
Ostatnie 2 tygodnie spędziłem ładując baterie na „Dzikim Wybrzeżu” - miejsce słynącej głównie z terapii alkoholowej. Warto dodać , iż w okolicy znajduje się ponad 200 większych i mniejszych klubów, więc mam ochotę podzielic się doświadczeniem które tam nabrałem.
Plaża żwirowa, słońce praktycznie nie znikało z nieba, no ale nie o tym miałem mówić... Kobiety opalające się topless to nie było jakieś dziwne zjawisko. Narodowości jakie można było tam spotkać – przeróżne; tj od ruskich, makaronów, żaboli, aż po naszych rodaków. Pojechałem tam z trójką znajomych, których wprowadzałem w tajniki podrywu.
Z tego względu ,że ograniczała nas bariera językowa (ja tylko po angielsku konkretniej się dogadam, a hiszpanki/francuzki po angielsku wykrztuszą co najwyżej „Hey, Hi, Hello”) akcje na mieście nie były aż tak efektowne. Początkowo otwieraliśmy dziołchy na to jak trafić do najbardziej popularnych dyskotek/które polecają itd. Gdy nie dało się dogadać przechodziliśmy na język migowy, i bawiliśmy się w kalambury 
Kilka podejść dosc śmiesznych, bo gdy atakowaliśmy z hasłem „Excuse me, do you know where the disco Tropics is?”to czasem kobitki nawijały do siebie po polsku : „Kurde kajś to było tam, co nie ?”. My oczywiście kamienna twarz. Tłumaczą, produkują się bo z angielskim kiepsko. Jak już coś skleiły to ja „Aha, dzięki” i szczerzymy ząbki Można było je dalej ogarniać, lecz zwykle miały w granicach 14, 15 lat (swoją drogą masakra jak te bajtle teraz staro wyglądają, czasem aż szkoda było odchodzić, no ale prokurator..) więc pasowaliśmy.
Mimo iż skutek dziennych wypadów raczej marny (raz tylko udało nam się zgarnąć dziewczyny z nami do klubu) to na pewno nie był to czas zmarnowany, bo przynajmniej odblokowałem kumpli z ich blokad.
Teraz krótko o night game.
Największe kluby mieściły prawie 2000 ludzi, i za DJkę wchodziły takie znakomitości jak Afrojack, Sak Noel i wielu innych równie znanych artystów konsoli. W środku dyskotek – raj dla kobiet. Mnóstwo wyżelowanych Mulatów/ blondwłosych Niemców, którzy jak dla mnie wszystko zbyt mocno podchodziło to pod pedalstwo. Na szczęście kobiet też nie brakowało. My jako normalni goście teoretycznie nie byliśmy na pole position, natomiast nie po to tam pojechaliśmy żeby patrzec jak najlepsze laski są podrywane przez innych, więc nie było opierdalania się
Nieodzowna okazała się siła wingowania. Przykładowo, na parkiecie obczajałem jakiegoś Włocha, HIGH FIVE , i zaraz social w klubie wzrastał. Gestami umawialiśmy które laski obrabiamy i do ataku. Set dwójkowy zwykle nie był wtedy większym problemem.
Kluby na tyle komfortowe że bez problemu można było wyjść się ‘przewietrzyc’ i dalej w tany.
Jeśli chodzi o narodowości w klubach do których biegaliśmy to Polki, Niemki, Włoszki, lecz mało kobiet o orientalnej urodzie, co mnie osobiście bolało.
Wykupiliśmy na miejscu 2 wycieczki, i ogólnie w autokarze robiliśmy furorę. Jak jesteśmy w ekipie i zaczniemy ‘godac po naszymu’ to wzbudzamy zainteresowanie i często jest dużo śmiechu. Także tu ukazuje się wniosek, że oryginalność jest zawsze korzystna.
Na koniec chciałbym powiedzieć czym tak naprawdę jest dla mnie podryw. PUA w tłumaczeniu na mój osobisty dialekt to nie zaliczanie pustych podejść, lecz NATURALNOSC. Chęc poznawania pięknych kobiet, nie szukania coraz lepszych historii do wpisania na swoim blogu. Tak więc, za często o mnie nie będziecie mogli tu przeczytac. Co przeżyję, to moje.
Tak więc carpe diem i do przodu.
Odpowiedzi
"Kilka podejść dosc
wt., 2011-08-23 13:52 — Fan"Kilka podejść dosc śmiesznych, bo gdy atakowaliśmy z hasłem „Excuse me, do you know where the disco Tropics is?”to czasem kobitki nawijały do siebie po polsku : „Kurde kajś to było tam, co nie ?”. My oczywiście kamienna twarz. "
Szacunek,ja bym chyba nie mógł się nie brechtać
"Afrojack, Sak Noel " co to, kto to?
" PUA w tłumaczeniu na mój osobisty dialekt to nie zaliczanie pustych podejść, lecz NATURALNOSC."
Piąteczka
Czekam na więcej!
Dobra zabawa jest
wt., 2011-08-23 21:35 — KisexDobra zabawa jest najważniejsza! To miejsce niezbyt dla mnie bo nie cierpię plaży, dyskotek itd. Ja bardziej ciągnę w góry
Chociaż, jeżeli chodzi o podryw to miejsce jak najbardziej dobre. Fajnie, że pokazujesz kolegom co i jak. Też próbuję, ale to zwykle takie młoty, które wciąż nie dopuszczają do siebie wiadomości, że wszystko sami chrzanią 