Siema, jakiś czas jestem z pewną laską. W sumie jest nam razem fajnie. Ja jednak mam pewnego rodzaju problem (wydaje mi się, że sam ze sobą), mianowicie jestem o nią zazdrosny (co może nie jest specjalnie dziwne), ale przeszkadzają mi jej byli, jakieś jej wspomnienia na ich temat. Zawsze zmieniam temat jak ona to porusza, ale naprawdę mam dość. Nie wiem czy moje zachowanie (tzn. ciągłe zmienianie tematu lub mówienie jej wprost, że nie życzę sobie tych tematów jakoś nie pomaga). Co robić bo widzę, że laska nie chce o nich zapomnieć ? - teraz funkcjonują jako per kumple.
Czyli wg Ciebie ona mnie po prostu podpuszcza? Sprawdza, tak?
Najpierw myśl o sobie...
..powiedz Kochanie to może jak Ci tak dobrze było z nimi to może wróć do nich a ja poszukam sobie innej dziewczyny. Takiej co do której będę miał pewność, że nie będzie mi opowiadać o swoich byłych. I takiej która będzie zbyt bardzo zajęta dawaniem mi swojej miłośći niż myśleniem o ex.
Co Ty na to?...Albo druga opcja opowiadaj jej barwnie o swoich koleżankach albo też o swoich ex, przecież też masz dużo z nimi dobrych wspomnień. masz prawda?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Niestety chyba zauważyła. A i jak ja wspomnę coś o jakiejś swojej koleżance (i nie mówię jej o swoich byłych tylko o koleżankach, z którymi nic mnie nie łączyło poza relacjami czystokoleżeńskimi) to ona się miesza w sobie i widzę, że sama jest zazdrosna. Kiedyś wymyśliła, żebyśmy razem poszli do jej znajomych (gdzie miał być m.in. jej były) ja wówczas mocno zaprotestowałem i zabrałem ją w tamten weekend na imprezę do klubu ze swoimi znajomymi - to chyba dobre rozwiązanie?
PS. Dzięki za odpowiedzi.
Najpierw myśl o sobie...
Z mojej strony, pomysł klubu uznaję za średnim pomysłem, jeżeli chodzi o "relacje do poprawy", gdyż tam jeden i drugi możecie wpadnąć na osoby trzecie które mogłyby z Wami poflirtować, a gorzej jakby to był koleś który dobierałby się do Twojej dziewczyny (mowa tu o Twoim przypadku, którego sam siebie nazwałeś mianem "osoby zazdrosnej", ponieważ mógłbyś się niepotrzebnie w kolejne kłopoty wprowadzić).
Jednakże dobre było rozwiązanie jeżeli nie okazywałeś zazdrości, a co ważniejsze : DOBRZE SIĘ BAWIŁEŚ. Najlepiej byłoby jeszcze przy tym, żebyś przy jej oczach rozmawiał z inną/ymi kobietą/-ami, tak aby dać jej do zrozumienia ze masz tez inne koleżanki i dobry socjal. A jak odpowiednio to odegrasz, wywołasz u niej zazdrość. Jednakże nie w tym rzecz, polecam ten temat: http://www.podrywaj.org/wywo%C5%... ! Pracuj nad sobą i wygon z siebie zazdrość!
Pozdrawiam
'What if God was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make his way home'
Dzięki za pomoc;)
Najpierw myśl o sobie...
na moje oko to troszke ty przesadzasz.
kocha ciebie a nie ich.
a skoro robi cos co cie wkurwia.
delikatnie mowisz jej o tym , delikatnie ale doglebnie( ale tylko raz, nie non stop)
czekasz !!
jak nie zadziala , to idz do kolezanek i poczuj sie dobrze wsrod innych kobiet.
___________________________________________________
pierdole krzywe akcje i dwulicowość.
___________________________________________________
od prau tygodni sie spotykam z kobieta ktora tez mi mnustwo glupot mowi na temat swoich bylych. Tak jestem moze troszke zazdrosny bo jeden bogatszy a drugi jakis tam w kazmac razie inni niz ja.
Swojego czasu naokraglo mowila mi ze z bylym sie spotkala ze on ma dziecko i zone ale mowi ze chce byc z tym moim targetem i skutecznie jej odpowiadam: Wiesz moze i to ta ksiazkowa prawdziwa milosc, wy kobiety wierzycie w takie opowiastki i mysle ze powinnas sie z nim spotykac niz ze mna.
ona: nieee Tomciu ja chce z toba a tak tylko mowie o nim bo duzo sie dzieje chce zebys wiedzial z kim sie spotykalam jakie mialas zycie, ja o twoim nic nie wiem nie chcesz mi nic prawie mowic wiec ja chce sie otworzyc przed toba i moze ty cos mi powiesz o sobie.
Ja: Moje zycie jest bardzo ciekawe i nie wspominam o pewnych momentach w moim zyciu bo moglo by mi to zaszkodzic w pewien sposob ale nie koniecznie w kazmac razie nie ujawniam sie wole byc incognito wiesz malenka... ale rozumiem moze i czujesz jeszcze cos do niego wiec daj znac jak bedziesz wolna bo nie spotykam sie z toba zeby sluchac o twoich bylych, odwioze cie do domu.
Ona: Tomciu ale dopiero przyjechalismy zostanmy juz nie bede.
ja: jestem konkretnym czlowiekiem jezeli znowu zaczniesz te tematy no to niestety ale skonczymy spotkanie, mam duzo tematow ktore chce poruszyc i nie sa to twoje zwiazki.
no i od tamtej pory nie mowi nagminnie mi o nich czasem cos wspomni ze ktos sie odezwal i tyle ja na to mowie ze umow sie z nim i spedz milo czas. Powiem szczerze ze na poczatku mnie to wkurwialo ale teraz widze ze sprawdza czy jestem zazdrosnikiem i czy bedzie to temat ktorym moze popsuc mi nerwy.
Chlopaku ona ma swoje zycie ty masz sowje ona muszi za toba latac one to uwielbiaja, musi wiedziec ze jak nie ona to inna. 8 kobiet przypada na 1 faceta wiec o czym my tu gadamy nie wkrecaj sie w zazdrosc, milosc pisanie smsow przed snem latanie i pieskowanie jej one takiego typa nie chca i powinienes o tym wiedziec, naprawde wiedza z tej strony duuuuzo mi dala teraz wiem jak z kobietami postepowac ale nadal sie ucze, a to piekna jest nauka, czasem denna i monotonna ale przyprawiona o duzym smaku erotyzmu i milych chwil.
dokladnie prosta sprawa to samo co napisalem tylko w skrocie, zero zazdrosci no moze raz na jakis dluuugo okres ale minimalna! tak zeby miala lekka swiadomosc ze cos tam ci zalezy, badz jak szpieg na przesluchaniu i nie daj po sobie poznac. Wwarcz krzycz ale nigdy nie sprzedaj tego co czujesz twardo jak tomily johnes w sciganym haha
a ja dla swojej 'niedoszłej byłej' mam wyzwanie. Ostatnio spotkałem się z nią w gronie znajomych koleżanek pierwszy raz od pół roku i chyba doskonale wiedziała, że u mnie nastały jakeis zmiany.
IOI było naprawdę sporo, non stop wspominała ilu to ma adoratorów
No to jutro przy koleżankach rzucę jej wyzwanie:
'Znam bardzo, bardzo, bardzo mało kobiet
ale żadna nie chwiali się ciągle taką liczbą adoratorów jak Ty, skoro jesteś tak rozchwytywana i uwielbiana to przekonajmy się o tym, pójdźmy do klubu i zobaczymy kto zbierze więcej numerów'
Wszystko powieziane z uśmiechem na twarzy. Jak się domyślacie wynik rywalizacji nie ma tu znaczenia
ale zabawa będzie przednia
Dzięki za rady. Zastosowałem się do nich - początkowo zmieniałem temat kiedy ona coś wspomniała o byłych. Gdy jednak widziałem, że ona chce dalej kontynuować te tematy to zaproponowałem, żeby wróciła do któregoś z nich a ja mogę sobie pójść. Zamurowało ją. A potem przepraszała mnie kilka razy i już obiecała, że o nich nie wspomni i nie będzie się z nimi spotykać (a planowała wyjście na imprezę, gdzie miało być - uwaga dwóch jej byłych!
. W tym czasie (tj. tej imprezy) poszła ze mną do kina;) BTW. nie uważacie przypadkiem, że kobiety są chore albo głupie skoro chcą się spotykać ze swoimi byłymi i twierdzą, że to dla nich teraz tylko przyjaciele? Czy wy byście się spotykali ze swoimi byłymi laskami? Bo ja bym np. nie chciał.
Najpierw myśl o sobie...
Są mądrzejsze niż myślisz. Zawsze opcja rezerwowa, no i drinki w klubie drogę. Za taksówkę trzeba płacić, no i czasami się człowiekowi nudzi. A komplement też miło usłyszeć. Ty myślisz że one utrzymują kontakt z byłymi od tak, grubo się mylisz panie kolego.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Dziękuję bardzo za odpowiedź. W sumie to masz rację. Wychodzi na to, że to my jesteśmy tą słabą płcią. Tak naprawdę to kobiety zaczynają się o nas "troszczyć" dopiero wtedy kiedy widzą, że mogą nas stracić - a na horyzoncie nie widzą nikogo lepszego od nas kogo byłyby w stanie zainteresować lub poderwać. Prawda?
Najpierw myśl o sobie...