Wziałem od dziewczyny numer w srode, chlodnik 2 dni, dzwonie w sobote, umawiam sie na spotkanie w poniedzialek, a ona pisze do mnie w sobote wieczorem czy moze wyskoczyl bym z nia sie spotkac, po jakiejs godzinie napisalem jej ze sobote i niedziele mam zajeta, dlatego spotkamy sie w poniedzialek ona ok. Pisze do mnie w niedziele: ,,Hej co tam?;)" byla godzina chyba 23 a ja odpisuje za jakies 40minut, ze: Witaj, co juz za mna juz tesknisz?
nie odpisala jak narazie( i znakomicie) bo problem polega na tym, ze nie wiem co zrobic w takich sytacjach kiedy dziewczyna zaczyna pisac smsy przed spotkaniem, bo nie chce zeby to wygladalo, ze ja zlewam, a pisac smsow nie mam z nia zamiaru, jak cos mialem w zanadrzu napisac jej, ze nie uznaje poznawania sie wirtualnie dlatego pogadamy w dniu spotkania. I teraz moje pytanie tak na przyszlosc, to co zrobilem zle? jak cos to w jaki sposob w takich sytacjach postepowac bo, szczerze mowiac pierwszy raz zdarzyla mi sie taka sytacja, moze to wyniklo z dobrego raportu, nie wiem. Chlopaki co zrobic zeby nie pisac tych durnych smsow?
Co zrobic ???
Moze sprobuj zadzwonic na poczatek , powinno zadzialac . SMS dla mnie to troche droga jednokierunkowa , albo odpisze zaraz , pozniej albo jutro co moim zdaniem prowadzi do regresu sytuacyjnego
W takich sytuacjach ja neguję lekko laskę przez smsy. To najczęściej powoduje, ze ona daje sobie spokój z smsami.
Do tego ona wychodzi na needy wtedy, bo ciągle pisze, a Ty zlewczo odpowiadasz
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.