wyszła,bo nie dość ze użyłem serwetki a maila być chusteczka to a)była za duża a b)ciężko się ja darło,a tak w ogóle to się wahałem przy niej zrobić nie zrobić i to słabo wypadło...:-/)
wiec w sumie źle ze to zrobiłem i jeszcze była tam śmieszna sytuacja bo kazałem jej zamknąć oczy a ona mi powiedziała żebym ja prowadził...zapomniałem o niej i skupiłem się na przygotowaniach...dopiero potem sobie przypomniałem o niej ze miałem ja pilnowac9a ona sobie tak szla przed siebie....i powiedziałem:
ja:Aaa ty masz zamknięte oczy!Zapomniałem...ona wtedy stwierdziła ze będzie szla przodem a ja mam z tylu się przygotowywać)
Potem gadka szmatka dowiedziałem się znowu o szkole smutne wieści potem o studiach bla bla bla(kumpela od pikniku dzwoniła co jakiś czas,ale spoko długi i się z nią umawiała gdzie jest etc...)
Wiec nie narzekam wracamy i zadzwoniła jej kumpela wtedy ona gadała a rowery jeździła cała masa no i nie narzekam bo było coś mało kina a teraz miałem okazje!Laughing out loud
Wiec co chwila ja brałem i przestawiałem jak nadjeżdżał rower i moglem ja otoczyć ramieniem i dłuższy czas prowadzić żeby jej rowery nie przejechały(a ona sobie gadała i dawała mi się poprowadzić i tulić w ten sposób)...Smile
Potem tam już szliśmy do jej koleżanki która tu przyszła,lub przyjechała(z Dębca)i przypomniało mi się ze miała mi dać to ,,zadość uczynienie za poprzednie spotkania nieudane" ale nie chciałem tak od razu wiec póki jeszcze idziemy sami:
-Pamiętasz może nasza rozmowę(na pikniku wyszło ze słabo pamiętała niektóre nasze rozmowy)miałaś dać mi buziaka jako rekompensatę...wymyśliłaś coś lepszego w zamian?(miała wymyślić)
0na:Nie(i totalny śmiech)
ja:No to zostajemy przy opcji a(i kino właściwie znowu stało się to norma)
ona:Nie nie chce...
ja:Nie chcesz czy się boisz?
Ona:Nie boje się tylko nie chce...
Chciałem powiedzieć ,,Chyba nie jestem taki straszny ale powiedziała:
ona:O już widzę koleżankę!
ja:Mówisz ze twoje wybawienie idzie?
ona(chyba nie zaczaiła):Jakie wybawienie?Nie mowie tylko ze koleżanka...
Potem mnie przedstawiła koleżance jak się spotkaliśmy...na początku przez chwile podałem jej rękę ale potem pomyślałem ze ,,target" powinna być zazdrosna i się z nią przytuliłem....potem powiedziałem ze ze muszę lecieć daliśmy sobie buziaka z ,,targetem" i się przytuliliśmy i poleciałem...
(Aha mieliśmy tez temat latania balonu i podróży,na pikniku zapytałem żeby powiedziała coś o sobie stwierdziła ze nie lubi mówić o sobie...ja zapytałem czy się peszy ona nie nie lubi po prostu...
była tez śmieszna sytuacja ze było zimno i zacząłem się strasznie trząść z zimna,a ona miała kurtkę i do mnie ze dala by mi ja,ale coś tam i sobie pomyślałem kto komu ma dawać kurtki?
A na głos powodziłem ze nie pomyślałem wcześniej to teraz cierpię...Wink)
A tytuł się wziął z tego ze to były pierwsze słowa w myślach jakie sobie powiedziałem cytując i nucąc sobie piosenkę Peji-Kolejny Stracony dzień...po odejściu...
THE END!
P.S:Dziękuje wszystkim którzy dotrwali do końca!Domyślam się ze jest to ogromne ,,Blogisko"(mam nadzieje ze nie poleci do kosza,pisze z obawy ze poleci...Wink),i może za szczegółowo pisane...Domyślam się ze teraz poleci masa komentów jakim ja pieskiem jestem i co to ja nie zrobiłem źle ale uwierzcie!Czasami mimo wszystko mogą być nerwy to raz dwa o niektórych rzeczach człowiek czasami nie pomyśli
a trzy inaczej się myśli jak siedzisz przy kompie i kalkulujesz na chłodno(masz mnóstwo czasu)a inaczej się myśli i reaguje jak odpowiedź masz dać pstryk i już z niczego od razu,wiem ze niektóre zachowania powinny być wpojone ale nadal się uczę i jeszcze widocznie dużo mi brakuje!Nigdy nie twierdziłem ze jestem świetny
i wiem ze popełniłem błędy ale muszę się uczyć...Wiec jeśli popełniłem gdzieś błąd czego teraz ja nie widzę to po prostu napiszcie...
Sorra za błędy i ze ich nie poprawiam ale pisze wieczorem i trochę szybko i jestem zmęczony...
(pewnie to ze się uczę nie jest usprawiedliwieniem?)
P.S2:Mam nadzieje ze tym razem jest lepiej bodajże Italiano.Bo chyba pisałeś w moim ostatnim wpisie na blogu(czy ogólnie)ze się zawiodłeś i oczekiwałeś więcej ode mnie(to mnie ruszyło i stwierdziłem ze postaram się chociaż żebyś się nie zawiódł drugi raz)...wątpię ze spełniłem twoje oczekiwania w 100%(liczę chociaż na zaliczenie 30%:-))i ze teraz jest Perfect i jesteś zadowolony ale uczę się i mam nadzieje ze chociaż teraz jest lepiej niż wcześniej?Wink
P.S3:Chce zaznaczyć ze mimo iż bylem zdenerwowany na początku to potem przez całe spotkanie bylem oaza spokoju i kompletnie niczym się nie denerwowałem...
(aha na pikniku mrugnąłem do niej i tez zaczęła się śmiać i co jeszcze?Aha oceniam to na średnio...szczerze mówiąc potem skupiałem się na gadaniu i milej atmosferze etc niż na podrywie,założyłem ze to jest automat i nie muszę o tym myśleć,to zachowanie etc)
P.S4:Wiec co mi się przypomniało to jeszcze parę sytuacji jak gadaliśmy i powiedziałem:
ja:Ale ty nie masz włosów...(i tu zrobiłem długa pauzę żeby się namyślić co powiem dalej,i pogładziłem ja po włosach)
ona(śmiech):No rzeczywiście wiesz nie mam to co mam to peruka
ja:Szczerze to nie wiedziałem ale dzięki za info...
Potem na tym pikniku tez się śmiała jak jej spojrzałem w oczy i mrugnąłem do niej...poczęstowałem ja ta czekolada potem ona zadzwoniła do koleżanki jak już skończyła ona mnie zaczęła częstować moja czekolada:
ona:chcesz?(i podaje mi czekoladę
ja(z ironią)Shock dzięki ze mnie częstujesz właśnie ta się zastanawiałem czy mnie poczęstujesz...
ona:No tak myślałam dlatego cie pytam...
I ogólnie jak szliśmy na piknik to ja przytuliłem do siebie w pewnym momencie...to chyba w zasadzie już chyba wszystko więcej sobie nie przypomnę(jak przypomnę to napisze),z kina było dotykanie pleców reki włosów obejmowanie i tulenie...nie było dotknięcia twarzy i złapanie w pasie...myślę ze nic mi nie wyjdzie już z nią bo w pewnym momencie już się męczyłem,wątpię czy się z nią spotkam i czy coś z tego będzie(zostało ostatnie spotkanie a nie było kc,wczoraj sobie darowałem próby,chyba to był błąd,ale i tak by pewnie nie wyszło skoro nawet buziaka mi dać nie chciała)...:-/
Potem jeszcze pamiętam chciałem zrobić ten test z przyciskami i idealnym facetem ale jakoś nie chciałem stwierdziłem ze nie zrobię jej tego i tak nic mi nie wyjdzie z tego wiec chociaż niech będzie miło(trochę się poddałem,ale kino dalej było)
Pozdrawiam i Czekam na zjazdy czy pojazdy po mnie(albo ewentualne pochwały jak wolicie,i o ile jest w ogóle co...)!Laughing out loud

Odpowiedzi

Edytuj tekst zanim wrzucisz

Edytuj tekst zanim wrzucisz do neta bo tego nie da się czytać. Masz 5 lat?

Stary. Faktycznie to zedytuj,

Stary. Faktycznie to zedytuj, bo nie da się czytać.

Takiego burdelu w blogu dawno

Takiego burdelu w blogu dawno nie widziałem.

Portret użytkownika Fan

"(NIE NIENAWIDZĘ PISAĆ!KURDE

"(NIE NIENAWIDZĘ PISAĆ!KURDE MIAŁEM NAPISANE I TEKST MI SIĘ SKASOWAŁ!:-/)"

Ale na forum to aktywny jesteś ; )

"(nauczka na przyszłość nie planować bo to nie ma sensu)"

Tu już na początku przyznam ci propsy, bo też tak uważam!

Wiesz co, nie opisuj każdego dialogu, bo to chuja warte. Nie pisz tutaj dramatów, tylko prosto prozą pisz i będzie najlepiej. Jak chcesz cytować dialog to najlepiej w ten sposób:

Ja: treść
Hb: treść

Jest wtedy bardziej czytelniej. Proponuję, abyś to poprawił i wtedy więcej osób przeczyta i skomentuje.

Portret użytkownika Sangatsu

ok już poprawiłem... A

ok już poprawiłem...
A napisać krótka odp,mogę w przeciwieństwie do długaśnego bloga który może się skasować...Wink

wg mnie zbyt często się

wg mnie zbyt często się zastanawiasz czy robisz błąd.
Olac to, nie przejmuj sie tym jaka bedzie jej reakcja.
Zbt bardzo się starasz.
Najbardziej mi sie podobało (nie wiem dlaczego ale ...):
"zjeść ciasto a potem oglądać gwiazdy przez lunetę".

Portret użytkownika Fan

I z tym ciastem fajny bajer :

I z tym ciastem fajny bajer : )

Od razu się lepiej czyta. Jeszcze czasami ENTER wstaw i będzie przejrzyściej. Ale dobra robota, tak trzymaj.

Portret użytkownika Sangatsu

Spoko to czy robię błąd to

Spoko to czy robię błąd to już moje przemyślenia po spotkaniu...na spotkaniu nie mailem na to czasu,na takie przemyślenie głębokie...Wink
Thx za komenty...
aaa dzięki fan przypomniałeś mi ze było coś z ciastem...
jedlismy salatke i mowi ze pyszna i pyta czy sam robilem?Ja odpowiedzialem ze moze?To moja tajemnica...ona na to ze pewnie nie i mama mi robila a ja na to ze mogla mi robioc mama babcia ciocia wujek etc...potem w trakcie rozmowy jak jadlą gruszke to jej powiedzialem ze moglem wziac sliwki od wujka ale poszly na placek i moglem wziac te sliwki palcek z kompotem malinowym...Wink
Wtedy tez się zaśmiała...powiedziała żebym nie przesadzał...

oddziel linijką przerwy wasze

oddziel linijką przerwy wasze dialogi, od przemyśleń. tekst nadal się zlewa w jedną ciemną masę.

Portret użytkownika Fan

Sangatsu musisz nauczyć się

Sangatsu musisz nauczyć się projektować. jak mówisz, że sam upiekłeś ciasto to ona już podświadomie (albo i świadomie też to zrobi), zaliczy cię do gości, którzy są samodzielni/kucharzy/atrakcyjnych (gotowanie jest atrakcyjne dla kobiet). Także ja będę czekał na kolejny twój wpis, opisz co dalej z tą panną się będzie działo.

Portret użytkownika Sangatsu

ok... Fan chciałbym być aż

ok...
Fan chciałbym być aż takim optymista jak ty...ale ja widzę to o wiele razy gorzej niż ty...czytałeś poprzedni blog?Jak dowiedziałem się o jej spotkaniu chciałem zrobić coś lepszego zainteresować ja stworzyć wieź...stosowałem kino ale chyba nie reagowała na to nie czuje więzi musiałem cały czas kombinować nad tematami co było meczące...owszem była zaskoczona i zachwycona piknikiem i ciągle się śmiała(kosztowało mnie to wysiłek)ale to drugie spotkanie i nadal nie było kc nie wiem czy chce się z nią umówić na trzecie spotkanie bo po pierwsze wątpię żeby było kc(nie chciała mi dać nawet buziaka w ramach rekompensaty)i musiałbym poukładać tematy z którymi nie jest łatwo...
Nie wiem jak ty to widzisz?Ale myślę ze albo to się skończy teraz albo na nastopnym spotkaniu...chyba zostałem pieskiem albo kolega...:-/

Portret użytkownika maxfeel

Doczytałem do połowy i lewe

Doczytałem do połowy i lewe oko mi siadło :/

Gdyż idziesz z kumplem też wszystko planujesz?

''albo poczytaj jeszcze raz lewą'' - Sangatsu Laughing out loud

Portret użytkownika Sangatsu

hehehe nie bo kumpel

hehehe nie bo kumpel mnie...obchodzi...Smile
tak...hahaha to ci się udało...Wink
Ciekawostka:
Właśnie dostałem zapro od tej koleżanki ,,targeta" którą przytuliłem żeby ,,target" była zazdrosna...chyba jej się spodobało...może z nią kiedyś pogadam?Wink

Portret użytkownika Fan

"nie chciała mi dać nawet

"nie chciała mi dać nawet buziaka w ramach rekompensaty"

widzisz ty próbujesz ją przekupić.Nie w tym sens. Pocałunek ma być po OBU STRONACH, bez zasługiwania itdd. Myśląc tak od razu się kwalifikujesz do pieska.

Wiesz o co mi chodzi?

Portret użytkownika Sangatsu

Pamiętasz albo czytałeś

Pamiętasz albo czytałeś poprzednie blogi pierwsze randka?Problem w tym ze próbowałem ja pocałować wtedy się odsunęła...problem w tym ze cokolwiek robię czyli kino i próba kc nie reaguje na to a przy próbie kc broni się...ona nie chce i się broni przed tym...jak sama mi napisała kiedyś w jednym sms'e na który nie odpowiedziałem,napisała mi ze chciałaby żebym był jej kolega ale nie wie czy mi to pasuje...nie odpowiedziałem na to...wydaje mi się ze ona dąży do zrobienia ze mnie kolegi,mam wrażenie ze to co robię nie działa na nią albo się przed tym broni i nie reaguje...widać różnice przy je koleżance która pozytywnie zareagowała na to ze ja przytuliłem,a ,,target" tuliłem dotykałem cale spotkanie i nic żadnych IOI,nie odpowiadała tym samym ani nie dążyła do kc(na tym spotkaniu nie próbowałem,bo na ostatnim próbowałem i mi się nie udało i raz się zraziłem a dwa chciałem pokazać ze nie będę ciągle naciskać i sprawdzałem czy sama coś zrobi?)jak mówiłem nie czuje więzi w sensie milo się rozmawia ale to wszystko staje się kumplem ona sam nie dąży nie chce tylko rozmawia milo i się śmieje...zastanawiam się czy ja jestem taki slaby i robię błąd jakiś czy ona jest taka dobra...Smile
Kompletnie nie mam pomysłu co robić żeby to zmienić...Dlatego wpadłem na to żeby jej na ostatnim spotkaniu powiedzieć moje zasady trzech spotkań ze spotykam się z dziewczyna która mnie zainteresuje i jeśli nie ma kc do trzech spotkań to tracę nią zainteresowanie i szukam innej/dalej...co o tym myślisz?Ale to wygląda trochę jak szantaż...wiec...nie jestem przekonany...:-/

Portret użytkownika Fan

jak będziesz cały czas

jak będziesz cały czas próbował ją pocałować to w życiu nie będziesz jej kolegą. Nie będzie ku temu sposobności. Albo powiedz coś takiego: 'dobra, będę twoim kolegom, tylko musimy się czasem całować' i ma być kontakt wzrokowy, seksualne napięcie (myślisz o seksie z nią, ona przejmie ten stan), masz być przy tym pewny siebie (o ile potrafisz) a wszystko się ułoży!

Portret użytkownika Sangatsu

Ok thx... Zmotywowałeś mnie

Ok thx...Laughing out loud
Zmotywowałeś mnie do działania,ale będę potrzebował więcej niż jeszcze jedno spotkanie...muszę trochę nadgonić jeśli chodzi o dążenie do kc i kontakt wzrokowy(rzadko patrzyła mi w oczy)i na końcu trochę się podałem i dążyłem do ,,koleżeństwa" czyli po prostu żeby była mila rozmowa z odrobina kina(trochę zrezygnowany bylem i zmęczony)...teraz postaram się lepiej i nie dam za wygrana do końca i będę dążył bardziej do kc...

Portret użytkownika Fan

Doskonale, będę śledził twoje

Doskonale, będę śledził twoje poczynania. KIEŁBASA DO GÓRY i jedziesz! Coś czuję, że to twój czas... 5minut!

Portret użytkownika Sangatsu

Dzięki jedyne co mnie nurtuje

Dzięki jedyne co mnie nurtuje to czy to ciągnąć?Bo wymyślanie tematów to katorga i to przez cala godzinę...my nie płyniemy tylko gadamy gadamy cisza wymyślam coś znowu jakieś pytanie czy stwierdzenie i znowu...niem a płynności...i zastanawiam się czy warto ciągnąć te 5 min(szczerze chciałbym bardzo żeby się udało ale nie ma tez co an sile,dlatego mam wątpliwości...)?:-/

Portret użytkownika Fan

słuchaj jak widzisz jak

słuchaj jak widzisz jak dziadek jedzie rowerem to skomentuj to i opowiedz historie, cokolwiek. Tematów jest dużo do rozmowy i nie musisz ciągle rozmawiać o seksie/marzeniach/dzieciństwie/przygodach/kosmosie itd

Nadaremnie nie będę tu używał

Nadaremnie nie będę tu używał pewnych słów;p

Po prostu czasem nie wiem co i jak się działo tak zamieszane to jest.

Żarcia to miałeś chyba pod dostatkiem bo ciągle tylko jedzenie i jedzenie ona chyba lubi jeść heh joke Smile.

Nie dziwie się z tekstem z "grillem", ale jak tak się mówi to moim zdaniem nie powinno się wpieprzać tyle z tego "grilla" jak było w jej przypadku.
Laska pretensje że ktoś się postara, a potem korzysta bez opanowania no...bez komenta w ogóle.

Z tych rozmów to normalnie wnioskuje że ona albo była niezbyt ciekawą osobą/pustą?.

Błędy? wynikały zapewne ze zdenerwowania.

Miejscówki w Poznaniu to polecam na Fredry fontanna i na przeciwko budynek oświetlony na fioletowo(Opera)w nocy fajnie wygląda.

Park Chopina.hmm i co jeszcze nad Wartę choć niby uczęszczane przez ludzi w naszym wieku ale na długie spacery fajne miejsce("magia się dzieje jak to mówią").

Ze spotkaniem ponownym z tą kobietą bym się mocno zastanowił, swoje standardy trzeba mieć...

Sangatsu przed spotkaniem

Sangatsu przed spotkaniem walnij se bucha od razy wyluzujesz i sam banan na twarzy Ci się zrobi Laughing out loud

Portret użytkownika Sangatsu

W każdym razie nie deklaruje

W każdym razie nie deklaruje wcale ze jest to dziewczyna na cale życie czy coś(może po prostu za mało inf podałem)...dzięki za miejscówki...a co do bucha to może być kolorowo...a i tak mam niezdrowe dziwne pomysły wiec co dopiero może być po nim?!Laughing out loud